Archive | Luty, 2012

Nieład jak chuj- zawsze!

Źródło: użytkownik

Siema, wkurwiony jestem, jak chyba każdy tutaj. Wreszcie jest jakaś strona na której bez skrupułów można powiedzieć coś o tym całym zajebanym świecie- wszystkim. No to jak napisałem tak zrobię. Zacznę od tego, że z byle gówien wkurwiają mnie ludzie po całej linii. Jednym słowem trudno mi opanować swoje emocje, co kończy się potem źle… Najbardziej mnie wkurwia fakt jak to jest w dzisiejszych czasach z tymi “gimnazjalnymi panienkami/dziewczętami/również kurwami”. Dzisiaj opiszę ten drugi przypadek. Poznałem fajną laskę, ogółem charakter z pozoru fajny, ładna była- fakt; ale nie o to tu się głównie rozchodzi. Chodzi mi tu kurwa o to jak to chłopak się musi pouginać przed to tymi kobietami- no po prostu od zajebania; można tak się kurwa przecież zesrać z tego słodzenia, żeby byle gówno od niej dostać. Tak to kurwa jest, a jak już wiesz, że dużo ci się udało osiągnąć i jesteście szczęśliwi- to jej się kurwa nagle odechce- i chuj. No i kurwa chuj i chuj i chuj- KONIEC. Tak jakby Ci ktoś dał w ryj powiedział spierdalaj i jeszcze kupił bilet na pociąg z powrotem mówiąc: zostańmy przyjaciółmi. No kurwa szczyt wyrachowania. No po prostu śmiać się takiej można w twarz. Kurwa MAĆ! Co to jest. Jeszcze jak patrze na to co się dzieje wokół, to mam zamiar kurwa zejść stąd, przecie kurwa wytrzymać nie da się! Jestem tak wkurwiony, ze mam ochotę samemu sobie dać w ryj. Japierdole- koniec.

Kategorie: Pozostałe, Związki3 Komentarzy

Mizoandria i feminizm

Dlaczego większość mężczyzn myli feminizm z mizoandrią?? Przecież to dwie różne rzeczy! Mylą jedno z drugim, a potem wielce oburzeni, bo ‘feministki to takie kobiety, które nienawidzą mężczyzn i chcą ich poniżyć’. No kurwa! Feminizm ma na celu RÓWNOUPRAWNIENIE płci, a nie zaś, jak większość mężczyzn twierdzi, pozbawić ich własnego zdania. Mizoandria to silne uprzedzenie do mężczyzn, nienawiść do nich. Jak widać, te dwa nurty zupełnie się różnią i nie mają ze sobą powiązania, bo się sprzeczają! Także przestańcie najeżdżać na feministki, bo tylko się pogrążacie. Miłego dnia.

Kategorie: Szybkie12 Komentarzy

I tak tego nie ogarniesz

Nie myślałem nigdy, że będę musiał coś takiego pisać bo zawsze starałem się panować nad swoimi emocjami samemu – różnie to wychodziło. Ja pierdolę dlaczego kobiety są takie pojebane? Po chuj mówią, że kogoś kochają bo wydaje im się że go znają, a jak chłopak daje jej do zrozumienia że chuja go zna to go szantażuje że jej nie kocha? Kurwa no oczywiście, że nie kocha jak kurwa ledwo ją zna i jej nie ufa a co najlepsze to nawet daje jej do zrozumienia, że jej nie ufa. Ja pierdolę czy Wy nie potraficie zrozumieć kurwa tego, że jeżeli Wam tego nie powiedzieliśmy to znaczy że dla niektórych te słowo jest kurwa więcej warte niż pierdolenie codzienne kocham Cię. Kurwa po chuj się obrażacie jak tego nie mówimy? Może nie każda jest tego warta? Zresztą jakie jest dzisiaj znaczenie tego słowa, skoro najpierw mówi że kocha kurwa wielka miłość a potem chuj koniec nie kocham Cię już – co za dziecinada kurwa. Czy ja żyję kurwa na innej planecie do chuja czy coś ze mną jest nie tak? Gdybym kurwa nic do niej nie czuł powiedziałbym to jej wprost a nie udawał, najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ona pewnie myśli że jak jej nie powiedziałem że ją kocham to znaczy że nic do niej nie czuję? kurwa zresztą sam już nie wiem co ona sobie tam w tej głowie myśli. A ja mam znowu wyjebane bo nie mogę przestać o niej myśleć i nie wiem nawet czy ona o tym wie, no ale trudno żeby wiedziała jak sobie do chuja numer zmieniła w pizdu i nawet nie zadzwoni, napisze jebanego sms`a. Już nie wspomnę, że chciałem to wyjaśnić ale kurwa jak miałem wenę to nie odebrała telefonu tylko jakiś typ(ojciec lub ktoś inny, chuj wie ale się wkurwiłem wtedy ostro). Nawet kurwa nie zastanowiło jej, że przestałem do niej dzwonić a na smsy nie odpisywała(może nie doszły – chuj wie) No ale trudno jeżeli tego nie zrozumiała to pierdolę to, nigdy bym nie przypuszczał że będę miał taką akcję, nie powiem ciśnienie mi podskoczyło w chuj. Kurwa po tej akcji chyba już nigdy nie zaufam, żadnej. Może oczekuję zbyt wiele? – nie wiem, w każdym razie nie każda może mnie poznać jaki jestem i jebie mnie to co sobie inni myślą. Jestem jaki jestem i chuj. Kurwa myślałem że znalazłem idealną dziewczynę i teraz już sam nie wiem czy tylko mi się wydawało czy zaszło kolejne nieporozumienie – kurwa co za zjebana akcja, czy to ja mam pecha czy ten świat jest taki zjebany? Kurwa ja głupi ciągle wierzę, że się odezwie bo zaszło nieporozumienie jak wtedy i się wszystko wyjaśni ale chyba jestem zbyt naiwny i nie wiem po chuj w to wierzę. Pierdole te jebane walentynki, na chuj one są?

Kategorie: Szybkie4 Komentarzy

Walentynki

Źródło: www.google.com/images

Mam wyjebane na walentynki. Dzień w którym z siłą Niagary czy innej chujni spadającej, z obślinionymi mordami i jęzorami wywieszonymi na ryju biegamy do “drugiej połówki”. Tej niedoszłej, obecnej lub przyszłej, nie omijamy nawet ruchanej cichaczem żony sąsiada, kolegi z roboty czy sekretarki szefa. Zapierdalamy z zmrożonymi na kość kwiatami, czekoladkami czy nabazgrolonymi na kolanie w tramwaju karteczkami. Zerznięte z neta i puste jak bęben afrykański wierszyki, obskurne i śmierdzące chińszczyzną poduszeczki w serduszka czy pluszaki mają pomóc nam dosadnie wyrazić uczucia, przeważnie skupione na później konsumowanej zawartości spodni lub spódniczek. Jak by się kurwa dało, to lizali byśmy się na ulicy po dupach żeby pokazać , jacy to z nas lowelasi. Co za jebana obłuda. Cały rok opierdalamy naszą polówkę za słoną zupę czy chujowe zakupy, niezapłacone raty w banku, widujemy się przelotnie, na obiadku lub wieczornym ruchanku. Napierdalamy się o wszystko i nic. Zdradzamy się gdzie i z kim da bo „przy jednej misce i kot zdechnie” a czułe słówka zostawiamy dla podrywanych w przelocie codzienności lachociągów i jebaków. Aż tu czternastolutowa metamorfoza, czułości, smski, buziaczki i inne wyjebane pod ziemią gadżety, słowem kochamy się. Rzygać mi się chce jak na to patrze, włącza mi się aborcja i kastracja obserwując te popierdolone, jednodniowe zwyczaje godowe mające utwierdzić nas w przekonaniu do wzajemnej miłości i romantyzmu. Czy kurwa nie da się tak codzienne lub od czasu do czasy chociaż, żebyśmy się znowu nie pozabijali od nadmiaru słodkości i okazywanej mięty. Ale jednak czasem a nie raz w roku…no wkurwia mnie to i tyle.

Kategorie: Ludzie, Związki3 Komentarzy

Wkurwilem sie

Kurwa rozbiega sie mi o to ze kurwa nic nie kurwa osiagnalem w tym calym pierodlonym kurwa zyciu , zaczne od tego ze nie , nie mam kurwa zony , kurwa kidsow , ani kurwa nawet nie jestem dorosly , chodzi mi o to ze lada chwila koncze gimnzajum i kurwa nie wiem gdzie pojsc do jakiej szkoly dalej kurcze , z reguly to ja jestem humanista ale co z tego kurwa jak jestem jebanym tumanem z niskim iq i kurwa samooceny tez nie mam najlepszej . Z wygladu nawet jestem przystojny tylko jesli chodzi o dziewczyny to raczej sie do mnie nie kleja kurwa , a co ciekawe mam szarmancki usmiech , jestem kurwa elokwetny , i w ogole gentelmen . Bylem z moja pierwsza dziewczyna jak mialem 14 lat ale ten zwiazek byl kurwa nie porozumieniem (przy okazji : chuj ci w dupe kasiu ) , dzisiejsze dziewczyny to kurwa wiekszosc dziwki , i puszcalskie , wiem ze nie wszystkie takie sa np. Dziewczyna mojega brata inteligenta , nawet zgrabna , tylko zabie oczy to jej jedyna wada , ale kurwa dziewczyne powinno sie oceniac tez po wnetrzu , charakterze a nie kurwa po cyckach i dupie kurwa jak wiekszosc zboczencow . Kurwa ja za to jestem wrazliwy i mam na pozor spontaniczne uososobienie ale kurwa sa takie dni ze chce sie siegnac po kij i jebnac kurwa komus w ryj , po prostu niektorzy moi rowiesnicy sa totalnie pojebani np, krzysiu – niby moj najlepszy kolega ze szkolnej lawki ale calkowicie tepy kurwa chyba nie ma na swiecie czlowieka bardziej tepego od niego kurwa idzmy dalej kurwa 2 mateuszow jeden gruby i uposledzony a drugi kurwa grzyb (morda cala w pryszcach ) i skurwiel do tego , adas – ten akurat nawet spoko ale kurwa ma tez swoje odpaly , patryk- kiblujacy ziom ktory ma klopoty z mowa i ogolnie z polskim , filip – kurwa pojebany szwab kurwa co sie chwali ze kurwa przeleciaj 3 panienki bez uzycia gumki kurwa a ma dopiero 15 lat (jest najmlodszy w klasie ) kowal – kurwa taka ksywa chyba kazdy gosciu ma ale nie wazne z pozoru spokojny , zrownowazony chlopak ale tylko z pozoru , w rzeczywistosci to pseudo kozak , i pedal chyba ( bo cos kurwa jest mi z deczka podejrzany ) no i zielu – ma ojca soldera i matke lekarke kiedys byl chujem ale teraz jest w porzo koles tylko czasami ma odpaly . No i doszlismy do tych chuji nauczycieli : pani od polskiego nawet ladna , puknalbym ja ale to kurwa straszna suka , pani od niemca – mloda , tez fajna dupa kowal czesto se trzepie pod lawka na jej lekcjach :d ale jest mloda i ze spieta dupa chodzi caly czas ,pani od matmy – kurwa nawet moze byc ale gdyby nie to ze kurwa jestem debilem ( mam powazne problemy z liczeniem kurwa bo jestem chyba humanista kurwa ) , pani od histori i wychowawczyni jednoczesnie – ostra suka tak na prawde kurwa chyba kazdy z klasy by chcial se ja puknac nawet ten pedal grubas mateusz ale jest troche taka jakas jakby to powiedziec dziwna , no i panowie nauczyciele , zaczne od najbardziej zajebistych ksiadz – kurwa uczy religi a kurwa tak pociska wulgaryzmami (gorzej ode mnie ) kurwa szwab go ostatnio chcial nagrac ale ze jest pizda to tego nie zrobil , w ogole ksiadz jest debesciak i pozdro dla niego , pan od aglika – kurwa zachowuje sie jakby kurwa mial adhd i jakos tak dziwnie na mnie patrzy (chyba jakis zboczony jest) , dalej kurwa pan od fizy -o ten to jest kurwa nawet dobry bo kurwa jest chyba najbarzdiej wyluzowany w szkole i wogle zajebisty , pan od wf no kurwa chyba go nawet nie znam ( bo nie chodze na wf ;) , no i doszlismy do pana od techniki kurwa grubu skurwiel co kurwa siedzi na dupie i nic nie robi caly dzien tykko kase bierze ze sql ( bo prywatna ) no i koniec z magisterami . Teraz czas na rodzinke kurwa kuzyn bartek -kurwa no comment kiedys go chyba zajebia kurwa ze to bedzie zbrodnia doskonala wujek leszek – kurwa wasaty skurwiel wszystkich by wydymal a sam ma dupe jak wazon ode tego walenia ojciec – pijak ale go szanuje matka – no i tu kurwa nie wiem co napisac , baba jak baba czasami ma humorki ale tak to jest w porzo i chyba ja kocham brat – kiedys byl gnojem ale z wiekiem zmienil mi sie poglad na niektore sprawy i uwazam ze jest on jednym z tych z ktorymi mozna sie i najebac i powazne sprawy zalatwic no i koniec koncow ja sam. Tak na prawde chyba jestem walniety bo wydaje mi sie ze ziemia jest niczym innym jednym wielkim show , a my aktorami w tym ja odgrywam glowna role jak w truman show ;d probowalem to wszystko juz olac serio , olac politkow , swiat , i w ogle to cale gowno zwane zyciem , ale niestety kurwa , nawet pisalem przez jakis czas wiersze nawet ladne o kwiatkachi sweet zyciu , bo ja z reguly jestem bardzo wrazliwy na pieknno tego swiata i uwazam ze gdyby nie kilka pomylek ten swiat bylby piekniejszy , jestem czyms w stylu marzyciela , marzy mi sie godny zawod i duze zarobki (aktor np) , ale kurwa cos podejrzewam ze ta bajka sie inaczej skonczy , zycie kopnie w dupe kazdego , czas pokaze … Ale ja czasu nie licze bo jestem dsiaj akurat szczesliwy , kurwa ale jednak nadal nie wiem gdzie isc po gimnazjum do liceum czy do zawodowki?idontknowkur

Kategorie: Szybkie4 Komentarzy

Szczęście – jego brak.

Źródło: www.google.com/images

Drodzy wykurwicze. Po raz kolejny, jak zwykle na kacu pojawiam się na łamach tego portalu, aby wyżalić się, zrzucić ciężar z serca, zamienić myśli w słowo pisane. A to tylko po to, aby dojść do nowych równie bezwartościowych, co pół godziny temu wniosków i pogrążyć się w tej gęstej jak smoła monotonii. W tle leci przyjemny dla ucha kawałek Milesa – “Mystery”, tuż obok laptopa, leży w połowie osuszona flaszka whiskey – po którą sięgam coraz częściej. Pociągam łyk rudej cieczy ze szklanki, zaciągam się papierosem, patrzę przez okno na szarą rzeczywistość. Tym razem zupełnie niespołeczny temat, piszę o sobie.

Jestem cholernym leniwcem. Brak jakichkolwiek pasji doprowadza mnie do dobijającego poczucia braku własnej wartości. Nie szukam boga, pogodziłem się już, że póki żyję, poszukiwania są zupełnie pozbawione sensu. Tu chodzi o coś bardziej przyziemnego. Jestem nieszczęśliwy i nie potrafię tego zmienić. Niby znam mechanizm działania tego uczucia, ale negatywne myśli jednak zawsze wydzierają się z odmętów mojego umysłu, opanowując wszystkie myśli. Żyję, ze strachu przed pustką i z nadziei na lepszą przyszłość. Niby mam plan, bardzo heroiczny plan w którym zaczynam doceniać swoje życie, albo umieram. To tylko kwestia czasu.

Niebawem pewnie zadzwoni telefon, usłyszę głos któregoś ze znajomych, zachęcający mnie do wyjścia na imprezę, do kina lub na inną tego typu debiladę. Wyjdę, bo co mam innego do roboty? Nie lubię swoich znajomych, banda pieprzonych aktorów. Kreacja jak najatrakcyjniejszej prezencji swojego ja. Kilka dowcipów, konkurs aluzji i ironii, szczypta nienawiści. Przepis na zajebistość i szacunek grupy. Każdy jeden ma przepis na życie, każdy jest ekspertem w wielu dziedzinach. Jeden wyśmiewa drugiego, że nie posiada wiedzy, że nawet jej mieć nie zamierza, drugi w rewanżu wyśmiewa go za to kim jest i stara się być. Debile. Najbardziej denerwuje mnie fakt, że też gram w tym filmie i czasem nawet się staram. Jestem nieszczęśliwym hedonistą. Taki nastrój nawiedza mnie dość często. Nawet gdy zaznam odrobiny szczęścia, gdzieś w kącie, perfidnie czai się widmo melancholii.

3mcie się.. :}

Kategorie: Poważne, Pozostałe9 Komentarzy

Wkurwienia moje cz.6 czyli ACTA, rząd i inne wkurwiające rzeczy

Źródło: użytkownik

1. Wkurwia mnie pierdolone ACTA Kurwa mać- moja sprawa co robię w internecie, nikt nie będzie mi np wywalał bloga z sieci, bo “Zupa była za słona”. Jeszcze zamknięcie Megaupload- no ja pierdole.

Jak mam kurwa mać nie ściągać z neta jeśli to czego chcę najzwyczajniej nie ma. Idźcie do empiku i zapytajcie o płytę np Eiko Shimamiyi. Pozdrawiam ;) Co zaś znajdziesz? Trochę rocka i hip-hopu, reszta to disco-polo i “muzyka” pokroju Justina Biebera.

Mało tego- ja sobie nie wyobrażam, by przez jebane ACTA gdy np zachoruję nie dało rady mnie wyleczyć, bo zamienników leków nie ma, a oryginał jest w pizdu drogi. Tak samo z tuszami do drukarki- wolę kupić zamiennik w cenie 20zł za szukę niż oryginał 4 razy droższy. Po za tym- na oryginał nie stać mnie.

2. Wkurwia mnie w tym świecie to, że wszystko można załatwić pieniędzmi. Może i niektórzy księża pierdolą głupoty, ale ciężko jest się nie zgodzić, że “pieniądz stał się jednym z bożków”.

Jeśli ktoś myśli, że zamknęli megaupload tylko ze względu na piractwo- jest w błędzie. Miała być uruchomiona usługa, dzięki której artyści mieliby dostawać 90% zysków. Nie spodobało się to “wytwórniom muzycznym” (BTW już sama “wytwórnia” w nazwie mówi nam, że mamy do czynienia z wyrobami taśmowymi-), bo wg nich “przemysł muzyczny” upadnie (przemysł- kolejny wyraz wiele mówiący).

Wkurwia mnie to, że małą firmę może rozjebać duża dając komuś odpowiednio dużą łapówkę bo np nie podoba im się, że mała firma zwiększa zyski, a duża jest w stagnacji, ba- zyski spadają.

3. Wkurwia mnie rząd. Kurwa mać- obiecują, obiecują, a gówno wprowadzają. Szczególnie wkurwia mnie Tusk, który wprowadza sobie co chce, BEZ KONSULTACJI Z JEGO WYBORCAMI (ja na tego osobnika nie głosowałem). Drogi panie Donaldzie- jeśli to czytasz- zapamiętaj- ODE MNIE GŁOSU NIE DOSTANIESZ!

Dobra, wyładowałem się. Pozdrawiam ;) Obrazek jest jaki jest- obelgi na nim są skierowane do hmm nie wiem kogo :D

Kategorie: Internet, Pozostałe8 Komentarzy

Wiec… co z tym wszystkim ?

Źródło: użytkownik

Noo.. to tak jak w tytule, (btw brak polskich znakow bo w anglii sobie siedze od 4 lat mniej wiecej) wracajac do tematu – co z tym wszystkim ? a z czym wszystkim ? a chuj wie. Tak jak wiekszosc czlowiekow wkurwia mnie postawa dzisiejszego “spoleczenstwa”, tzw muzyka, rzady i inne tego typu gowna. Laze sobie po tej planecie od prawie 17 lat, slucham punka, nosze irokeza, skore i glany – tak ogolem “misfit” i nie zebym tu opowiadal o sobie i mojej odmienosci bla bla bla bo to nie zaciekawiloby nawet mnie, raczej wolalbym pogledzic na temat tego jak ludzie na mnie reaguja. Ogolem w dupie mam co kto o mnie mysli ale kiedy slysze gowniarzy po 12 lat przechodzych kolo mnie w budzie i miejacych czelnosc sie dopierdolic to mam ochote jednego z drugim ujebac i utopic w kiblu. Z jakiej racji taki gnojek ma dyskryminowac mnie za bycie soba ? no i w tym momencie szybki przeskok na temat wczesniej wspomnianego “spoleczenstwa” dzialajacego na zasadzie jestes inny, trzeba cie tepic i pozbyc sie zagrozenia dla swoich konformistycznych pobudek i zyc. No po prostu wkurwia mnie to niemilosiernie, sztuczna wolnosc, sztuczne usmiechy, sztuczni ludzie, sztuczne kurwa wszystko dookola. Nie bede ogolnikowal, bo spotkalem duzo wartosciowych ludzi z najrozniejszych grup spolecznych i subkultur co nie zmienia faktu, ze ludzi i tak nie lubie.

O ! i tym samym jakos wpadly mi do glowy stereotypy – nastepna rzecz ktora doszczetnie mnie rozpierdala – no i tu akurat opre sie na stereotypach wlasnej subkultury bo co ja tu wam bede czytelnicy oczy mydlil czyms o czym nie za wiele wiem, poza tym malo tu o punku. Punk: brudas, cpun, pijus, bez zadnych wartosci zyciowych, wiecznie jebiacy potem, piwem i fajkami zlodziej, kochajacy jedynie swoja muzyke i nienawidzacy innej.

Mozna by tu jeszcze troche tego wymieniac ale z racji tego, ze jestem kurewsko leniwy nie mam zamiaru tego robic. No i tu mili panstwo rozpierdole ten stereotyp, poniekad bynajmniej. Znam punkow troche, jestem punkiem i dotychczas ani razu nie spotkelm sie ze stereotypem. Trzeba przyznac, ze wiekszosc ma pociag do drugow, alkoholu i fajek (to co przez spoleczenstwo jest odrzucane) jednak kazdy jeden nigdy nie oleje blizniego, nie przejdzie obojetnie kiedy zauwazy, ze ktos dostaje wpierdol (wyajtkami sa naziole, damscy bokserzy i inne tego typu scierwo), nie zaczna specjalnie napierdalanki bez powodu, za to sa czesto prowokowani.

Chociaz nie maja wiele zawsze sie podziela czym moga. Kradziejstwo teraz.. no i tu bum, bo racja jest, ze zdarzaja sie zlodzieje. No ale kurwa jakis czas temu poczulem sie jak Robin Hood – zajebalem baloniki ze sklepu a potem rozdawalem je dziecia w muzeum – prawie, ze jak oryginal, no nie ? tylko luku mi kurwa brakuje. Ale ja tu smece.. wiecie co pierdole to ! teraz z wieksza werwa.

Mianowicie wiekszosc z nas slyszala o ACTA, tak ? no. NO wiec ja sie zapytuje po chuj to komu ? po chuj komu jakas smieszna cenzura internetu i obarczanie operatora sieci do przekazywania psiarni wszystkich informacji o tym co robilismy, czego szukalismy, o czym czytalismy. A to to dopiero wierzcholek pierdolonego iceberga, poniewaz sa do tego ukryte paragrafy, ktore w imie petentow zatrzymaja produkcje ratujacych lekow zycie i wprowadza zakaz sadzenia ziaren niektorych roslin, ktore moglyby wyrzywic tysiace ludzi.

Czytal ktos 1984 Orwella ? Jak nie to polecam bo mniej wiecej taki swiat szykuja nam dzisiejsze wladze i te inne zaklamane pierdolce zwane politykami i organami bezpieczenstwa. Jebany Big Brother wszedzie dookola – chociazby w moim miescie – na kazdym jebanym rogu kazdej jebanej ulicy sa kamery sledzace kazdy twoj ruch, a ja sie na to kurwa po prostu nie zgadzam, jestem przeciwko inwigilacji, kamerom, podsluchom itd itp i nadal nie potrafie zrozumiec ludzi ktorzy wierza falszywym mediom i wierza, ze to wszystko jest robione dla ich jebanego bezpieczenstwa – banda zajebancow bezmozgich. Nastepna sprawa – armia, wojsko.

To naprawde zajebista sprawa – dziala na zasadzie “zabijamy ludzi, ktorzy zabijaj ludzi, poniwaz zabijanie ludzi jest zle”, FUCK LOGIC. Zakladam, ze za chwile dostalbym seria odpowiedzi w stylu “gdyby nie wojsko to bys teraz gadal po niemiecku” i tego typu pierdolamento na co odpowiadam – gdyby zadne wojsko nie powstalo na poczatku wtedy nie potrzebowalibysmy wojska do obrony. Brak armii=brak wojen=brak bezsensownej smierci=brak pieniedzy.

Myslicie, ze te wszystkie wojny maja na celu ochrone danego kraju ? no to sie kurwa roczarujecie bo to tez jest pierdolenie o szopenie z dupy wziete. W tym wszystkim idzie o kase i tyle. Pozwole sobie zacytowac Wlochatego: “WOJNA TO PRZECIEZ ZLOTY INTERES”. Jedno wielkie pierdolone, zapizdziale gowno i chuj. Powiem tak, prosto i bez owijania w bawelne : CHUJ W DUPE POLITYKOM, MOHEROM, NAZISTOM, RASISTOM, HOMOFOBOM, NACJONALOM, DAMSKIM BOKSEROM I NIETOLERYNCYJNYM DZIWKOM. Tylko czekac na “mowisz o tolerancji a jedziesz na wszystkich powyzej wymienionych” no ale w pizdu, darujcie sobie pisanie takich bzdetow bo tylko stracicie wlasny czas – jestem jaki jestem i sie nie zmienie. Pozdro dla hejterow i horns up dla tych ktorzy mysla. Viva Anarchia.

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Polityka6 Komentarzy

Chce palić legalnie !!!!

Źródło: www.google.com/images

Ostatnio w naszym kraju coraz częściej mówi się o legalizacji marihuany. Ponieważ ma ten plan wielu zwolenników i pewnie tyle samo przeciwników, warto przypomnieć artykuł na ten temat, który ukazał się w Racjonaliście, a który w sposób rzeczowy przedstawia historie a także skutki społeczne popularyzacji tego narkotyku…

Wedle raportu opracowanego przez Uniwersytet w Amsterdamie na zlecenie WHO, nad którym pracowano aż 15 lat, stwierdzono, że szkodliwość marihuany jest wyraźnie mniejsza niż szkodliwość tytoniu i alkoholu, nawet wtedy, gdy jest zażywana z intensywnością równą tej z jaką ludzie używają alkoholu i papierosów! Marihuana nie prowadzi do blokady dróg oddechowych i rozedmy płuc oraz nie upośledza funkcji płuc, jak czynią to papierosy.

Badania prowadzono w środowisku najbardziej do tego odpowiednim, tj. w Holandii, gdzie od 1976 marihuana jest zalegalizowana, przez co tam właśnie najlepiej prowadzić analizy jej długofalowego oddziaływania.

Co równie istotne: od tego czasu w Holandii liczba osób używających ‘twarde’ narkotyki utrzymuje się na stałym poziomie i nie wzrosła przez legalizację marihuany (co głosi wspomniana hipoteza eskalacji).

Oczywiście raport zatajono.

Był zbyt niewygodny.

New Scientist pisał, iż WHO postąpiła tak pod presją amerykańskich doradców…

Warto podać, że wedle obliczeń skutków śmiertelnych stosowania używek w USA (Nadelmann, 1991), na 3.562 śmierci z przedawkowania narkotyków, przypadało 320.000 śmierci z powodu nadużywania tytoniu oraz 100.000 śmierci z powodu alkoholizmu.

Oczywiście nie było to w istocie sensacyjne odkrycie, gdyż fakty te znane były dużo wcześniej:

Raport La Guardia (1944), oparty na bardzo szczegółowych badaniach medycznych, psychologicznych i społecznych aspektów stosowania marihuany w Nowym Jorku głosił, że nie ma dowodów wskazujących na to, że marihuana wywołuje zachowanie agresywne lub antyspołeczne, że zwiększa liczbę przestępstw na tle seksualnym lub znacząco zmienia osobowość zażywającego. Nie znaleziono też dowodów działania uzależniającego czy powodowania strat psychicznych lub fizycznych Raport z 1968 opracowany na zlecenie rządu brytyjskiego: “Biorąc pod uwagę wszelkie dostępne nam materiały, stwierdzamy zgodność naszych wniosków z opinią wyrażoną przez Komisję Narkotyków z Konopi Indyjskich, utworzoną przez rząd Indii (1893-94), a także spostrzeżeniami Komitetu Burmistrza Nowego Jorku ds. Marihuany (1944), że długotrwałe, umiarkowane używanie marihuany nie ma szkodliwych skutków”.

Komisja pani Wooton nie znalazła również argumentów na poparcie teorii eskalacji Brytyjski Królewski College Psychiatrów oświadczył w 1987, że “marihuanę powinno się zalegalizować wcześniej niż tzw. narkotyki rozrywkowe” II. Marihuana jest naturalnym i prostym lekiem działającym pozytywnie na bardzo wiele schorzeń.

Znam historię pewnej młodej ‘plantatorki’ marihuany, która hodowała konopie w domu przy zupełnej nieświadomości matki (mamo, to roślinka na biologię…), do czasu kiedy zwróciła na nią uwagę ciocia przybyła z dalekiej Syberii (a może innej części Rosji) — O wy tu też hodujecie to ziele lecznicze. Mama się jednak dowiedziała co to za ziele i bynajmniej nie była skora do jego stosowania, mówiąc oględnie.

Znamienity jest tytuł pewnej witryny internetowej: Marihuana — zakazana medycyna (www.rxmarijuana.com). Oprócz pewnych niewątpliwych negatywnych skutków stosowania marihuany, działa ona pozytywnie na wiele schorzeń i dolegliwości, m.in.:

koi ból mięśni i ścięgien ma właściwości przeciwwymiotne (przydatne np. w chemioterapii) żaden inny narkotyk nie jest w stanie rozluźnić skurczonych mięśni w ogóle, a zwieracza w szczególności (przy stwardnieniu rozsianym) poprawia apetyt (np. dla anorektyków, czy chorych na AIDS) zmniejsza ciśnienia wewnątrzgałkowe (np. łagodzenie skutków jaskry) istnieją teoretyczne przesłanki, że marihuana ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicznie może leczyć objawy odstawienia opiatów i innych narkotyków oraz całej gamy zaburzeń psychologicznych i zachowania zapobiega bezsenności migrenom różnym bólom.

Łącznie mówi się o pozytywnym działaniu na ok. 50 różnych chorób. Jednak nie wszystkie właściwości tej rośliny zostały zbadane.

Dlaczego więc jest nielegalna?

Skoro nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o jedno — pieniądze.

Niestety (dla marihuany) upowszechniła się ona w XIX w. wśród robotników w brytyjskich koloniach. Przemysł gorzelniczy poczuł się zagrożony w interesach, gdyż robotnik miał pracować, a po pracy — pić, zabijając poczucie podłego losu. Marihuana działała lepiej. Powzięto się więc “zbadać” jej “rzeczywiste” skutki. Wyszło, że jest szkodliwa i robotnicy winni, dla swojego dobra oczywiście, wrócić do gorzały.

Z czasem posypały się prohibicje: została prawnie zakazana w Wielkiej Brytanii w 1928 roku, po ratyfikowaniu przez brytyjski rząd Konwencji Genewskiej z 1925 roku, dotyczącej m.in. wytwarzania, sprzedaży i transportu narkotyków.

Również w USA podjęto się podobnych kroków. Oczywiście wcześniej tworzono odpowiedni “klimat’”.

W gazetach zamieszczano sensacyjne opowieści łączące użycie marihuany z niebywałą przemocą (!), przestępstwami oraz seksualnym wyuzdaniem (por. późniejszy raport, który temu zaprzeczył), wywołując w niektórych kręgach prawdziwie histeryczne reakcje. Przynajmniej w części było to wzmagane nienawiścią i strachem przed imigrantami i murzynami, wśród których marihuana była szczególnie popularna.

Wzrost liczby siejących przerażenie opowieści, w większości fałszywych, spowodował, że w 1930 roku 16 stanów zdelegalizowało handel marihuaną. W tym samym roku utworzono Urząd ds. Narkotyków. Pierwszym jego komisarzem został Harry Aslinger, który z gorliwością fanatyka przez następne trzydzieści lat propagował potępienie marihuany. W 1937 roku, wbrew sprzeciwowi wielu lekarzy i psychiatrów, jak również ludzi broniących wolności obywatelskich, wydano ustawę (Marihuana Tax Act), która zakazywała używania marihuany na terenie całego kraju. Warto zwrócić uwagę na to, że eskalacja działań antymarihuanowych nastąpiła w latach 30., czyli wówczas kiedy dokonano bardzo ‘niepokojących’ odkryć: konopie są doskonałym, tanim w uprawie i przeróbce źródłem tłuszczu, celulozy i białek, z którego można wytwarzać całą gamę produktów poczynając od włókna przez papier, oleje, paliwa aż na żywności skończywszy; do tego konopia rośnie rok i daje 4 razy tyle masy papierowej co drewno w przeliczeniu na ha.

Pierwsze skrzypce w amerykańskim lobby antykonopnym grał Du Pont de Nemouros and Co Incorporated — największy w świecie koncern chemiczny, którego zakres produkcji dziwnym trafunkiem kolidował z produktami konopnymi — produkcja włókien chemicznych, tworzyw sztucznych i in., w 1938-39 podjął produkcję pierwszego włókna poliamidowego — nylonu.

Po I wojnie światowej koncern kontrolował większość gałęzi przemysłu chemicznego w USA.

Koneksje: pierwszy bojownik antykonopny USA — Harry Aslinger był kuzynem Anrewa Mellona, dyrektora finansów Du Ponta. Kiedy Mellon został Sekretarzem Skarbu USA, mianował swojego krewniaka szefem nowopowstałego Federalnego Biura ds. Narkotyków; wówczas Alinger objawił społeczeństwu całe zło marihuany, wytrwale je indoktrynując, tzn. informując. Np. znanym jego argumentem było to, że marihuana jest narkotykiem wywołującym nieopanowaną agresję, podczas kiedy wiadomo, że jest zupełnie odwrotnie. Widać zdarzyło mu się jednak wypalić jakiegoś jointa, gdyż po porażkach amerykańskich w Wietnamie objawił już inne argumenta; mianowicie, że za porażki odpowiedzialna jest marihuana, gdyż …”zmienia młodzież w pacyfistów”.

To jest cała istota historii propagandy przeciwko marihuanie — najpierw lekiem, by później stać się złem odpowiedzialnym za wszystko co najgorsze.

Lobby konkurencji używkowej: Wzrost spożycia marihuany powoduje spadek zapotrzebowania na inne używki, zwłaszcza alkohol. Tym bardziej, że pojawiają się coraz częściej głosy, iż jest ona mniej uzależniająca niż typowe i legalne używki (papierosy, alkohol), a zarazem jest używką znacznie przyjemniejszą w doznania.

Mamy więc naturalne lobby ‘antymarihuanowe’. I oto pojawia się kolejny wielki koncern zatroskany o zdrowie obywateli — Philip Morris Companies Inc. — pierwszy i największy sponsor organizacji Parentship for Drug-Free America.

Philip Morris, oprócz budującego wspierania organizacji antynarkotykowej, jest największym na świecie producentem artykułów spożywczych (m.in. oleje roślinne, kawa, piwo), ponadto jest właścicielem kilku czołowych marek papierosów (m.in. Marlboro)… Lobby farmaceutyczne: firmy farmaceutyczne opracowują niezwykle skomplikowane i drogie leki syntetyczne, tymczasem marihuana jest skuteczna na wiele chorób i jest zarazem lekiem naturalnym.

Lobbing w tej sprawie był żywy zwłaszcza w latach 70. (kiedy rozpowszechniło się domowe stosowanie marihuany w celach leczniczych). W 1988 roku amerykański Najwyższy Sąd Administracyjny d/s Wprowadzenia Leków, po 15 latach (!) badań i rozpraw wydał orzeczenie: “Marihuana stanowi jedną z najbezpieczniejszych czynnych substancji jakie znamy”.

Podnosi się larum, firmy farmaceutyczne podejmują lobbing i pomimo tego orzeczenia marihuana nie ląduje w legalnym lekospisie.

No cóż, wizja tego, że tak prosty środek może leczyć 25-50 różnych chorób może przerażać przemysł, który na skomplikowanym leczeniu owych chorób ciągnie całkiem pokaźny dochód. Taki lek jest …po prostu za tani.

Zagrożenia dla innych zyskownych dziedzin: — olej konopny ma pecha być dobrym paliwem napędowym, co wcale nie jest po myśli wszechpotężnym wydobywcom i przetwórcom ropy naftowej (również w USA, np. spółki z Teksasu i ich wpływ na politykę), tedy istnieje konieczność zaprezentowania przekonywujących ‘ekspertyz’ świadczących na niekorzyść konopii i jej bękartów — marihuany i haszyszu. — papier, jaki może być wytworzony z konopii jest bardzo dobrej jakości, co godzi w przemysł przetwórstwa celulozowego.

Lobby policji: policja amerykańska otrzymuje na walkę z narkomanią ogromne sumy pieniędzy z budżetu, a dodatkowe zyski ciągnie z istniejącego w USA prawa o konfiskacie majątku ruchomego i nieruchomego narkomanów.

Państwo na truciu się obywateli papierosami i alkoholem ma więcej poważnych zysków niż strat (dużo więcej…), podczas kiedy nie wiadomo, czy dochód z marihuany mógłby zrekompensować spadek na innych używkach, tym bardziej, że chałupnicza hodowla ‘trawy’ jest niezwykle łatwa

Ktoś mógłby zarzucić budowanie kolejnej teorii spiskowej. To nie jest jednak żaden spisek, lecz zwykła kalkulacja i gra interesu ekonomicznego, gdzie liczy się pieniądz, a nie dobro konsumenta czy inne wartości społeczne, nie wspominając już o względach ekologicznych…

Przeciwko upowszechnieniu konopii i marihuany mamy taką siatkę żywotnych interesów ekonomicznych i taką potęgę finansową, że znajdzie się nie jeden prof., który napisze, że wedle wiedzy pewnej i sprawdzonej, nie dostrzega on zauważalnej różnicy między marihuaną, heroiną i innymi opiatami. Że stokroć lepiej wypalić paczkę ‘Popularnych’ niż jednego ‘jointa’, że przy ‘haju marihuanowym’ zalanie się ‘w trupa’ to jak wycieczka do ogrodu botanicznego w porównaniu do komory gazowej Auschwitz-Birkenau. Że ‘maryśka’ winna być uznana za wichrzyciela porządku publicznego, wroga wyjątkowo podstępnego, na wieki wieków — amen.

Po czym czołowe gazety przedrukują tą ‘ewangelię’ i w lot staje się ona ‘ciałem’ i podstawą ‘wiedzy’ o marihuanie.

Co przemawia za legalizacją?

Możliwość kontroli jakości marihuany.

Palenie ‘trawy’ nie jest samo w sobie szkodliwe dla organizmu w stopniu większym niż legalne używki, najgorsze są jednak dodatki, którymi dealerzy wzmacniają działanie narkotyku słabej jakości. Coraz częściej się zdarza, że niskiej jakości marihuana impregnowana jest w celu spotęgowania działania bardzo niebezpieczną fencyklidyną. Ponadto marihuana uprawiana w Stanach Zjednoczonych, albo importowana z Meksyku lub z Ameryki Środkowej, może być skażona parakwatem lub innymi silnie trującymi środkami ochrony roślin, rozpylanymi z samolotów w celu odchwaszczania. Obrót legalny pod państwową kontrolą jakości może temu zapobiec.

Nie ma sensu utrzymywać kolejnego martwego prawa. Nikt nie jest w stanie i nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmie się rzetelnego jego wykonania (nie starczyłoby miejsc w więzieniach, ani sal na rozprawy, gdyby chcieć połapać tych co palą i posiadają przy sobie na własny użytek kilka działek ‘trawy’ — na publicznych imprezach wcale się z tym nie kryjąc). Mówi się, że prawo takie ma spełniać rolę wychowawczą i kształtującą pożądane postawy obywateli.

Primo: nikogo ono nie ukształtuje, gdyż wśród tych, których ono dotyczy (ludzie młodzi lub w średnim wieku), nie ma potępienia postaw zakazanych przez owo prawo, przeważa ich akceptacja.

Secundo: Nie można tworzyć prawa wbrew społeczeństwu (istota demokracji). Większość żądań grzmiących przeciwko marihuanie wynika najczęściej z niewiedzy o niej.

Delegalizacja ‘lekkich’ narkotyków przyniosła wiele negatywnych konsekwencji i w istocie pogłębia jedynie zagrożenie narkomanią: to prohibicja spowodowała, że zaczęły się pojawiać skręty ze szkodliwymi domieszkami, to prohibicja sprowadziła dealerów do szkół. Jak mówił prof. M. Kozakiewicz: “Jak wykazują badania, najwięcej narkomanów jest tam, gdzie prawo jest najsurowsze, np. w USA. W Europie takim krajem są Niemcy. A w Polsce po 1985 r., kiedy wprowadzono liberalną ustawę antynarkotykową, liczba narkomanów spadła. Surowe prawo powoduje nasilenie narkomanii. W takich warunkach mafie i dealerzy pracują nad rynkiem, rozdajądzieciom narkotyki za darmo, podbijają ceny i gromadzą ogromne zyski, oczywiście nie płacąc podatków. Ale to już zmartwienie ministra finansów.

Również prof. Wiktor Osiatyński opowiedział się w 1995 r. za legalizacją ‘miękkich’ narkotyków, jako sposobu na zmniejszenie szkód narkomanii. Pisał m.in.: “Wzorem może tu być stosunek do nikotyny. Niemal nikt nie domaga się jej delegalizacji, choć wszyscy zgadzają się, że papierosy należy obłożyć wysokimi podatkami, zakazać palenia w określonych miejscach, nakazać drukowanie napisów ostrzegawczych na pudełkach, ograniczyć reklamę, a także prowadzić publiczną kampanię informacyjną o szkodliwości nikotyny. Wszędzie, gdzie podjęto taki program, lawinowo spada liczba palaczy.”

Pedagog Lucyna Bojarska, rzecznik praw ucznia, mówiła: “Legalizacja marihuany byłaby ryzykowna, bo zbliża palaczy do twardych narkotyków. Ale jeżeli młodzież sięga po kleje, amfetaminę czy kompot, może lepiej postawić na trawkę?”

Choć częściowe zastąpienie wódki marihuaną może mieć pozytywne skutki. Marihuana jest mniej szkodliwa, działanie ma bogatsze. Po wódce często pojawia się agresja, popełnianych jest dużo przestępstw pod wpływem alkoholu. Natomiast jak wiemy marihuana łagodzi agresję.

Znamienite jest, że po legalizacji marihuany w Holandii nie tylko nie odnotowano wzrostu narkomanii, ale ponadto znacznie spadła przestępczość.

Możliwość rozwinięcia rzetelnych badań nad użytkowym wykorzystaniem właściwości konopii (m.in. wyrób lin, tkanin, paliw, nasiona mają właściwości odżywcze, mogą być składnikiem posiłków). Papier jaki może być wytwarzany z konopii jest bardzo dobrej jakości, a przede wszystkim jest tańszy i bardziej ekologiczny od papieru z celulozy drzewnej. Zyskują na tym nasze lasy i nasze środowisko.

Możliwość wykorzystania w szerokim zakresie leczniczych właściwości marihuany i zastąpienia przynajmniej jakiejś części leków syntetycznych lekiem naturalnym. Są jednak schorzenia, przy których nawet leki syntetyczne nie mają właściwości dorównujących marihuanie. Zmniejsza napięcie, łagodzi występujące coraz częściej stresy. Wprawdzie wprowadzono już w 1986 na amerykański rynek Marinol, zawierający syntetyczny THC, którym leczono wiele dolegliwości (przy chemioterapii, ochrona komórek mózgowych po udarze [notabene — marihuana ma siać spustoszenie w tych komórkach...]), jednak nie udało mu się dorównać marihuanie — jego działanie następuje po 2-4 godz. Po zapaleniu jointa to samo osiąga się po kilku minutach…

Dochód ze sprzedaży tych wyrobów może zasilić podatkami kasę państwową, a nie dilerów i mafie narkotykowe.

Mogą powstać nowe miejsca pracy w przetwórstwie, hodowli i handlu Zysk z turystyki. No bo po cóż młodzież dzisiaj się wybiera do Holandii? Aby patrzeć na stare rowery, wiatraki, tudzież na dorodne krowy? Otóż nie, do Holandii ‘w celach turystycznych’ (czyli nierobotniczych) się jedzie po to, aby odwiedzić marihuanowy coffee-shop…Zostawiając przy okazji nieco gotówki i w innych sklepach.

Oczywiście marihuana nie jest czymś tak pożytecznym jak jedzenie owoców. Jest narkotykiem (choć niektórzy zaprzeczają słuszności tego określenia mówiąc: używka) i tak jak każda używka ma również działanie szkodliwe (choćby dla płuc). Nie na każdego ma pozytywny wpływ, mogą pojawić się niekorzystne skutki i reakcje.

Po cóż więc legalizować coś co może być szkodliwe?

A po cóż się pali papierosy, pije alkohol, uprawia sporty ekstremalne, skoro to wszystko może szkodzić? A po cóż chodzi się do kina i czyta powieści fantastyczne?

Czyż można człowieka winić za to, że pragnie się czasami oderwać na chwilę od prozy życia, od dość smutnej czasami rzeczywistości?

Oczywiście nie każdy tego potrzebuje, niektórzy potrafią żyć pełnią życia i satysfakcji swoją rzeczywistością. Niektórzy jednak potrzebują lub chcą czegoś więcej. Nie można propagować marihuany jako środka dobrego na życiowe zmartwienia i porażki, gdyż dla ludzi słabych psychicznie, może być ona czymś co ściąga w dół. Zwłaszcza nie można propagować marihuany wśród młodzieży (jakże jednak jest to postulat oderwany od rzeczywistości – myślenie życzeniowe…), gdyż z pewnością nie uczy ona odpowiedzialności. Ale jednocześnie nie możemy się poruszać w oparach politycznego absurdu — skoro marihuana nie jest bardziej szkodliwa niż legalne używki, to albo należy je zdelegalizować, albo zalegalizować marihuanę.

Swoboda podejmowania decyzji winna być pozostawiona obywatelowi w tej kwestii. Jak słusznie wyrażał to plakat promujący płytę Marihuana zespołu Róże Europy: “Zalegalizować marihuanę! Nie pal, decyduj sam.”…

Kategorie: Pozostałe, Prawo7 Komentarzy

Why?

Kurwa mam taki pojebany problem, po prostu musze tutaj to wszystko wykurwic, bo nie wytrzymam. Otoz podobaja mi sie i pociagaja mnie chlopcy Ci ”mniej urodziwi” tzw ”pasztety”. Do chuja pana, dlaczego kazdy przecietny co do urody chlopak ma niemalze idealny, no ja pierdole, cudowny charakter i jestem w stanie sie w nim zakochac? No kurwa, znajome sie ze mnie perfidnie smieja. A jesli chodzi o tych kurwa ”pieknych” lovelaskow za ktorymi biegaja wszystkie panny ze szkoly, zaden mi sie kurwa nie podoba, pojebane charaktery, ogolnie do dupy kurwa!!!! akurat ten ktory mi sie podoba w oczach moich znajomych jest smieciem, oni nawet nie wyszliby z takim kims na ulice. Kurwa, co za pojebane zycie. Zawsze znajde cos wartosciowego w osobie ktora jest ponizana i niedoceniana przez inne. Nie jestem jakas tam brzydka, zeby odstraszac tych ”ladnych” ale nie jestem tez najpiekniejsza. Zalamalam sie. Pozdrawiam wszystkich facetow kurwa ktorzy nie sa urodziwi, o cudownych kurwa charakterach! KURRRRRRRRRWAAAAAAAA DLACZEGO JA PACZE TYLKO NA CHARAKTER? .___.

Kategorie: Szybkie8 Komentarzy

  • Strona 1 z 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • >

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.