Badż, to mnie wkurwia. Czemu teraz w każdej pracy mówi się „badż”? Ja rozumiem, że jeszcze w takiej międzynarodowej firmie testerskiej gdzie szefostwo nie spicze po polsku, to można powiedzieć badż, ale żeby normalny polak, poszedł do firmy gdzie pracują sami Polacy i usłyszał, to samo słowo? „Macie badże?”
Nie kurwa nie mamy żadnych odznak bando tępych chujów. To już w polskim języku nie ma słowa na to, jakże nowoczesne ustrojstwo? Nie ma „plakietki” albo, jak kto woli jebanej „karty magnetycznej”. No pewnie nie ma, skoro nikt tych nazw nie używa. W tym wypadku pozostało nam tylko wziąć badża, wsadzić go sobie w dupę i pójść jako szczęśliwy i nowoczesny europejczyk na europride.



hahaha ;D
Jezyk upadnie, analfabetyzm + amerykanizacja.
Tez mnie to wkurwia. U mnie w firmie, kiedy wychodzimy z biura na chwile, zawsze pada pytanie ‘badżamasz?’. Ja wtedy pytam czy to jakies miasto w Indiach
badge do kurwy nędzy! BADGE!
nie no żart, po raz kolejny dziękuję Bogu za to, że przyszło mi pracować samemu, przez co nie muszę użerać się z bandą idiotów. Cisza spokój, CHILLOUT
tak sie składa że mieszkam i pracuje w Anglii i jak przeczytalem ten artykul to myślalem że wyjde z siebie i stanę obok bo nawet tutaj nie mówi się BADGE tylko CARD buahahahahaha pracowalem chyba w 20 firmach i Badge nie słyszalem heheheheeheh
to ja ide do szopu zrobic szoping ;D
Dobrze gada
Ogółem ta cała amerykanizacja wkurwia.