Myślałam że leniwy dzionek spokojnie mi minie a tu ciach-złość. Czytam co nowego na erotyce i szlak mnie bierze. Wertuję wkurwa zdanie po zdaniu i samoczynnie się nakręcam.
Sex w wielkim mieście.
Oczyma wyobraźni widzę emo nastolatkę wypinającą dupę w szkolnej toalecie, w parku na ławce, za garażami, gdziekolwiek. Nawet w blokowej piwnicy. Jej ścieżka dźwiękowa wyuczona na oglądanych pornolach jest biedniejsza od wołania głodujących dzieci etiopskich. Ot,taka laska kłoda przychodzi mi na myśl, heh pozycja tak zwana “na trupa”. Zapytana o obrobienie kukurydzy uruchamia w swym telefonie przeglądarkę by zawracać wujkowi google gitarę zapytaniem o dania z kukurydzy puszkowej. O Boże złość ze mnie kipi.
Nakręcam się dalej wyobrażając sobie sznur rozpalonych facetów i ów dziewczę spragnione orgazmu które z znudzoną miną mówi: następny! Myślę: Julka spokój ale przypomina mi się pobyt w wielkopolskiej mieścinie.
Niewinne buźki, wyeksponowane zalążki biustu i białe kozaczki – specjalistki od samochodowych śmietankowych spotkań, tu i ówdzie zwane blacharami, blerwami lub jak kto woli, bardziej fachowo od słowa stołówka – dupodajniami.
Pogarda.
Czuję pulsującą żyłkę na czole-zły omen-będę mrozić wzrokiem i ciąć słowami niczym brzytwa, by z uśmiechem Monalizy przyglądać się bezradności napotkanych ofiar.Biada tej która się pierwsza napatoczy.
Złość przekłada się na potok słów-język aż świerzbi nieziemsko. Widok małoletnich kurewek wylegających się na wiosnę jak grzyby po deszczu wczesną jesienią rozpierdziela mi głowę. Pozują się na takie, co zawodowo pizdą machają a jak co do czego przyjdzie to są sztywniejsze od penetrującego członka. Lekko za kontur, wysmarowane usta powiększającym błyszczykiem (najlepiej różowy) same się proszą o ssanie jaj zaś przyciasna koszulka odsłaniająca zimą opalany brzuszek w standardowym dekolcie aż jęczy: zapakuj mi między cycki.
Później wielkie halo i strach na wsi bo poślizgnęła się taka na zużytej prezerwatywie leżącej pod dyskoteką.
Czar prysł.
Marzenie o półgodzinnym orgazmie kończy się ciążą i wystawianiem dupska partnerowi który nigdy nie był księciem z bajki…pstryk -takie realia.
Ahhh, poniosło mnie za bardzo z tym rozkładaniem nóg- cóż, taki mój urok-muszę od czasu do czasu psy wieszać na innych.
Jakiekolwiek podobieństwo do Twojej kobitki jest przypadkowe a białe kozaki wcale nie muszą świadczyć o tym, że twoi kumple zostawili w niej cząstkę siebie






