Opublikowane 11 stycznia 2012.

Źródło: użytkownik
Kurwa mać! To tak tytułem wstępu na dobry początek mojego noworocznego, a za razem pierwszego wykurwowego wywodu. A jako, że w ostatnim czasie irytuje mnie to wszystko co mnie z każdej strony otacza, moje wkurwienie osiągnęło zenit. Jeśli komuś nie chce czytać się więcej niż pięć linijek w stylu “kurwa mać chuj by to wszystko ja pierdolę kurwa strzelił kurwa chujów sto mać” to niech da sobie spokój, bo nie mam zamiaru pierdolić głupot bez sensu byleby zawrzeć jak najwięcej “kurw”. A tematów i problemów poruszę dziś kilka. Nie chce mi się wypisywać wszystkiego w osobnych wykurwach, więc zebrałem to wszystko do kupy. Będzie o kobietach, rodzinie, o telewizji, mediach, o pracy, szkole, internecie i zobaczymy co jeszcze mi się w trakcie na język nawinie.
No więc czas zacząć! I na pierwszy ogień pójdą ogólne problemy z kobietami. Cały czas w tym popieprzonym życiu zastanawiam się czy uda mi się znaleźć kiedykolwiek jakąś fajną dziewczynę?! W niewielu byłem związkach, a jak już w jakimś byłem to gówno to było warte, bo wszystkie dziewczyny, na które trafiałem to jakieś pojebane laski pozbawione chyba mózgu. Jeden związek można powiedzieć, że miałem co prawda całkiem udany, ale to tylko taka wakacyjna miłość. Laska spędzała w mojej miejscowości wakacje, ale była z drugiego krańca Polski. I chociaż udało nam się znaleźć wspólny język i tak dalej, chuj to wszystko strzelił, bo wakacje szybko minęły i musiała wracać. A teraz to już w ogóle siedzi za granicą, znalazła tam robotę i nie ma już zamiaru do tego beznadziejnego kraju wracać. A ja przez jebane trzy lata już jestem sam. Jeśli o mnie chodzi to tak jakoś ciulowo wyszło, że w stosunku do kobiet jestem jakiś taki nieśmiały. Ale jakby się zastanowić to wiem gdzie leży tego przyczyna – oczywiście za mało z nimi przebywam! Ale zaraz zaraz.. Kurwa. Gdzie ja mam z takimi przebywąc i gdzie ja mam takie spotkać, skoro mieszkam w gównianym zadupiu, małym 20 kurwa tysięcznym pseudo miasteczku? Co każda szkoła i klasa, w której dane mi było być to 80% chłopów. A dziewczyny to same grube pasztety, paszczury albo jakieś dziwne nie wiadomo co. W liceum to samo oczywiscie. Same paskudy w klasie a reszta to same popieprzone chłopaczki w większości z okolicznych wiosek, którzy całe dnie w szkole, przez wszystkie lekcje i wszystkie dni non stop jarali się tekstami z filmików robiących karierę na YouTube typu “Jestem Hardkorem!” Ja rozumiem, że można się z tego pośmiać, no ale kurwa bez przesady. Nie wiem czy to tak kurwa wszędzie w tym kraju czy tylko ja mieszkam w takim zapiździałym rejonie? No ale kit z tym, wrócmy do kobiet. Stanęliśmy na tym, że w szkole na zapoznanie takowej nie było szans. No to może jakaś domówka? A chuja wafla. Zazwyczaj to jest tylko jebane “gej party”, a jak już zdarzyło się, że była jakaś godna uwagi pani, to oczywiście była zajęta. Byłem któregoś dnia na takiej zjebanej prywatce i nagle “kumpel” mówi, że za niedługo poznam fajną laskę bo ma przyjść. Myślę sobie, że może w końcu uda mi się jakoś uciec od tej dupowatej samotności. Nagle ona przychodzi i co? Brzydkie to to, ubrane w jakieś stare łachy po chyba prapraprapraprababci, wyglądała dosłownie jak jakaś żulica, co przesiaduje dzień i noc pod wiejskim sklepikiem, kupując jabole na kreskę. No kurwa serio! Zobaczyłem ją i od razu myślę sobie jak najprędzej zwinąć się z tej pseudo imprezki. Szybko we łbie zaświtał mi jakiś wałek i szybko wyszedłem w pizdu. I na całe moje szczęście więcej już tego czegoś nie spotkałem. Następnego dnia idąc ulicą spotykam tego znajomego co mi ją podsuwał. I cóż mi powedział? “Dlaczego jej nie zaruchałeś, seksić się chciała i cyce jakie miała dobre! W ogóle tam teraz niektórzy myślą, że jesteś jakimś pedałem” W tym momencie myślałem, że jebnę. Kurwa mać, cycki to nie wszystko. Co z tego, że może i miała czym oddychać skoro, cała reszta do niczego, a morda niczym nie różniła się od sraki. Ja nie wyznaję tej jebanej zasady “worek na twarz i pchasz” – dla mnie jest to kurwa dziecinada! Nie myślę chujem tak jak większość facetów. Dla mnie cycki i dupa to nie wszystko i nie mam zamiaru bzykać się z byle kim byleby tylko zamoczyć. Nie ukrywam, że jestem szczery i nie jestem tak jak większość pierdolonym hipokrytą co to potrafi tylko pieprzyć głupoty, że dla niego wygląd nie ma znaczenia. Ja taki nie jestem i mówię otwarcie, że dla mnie wygląd mojej drugiej połówki jest bardzo ważny. Ktoś mi zaraz znając życie powie, że jestem pustakiem i mam nie wiadomo jak wygórowane wymagania. Musze zaskoczyć, ale nie jestem pustakiem i wbrew pozorom nie mam wcale wielkich wymagań. Ogólnie wkurwia mnie to cholernie, że jeśli np.ktoś mówi, że chce mieć w życiu ładną i fajną dziewczynę, to ta druga osoba wyobraża sobie od razu jakąś kurwa nie wiadomo jaką modelkę czy przereklamowaną gwiazdę porno. A tak na prawdę nie chodzi tutaj o to, tylko o normalną ładną dziewczynę jakich w Polsce wiele. W dużych miastach takie można spotkać wszędzie. W autobusie, w tramwaju, w galerii sklepie czy kij wie gdzie jeszcze. Ale jesli chodzi o mnie, to tu gdzie mieszkam nie ma takich, nie ma odpowiednich dla mnie. Pierdolna wieś i tyle. Ja sam nie uważam siebie za brzydką osobę, ale nie jestm też przystojny jak jakiś pierdolony model z reklamy. Po prostu jestem ot taki zwyczajny osobnik niczym nie wyróżniający się z tłumu. Ale co do wyglądu zewnętrznego kobiet, mężczyźni mają jednak prawo nieco więcej wymagać. W końcu to kobiety są płcią piękną! Pewnie zaraz za to polecą bluzgi w moją stronę, ale jebie mnie to. Teraz jestem też święcie pewny, że ktoś mi zaraz zarzuci, że co z tego, ze taka czy taka ładna skoro jest kurewką, jest głupia i w ogóle ma pustke we łbie. Kto w ogóle kurwa kiedyś powiedział, że uroda nie idzie razem w parze z innymi pozytywnymi cechami, chociażby charakterem? Logiczne, że jakaś pierdolona brzydula po to żeby się dowartościować. A inne pasztety po takiej małpują. Owszem większość tych dzisiejszych ładnych (i nie tylko) dziewczyn jest pierdolnięta, same nie wiedzą czego chcą i w ogóle zadufane w sobie ksieżniczki, nie da się tego ukryć, ale nie wiem po co pierdolić, że skoro dziewczyna ładna to od razu jakaś jebana dziwka? Jak mnie takie generalizowanie wkurwia! Albo teksty typu “zobacz ta jaką se miniówę założyła, jak szmata jakaś”. To mnie równie wkurwia. Dlaczego krótka spódniczka jest w tym pierdolonym społeczeństwie traktowana jako atrybut dziwki czy innej puszczalskiej kurwy? Jest lato, ciepło, a dzieczyny mają zakładać suknie jak zakonnice? No bez jaj! Wiadomo, że takie teksty wali jakiś gruby paszczur co zazdrości tym szczuplejszym urody, tego że mają ładne zgrabne nogi, że mogą się w takim ubiorze pokazać. A sama taka grubaska czuje się dowartościowana, że powyklina inne od dziwek tylko dlatego, że są atrackcyjniejsze od niej. Kończąc to moje pierdolenie o kobitach muszę jeszcze trochę na nie pobluzgać. Z góry od razu mówię, że nie kieruję tych słów do wszystkich pań, ale jednak do dużej większośći. Raczej będzie to przede wszystkim dla roczników od 1990 roku, bo nie wiem czy tylko ja zauważyłem, ale te starsze roczniki z komuny, chociażby 87,88,89 są jakoś tak bardziej poukładane. Dziewczyny ogarnijcie się kurwa, bo same nie wiecie czego chcecie! Nie bądźcie pierdolonymi materialistkami i nie lećcie tylko na kasę i samochody. Czy Wy na prawdę musicie robić problemy z byle gówna, mieć te swoje dziwne humorki i obrażać się nagle nie wiadomo o co?! Dlaczego kurwa większość z Was zapatrzona jest w jebanych dresów czy cwaniaków, którzy tak na prawdę mają Was tylko do ruchania? Dlaczego często rozum do głowy przychodzi Wam tak późno? Zamiast docenić starania normalncyh facetów, wolicie kurwa puścić się z jakimś pierdolonym fagasem. Taki Was tylko szmaci, obraża i rucha. Potem zrobi taki dzieciaka i zostawia Was same. A do kogoś, komu na Was zależało przychodzicie potem tylko z płaczem i żeby pocieszył. Dlatego taki mały apel, ogarnijcie się i idźcie po rozum do głowy! Wkurwiające jest to, że ktoś kto jest może trochę nieśmiały, spokojny, wartościowy i myśli poważnie o życiu jest odpychany i uważany za jakąś ciotę, co to do niczego się w życiu nie nadaje i każda myśli że to jakiś jebany nudziarz. A na buraków co nie mają za grosz skromności i kozaczą jacy to oni nie są zajebiści i co to nie oni, lecicie jak mucha do gówna. Przykre.
To tyle by było jeśli chodzi o płeć piękną. Chociaż nie wykluczone, że jescze może się później coś na ten temat przewinie. Ale teraz coś o rodzinie, szkole i pracy. Może jeszcze coś się wplącze, zobaczymy. Więc za kilka dni stukną mi już w kalendarzu pierdolone 23 lata. Mam te 23 lata i co dalej? Mam pierdolone średnie wykształcenie i co mam teraz z tym zrobić? Gówno mogę. Studiować nie mogę bo się nie załapałem, za słabe wyniki. Tak to jest jak się ocenia ludzi po liczbach. Zabraknie Ci kilku punktów i chuj, jesteś nikim. Ale tak prawdę mówiąc, nie wiem na co mi te studia? Czy to wykształcenie wyższe, czy to średnie, w naszym pięknym kraju to jeden chuj. Jeżeli nie ma się tatusia czy też kogoś z bliskiej rodziny usytuowanego w dobrej firmie na wysokim stanowisku to można jednynie z ulotkami zapierdalać, albo iść do McDonald’a. Zaraz zaraz.. W moim zadupiu nie ma McDonalda. Mhm, czyli pozostaje mi sie siedzieć na garnuszku u mamusi i słuchać dzień w dzień jej pierdolenia, które doprowadza mnie do szału. W gimnzajum zrobiłem jeden zajbisty błąd, którego cholernie żałuję. Jak wiadomo w tych pieprzonych gimnazjach, które swoją drogą są w dzisiejszych czasach największą wylęgarnią patologii, wybiera się swoją szkołą średnią. A ja kurwa byłem młody i głupi i dałem się zmanipulować pewnej nauczycielce, która to twardo stała przy swoim i bardzo często powtarzała “Dzieci kochane, tylko ja Wam dobrze radzę, idźcie do liceum, starajcie się unikać zawodówki, na prawdę postarajcie się na teście gimnazjalnym, żeby dostać się do LO, w zawodówce to tylko sama patalogia”. I przez takie durne gadki został mi sprany mózg i oczywiście poszedłem do pierdolonego liceum. Efekt mamy taki, że osoby, które znam i poszły do LO nie mają roboty, a osoby, które poopierdalały się dwa lata w zawodówce mają robotę. Gdybym mógł cofnąć czas..
Tak więc jeśli ktoś mnie uważnie czyta wie już, że mieszkam w wypizdowiu bez perspektyw i nie mam roboty. Nie ukrywam, że mi samemu status osoby bezrbotnej bardzo wkurwia życie, ale jeszcze bardziej życie uprzykrza mi moja matka. Od małego mieszkam tylko sam z matką. A ona mi tylko pierdoli ciągle, że mnie kocha, że chce dla mnie jak najlepiej, ale traktuje mnie jak ostatnie gówno. Tłumaczę jej w cywilizowany sposób, że za chuja nie ma tutaj roboty i trzeba mieć znajomości, ale ona kurwa wie oczywiście wszystko najlepiej. I te jej teksty “Jak ja byłam w Twoim to już dawno pracowałam”. Ja pierdolę, co ona porównuje to co było 30 lat temu do tego co jest teraz. W jakim ona świecie żyje. Wiem, że nie wypada tak mówić o rodzinie, ale dla mnie jest to na prawdę tępa baba, no sorry. Tylko to potrafi pierdolić jaki to ja jestem beznadziejny, że to się do niczego nie nadaję, a ona jaka to w moim wieku była zajebista i w ogóle. Widać jaka była zajebista. Że w chuj już lat zapierdala po 12 godzin dziennie za kurwa pierdolone 1500 zł miesięcznie. I dorabia sobie jako jakaś śmieszna konsultantka od komsmetyków. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że wkręciła ją w to jej koleżanka. A moja matka poza tym, że przyjmuje telefoniczne zamówienia od klientów i im to tylko dostarcza to nic więcej nie robi! Cała reszta, jak chociażby zamawianie towaru przez internet spoczywa na mnie! Ona by w życiu tego nie ogarnęła, boi się komputera jak diabeł święconej wody. A żeby tego było mało to bywa czasem, że ona jest w pracy a ja muszę łaskawie siedzieć w domu i czekać na kuriera! I co ja mam z tego? Gówno. Jak dostanę od matki 50 zł bez okazji to jest jakieś kurwa święto. I tylko tłumaczy, że pieniędzy mamy mało, że wydatków tyle, że trzeba oszczędzać.. Gdy robię coś i mi nie wyjdzie, to nawet nie mogę się w tym domu wkurwić. Ale jak matce pójdzie coś nie po jej myśli, to oczywiście ma prawo się wkurwić i wyklinać wszystko wokół. A ja mam mieć tylko ciągle zajebisty humorek, bo przecież jestem leń, nierób, siedzę cały dzień w domu, gówno robię, a ona ma stresującą pracę. I wszystko jej tylko przeszkadza, że za głośno drzwi zamykam, że za głośno sram, szczam, oddycham, za długo się kąpię czy kij wie co jeszcze… Ona jest w robocie, a ja często nic nie mogę sobie zaplanować tylko siedzieć w domu, bo albo to ma przyjść ktoś z administracji, to kurier, to listonosz, to jeszcze ktoś tam inny. Zero życia w tym domu! Nie mogę spokojnie przez telefon porozmawiać czy kogoś do siebie zaprosić, bo matka zaraz zna całą treść rozmowy. Bo oczywiście “przypadkiem przechodziła i usłyszała”. Mało tego! Nie mam u siebie w pokoju nawet drzwi, bo twierdzi, że nie są mi one do niczego potrzebne! Zero prywatności. No kurwa cyrk! Podobno jest to całkiem “normalne i naturalne” u samotnie wychowujących matek, ale mnie to wkurwia jak chuj!
Będąc jeszcze przy moim nieszczęsnym bezrobociu opowiem krótką historię o moim krótkim zatrudnieniu. Było sobie jakieś piękne popołudnie, gdy przeglądałe sobie gdzieś w internecie oferty pracy. Oczywiście był chuj wielki, jakieś pierdolone chuja warte zarabianie w internecie dla naiwnych dzieci neo oraz oferty z wymaganiami “zatrudnimy młodą osobę, wymagamy przynajmniej rocznego doświadczenia na podobnhym stanowisku”. Człowiek coś takiego czyta i dosłownie chuj mnie wtedy strzela. Odpowiedzcie mi kurwa na pytanie, gdzie młoda osoba ma zdobyć to jebane doświadczenie, skoro wszędzie go kurwa wymagają?! Czy oni z ludzi idiotów robią? Popierdolony jest cały ten kraj i ten rynek pracy. No ale dobra. Przeglądam dalej oferty i widzę: “Zatrudnię spszedawcę w małym sklepiku osiedlowym”. Nie, nie, nie. Ja tutaj błędu żadnego nie zrobiłem. Dokładnie tak było napisane w ogłoszeniu, analfabetyzm widać się szerzy. Ale chuj, wymagania spełniałem, bo potrzebowali zwyczajnej osoby, nawet kurwa żula by chyba wzięli. Zadzwoniłem umówiłem się, facet kazał mi przyjść nastepnego dnia rano. Przychodzę, żadnej rozmowy, żadnej umowy, nic, po prostu bez zbędnego pierdolnia od razu mnie przyjął. Powiedział co i jak, ja to wszystko ogarnąłem, zostawił mnie samego w tej budzie i pojechał gdzieś w pizdu na cały dzień. Przez kolejne dni tak samo gdzieś wyjeżdżał, cały dzień byłem w sklepiku sam. Pierwszy dzień był przyznam dla mnie stresujący, ale drugi, trzeci już się zacząłem przyzwyczajać. Po tygodniu już się dobrze zaklimatyzowałem w roli sprzedawcy. Kończy się już drugi tydzień, dobrze mi idzie, byłem z siebie zadowolony. Aż tu mój szanowny pracodawca mówi mi któregoś dnia, że dziś zostaje ze mną i zobaczy jak mi idzie. I nagle to wszystko poszło się jebać! Wszystko byłoby ok gdyby on po prostu był w tej budzie i od czasu do czasu na mnie zerkał. Ale nie! Stał i przez cały dzień bezczelnie gapił się na mnie, przez te kurwa kilka godzin non stop gapił mi się na ręcę i zjadał mnie wzrokiem. A mi tylko ręcę zaczynały drżeć co raz bardziej i bardziej, a gdy zaczynałem coś mówić, to słowa zaczęły mi się same plątać. Tym oto sposobem pożegnałem się z tą robotą. Ale dobre chociaż tyle, że zapłacił mi całość za wszystko. Od tej pory roboty ni chuja żadnej nie mogę znaleźć. Nie ma, po prostu nie ma.
Przejdźmy teraz do innych wkurwiających mnie rzeczy. Więc niech teraz będzie o radiu, telewizji i całym tym medialnym syfie razem wziętym. Włączam TV dowolny program i oczywiście lecą “ukochane” reklamy. Nie wiem w ogóle co za ciule puszczają to w telewizji, przecież poziom większości z nich jest delikatnie mówiąc żenujący. Ja pierdolę “mój piesek jest szczęśliwy bo robi zdrową kupkę”. Kurwa mać, no żenua. Przy reklamach będąc zastanawiam się jeszcze czy większość z nich ma jakieś podteksty seksualne, czy to tylko mi się już wszystko z sexem kojarzy? Chuj wie. Tyle o reklamach. Druga sprawa – seriale. Ja pierdolę co za gówno. TVN to wszystko podróba zagranicznych telenoweli (kijowych z resztą), a TVP1 i TVP2 to już w ogóle tragedia. Moda na sukces sezon pierwszy odcinek 567859… Zastanawiam się czy ktoś to kurwa w ogóle ogląda? Ja pamiętam jak to leciało jak jeszcze leżałem w wózku i srałem w pieluchy. M jak miłość. Dziwię się, że o tak wczesnej porze to coś puszczją, wszak przy tym serialu powinien być znaczek +18. Jakie tam się brutalne sceny rozgrywają, żeby takie drastyczne wypadki samochodowe pokazywac?! Przecież to oglądają małe dzieci! I to robi telewizja publiczna? Klan to już w ogóle przegięcie. Gangsterzy, bieganie z siekierą, grube imprezy i ucieczki z burdelów. Tak kurwa, to wszystko o serialach napisałem z ironią. Ale teraz taki Klan sobie ładnie nabije oglądalność, wkrótce mają Ryśka uśmiercić, ciekawe co mu się kurwa stanie. Aż sobie włącze ten jebany telewizor i sobie to obejrzę, bo myślę, że będzie to takie żenujace, że aż śmieszne. Przejdźmy teraz do serwisów informacyjnych, nie koniecznie tylko telewizyjnych. Tyczy to się również internetu: wp, onety, srety itp. Więc cóż mamy za wiadomości? Oczywiscie – Smoleńsk. Nieprzerwanie kurwa od prawie dwóch lat, na okrągło pierdolenie o jednym i tym samym. Dzień bez Smoleńska dniem straconym. No ileż kurwa można? Nic więcej się w tym popierdolonym kraju nie dzieje? Najbardziej to mnie kurwa śmieszą te wszystkie teorię spiskowe wokół katstrofy. Bomby próżniowe, strzelające do Tupoleva ruskie myśliwce, czy jakieś kurwa inne niewidzialne druty telegraficzne. Zamach kurwa od siedmiu boleści. Może kurwa Kapitan Bomba przyleciał i zestrzelił Tu154? I każdy jeden spec od pierdolonego lotnictwa, bo to niemożliwe, że samolot rozpizgał się na tyle części. A no i oczywiście strzały słychac na chujowej jakości filmikach w YT. Katastrofa lotnicza jak kurwa wiele innych, a oni wszyscy nie byli nikim wyjątkowym, że ich to nie mogło spotkać. Padło na nich, tyle. I nie mogę słuchać tych wszystkich popierdoleńców od teorii spiskowych. Już bym kurwa o tym dzisiaj nie pisał, ale na okrągło o tym słyszę i mnie to po prostu najzwyczajniej w świecie wkurwia! Inny wałkowany ciągle temat? Trzęsienie ziemi w Japonii. Co kurwa wejdę na ten jebany onet czy wp musi być tradycyjnie już jakiś art o tym. Kurwa te pismaki są jakieś niedorozwoje czy jaki chuj? Chyba się geografii nie uczyli. Japonia leży w najbardziej aktywnym sejsmicznie obszarze na Ziemii i trzęsienia są tam kurwa codziennie. Dla nich to chleb powszedni, tylko w Polsce muszą oczywiście robić z tego sensację. Dla mnie to dokłądnie tak samo jakby co dzień pisali, że w arktycznych rejonach pada śnieg.
Kolejny drażniący mnie temat tego życia to muzyka. Przede wszystkim wkurwia mnie gdy tępe polaczki pierdolą na forach, demotach ale i w relanym życiu jak to ich wkurwiają gówniarze puszający na głos z telefonów “techno”. Mnie też wkurwiają takie niedojebane dzieci, ale ja Was kurwa wszystkich proszę, nie mówcie, że puszczaja “techno”. Osoby słuchające techno cechują się raczej wyższym poziomem inteligencji i nie włączają z telefonów w miejscach publicznych muzyki. Jeśli ktoś nie wie co to jest na prawdę techno niech sobie wejdzie chociażby na YT i wpisze sobie np. David Moleon, Marco Bailey, Len Faki, Axel Karakasis, Eric Sneo, The Advent & Industrialyzer i posłucha sobie jak brzmi ta muzyka. Nie musi się do tego przekonywać, nie musi jej się to podobać, ale niech to kurwa posłucha i nie nazywa więcej mianem techno tego ścierwa co puszcza dzieciarnia z komórek! Jestem na to uczulony w chuj! Czy tylko w tym pierdolonym kraju ludzie są tacy tepi i nie odróżniają gatunków? Kurwa nikogo nie zmuszam do zagłebiania się w różne podgatunki, ale te podstawowe chociaż nauczice się odróżniać. Jeszcze raz powtarzam, żeby to niekórym kurwa uświadomić, to co dzieciaki puszczają z komórek to nie jest kurwa techno! Energy 2000, Lady Gagi, Guetty, Pit Bulle, Hazele i inne pierdolone One Night In Ibiza to nie jest kurwa techno! Zwykłe pierdolone gówno, walące na kilometr jebana komerchą! Idealne coś na wiejskie remizy i dla wieśniaków w tanim BMW sprodwadzonym z zachodu, dla tępej szarej masy, która nie raczy się zagłębić w jakąś ciekawą muzykę tylko żre to gówno co im podsuwają pierdolone media. Gówno warte komercyjne chuju muju!
Chyba mi się już kurwa tematy skończyły, to na sam koniec pobluzgam trochę na plagę internetu czyli – Facebook. Kurwa mać, jest to jedna z tych rzeczy, która poza jebanym analfabetyzmem i reklamami najbardziej wkurwia mnie w sieci i w tym zjebanym kurwa życiu. Dosłownie kurwa nie długo nie będę chyba mógł iść spokojnie do kibla się wysrać jak nie kliknę “lubie to”. A ludzie widzę są ostro pierdolnięci i nakurwiają w ten jebany znaczek. Człowiek chcę wziąć udział w jakimś np. jebanym internetowym konkursie a tam kurwa jaki regulamin? Dołącz do nas na Facebook’u, podziel się ze znajomymi, wygyrywa osobą, której komentarz polubi najwięcej osóba blablablabla.. Pierdolę to. W dupach się już kurwa poprzewracało. Mam nadzieję, że ten jebany serwis padnie w tym roku i że to będzie tym wielce przepowiadanym końcem świata. Oj tak, jakby tak facebook padł w tym roku, to na prawdę dla milionów ludzi byłby to koniec świata, bo nic poza tym gównem nie widzą. A plastikowe dziewczynki popełniłyby chyba zbiorowe samobójstwo tnąc się żyletkami. Siedzę sobie teraz w sylwestra na gg i nagle dostaję od znajomego wiadomość. Życzenia noworoczne i takie tam pierdolenie o szopenie. I nagle zapytanie do mnie czy mam fejsgówno. Odpowiadam, że nie, po czym po chwili dostałem odpowiedź żebym sobie konto szybko zrobił. I tak pierdolił przez dobre trzy minuty żebym się tam kurwa zarejestrował. Nie chcę tam konta, po chuj mi to? Więc mi kilka minut później osoba ta wyjaśniła po co mam tam robić sobie konto. Otóż po to, aby mógł mnie dodać do znajomych, żebym był kurwa jego 1000 znajomą osobą. Bo miał kurwa 999 znajomych i chciał mieć ich do końca roku 1000. No czy to jest kurwa normalne? Nie wiem czy to wszyscy są tacy pierdolnięci czy to ja jestem jakiś kurwa z innej planety i nie pasuję do tej rzeczywistości? Chuj wie, sram na to. Idę jeść. Do następnego wykurwa. Cześć.