Opublikowane 10 maja 2011.

Źródło: www.google.com/images
Witam wszystkich użytkowników tego zacnego portalu. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż jest to mój pierwszy wykurw. Przedstawiam w nim mój pogląd na rzeczywistość, możliwe że dla niektórych kontrowersyjny – no cóż bywa, nikt się nie musi z nim zgadzać. Tak więc jedziemy z koksem
1. Pseudo pomoc naszego państwa
Niemiłosiernie wkurwia mnie obecny stan rzeczy związany z pomocą społeczną i socjalną. Państwo niby w miarę nowoczesne, ale socjalizmem śmierdzi na kilometr. Wspieranie nierobów i życiowych nieudaczników. W USA np. państwo na dobrą sprawę ma w dupie przeciętnego obywatela. Nie płaci się tam jakiś 100 tyś chorych składek i podatków i wolałbym, aby tak było u nas. W Polsce jednak zabiorą człowiekowi kupę kasy, a jak przyjdzie co do czego to się wypną na ciebie i tyle. Przykład? Proszę bardzo: jakiś rok temu mój ojciec podczas pracy nadwyrężył sobie plecy. Poszedł do lekarza rodzinnego. Wypisał mu z wielką łaską skierowanie na prześwietlenie. Po otrzymaniu zdjęcia lekarz stwierdził, że doszło do stanu zapalnego, zmiany chorobowej i tu trzeba specjalisty. Wszystko fajnie, ale kolejka do niego taka, że dostał się dopiero po 4 miesiącach… Do tego czasu zapierdalał na jakiś ketonalach i innych prochach, bo przecież jakoś na tą rodzinę zarobić trzeba. Jednym słowem śmiech na sali i tyle w tym temacie…
Nasuwa się tylko jedna myśl: Jebać ten ich cały socjal! Niby pomaga itp. gówno prawda ;] Przyjdzie co do czego to dobiją człowieka zardzewiałym prętem. Po zakończeniu LO w małej mieścinie dość ciężko o jakąkolwiek pracę. Otworzyła się szansa stażu. Wszystko fajnie pół roku przestażowałem i nagle skończyły się pieniądze. Noż kurwa jego mać pytam się co to ma znaczyć? Nie opierdalałem się jak większość, pracowałem nie po to by bujać się po dyskach i dymać spite wcześniej małolaty, tylko by opłacić swoją szkołę i mieć czym do niej dojeżdżać. Nasze państwo jednak woli wspierać bandę nierobów i pasożytów co to nigdy rączek sobie pracą nie ubrudzili niż ludzi chętnych do pracy. Przykład: rodzinka mieszkająca 2 domy ode mnie – 5 dzieci żaden z rodziców nie pracuje. Wychodzą z założenia:” po co mam zapierniczać jak dzika świnia za 1100 zł kiedy mogę nic nie robić, pierdzieć w stołek dostać 600 zł zapomogi, pomarudzić jak to jest mi zajebiście źle, otrzymać jeszcze jakiś dodatek przeciwko walce z alkoholizmem, bo przecież rodzina ta jest patologiczna, w opiece społecznej wyżebrać jakieś jedzenie z Unii Europejskiej i jakoś to tam przeżyjemy”. Oczywiście połowa tych dzieci jest już pełnoletnia i wygląda na to, że pójdą w ślad rodziców… Zresztą już chleją jak pojebani, a ich córeczka w wieku 15 lat zajdzie w ciąże, bo już im tym grozi <lol2>
Jedyne na co zasługują to porządny wpierdol i do lochu ;]
Na chwilę obecną pracę znalazłem, pracuje na stacji benzynowej – kokosów nie zarabiam, ale na szkołę, paliwo, wyjście z dziewczyną, dołożenie się do rachunków czy jakiś ciuch starczy. Nie jest to życie burżuja, ale nie narzekam i cieszę się z tego co mam.
2. Pieprzona biurokracja
Otóż to drodzy czytelnicy. Teraz żeby cokolwiek załatwić w jakieś instytucji trzeba się nalatać jak afrykańskie stado słoni podczas pory suchej ;] Nóż się w kieszeni otwiera jak słyszę te ich wyuczone na pamięć regułki utworzone po to by zbywać „upierdliwych” petentów. Nie generalizuję, bo jednak czasem można trafić tam na człowieka, pomoże doradzi, są to jednak tylko wyjątki od reguły. Nie mówię nawet już o tym ile jest zapierdalania przy staraniu się o środki na prowadzenie działalności gospodarczej ;] Temat rzeka, oklepany jak tyłki kelnerek na Oktoberfest… Miesiące starania się pisania i poprawiania biznesplanu, by na końcu dowiedzieć, że niestety pański wniosek nie przeszedł z powodu ograniczonych środków. I w tym miejscu warto wspomnieć o kolejnej naleciałości z czasów PRL -u. Chodzi oczywiście o pieprzone kolesiostwo. Wniosek nie przeszedł z prostego powodu – córeczka tatusia, który nota bene jest wysoko postawionym radnym, miała w chuj większą siłę przebicia niż jakiś tam marny studencina z zagnojewa ;] W czasach PRL -u przynajmniej się z tym kryli, a teraz robią to bez żadnych ogródek i pieprzenia.
3. Ogólnie o stosunkach międzyludzkich
Siarczyście wkurwiają mnie żale chłopaczków i dziewczyn i ich nieszczęśliwych miłości. Jeżeli szukacie partnera nie tam gdzie trzeba lub na siłę to się nie dziwcie że spotykacie się z dziwkami, skurwielami, lowelasami, blacharami i podobnym skurwysyństwem. Następna akcja: spotykają się z kimś 2 lub 3 tygodnie, a w głowie ułożone już plany na 25 następnych lat… Tak kurwa będziecie mieli piękny dom, 2 lub 3 dzieci, kilka samochodów i będziecie się kochać przez cały związek jakbyście się dopiero poznali (zazdroszcze dilera ;] ) Następnym gwoździem programu jest głupota, ludzka naiwność oraz brak szacunku dla siebie nawzajem. Owszem nie chodzi o to by tańczyć w kółeczku i trzymając się za ręce, śpiewać jakieś tam piosenki, tylko o zwyczajny szacunek do drugiej osoby. Nie rozumiem jak można być tak pozbawioną skrupułów świnią, aby wydymać długoletniego przyjaciela na kasę lub podczas gdy potrzebuje pomocy odwrócić się tyłem i udawać, że się go nie zna…Noż ja pierdole ludzie opanujcie się, bo zachowujecie się gorzej jak zwierzęta – one przynajmniej w stadzie bronią się nawzajem – u człowieka jest tak że ktoś dojebie cie jeszcze szpadlem żebyś nie wstał ;]
Ogólnie można by napisać o tym książkę, ale nie o to chodzi. Mam nadzieję, że ktokolwiek dotrwał do końca. Liczę na szczere komentarze, bo zakłamania i podcierania sobie wzajemnie tyłków nie lubię
Dziękuje, koniec imprezy, dobranoc ;]