Archiwa | Ludzie

Ludzie, kraj, osobiste rozważania.

Źródło: www.google.com/images

Witam. W tym roku kończę gimnazjum. Jestem typem obserwatora i tak strasznie wkurwia mnie wszech obecne kozactwo. Dla was kozak to ktoś, kto najwięcej napyskuje nauczycielom? dostanie najwięcej jedynek? da wpierdol największej liczbie osób? Wypije duszkiem wódkę? Osobiście nie mam nic przeciwko temu, lubicie to, więc róbcie, ale nie stawia was to ponad innymi. Dla mnie kozak to ktoś, kto rozpierdala z bani problemy zanim zdążą pojawić się na horyzoncie, ktoś kto potrafi dostrzec innych, ktoś, kto ma swoje zdanie, nie jest obojętny. Od czego kurwa macie mózgi? Żeby powtarzać czyjeś słowa, ślepo podążać za tłumem? Bez własnego zdania stajecie się prawie niczym. Dajecie sobą manipulować. Logika jest podstawą ludzkiej egzystencji. Jak wygląda nasz świat? W każdym miejscu publicznym pokazujemy swoje inne ja, wykreowaną iluzję własnego jestestwa. Z czasem zapominamy o tym, kim jesteśmy, a dojść do tego nie powinno.

Nienawiść rodzi nienawiść, zło rodzi zło, krzywda rodzi krzywdę, cierpienie rodzi cierpienie, nikt nie wybacza, ani nikogo nie stać na zadośćuczynienie. Tworzy się więc błędne koło nienawiści, które jeśli raz zostało wprawione w ruch, nic i nikt nie jest już w stanie go zatrzymać.
Nie macie prawa nikogo oceniać, odrzucać, wyśmiewać z powodu innych poglądów. Nie macie prawa pisać o kimś, że jest nikim. posłużę się tu cytatem gościa, określanego mianem “V” w filmie pt “V jako Vendetta”: “Kim, jest pochodną funkcji czym, a czymże jestem? Człowiekiem w masce”- na dodatek wszędzie innej.

Wkurwia mnie ogólne zobojętnienie na problemy innych, wkurwia mnie polityka, a raczej ludzie z nią związani, którzy dążą do osiągnięcia tylko własnych korzyści. Tylko kasa jest dla nich ważna, nikt i nic więcej się nie liczy. Brak troski o obywatela, bezustanne pierdolenie farmazonów, kłótnie o Smoleńsk i chuj wie co jeszcze. Ogarnijcie się do chuja bo statek określany mianem “Polska” zmierza ku ogromnej górze lodowej, o którą najprawdopodobniej rozpierdoli się jak Tytanic.

Wiem, większość z was uzna mnie za jakiegoś debila, część po prostu to oleje, część zwyzywa, część wyśmieje, ale liczę na to, że znajdzie się choćby garstka osób, które zastanowią się nad tym co robią. I właśnie dla nich jest ten wykurw.

Kategorie: Ludzie, Polityka, System12 Komentarzy

Przyszłość tego narodu.

Źródło: www.google.com/images

Ja pierdole. Według moich obserwacji zauważyłem,że przyszłość tego narodu będzie marna. Będą same piosenkarki i tancerki,sportowcy i piłkarze. Zabraknie elektryków, kafelkarzy, robotników, architektów. Nie będzie kto miał szkicować domów i sklepów, a tym bardziej  zbudować te domy i sklepy. Nie będzie wogóle ludzi, którzy wykonują podstawowe prace zapewniające nam przeżycie. Np piekarz robi chleb. No ok,ale co będzie za 10 lat ? Będzie same pasożystwo, które nic nam życia nie  ułatwi. Zarobią z 500k za jakieś jebane śpiewanie piosenki na koncercie albo za kopnięcie piłki do bramki.

Ja pierdole. A skąd takie przewidzenia ? Prawie każda nastolatka mówi, że chce zostać piosenkarką lub tancerką. No a inni zaczynają się piłką zajmować już na poważnie,jakieś tricki czy inne gówna ,i właśnie takich będzie w przyszłości w cholerę. Teraz jak widzę – prawie każda dziewczyna z klasy chodzi na kurs tańca albo ciągle chwali się, jak umie śpiewać. No a chłopacy – treningi piłki nożnej i jakieś granie w klubach dla kurdupli… Zgnijemy bez jedzenia i domów, niestety…

 

Kategorie: Kumulacja, Ludzie19 Komentarzy

Kobiety…

Źródło: użytkownik

Nie będę się rozpisywał tutaj na temat miłości czy związków, jedynie chciałbym poruszyć temat inteligencji naszych pań…

Wiem, że zaraz po przeczytaniu mojego tekstu o inteligencji kobiet posypią się gromy na moją głowę, ale muszę o tym napisać bo ten temat rozpierdala moją osobę od środka. Od dłuższego czasu przyglądam się kobietom w tym także mojej i jedynie co mogę powiedzieć to:”Jaa pierdoolę”.

Kieruję moje pytanie do płci przeciwnej, czy wy się kurwa zastanawiacie co gadacie, co robicie? A może jedziecie z automatu? Jakim jebanym cudem możecie oplatać sobie mężczyzn wokół palca?
Wiem, o czym piszę bo przeżyłem kilka takich scen, ba nawet kilkaset, utwierdzających mnie w ogólnej głupocie “dam”.

Od dzieciństwa nie lubię mleka, a moja druga połówka codziennie się mnie pyta, czy chcę do śniadania mleko. Kurwa, po tym pytaniu całe moje plany walą się. Jak można przez 5 lat związku pytać czy chcę mleko, KURRRWWWWAAA!

Albo pojechałem do leroy merlin po panele i w sklepie rozmawiałem sobie przez słuchawkę bezprzewodową. Jakaś dewotka przyjebała się do mnie, że ją bezczelnie podrywam i ona się tak łatwo nie da…

Następnym razem pojechałem po wiertło do castoramy, przy okazji pojechałem na płytki tak z ciekawości sobie pooglądać. Po obejrzeniu jak normalny człowiek skierowałem się do innego stanowiska. Nagle czuję ktoś mnie szarpie za polar. Tak, nie zdziwicie się, laska około 25 lat i jedzie po mnie czemu nie przychodzę kiedy ona mnie woła. Okazało się, że pomyliła sobie pracowników ze mną. Chuj ani przeprosin, a ryczała tak jakbym przejechał jej dziecko. Tępa cipa.

Innym razem, byłem w sklepie z damską bielizną, aby kupić na prezent mojej dziewczynie. Oczywiście podchodzi kobieta, która widziała przez 15 minut, że za chuja nie odróżnię rozmiarów. Podchodzi, pokazuje palcem i mówi: “Te rozmiary są dla pana za małe, tam są dla takich jak pan”.

A na koniec napiszę o jednej rzeczy która mnie wyjątkowo wkurwia. Mianowicie jest to reakcja podczas okresu. O ile nie można mieć pretensji o sam okres to ja mam jebany żal o zachowanie podczas niego. Nie wiem co robicie, ale jak ja jestem wkurwiony zaciskam zęby i udaję miłego. A kobieta chuj, ma pretekst to pozwala sobie na wszystko. Kłótnia, że za głośnio kichnąłem, spojrzałem na nią pod kątem 45 stopni.
Rozumiem, że wyjątkowo was wszystko wkurza, ale do kurwy nędzy opanujcie się czasami, to że macie zły humor nie usprawiedliwia was abyście pokazywały swoje fochy i robiły co chcecie.

Kategorie: Ludzie, Związki29 Komentarzy

Pij płać i sie baw…ale gdzie … sikać ?

Źródło: użytkownik

Wrocławskie kluby: świetne, wspaniałe, gustowne, stylowe – klimatyczne. W sporo z nich zrobione na modłę starych mebli,  książek, krzeseł – zwykle bo taniej, klimat faktycznie jest ale nie trzeba się martwić ze ktoś piwo wyleje że się odłamie kawałek – postawi się starą maszynę do pisania i heja w piwnicy dobrze zlokalizowanej knajpę szybko można zrobić.

CENY OCZYWIŚCIE WSZĘDZIE TAKIE SAME! MOŻE ZŁOTÓWKA RÓŻNICY.

Szlag (bo tu można ponoć ;D) mnie trafił gdy wszedłem do takowego klubu do kibla właśnie, a tam wystrój jak w statku kosmicznym obita metalową płytą DZIUPLA ale nie ważne bo to nie istotne acz tanie w eksploatacji.

Do sedna:
-drzwi z uszkodzoną zasuwką, (wchodzacy widzą wszystko)

-muszla bez sedesu!! masakra…szlag mnie trafił bo akurat 2 mnie męczyła…

- kran zawieszony około pół metra nad umywalką…ochlapałem się nieźle

- po 1 stanowisku dla kobiet i mężczyzn…

-brak papieru w męskim standart…

-2 barek bo otworzyli żeby wykorzystać 2 stronę aby więcej osób mogło stać w kolejce – dalej 3 barmanki na 2 metrach kwadratowych.

generalnie środek Wrocławia dobre miejsce, w zimie jeszcze uszło bo mało ludzi – są ludzie jest klimat, a tak to partolą-inni narzekają na brak gości.

Barmanki oficjalnie mówią ze to nie zostanie naprawione – pojęcia nie wiem czemu.

LATO – OTWORZYLI SOBIE PATIO ;] 10 STOLIKÓW PO 4 OSOBY…40 OSÓB JAK STANĄŁEM SOBIE TO CIEKAWIE SOBIE POGADAŁEM W KOLEJCE…

Zawsze można zmienić klub, tak nie jest wszędzie ale to wqrwia kiedy za piwo liczą po 6 zł a kibel zaniedbany. Wywieście napis piwo ok sracz to niespodzianka!!

A załatwianie się na małysza trzymając drzwi lewą ręką, ledwo sięgając jest wielce nieprzyjemne…i potem ten kran.

Pozdrawiam

Kategorie: Ludzie, Pozostałe, System5 Komentarzy

Wycieczka do centrum handlowego

Źródło: użytkownik

No kurwa mać! wielkie gmachy, jak się okazuje, wcale nie służące do robienia zakupów. Możemy tam spotkać masę ludzi, jakby co najmniej impreza kulturalna się odbywała;kupę hałasu, denną, wkurwiającą muzykę, wylatującą z głośników z poszczególnych sklepów, przy czym każda inna. kraina fast foodów, kolejne miejsce dla wagarowiczów, duża ilość sklepów, oferujących te same produkty. I na chuj ich tak wiele, skoro w jednym kupisz wszystko to, co w pozostałych….?Poza tym, gdyby chcieć zwiedzić te wszystkie pierdolnięte, śmierdzące chińszczyzną, pralnia i innym badziewiem sklepy, człek musiałby wziąć co najmniej tydzień (płatnego) urlopu. W zasadzie można by tam zamieszkać. Przenocujesz w namiocie, śniadanie, obiad, kolację, zjesz w KFC bądź McDonaldzie,później, by zrzucić te nagromadzone kalorie z wyżej wymienionych jadłodajni, możesz pograć w piłkę, poćwiczyć na siłowni, czy pojeździć na rowerze po całym centrum handlowym. Teoretycznie wymarzone, wyśnione i jak z (koszmarnej) bajki życie.

W większości centrów handlowych znajduję się ogromna fontanna nie działająca przez sześć dni w tygodniu, a siódmego dnia jest tak zatłoczona, ze nie sposób jej choćby zauważyć.

nie wspomnę już o parkingach. Przy weekendzie nie zaparkujesz swojego samochodu z powodu braku miejsc, choć parking liczy nawet do trzech tysięcy miejsc. Roweru też nie zapniesz, a jeśli Ci się uda i masz odwagę, istnieje niebezpieczeństwo, że komuś się spodoba, przyklei się do brudnych łap, po prostu zapierdoli. kolejną sprawą jest przypominający wyglądem hangar hipermarket, w samym centrum tego całego burdelu. Decydując się na robienie zakupów w tym miejscu, kupujesz bilet w jedna stronę, jest to labirynt prawie nie do pokonania. wchodzi się bardzo prosto, na wejściu zachęcają Cię wielkie tablice z napisem: “PROMOCJA!” I jak tu nie ulec pokusie??? Wychodzi się trochę trudniej. Jak wyżej wspomniałam, masa ludzi już okupuje otwarte dwie kasy spośród 42 dostępnych. Gdy po pół godzinie masz jeszcze ochotę stać w kolejce, zamiast rozpierdolić ten cały ruski szmancel, to znak, że jest już z Tobą bardzo źle. po udanych zakupach może spotkać Cię przyjemny, melodyjny, wykurwiście wysoki i piskliwy dźwięk wydobywający się z głębi tzw. bramki. Oczywista – jesteś złodziejem!!!

Ale jeśli nim jednak nie jesteś…. Po całej wyczerpującej, pełnej przygód i atrakcji, ekscytującej wycieczce czeka Cię mniej przyjemna, lecz przyziemna sprawa. Wychodzisz (przy dobrych wiatrach, cały) na parking i zastanawia Cię jedna myśl, jak z książki F. Litteauer, pt. “Znalazłam kluczyki… ale gdzie jest mój samochód?” Nawiasem mówiąc bardzo polecam :)

Przemierzając parking, wyłożony kostką brukową, nasz wypełniony po brzegi wózek dostaje paralitycznych wstrząsów, niczym uderzenia młota pneumatycznego, co wiążę się z tym, że nasze ciało odreagowywuje zgodnie z trzecią zasadą dynamiki Newtona, równie pojebanie i wkurwiająco dostaje nierównomiernych, popierrdolonych drgawek. teraz szukamy auta. Problem polega na tym, że wszystkie auta są do siebie bardzo podobne: cztery kółka i kierownica. W tej sytuacji ratuje Cię tylko znajomość swojej rejestracji. Po długich poszukiwaniach, pełnych wrażeń i narastającego wkurwienia, odnajdujesz swój samochód. Wydawałoby się, że to najszczęśliwszy moment Twego życia, i że nic gorszego spotkać Cię nie może… A jednak może.. Twój samochód wcale nie przypomina wcześniejszego stanu, wygląda jak po zezłomowaniu, Dzieje się tak, ponieważ jakiś chuj bez prawa jazdy, dojebał Ci z każdej strony próbując zaparkować! Oczywiście pierdolony sprawca spierdolił z miejsca zdarzenia, a Tobie zostaje:a) wracasz do domu 8 km z buta z wózkiem pełnym zakupów, lub,b) jeśli odpali, to tymże złomem, który niegdyś był Twoim autem! :)

Kategorie: Ludzie, Pozostałe2 Komentarzy

Rodzina, Szkoła, Znajomi

Źródło: użytkownik

Siema

Od czego by tu zacząć? Mam kilka tematów do opisania.

No to sprawa 1 czyli rodzina. Czasem nie mogę uwierzyć, że to kurwa są ludzie ze sobą spokrewnieni. Każdy myśli tylko o sobie. Jeśli trzeba znaleźć porozumienie w temacie który nazwę tak: FORSA to ni chuja! Wszyscy chcą wyjść jak najlepiej np. kiedy mój ojciec i jego rodzeństwo postanowili sprzedać dom, w którym dorastali od ich kłótni aż kurwa pękały szyby. Każdy chce z tego jak najwięcej urwać dla siebie, do własnej kieszeni. Ja pierdolę. W końcu moi rodzice. Nie wiem jaki ksiądz wyraził pozwolenie na ich ślub( tak. Musi to zrobić). Mam czasem kurwa wrażenie, że oni wychowywali się w domu dziecka i nikt im nie powiedział jak w stosunku do siebie mają się zachowywać. W końcu mama wychowywała się w rodzinie, której głowa czyli ojciec był pierdolonym despotą( czyli ogólnie brak dyskusji, wszystko musiało być po jego myśli). Wyszła z tej rodziny ze skrzywioną psychiką czego nie widać z zewnątrz( chodzi mi o to, że przed obcymi wygląda, zachowuje sie zupełnie normalnie), a w rzeczywistości przejęła pałeczkę po swoim ojcu. Co tu dużo gadać. Nawet tata sobie z nią nie radzi, a co dopiero ja. Jeśli robimy coś nie po jej myśli jest awantura. Aż kurwa się z tego śmieję. Teraz muszę opisać tatę. Od 13 czy tam 14 zmarł jego ojciec i matka musiała wychowywać 3 dzieci samotnie. Czyli też gówno ma pojęcie o życiu rodzinnym. Oprócz tego jest kurwa zakupoholikiem. Nie wiem czy dokładnie tak nazywa się tak pierdolona przypadłość, ale nie może żyć bez zakupów, chodzeniu po sklepach itp. Dobrze przynajmniej, że dużo zarabia bo bez tego nie wiem za co by kurwa kupował różnie nieprzydatne w większości rzeczy. Jeśli jest rok szkolny czyli mam w chuj nauki bo chodzę, a w zasadzie chodziłem do najlepszego w mieście liceum( gówno prawda, że najlepsze, ale o tym później) muszę mu przypominać o podstawowych obowiązkach bo on kurwa nie wiem np. że trzeba skosić trawę, obciąć pierdolone drzewka żeby jakoś kurwa obok domu wyglądało. W czasie wakacji od podstawówki te roboty robię ja, a wcześniej parobek. Rodzice moi kochani często się kłócą, nie umieją się ze sobą porozumieć przez co ja cierpię najbardziej choć mam już prawie 19 lat to ich draki nadal mnie ranią. Często jak byłem mały często płakałem zamknięty w pokoju kiedy się kłócili, ale chuj z tym. Wiem, że się jeszcze w jakimś stopniu im na sobie jeszcze zależy, ale nie mogą znaleźć wspólnego mianownika. Nie wiem jak to kurwa nazwać. Przynajmniej dużo zarabiają to jest jedyny + . Wszystkie rzeczy, które mogę kupić ja a nie mogą sobie na to pozwolić moi niektórzy biedniejsi koledzy ODDAŁBYM  ŻEBY MOI RODZICE BYLI NORMALNI.

Teraz powkurwiam się na szkołę. Zacznę od gimnazjum. W tym przypadku do nauczycieli nic nie mam ponieważ gdybym był na ich miejscu większość dzieci bym zapierdolił. Najbardziej wkurwiają mnie niektórzy koledzy i koleżanki. Chodzi mi o tych mniej ambitnych. Rozumiem, że można jeść jebane lejsy na lekcji ponieważ sam na macie umiałem wpierdolić nie jedną paczę solo. Za to nie rozumiem głupiego cwaniakowania. Mi nie sprawiali ci skurwiele problemów. Chodzi mi o kozły ofiarne. Czy jeśli ktoś ma autostradę między zębami to znaczy, że można śmiać się z niego dzień w dzień i doprowadzać dzieciaka do płaczu? Według mnie nie! Ale co ja mogłem wtedy zrobić. Jeśli poszedłbym o tym powiedzieć wprost jakiemuś nauczycielowi( wiele z nich specjalnie nic nie zauważało) to skończyłbym z głową w kiblu. Ja zawsze trzymałem się na uboczu czego teraz żałuję. Tamten dzieciak skończył na odwyku narkotykowym. Mógłbym wymieniać podobne przykłady, ale po chuja? 1 wystarczy. W końcu przyszła 3 klasa potem egzamin i koniec  gimnazjum. Niestety ja też nie jestem święty wiele razy się śmiałem, obrażałem. Zacząłem palić trawkę właśnie w gimnazjum dzięki kolegom i nie żałuję. To jest jedyna zaleta tych piepszonych skurwieli. Każdemu polecam :) I liecum. Myślałem sobie kurwa najlepsze liceum! To jest to!  Niestety przyszło rozczarowanie. Mimo braku cwaniactwa przynajmniej w stosunku do nauczycieli oni nadal się zachowują jakby byli na swoim stanowisku za karę i winni bylibyśmy my uczniowie. Opierdalają za nic. Wymagają pojęcia nie wiadomo o czym, a ja przecież kurwa jestem na profilu MAT-FIZ. Po chuja uczyć mi się dokładnie historii i polskiego? Nie wiem, ale jakbym się jeszcze nie uczył kurwa, a swoje pojęcie na temat historyczny czy humanistyczny oceniam bardzo wysoko i zresztą zrobili to moi egzaminatorzy matury ustnej z polsiego(90%). Hehe zgadnijscie co mam na koniec kurwa z polaka? Marna DWÓJA kurwa dwója na świadectwie maturalnym. Przynajmniej na maturze dostanę do chuja tyle na ile zasługuję.

W końcu ostatni punkt. Trochę opisałem już wyżej. Skurwysynom huj w czarne oczko :] . Hehe jakoś w 2 gimnazjum zorientowałem się,  że mój “największy przyjaciel” szuka tylko zysku w znajomości ze mną. Otworzyła mi oczy dziewczyna, z którą wtedy byłem. Nie jesteśmy już razem ponieważ wbiła mi pewnego razu nóż w plecy czego nie mam zamiaru tutaj opisywać. Jedynymi PRAWDZIWYMI przyjaciółmi jakich teraz mam to ludzie, których poznałem w przedszkolu. Jest ich aż 5. Możemy ze sobą rozmawiać o wszystkim dosłownie. Niestety teraz będziemy musieli się rozstać ponieważ wyjeżdżam jako jedyny z nich na studia. Dwóch z nich to absolwenci zawodówki, pozostali czyli jeden chłopak i dwie dziewczyny chodzą teraz do technikum( pójdą do 4 klasy).  Chciałem zakręcić się wokół pewnej dziewczyny, która idzie na ten sam kierunek i do tegoż samego miasta wyjeżdża. Chciałem jak już mówiłem. Mieliśmy już za sobą parę spotkań. Myślę spoko dziewczyna, wcześniej już się znaliśmy około 2 lat. ALE na szczęście coś mnie tknęło, aby wyciągnąć informacje od jej koleżanek co myśli o mnie ponieważ podczas pewnej rozmowy coś tam bąknęła, że rozmawiała o mnie z nimi. Od czego ma się przyjaciół? Namówiłem Arka aby wybadał grunt kiedy Magda( przyjaciółka mojej prawie byłej) się czegoś napije. Zaprosił ją do klubu, postawił parę drinków. HEH i czego się dowiedział? ŻE ta kurwa jebana chciała być ze mną dla kasy. Przez te dwa zawody miłosne straciłem całkowicie chęć na jakiś związek.

Nie mam pomysłu na życie. Nie cieszy mnie prawie nic. Teraz czuję pewną ulgę po napisaniu tego gówna. Zioło to też alternatywa, ale nie na dłuższą metę.

Dzięki za przeczytanie i pozdro!

Kategorie: Ludzie, System11 Komentarzy

A czy Wam nie jest żal się na to patrzeć?

Źródło: użytkownik

Kurwa! Dla mnie to żal w chuj. Widok dziewczyny pijącej piwo. Nie mam nic do tego, jak się napije na jakieś imprezie czy ognisku. Ale nie kurwa podczas przerwy w szkole! I co z tych studentów ma być? Mało tego, że piła ten jebany, cuchnący trunek na jakieś jebanej łące to jeszcze sobie napierdalała sweet-focie typu: “Och, jaka ja jestem zajebista, stać mnie na browarka i właśnie jebie go sobie na łące..”. Oczywiście osoba która robi zdjęcie nie może wziąć swojej puchy kurwa ze sobą bo na zdjęciu jej kurwa zabraknie! Trzeba się kurwa chwalić że jebany operator zdjęciomatu też ma kurwa swoją puche. -No i co z tego że dziewczyna pije sobie piwko na łące podczas zajęć na uczelni i uwiecznia to na fotografii? ..a to kurwa, że jeszcze taka niedojebana słitfocia musi kurwa trafić do tego jebanego fejsbuka dla ludzi bez życia.  Wszyscy kurwa muszą wiedzieć jakim to się nie jest zajebistym!

Najgorsze jest to, że osoba o której pisze to nie jakaś sąsiadka czy znajoma a kurwa moja dziewczyna! Wstyd mi za nią jak sam chuj! Od takich piw się kurwa zaczyna a później dzieci dorastają w patologi! Nie mam kurwa do takich rzeczy nerwów! Jeszcze gorsze jest to, że Ona w ogóle kurwa nie uważa to za nic złego! Wyskakuje mi z tekstami, że kim ja to kurwa jestem, żeby mi się tłumaczyć, że niby dlaczego Ona sobie nie może piwa wypic, że Ona nie ma ze mną ślubu ani dzieci żeby mi się z tego tłumaczć..! No kurwa, litości!

Teraz się kurwa bawimy w króla ciszy, ciekawe ile to jeszcze potrwa.. A może nawet i w chuj dni, ponieważ Ona jest ode mnie 8oo km i widzimy się co kilka tygodni..

Kategorie: Ludzie, Pozostałe22 Komentarzy

Nie mam pomysłu na tytuł.

Źródło: www.google.com/images

Siema. To mój pierwszy wyKurw. Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewną kwestię, co męczy mnie od dłuższego czasu. Rzecz w tym jak bardzo sam człowiek, jego własna psychika jest w stanie go samego zmiażdżyć. Zacznijmy od trzech przykładów.

W drugiej klasie szkoły podstawowej skumplowałem się z pewnym człowiekiem – Radkiem. Był najnormalniejszym dzieciakiem w świecie.Po pewnym czasie skumplowaliśmy się jeszcze z paroma kolesiami i tworzyliśmy w ramach naszej klasy coś typu drugiej grupy/paczki kolegów – tych spokojniejszych. Już pod koniec 3 klasy coś się zaczęło dziać – stał się roztrzęsionym i złośliwym, jakby musiał czuć, że jest ktoś niżej od niego – na cel obrał sobie oczywiście mnie. Znaliśmy się dobrze, niczego się przede mną nie wstydził, wiedział że mu nie zajebię. Byłem wtedy dosyć  nieśmiałym i potulnym dzieckiem, tolerowałem to – nie było źle.  Źle zaczęło być w 6 klasie – pojawił mu się młodzieńczy trądzik, kurwa ! dzisiaj już wiem co to znaczy. Stałem się kolegą do pognębienia. Odsunąłem się od niego i znalazłem kumpla gdzie indziej i co ? I szmata pierdolona ustawiła go przeciwko mnie, zmieniła w kogoś sobie podobnego. Znalazł się jeszcze jeden, a ja głupi wtedy zamiast zupełnie zmienić towarzystwo tolerowałem to. Zaczęły się akcje i nagonki na mnie gnębili mnie dzień w dzień. Kiedyś porozmawiałem z nim luźniej i wyszło o co kaman – “Popatrz tylko jak ja wyglądam !” a ja nic nie widziałem bo nic kurwa nie było, tylko on to sobie psychicznie ubzdurał. W 2 gim (jako klasa byliśmy 9 lat) zrobiło się takie ciśnienie, że poszedłem z nim na solo przed szkołą – dalsze półtora roku miałem spokój. Spotykam go czasem na mieście i myślę czy by mu nie powybijać zębów młotkiem, ale wiem że nie warto – odrazu widać że on sam dla siebie jest największym przekleństwem.

W liceum skumplowałem się z Mańkiem. Był to typowy chłopak z getta – problemy z prawem, kurator, jakieś zioło też było, nałogowy palacz i alkoholik,  kumpli w więzieniach itp. Ale pierwsza liceum – był to najweselszy, największy optymista jakiego w życiu znałem. Połowa drugiej klasy – wyskoczył mu silny trąd. Wystarczyło parę miesięcy i szlus. Człowiek – wrak. Oczywiście nie tylko z powodu samego trądu, ale zrobił się cholernie nerwowy, agresywny, chamski, płakał przede mną że che umrzeć itp. Jakoś zdaliśmy matury, liczyłem że się poprawi, a on  zaczął jebać wszystko i na dodatek mnie poniżać. Postępująca agresja, agresja, wyżywanie się na wszystkim wokół. Parę tygodni temu dał mi do zrozumienia że znalazł sobie przyjaciół gdzie indziej i mam spierdalać.

Kasia – bardzo inteligentna dziewczyna, szkolna prymuska, można z nią było pogadać o wszystkim. Problem – słaba fizycznie i psychicznie, roztrzęsiona, znerwicowana, wychudła i wybladła. No i jak się okazało wyjątkowo mierny charakter. Rozmawia ze mną normalnie, później znalazła sobie przyjaciół i poczuła się lepsza – pogarda, później znowu normalnie a po maturze to już pogarda pierwsza klasa. Nie żebym coś jej zrobił – po prostu czuje sobie że należy do jakiejś grupy więc jest lepsza, a ja gorszy.

Do czego zmierzam. Jest sobie normalny, wrażliwy, mający perspektywy na przyszłość człowiek. I coś się nagle pojawi – zaczyna o tym myśleć, i myśli, i myśli i ciągle myśli aż mu w końcu regularnie odpierdala. Źle układające się włosy – trąd – odstające uszy – jestem gruba – jestem chuda – jestem za niski – jestem piegowaty i nie wiem jakie skurwysyńskie pierdoły jeszcze wykładają ludziom psychikę. Wiem w czym rzecz bo – wstyd mówić – sam miałem kiedyś taką nerwicę, ale to pokonałem. Czytałem tu wykurwa w którym ktoś narzeka że jest brzydki. No jasne kurwa! Chodzisz i dzień w dzień myślisz że jesteś brzydki i wszyscy w koło tylko pokazują cię palcem i nabijają się z ciebie. To jest samo napędzające się koło z którego nie da się wyjść a trzeba je rozerwać. Nie rozerwać – wyciszyć i zniknie. Człowiek w nerwicy stara się nad wszystkim panować. Radek na ulicy – zanim wyszedł 12  razy obejrzał się w lustrze czy wszystko w porządku, czy każda rzecz na swoim miejscu, długie włosy spięte gumką, olbrzymie okulary przeciwsłoneczne, łańcuch na spodniach i nie oto by chodziło ale widać na nim te napięcie i nerwy – rzeczywiście wygląda jak głupek. Rozumiem że trąd może być problemem, ale ja go nigdy u znajomych nie dostrzegałem, kiedy oni wyolbrzymiali go do monstrualnych rozmiarów.

To smutne, ale oto z w porządku ludzi robią się małe, śmieszne, niedowartościowane, zakompleksione kurwidełka nie umiejące unieść brzemienia własnego ja. Erich Fromm w “Ucieczce od wolności” świetnie opisał neurotyków nienawidzących samych siebie i ludzi wokół siebie. Zresztą współczesne społeczeństwo to napędza, ten cały  “The Bold and the Beautifull”, reklamy wmawiające “kobietom że są grube a przez to nieakceptowane, tylko kupcie nasz produkt to będzie piękne i chciane”, a potem ludzie mają nerwicę żołądka i problemy z trawieniem. Utrzymać zdrowie psychiczne w tym świecie ? Trzeba sobie znaleźć “tylko swoje” zajęcia. Bieganie, basen, zimne prysznice, czasem chodzę do planetarium, czytam mnóstwo książek, znam się świetnie na całej humanistyce, pasjonuję się filozofią i kosmologią, czytam na głos “Iliadę” w oryginale chociaż nic nie rozumiem, ale starożytna greka świetnie brzmi . Czasem spotykam się z kumplami, ale przecież nie żyję dla nich – nie podobam ci się ? – to wypierdalaj ciężko mnie to jebie. Da się ? No widać kurwa się da. Pisząc tego wykurwa powziąłem pewne postanowienie – nigdy więcej nie zadaję się z zakompleksionymi neurotykami. Jak sam sobie nie pomożesz, to już ci nikt kurwa nie pomoże. I elo.

Kategorie: Ludzie, Pozostałe9 Komentarzy

Kilka słów o Polskim Hip-hopie

Źródło: użytkownik

Jak mnie to wkurwia jak słyszę  hip-hop dla mnie to wszystko gówno, określam to mianem wierszowanego badziewia okresu niżu  intelektualnego, tak bo to co się dzieje w tym kraju to jakiś pierdolony niż intelektualny. A hip-hop to nie jest nic innego jak monotonny podkład i ktoś wali smenty albo się wyżywa na kimś. W Ameryce to przynajmniej śpiewają ile mają kasy i jak jest zajebiście a w Polsce?

Nasłuchają się ludzie tego badziewia a potem jarają trawę bo w życiu ich nic lepszego nie spotka, wielcy kurwa wojownicy o przetrwanie w świecie bez przyszłości a połowa ledwo zdała zawodówkę. Zauważyłem że w Polsce to jest tak że im lepiej ktoś wykształcony tym mniej słucha hip-hopu i nie mówię tu o dziadach po czterdziestce! U mnie w pracy to tak jest że 3/4 słucha tego badziewnia, kurwa no gdzieś idziemy do roboty to zaraz puszczają te smenty “Ty ale zajebistego disa słyszałem itd.” w sumie to już przywykłem ale dalej jest to dla mnie chłam!

Kategorie: Ludzie44 Komentarzy

Osobista kumulacja i przemyślenia

Źródło: www.google.com/images

Witam wszystkich użytkowników tego zacnego portalu. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż jest to mój pierwszy wykurw. Przedstawiam w nim mój pogląd na rzeczywistość, możliwe że dla niektórych kontrowersyjny – no cóż bywa, nikt się nie musi z nim zgadzać. Tak więc jedziemy z koksem ;)

1. Pseudo pomoc naszego państwa

Niemiłosiernie wkurwia mnie obecny stan rzeczy związany z pomocą społeczną i socjalną. Państwo niby w miarę nowoczesne, ale socjalizmem śmierdzi na kilometr. Wspieranie nierobów i życiowych nieudaczników. W USA np. państwo na dobrą sprawę ma w dupie przeciętnego obywatela. Nie płaci się tam jakiś 100 tyś chorych składek i podatków i wolałbym, aby tak było u nas. W Polsce jednak zabiorą człowiekowi kupę kasy, a jak przyjdzie co do czego to się wypną na ciebie i tyle. Przykład? Proszę bardzo: jakiś rok temu mój ojciec podczas pracy nadwyrężył sobie plecy. Poszedł do lekarza rodzinnego. Wypisał mu z wielką łaską skierowanie na prześwietlenie. Po otrzymaniu zdjęcia lekarz stwierdził, że doszło do stanu zapalnego, zmiany chorobowej i tu trzeba specjalisty. Wszystko fajnie, ale kolejka do niego taka, że dostał się dopiero po 4 miesiącach… Do tego czasu zapierdalał na jakiś ketonalach i innych prochach, bo przecież jakoś na tą rodzinę zarobić trzeba. Jednym słowem śmiech na sali i tyle w tym temacie…

Nasuwa się tylko jedna myśl: Jebać ten ich cały socjal! Niby pomaga itp. gówno prawda ;] Przyjdzie co do czego to dobiją człowieka zardzewiałym prętem. Po zakończeniu LO w małej mieścinie dość ciężko o jakąkolwiek pracę. Otworzyła się szansa stażu. Wszystko fajnie pół roku przestażowałem i nagle skończyły się pieniądze. Noż kurwa jego mać pytam się co to ma znaczyć? Nie opierdalałem się jak większość, pracowałem nie po to by bujać się po dyskach i dymać spite wcześniej małolaty, tylko by opłacić swoją szkołę i mieć czym do niej dojeżdżać. Nasze państwo jednak woli wspierać bandę nierobów i pasożytów co to nigdy rączek sobie pracą nie ubrudzili niż ludzi chętnych do pracy. Przykład: rodzinka mieszkająca 2 domy ode mnie – 5 dzieci żaden z rodziców nie pracuje. Wychodzą z założenia:” po co mam zapierniczać jak dzika świnia za 1100 zł kiedy mogę nic nie robić, pierdzieć w stołek dostać 600 zł zapomogi, pomarudzić jak to jest mi zajebiście źle, otrzymać jeszcze jakiś dodatek przeciwko walce z alkoholizmem, bo przecież rodzina ta jest patologiczna, w opiece społecznej wyżebrać jakieś jedzenie z Unii Europejskiej i jakoś to tam przeżyjemy”. Oczywiście połowa tych dzieci jest już pełnoletnia i wygląda na to, że pójdą w ślad rodziców… Zresztą już chleją jak pojebani, a ich córeczka w wieku 15 lat zajdzie w ciąże, bo już im tym grozi <lol2>

Jedyne na co zasługują to porządny wpierdol i do lochu ;]

Na chwilę obecną pracę znalazłem, pracuje na stacji benzynowej – kokosów nie zarabiam, ale na szkołę, paliwo, wyjście z dziewczyną, dołożenie się do rachunków czy jakiś ciuch starczy. Nie jest to życie burżuja, ale nie narzekam i cieszę się z tego co mam.

2. Pieprzona biurokracja

Otóż to drodzy czytelnicy. Teraz żeby cokolwiek załatwić w jakieś instytucji trzeba się nalatać jak afrykańskie stado słoni podczas pory suchej ;] Nóż się w kieszeni otwiera jak słyszę te ich wyuczone na pamięć regułki utworzone po to by zbywać „upierdliwych” petentów. Nie generalizuję, bo jednak czasem można trafić tam na człowieka, pomoże doradzi, są to jednak tylko wyjątki od reguły. Nie mówię nawet już o tym ile jest zapierdalania przy staraniu się o środki na prowadzenie działalności gospodarczej ;] Temat rzeka, oklepany jak tyłki kelnerek na Oktoberfest… Miesiące starania się pisania i poprawiania biznesplanu, by na końcu dowiedzieć, że niestety pański wniosek nie przeszedł z powodu ograniczonych środków. I w tym miejscu warto wspomnieć o kolejnej naleciałości z czasów PRL -u. Chodzi oczywiście o pieprzone kolesiostwo. Wniosek nie przeszedł z prostego powodu – córeczka tatusia, który nota bene jest wysoko postawionym radnym, miała w chuj większą siłę przebicia niż jakiś tam marny studencina z zagnojewa ;] W czasach PRL -u przynajmniej się z tym kryli, a teraz robią to bez żadnych ogródek i pieprzenia.

3. Ogólnie o stosunkach międzyludzkich

Siarczyście wkurwiają mnie żale chłopaczków i dziewczyn i ich nieszczęśliwych miłości. Jeżeli szukacie partnera nie tam gdzie trzeba lub na siłę to się nie dziwcie że spotykacie się z dziwkami, skurwielami, lowelasami, blacharami i podobnym skurwysyństwem. Następna akcja: spotykają się z kimś 2 lub 3 tygodnie, a w głowie ułożone już plany na 25 następnych lat… Tak kurwa będziecie mieli piękny dom, 2 lub 3 dzieci, kilka samochodów i będziecie się kochać przez cały związek jakbyście się dopiero poznali (zazdroszcze dilera ;] ) Następnym gwoździem programu jest głupota, ludzka naiwność oraz brak szacunku dla siebie nawzajem. Owszem nie chodzi o to by tańczyć w kółeczku i trzymając się za ręce, śpiewać jakieś tam piosenki, tylko o zwyczajny szacunek do drugiej osoby. Nie rozumiem jak można być tak pozbawioną skrupułów świnią, aby wydymać długoletniego przyjaciela na kasę lub podczas gdy potrzebuje pomocy odwrócić się tyłem i udawać, że się go nie zna…Noż ja pierdole ludzie opanujcie się, bo zachowujecie się gorzej jak zwierzęta – one przynajmniej w stadzie bronią się nawzajem – u człowieka jest tak że ktoś dojebie cie jeszcze szpadlem żebyś nie wstał ;]

Ogólnie można by napisać o tym książkę, ale nie o to chodzi. Mam nadzieję, że ktokolwiek dotrwał do końca. Liczę na szczere komentarze, bo zakłamania i podcierania sobie wzajemnie tyłków nie lubię ;)

Dziękuje, koniec imprezy, dobranoc ;]

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Poważne3 Komentarzy

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.