
Źródło: użytkownik
Siema.
Na wstępie nadmieniam, że zbyt wiele wulgaryzmów nie będzie. To będzie taki “mój” osobisty wykurw, moje przemyślenia jakie ostatnio mi naszły do głowy i nie dają spokoju… Dlatego przepraszam, jeśli nie poczujecie maksymalnego wkurwienia autora. Oczywiście zachęcam ludzi, którzy lubią takie przemyślenia – jednocześnie chcę odwieść od przeczytania tę społeczność, która jest uczulona na tego typu wykurwy. Zresztą ostatnio ciągle pojawiają się same “przemyślające” wykurwy, więc ja także mam swoje zdanie na różne tematy. PS Mam 17 lat i chodzę do II LO.
Ostatnio tak sobie siedzę i ciągle mi coś nie pasuje. Zamierzam iść na studia dzienne, filologię angielską. Zawsze ten język szedł mi najlepiej ze wszystkich przedmiotów, dlatego po prostu wybrałem to co najbardziej lubię i mi odpowiada. Poza tym zawsze marzyłem o byciu antyterrorystą czy ogólnie komandosem z jednostki specjalnej. No kurwa, kto z nas o tym nie marzył – biegać z karabinem i ratować świat, będąc małym? Ale ostatnio gadałem z rodzicami – oni chcą, żebym poszedł na studia, o moich marzeniach co do jednostek specjalnych nic nie wiedzą, bo niespecjalnie się nimi chwaliłem. Po prostu wiedziałem, że ich mówienie będzie następujące: “dziecko, skończ studia i dostań się do biura, lubisz język to idź na to, a nie komandosi ci w głowie” – niestety takiej odpowiedzi spodziewałbym się najpewniej, dlatego nie chwalę się nikomu o tym… Rodzice nigdy nie byli wielkimi sportowcami, mało raczej się ruszają – po obiedzie tylko śpią i nic więcej, to się nie dziwię. Jednak ja nie chcę rezygnować z tego, bo to jest zajebisty zawód – no pomyślcie. Taki elitarny żołnierz z brygady specjalnej!
Tylko jest haczyk, bo rzecz jasna są lata morderczych, niebezpiecznych treningów. Testy psychologiczne, które potrafią złamać każdego. Śmiertelnie niebezpieczne misje, z których nieraz ktoś nie wraca. Ale mnie to nie obchodzi, bo dla takiego zawodu, jakim jest komandos – byłbym w stanie naprawdę się poświęcić. Tylko najpierw trzeba zostać policjantem “krawężnikiem”, a taki mnie nie interesuje (no ale zostać trzeba, taki żywot). Z tego co czytałem na forum, to kurwa ten zawód jest naprawdę niewdzięczny. Chuj mi z tego, że emerytura po 15 latach służby i liczne dodatki, jak za marne szkolenie dostaję np. 1200-1500zł brutto?! No to jest żart, ale swoją drogą jak patrzę na polską policję, co oni robią – tylko łapią nie tych, co trzeba… Toż to woła o pomstę do niebios i piekieł… A myślicie, że strażacy mają lekko? Policjant to niewdzięczna praca, bo nie dość, że ludzie jej nie lubią (przynajmniej spora ich część) to marna płaca na początku i nic ciekawego. Siedzą na dupie i nic nie robią, a taki zawód jak strażak to przynajmniej jest coś – ale tutaj tak samo, zarobi jeszcze gorsze niż kurwa policjant, bo raptem 1200zł brutto! A gdzie opłacić mieszkanie i inne rzeczy? Przecież to ledwo na chleb wystarcza. PS Do jednostek specjalnych trzeba oczywiście idealne zdrowie to powiedziałem, ale trzeba być pięknie wysportowanym i mieć te zdolności czy “predyspozycje” do tej roboty. Chciałbym takie mieć, jestem wysoki i szczupły, zbudować się zawsze można i wyćwiczyć. Ale od małego zawsze siedziałem w domu przed komputerem i olewałem kurwa sport, teraz żałuję, bo komputer wiele dobrego nie przyniósł, a sport chociaż by zaowocował w przyszłości. Ale w sumie mam 17 lat i wszystko przede mną.
Do tego strażacy pocą się codziennie, żeby taki Tusk czy śmieć Palikot mieli w urzędzie wygrzane i wygodne miejsce. A to co robią ci zasrani politycy to już jest szczyt wszystkiego nad wszystko. Palikot to jest dno kompletne, siedzi w sejmie i chce narkotyki legalizować, a sam pali “jointy”. No niepoważny, myśli że ma poparcie wśród durnej młodzieży, to przejdzie. Akurat kurwa, bym go spotkał – to od razu, dzwon na twarz i zmądrzałby na miejscu. Poza tym wszystko jak zwykle idzie do góry, tak o cenach mówię. Paliwo ile już kosztuje, ropa tak samo przecież! Dość na ten temat.
Jak mówiłem, zawody to ciężka robota – wybór i ciężkie ćwiczenia. Tylko że jaja to kurwa będą dopiero wtedy (nie daj Boże), jeśli się powiedzmy nie dostałbym ani na język, ani do szkoły AWF. Ja wiem, że do policji to przyjmują nawet ze średnim wykształceniem. Tylko po chuj mi to? Po tym mogę raptem zapierdalać po chodnikach i zamiatać kurze po chuliganach, którzy piją, palą i nic więcej sobą nie reprezentują, oprócz JP lub (C)HWDP… Ja takie poglądy tępię, ale sam zwykłych krawężników, którzy wlepiają mandat za nic, po prostu nie lubię. Co nie znaczy, że zaraz mam na nich najeżdżać. Poza tym do jednostek specjalnych potrzeba idealne zdrowie no i rzecz jasna STUDIA! Przecież zdrowie wiadomo (noszę okulary, ale korekcja wzroku laserowa jest strasznie droga, zobaczę… Poza tym sprawność ruchową da radę wyćwiczyć, a psychiczną mam wporządku), a studia to najbardziej do GROMu, tam przyjmują tylko magistrów. Oczywiste jest, że tłumoków i zjebów nie przyjmują.
Hmm, co mnie jeszcze wkurwia. No jak zwykle komentarze na youtube, a konkretnie? A kto z nas nie zna sławetnych słów w komentarzu: “thumbs up if you’re watching this in 2012″ albo film ma 400 łapek w górę a 12 w dół to zaraz leci komentarz “12 osób słucha biebera” albo “12 osób (coś innego)”. Kurwa szlak mnie trafia i zawsze tym samym od razu zgłaszam spam. Przecież po chuj cały czas to samo pisać, żeby tylko dostać łapki w górę jako najlepszy komentarz do filmu? Albo zjebana sprawa z ACTA i od razu zjebany komentarz “Przejmujemy ten film” czy coś w tym stylu. Wkurwia mnie to jak nie wiem, ale cóż. Nic z tym nie poradzę, przecież nie “zbanuję” dzieciaków na internet, no nie? ^^ A szkoda, przydałoby się.
Oczywiście kolejna sprawa to brak znajomych. To mnie przytłacza najbardziej, nie mam się z kim kurwa spotkać. Uważam się za normalnego człowieka, każdy kto mnie lubi i kogo znam twierdzi tak samo i mnie lubi. Tępię ludzi, którzy mnie obgadują czy wyzywają, tak już mam, że przejmuję emocje od osoby, z którą gadam. Jak ona mnie wyzywa, to obrzucam ją wulgami itp. żeby zaprowadzić porządek między nami, ale też bez przesady – częściej raczej zlewam tą osobę, a jak nie da inaczej rady to wiadome co. Wkurwia mnie to strasznie, bo siedź po 10 godz. dziennie na komputerze (mam ferie póki co) i nie rób nic interesującego. Przecież póki co to tylko narzekam i nic nie robię właściwie, a chcę chodzić na kursy: tańca czy sztuk walki, a może basen czy siłownia. Ale jakoś nie mam tej cholernej motywacji, żeby chociaż jedno z wymienionych zacząć rozwijać.
Na imprezach też mało bywałem, jedynie te z rodziny, jak wesela, śluby czy urodziny. Takto praktycznie kurwa wcale, ze znajomymi nigdy nie byłem na żadnej imprezie, nie piję i nie palę – to dobrze, że nie palę. Ale wypić od czasu do czasu mógłbym. Ale problem w tym, że nie ma z kim. Albo trafia się byle kto. Nie chcę mieć kurwa znajomości z jebanymi żulami, którzy tylko czekają na darmowy alkohol – jak w przypadku “kolegów” z klasy. Nie zadaję się z nimi, bo wiem jak oni na mnie patrzą. Nie chodzi tu wcale o wady jak otyłość czy cokolwiek innego, nie mam takich wad. Po prostu nie piję z nimi i nie rozbijam się po imprezach, jestem z natury spokojny i poukładane mam w głowie. A to im się nie spodobało i wyszło jak wyszło. Przez 1,5 roku miałem przejebane, bo nikt ze mną nie gadał – jeśli gadał, to raptem dwa słowa ogólnie, albo tylko o lekcjach, typu “pożycz notatki, daj spisać lekcje” itp. ^^ Widzicie dlatego jak to jest, szanujcie swoje znajomości, bo ja bym dał wiele za chociaż 3-4 dobrych kumpli, z którymi mogę pogadać bez owijania w bawełnę.
No to tak, o zawodach się powkurwiałem, o szkole też “rozrysowałem” wam plan moich myśli, brak znajomych też jest. Komenty youtube, polityka również. Hmm wszystko chyba tutaj zawarłem w tym jakże krótkim wykurwie ^^. Mogę powiedzieć, że miałem lekkie stany depresyjne – tzn. nie, wróć. Mam silną psychikę, ale po prostu takie przemyślenia mnie czasami biorą, wtedy się wyciszam i myślę o wszystkim. Też tak macie? Pewnie tak, wiele ludzi to ma. Przynajmniej ci, którzy daleko patrzą w przyszłość i są w miarę poważni. Wyszło na to, że ja jestem zbyt poważny, proponowano mi na innym forum wyluzowanie i napicie się w gronie moich wspaniałych kurwa kumpli z klasy, ale odmówiłem poradom. Wolę nie zniżać się do ich poziomu, bo jak brzmi powiedzenie: “Debil zniży Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”, tak? Przez to półtoraroczne doświadczenie z pojebaną klasą jakby zamknąłem się w sobie. Ale jestem odważny und so weiter (i tak dalej), ale nie mam tematów do rozmów z kimkolwiek, dlatego czytam po prostu na necie porady zwykle i jakoś to idzie. Kurwa opornie, ale idzie.
No i tak kurwa. Marzę teraz tylko o tym, żeby wyjechać z mojego “miasteczka”, bo to takie małe wypiździjewo że tak to ujmę. Niby sporo mieszkańców, ale wolę coś typu Poznań i to o wiele! Tam to jest co wybierać, wielkie miasto, no kurwa! Tam będąc tłumaczem z angola np. to powiem, że dużo mógłbym zarobić. Wierzę w to, bo przecież jeśli wiara czyni cuda, musisz wierzyć, że się uda. Prawda? A przecież jeśli wybierzesz pracę, którą kochasz, nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu. Taka stara prawda, ale prawdziwa.
Swoją drogą, skoro nie mam ruchu zbytnio ani motywacji. Mam teraz ferie a nie robię nic, siedzę przed komputerem każdy dzień i nuda. Może rzeczywiście zapisać się na jakiś kurs czegoś? Wtedy znajomości pozyskam, umiejętności także, sztuki walki na przykład rozwijają umysł i psychikę oraz kształtują charakter podobno. Taniec i pływanie też coś podobnie. Może to rzeczywiście dobre rozwiązanie? Pieniądze się znajdzie i będzie dobrze. Co o tym myślicie?
No to dobrnęliśmy, mam nadzieję z większością spoko ludzi. Pewnie powiecie po przeczytaniu “klękajcie narody, szklankę wody!”
Ale wkońcu gdzieś trzeba kurwa się wypowiedzieć, mnie pozostało tylko pogratulować wam dotrwania do końca i mam nadzieję, że po prostu wciągnęło to was w jakimś stopniu. Mam nadzieję także, że żaden z was nie ma i nie będzie miał podobnej sytuacji do mnie, co do znajomości (których nie mam). Po prostu kiedyś może się to zmieni, oby. A resztę problemów, typu polityka czy komentarze na youtube to osobna sprawa, mnie się nie podoba to mówię otwarcie, bo mnie to wkurwia. Dobra, ulżyło mi. Śmiało wypowiadajcie się, a ja życzę miłego dnia!
Pozdrawiam,
NoCompromise