Archiwa | Pozostałe

Upadłem

Źródło: www.google.com/images

Tak … Upadłem… Nie wiem jak bardzo wam się musi nudzić że to czytacie, a czytacie opowieść kolejnego gimbusa, który przegrał ze społeczeństwem. Więc na wstępie odradzam krytycznym antygimbusom tego czytać.

Wszystko zaczęło się lata temu. Powiem o sobie, że jestem inny ( chociaż każdy w moim wieku to sobie wmawia ). Ze mną jest jednak inaczej. Wychowany na przedmieściach bez żadnych rówieśników dzieciak po prostu nie przyzwyczaił się do innych ludzi i stał się małym egoistą. Słyszę to teraz po latach non-stop. W ciągu roku straciłem wszystkich mi bliskich ludzi. Już się zraziliście do czytania ? … pewnie tak, ale co tam … napiszę dalej
Zamiast się zmienić, zacząłem bardziej się utwierdzać w swoim przekonaniu o lepszości. Do którego z resztą mam solidne podstawy. Obserwując przeciętnych ludzi w moim wieku zawsze mam jakieś opory poznawać nowych ludzi bo wiem ze jak dowiedzą się ile mam lat, skojarzą mnie z tą beztroską bawiącą się gromadką dzieci i znajomość skończy się na samym jej początku. Mam opory żeby wychodzić z domu bo wiem że nie ma takich jak ja poza nim.

Teraz dokładnie 13-04-2012 czyli w piątek trzynastego… ruiny mojego życia zostały zniszczone.Straciłem już chyba ostatnich znajomych jakich miałem . W szkole wołają do mnie szatan ( z powodu gustów muzycznych ) albo jak przechodzę- drą się “mrooook” to jest wszystko masakryczne. Tak więc to bycie chłopcem z przedmieść pogrzebało mnie na dobre… Myślę teraz tylko jak sie odgrywać wszystkim wrogom … ale nie dość że jest ich zbyt wielu to jeszcze nie mam jak … Jedyną metodą byłby chyba solidny wpierdol …

a z resztą w dupie … nie wiem po co to napisałem … ale chuj … chcecie to czytajcie

Ide spać

Kategorie: Ludzie, Pozostałe, Szkoła8 Komentarzy

Wygrywasz ze mną świecie . . .

Źródło: użytkownik

Hmm . . . Od czego by tu zacząć ? Sam niewiem od szkoły, od rodziny, od społeczeństwa ? Może zaczne od społeczeństwa

Społeczeństwo w Polsce to coś co mnie strasznie wkurwia i chociaż mam 15 lat (wiem że teraz się zacznie gadanie że gnojek itp) ale już zdążyłem zobaczyć kilka rzeczy przynajmniej u moich rówieśników choć bardziej chodzi o dziewczyny prosze was o co biega ? Co rok młodsze to głupsze zero oleju w głowie jak patrze na najebaną 13 latke co sie kurwa chwali że jest najebania to to według mnie nie jest w porządku choć sam nie jestem idealny to wiem co mi wolno czego niewolno a nawet jeżeli coś robie to wiem gdzie są jebane granice . . . Nienawidzę jak zachowuja się niektórzy ludzie niewiem jak to opisac . . . czasami mysle albo ja jestem jedynym normalnym wśród debili czy ja jedynym debilem wśród geniuszy i niewiem czy robie dobrze ale żeby nie pozostawać w tyle zniżam do ich poziomu by nie być całkiem sam chociaż już pewnie jestem sam od jakiegoś czasu jestem w jebanej depreji czym to jest spowodowane ? Wszystkim ! Wiekszość znajomych mówi mi że jestem chamiski może mają racje ale nie umie być miły na siłe jeżeli widze osobe która na pierwszy rzut oka nie zainponowała mi niczym ani intelektem ani charakterem w tym krótkim życiu juz popełniam same błedy jestem jebanym chamskim, sarkastycznym i ironicznym chujem to wywnioskowałem z tego co powiedziała mi rodzina . . . A właśnie rodzina to jest kurwa przezabawne nigdy mi niczgo nie brakowało lubiałem tak myśleć ale ostatnio zdałem sobie sprawe że jednak brakuje mi ojca tylko nie mojego ojca tylko jakiegoś porządnego co mógłby mnie wychować a nie takiego co zrobi pare dzieci rozwodzi się i wypierdala z inną moja matka robi co może żeby mi tylko pomóc i choć zdarzają jej się błędy i nie zawsze było łatwo nigdy się nie poddawała choć kłótliwa i czasami nie dająca żyć to nadal matka i ją kocham może problem w tym że rzadko jej o tym mówie mam też brata starszego (20 lat) który w zasadzie całe życie mnie wykorzystywał i traktował jak jebanego sługusa i smiecia nigdy mnie nie wspierał tylko dopierdalał choć pamiętam te dobre chwile to zawsze przyciemniają je te dominujące te które sprawiają że straciłem do niego szacunek nie widze w nim człowieka na którym mógłbym się wzorować lub polegać i choć ostatnio jest spokojnie wiem że na niego już nie moge liczyć Została też moja siostra (mogliście o niej przeczytać w poprzednim wykurwie)rzadko bywało miedzy nami ok ale ostatnio jest lepiej o wiele czasami zdarzają sie kłotnie ale to że coś się w końcu zaczeło zmieniać to może jest oznaka na lepsze ? Niewiem co teraz robić chociaż wiem że jest wiele innych osób które mają gorsze problemy a się nie załamują co uświadamia mi tylko fakt że jestem słaby psychicznie całe to społeczeństwo . . . Ludzie w polsce nie wydaje się wam że coś tu jest nie tak ? mógłbym o tym poświęcic osobnego wykurwa ale nie chce mi sie o tym aż tak rozpisywać czasami mi się wydaje że nikt mnie nie lubi może to tylko moja wyobraźnia ale nie daje mi to spokoju myśli kłębią mi się w głowie i już niewiem co przelać na monitor

Ostatnimi czasy mam zjebane samopoczucie depreja depresja i jescze raz depresja ale nigdy tego nikomu nie pokazywałem w szkole gram tak dobrze że sam w te role wierze ale jak wracam do domu wszystko wraca i to jebane uczucie że jendak nic mi się nie chce zadnego kontaku z ludzmi wogóle niczego chociaż nigdy nie byłem pesymistą to chyba wszystko o czym ostatnio rozmyślałem sprowadza się do jednego . . . Jaki jest sens tego wszystkiego innymi słowy po co żyć ? Zdaje sobie sprawe że w tej chwili gadam jak jakiś popierdolony samobójca ale czy niemyśleliście też kiedyś jaki jest sens życia ? Bo u mnie sprowadza się tylko do jednego do śmierci nie widze jakiejś specjalnej szansy na to że bedzie jakieś życie po życiu więć po co się uczyć ? Po co pracować ? Po co zakładać rodziny ? Po co kurwa żyć skoro i tak w końcu umrzemy i wszystko przepadnie odpowiedzie mi na to pytanie ? Czasami mam myśli samobójcze chociaż to już w krytycznych sytłacjach kiedy jest ze mna naprawde źle gdybys zobaczyłzobaczyła mnie w szkole lub na podwórku powiedziałbyś że totalnie cieszę się życiem ale niestety to wiadro ma drugie dno nigdy nie próbowałem sobie nic zrobic ale kurwa to nie znaczy że o tym nie myślałem nie wyobrażałem sobie jakby to było kto by na to zareagował tak a nie inaczej ale myśle że jednak może jeszcze poczekam i może świat da mi szanse poznac sens życia bo jak narazie moje życie jest pozbawione sensu chciałbym mieć już kurwa spokój. Szczerze co o mnie myślicie ? to ja jestem nienormalny czy ten świat ?

wow . . . to już chyba koniec wykurw poszedł w zupełnie inny temat niż chciałem ehh naprawde gratuluje jeżeli komus udało się dotrwać do tego momentu chyba naprawde Ci się nudzi ;D

PS: sorki za ortografie ale nigdy nie byłem orłem z Polsiego ;)

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Poważne, Pozostałe19 Komentarzy

Nosz kurwa parodia

Źródło: użytkownik

Siema , zaczne od tego że jestem zajebiscie wkurwiony bo kurwa jakiś zjebany błąd mi wyskakuje i musze kliknąć myszką żeby znów coś napisać a to jest beszczelnie wkurwiające bo wczuwam się w temat A TU CHUJ ERROR KURWA i zapominam co miałem do napisania.

Mam na imie Damian mam 18 lat mieszkam koło katowic na takiej zjebanej wsi koło poręby.

Jestem tu żeby się wyładować z myślą że będzie mi lepiej , nie szukam opinii , szukam pomocy he ladnie co , dobra to tak jestem jebanym leniem zajebistym leniem całe dnie spędzam przy Csie (Zm Mod) no kurwa niema chuja na mnie , albo włucze się po melinach na dzielnicy żeby zajarać wypić browca itp może jakie ruchańsko bedzie he

Mieszkałem we włoszech ale przez moią starą która ma PROBLEMY NERWICOWE poprostu z tamtąd spierdoliłem , mam starych po rozwodzie tak więc ja musiałem iść ze starą a brat ze starym ale jesteśmy tera pełnoletni i ogółem jest ok , stary mnie sciągnoł do polski od starej obiecałem że będe chodził do szkoły bo marzyło mi się wojsko , ale kapa tera z wojskie msłyszałem i siębardzo zniechęciłem poprostu niemam zajebistego pojęcia o życiu z tym co ze mną będzie i z tym co jest nie pojmuje tego do tera , stary pracuje w holadni mieszkam sam , zostawił mi mieszkanie brat niedawno dojechał do starego ale przejdzmy do konkretów.

Wypisałem się ze szkoły bo już kurwa nie mogłem poprostu się nie nadaje do szkoły co dzień rano wstawałem rano i mówie se kurwa a chujjjj nie pójde i tak codzień aż w końcu zaczeła dzwonić do mnie nauczycielka że po psy będzie dzwonić , od września mieszkam sam w polsce (jak kurwa palec) daje sobie rade ogólnie ok jest nie puacze że coś mi tam nie pasi , pieniążki mam od starego ale kurwa stary nie wie że się wypisałem on myśli że chodze cały czas do szkoły prawdopodobnie przyjedzie w kwietniu na święta i co ja mu kuraw powiem ja pierdole już to sobie wyobrażam ha kurwa MAM w chuj problemów dręczą mnie co dzień a to laski a to kurwa kasa a to kuraw co innego poprostu NIEWIEM KIM JESTEM straciłem wole do życie mam głęboko wyjebane w wszystko ale staram się kurwa ,w tym zjebanym kraju niema przyszłości już to sobie uświadomiłem trza  gdzieś wyjebać ale kurwa panowie nie mieliście takiego okresu załamania że no kurwa nic nie idzie za CHUJA KURWA NIC NIE MOGE KURWA dłużej bo mnie poprostu chuj strzela niewiadomo co ja mam robić sam do tego doprowadziłem wiem ale kurwa nie wiedziałem że tak tu jest zjebanie w tej polsce że trza żyć za marne grosze i żyć od wypłaty do wypłaty , kto tak kurwa zrobił że wypłata zjebana 1200 zł i chuj żyj kurwa trzym dom rachunki i chuij wyjebane nikogo to nei obchodzi a żyć trzeba chyba że sznur i chuj , ja pierdole tyle tu pisania o problemach ale najbardziej dręczy mnie to co zrobi stary jak mu powiem że się wypisałem ze szkoły i chuj i że się opierdalam co dzień mówie sobie jebać to ale rano wstaje i chuj już o tym myśle zaczynam mieć odczucie że wieżdza mi to na psychike poprostu kurwa co bym nie robił to to mi wchdozi do głowy ! nie da sie kurwa o tym nie myśleć samo wchodzi w dynie i chuj , nie myślcie sobie że mam albo miałem jakąś patologie w domu nic z tych rzeczy porostu wszystko szło ok jak byłem tam dopóki stara (pisałem gdzeiś tam wyżej) ale wróciłem tu z nadzieją że będzie lepiej że poznam dupe fajną jakąś ale to kurwy i szmaty wszystkei kurwa wszystkie! tu tiu tiu tiu fajnei ok a jak kruwa przychodzi co do czego to kurwa nima albo nie moge no kurwa , marzyło mi się to jebane wojsko no i chuj chyab tak będe musiał zrobić że kurwa powiem staremu że wypierdalam prosto do wojska bez skzoły i chuj ale kuraw dręczy mnei ta jebana myśl że się odemnie odwróci a stary i brat to jedyne co mam teraz , ale no kurwa próbuje sobie to uświadomić że kurwa MOGE MOGE MOGE coś zrobić a tu kurwa jak porzychodzi co do czego to KURWA NIE MOGE MOWIE se a chuj jutro jutro jutro i chuj lipa.

Powiem wam że mi zajebiście ulżyło no ale kurwa znowu ta myśl jebana :X

We wtorek ide odebrać dowód i szukam roboty a chuj chociaż jak stary przyjedzie to zobaczy że pracuje to napewno zmiękczy sytuacje

Siemanko nara

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Pozostałe4 Komentarzy

Epoka plastiku nadeszła

Źródło: wiocha.pl

Kurwaaa! Sweet focie, makijaż, fejsbuszek, psiapsiółki, melanże, roshoffy, loffciam? Gdzie jest kurwa miejsce dla normalnych i porządnych ludzi? Gdzie się podziały prawdziwe relacje międzyludzkie, których fundamentem nie jest wirtualna znajomość w pokemońskim Edenie, którym jest portal facebook. Młodzież została pozbawiona możliwości samodzielnego myślenia i bezmyślnie kopiuje wzorce z otoczenia. Wszyscy mają konto na tym przygłupawym portalu dla mas, więc żadna nastoletnia cizia nie może zostać w tyle. No kurwaa… Gdyby wszyscy wleźli na drzewa, zaczęli chodzić z żyrandolami na łbach, albo jeździć po ulicach w wózkach z supermarketu to reszta poszłaby w ślad za nimi, bo tak należy.
Tylko czy kurwa jednostka, która zna swoją wartość i ma zasady, którymi kieruje się na codzień podda się głupiej modzie i presji otoczenia?
Jak można kurwa dodawać do znajomych każdego kogo tylko raz widziało się przez szybę z autobusu, albo w kinie o pięć rzędów z tyłu, czy w parku na spacerze.
Na chuja wam takie znajomości. Możesz mieć 1000 znajomych i ustawić ich w jednym miejscu na otwartej przestrzeni, a jak Cię tam napadnie pięciu dresów to wszyscy Ci znajomi będą stać i się gapić. Ktoś kto dodaje do znajomych kogo popadnie w ogóle nie selekcjonuje i zapewne nie ma ani jednej POWAŻNEJ relacji z drugim człowiekiem. Ten świat kipi plastikiem, kiczem i komerchą, którą kupuje 90% dzieciaków.
Druga sprawa to: Po chuj rozpisywać się o całym swoim życiu osobistym, problemach emocjonalnych, niespełnionych marzeniach i aspiracjach oraz nieszczęśliwych miłościach. Ludzie piszą o tym godzinami, ale co to kurwa kogokolwiek tak na prawdę obchodzi, że jakaś blachara z toną makijażu na mordzie ma status w związku i 50000 sweet foci, na których robi dziubek albo liże się ze swoim opalonym, nasterydowanym chłopaczkiem z włoskami na żel? Czy te tępe laski muszą kurwa pisać nawet ile łyżeczek cukru wsypują do herbaty? Czy jest na tym świecie jeszcze jakaś normalna dziewczyna, której tętno nie skacze do 220 kiedy dostanie 50 razy lubię to do zdjęcia z dziubkiem, kolejnego opisu swoich problemów osobistych, wyznania swoich uczuć i zmiany statusu na to skoplikowane? Czy wy kurwa macie pojęcie co to umiarkowanie, klasa, naturalność, normy, zasady?
Sprawdźcie w słowniku definicję słów, żałosne, żenujące, kopmromitujące.
Ah nie… Zapomniałem, że miłośnikom tego portalu słowniki są zbędne. Używają przecież symboli <3 ;( XD itp.
Gdzie są normalne kobiety, które nie szukają faceta, który tylko dobrze wychodzi na zdjęciach, bo dawno nie zmieniały statusu i nie miały się czym pochwalić?
Płynny plastik zamiast mózgu i tyle.
Chodzę tylko po świecie i wszędzie słyszę urywki zdań: Na fejsie…Ty widziałaś jej status? Te fotki… Ostatnio dałam lubię to…
Tylko wziąć i się kurwa powiesić.
Jest takie powiedzenie, że jeśli nie masz facebooka to nie istniejesz! Kompletna bzdura! To właśnie posiadacze i maniacy tego portalu nie istnieją. Są pikselem na tle milionowej różowej społeczności, gdzie nic nie jest normalne, a żadne głębsze wartości nie istnieją. Ci na górze zbijają tony forsy na idiotach, którzy idą za trendem i nie mają własnego zdania.
Gdyby w jakimś różowym czasopiśmie napisano, że modne są stringi na głowie to tabuny lasek łaziłyby tak z dumnie podniesioną głową i zadowolone, że są na topie. Gdyby jakaś nie przeczytała tego i nie założyła na łeb byłaby szykanowana i wyśmiewana.
Wszyscy mają wytłumaczenie, że potrzebują facebooka do szkoły, do kontaktu ze znajomymi z dalekich stron itd… chuja prawda. Ja nie mam tego ścierwa i żyję całkiem dobrze. Potrafię wyjść, porozmawiać z ludźmi i mam wielu znajomych. Tylko, że kurwa coraz więcej osób zamiast wychodzić woli siedzieć i lampić się w monitor odświeżając stronę 20 razy w nadziei na komentarze odnośnie nowego wylewu żalów i rozczarowań.
Co mnie to kurwa obchodzi, że ktoś kogo minąłem w parku i nie wiem jak się nazywa przeżywa nieszczęśliwą miłość, albo cukier mu się wysypał, światło wysiadło, kawa się wylała, wkład w długopisie się wyczerpał czy paznokieć się złamał? Po co wszyscy kurwa piszą, że wiosna idzie jak w normalnym domu są do jasnego chuja okna i drzwi wyjściowe. Co z tego, że jest taka i taka pogoda i po co pisze to ktoś kto i tak spędzi ten pogodny dzień przy monitorze na obróbce nowej sweet foci w photoshopie?
Błagam niech to się wreszcie skończy bo normalni ludzie wyginą i wszystko utopi się w kiczu oraz plastiku. Nie da się dalej tak żyć i patrzeć jak ludzie stają się marionetkami wszystkiego co staje się aktualnym trendem.
KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Kategorie: Internet, Ludzie, Pozostałe25 Komentarzy

Wymagania pracodawców…

Źródło: www.google.com/images

Po ostatnich kilku miesiącach zebrało mi się na kolejny wykurw. Pracuję, uczę się i w międzyczasie szukam nowej pracy. Obecna nie jest aż taka zła-mam blisko z domu, współpracownicy fajni(dużo lasek :) ) i najważniejsze-JEST. Nie siedzę w domu na utrzymaniu rodziców. Jednak wysokość wypłaty jest żenująco niska-kolega na budowie bez wykształcenia budowlanego zarabia na rękę ze dwie stówy więcej niż ja brutto, mimo, że pracuję w wyuczonym zawodzie. W tej pracy zauważyłem jedno-albo ja jestem jakiś ponadprzeciętny, albo pracodawcy na prawdę ostro przeginają z wymaganiami dot. wykształcenia. Bez wykształcenia w tym kierunku pewnie nie zdobyłbym tej pracy, a obowiązki które są mi powierzane mógłby wykonywać byle człowiek z ulicy. Pomyślicie: “WTF? Idiota narzeka że ma prosta robotę?”. Robota prosta, ale jak już pisałem płaca dostosowana do poziomu trudności. Do pracy, z która bez problemu poradziłby sobie średnio ogarnięty gość po zawodówce szukają ludzi z tytułem inżyniera i x lat doświadczenia(oczywiście tylko na identycznym stanowisku).

Przeglądam codziennie kilkadziesiąt ofert pracy, do większości wymagane są papierki na wykształcenie wyższe+mile widziana umiejętność układania klocków lego. To nie żart. Na jednej rozmowie kwalifikacyjnej(jakimś cudem doszedłem do tego etapu mimo braku tytułu inżyniera) w ramach testu układałem klocki lego.

W pamięć zapadło mi jedno ogłoszenie, dotyczące hiper-ambitnej roboty-roznoszenia ulotek. Szło mniej-więcej tak: “Roznoszenie ulotek, blebleble wymagania: wykształcenie średnie.” ?! Rozumiem, ze w dzisiejszych czasach średnie to nic trudnego, ale tego kto to wystawiał chyba pojebało? Dawać jakiekolwiek wymagania do pracy którą mógłby wykonywać(i to pewnie bardzo dobrze) tresowany szympans?
Kiedyś miałem nadzieję, ze twierdzenie “liczy się papierek a nie umiejętności” nie jest prawdziwe. Niestety jest.

Kategorie: Pozostałe, Praca7 Komentarzy

Chora rodzina, chore życie.

Źródło: użytkownik

Swój wykurw zacznę od tego, że nie potrafie czerpać radości z mojego życia. Całe życie żyję w rodzinie, w której rodzice się nie kochają (=nie nawidzą). Przez lata w moim domu są awantury, kiedyś bywało, że musieliśmy uciekać z domu do babci albo znajomych z powodu agresownego ojca (co dziwne nie alkoholika, ale DDA), gdyż jego ojciec pił). Bywało, że ojciec bił matkę, ale to długie lata temu, teraz zostają tylko awantury, czasem bardzo ostre. Przyzwyczaiłem się, że średnio co 2 miesiące jest wojna w moim domu. O co idzie? Gdy 2 ludzi się nienawidzi, robią sobie na złość. W tej sytuacji to mój ojciec robi na złość mojej mamie na każdym kroku, nie daje jej pieniędzy, płaci tylko rachunki (1000zł miesięcznie, bo są na niego) i tyle, reszta do kieszeni, a jest kierowcą i dużo zarabia. Mama natomiast nigdy nie zarabiała dużo, aktualnie 1500zł netto, które nie starcza jej na życie (musi wyżywić 4 osobową rodzine, a ojciec w chuja leci). Nienawidzę swojego ojca za to, że odkąd pamiętam był gnojem. Tacy ludzie nie powinni zakładać rodzin. Jak można mieć rodzinę i nie łożyć na nią pieniędzy w potrzebie, tylko brać kasę do kieszeni i pozostawiając swoją żonę jakąś poddaną, która musi się prosić co miesiąc o pieniądze, a ten jej nie daje. Zawsze chodziło niby o pieniądze, ale ja po prostu podejrzewam problemy psychiczne mojego ojca gdyż miał ojca alkoholika, który robił swojej rodzinie piekło (i teraz mój ojciec robi mojej rodzinie to samo piekło, to jest kurwa genetyczne albo zakodowane jakoś inaczej, nie wiem, chuj).

Mama się nie rozwiedzie, gdyż szkoda jej domu i samej nie byłoby jej stać na utrzymanie mieszkania. Mamy dom jednorodzinny o wartości hmm tak na oko 500.000zł, bo ile może kosztować duży dom, i ktoś jeszcze musi kupić. Przy rozwodzie poszło by na pół, ojciec dostał by przykładowo 250.000zł i mama 250.000zł, z tym, że ja nie chciałbym żyć z ojcem, siostra to samo, więc mieszkałbym z mamą. Czyli wydatki dzielone przez 3, a nie przez 1. Mamie szkoda domu, nie stać jej na utrzymanie mieszkania z 1500zł miesięcznie, alimentów nie dostanie bo ja mam już prawie 18 lat, a siostra pare lat starsza. Rozwód wiadomo ciągnie się latami.

Wkurwia mnie to, że moja mama ma takie zjebane życie, wkurwia mnie to, że muszę żyć w patologicznej rodzinie, wkurwia mnie że jestem DDD (Dorosłe Dzieci rodzin Dysfunkcyjnych). Nie miałem normalnego dzieciństwa, nie wiem co znaczy miłość rodziców do siebie, ciepły dom (mam na myśli taką sferę uczuć, a nie ogrzewanie w domu). Zawsze mi tego brakowało, nigdy nigdzie nie jeździłem z mamą (brak kasy), ojciec nigdy nie chciał ze mną ani w ogóle ze swoją rodziną nigdzie jechać. Trzyma pieniądze i myśli chyba, że będzie żyć wiecznie. Ciekawe kto mu na starość pomoże bo ja się na niego wypnę tak jak on na moje wychowanie.

To właśnie mój ojciec zjebał mi życie. Podejrzewam, że cierpię na depresje już od paru ładnych lat, dołki psychiczne są cały czas, jak jest dobrze z moją głową 3 dni to sukces, dłużej nie. Nienawidzę siebie, mam zaniżoną samoocenę, brak pewności siebie. Spadam na dno, powoli…powoli, opadam. Zamiast cieszyć się życiem jak moi rówieśnicy, być pogodnym, myśleć optymistycznie, to jestem postrzegany jako pesymista, ciągle narzekający i mówili mi nawet, że swoim charakterem przypominam osobę po 50. To niestety wszystko prawda.

Oddałbym wszystko co mam, aby mieć “normalną” rodzinę, kochającą się. Tylko tyle! Tylko miłość rodziców, rodzice, którzy sobie pomagają, rozmawiają ze sobą codziennie, rozwiązują razem wspólne problemy i problemy dzieci, opiekują się dziećmi, wychowują je wspólnie. Czy ja dużo wymagam? Wolałbym mieszkać w 2 pokojowym mieszkaniu, niż posiadać własny ogromny pokój w domu, wolałbym mieć pokój na pół z siostrą, wolałbym mieć tatę, z którym mógłbym rozmawiać o swoich problemach, wypić piwko, pooglądać TV, wyjść na jakieś ryby/narty, cokolwiek! COKOLWIEK KURWA MAĆ , COKOLWIEK.

Nic nie zmienię, jestem tylko pierdoloną jednostką, nic nie znaczącą. Musiałbym znaleźć pracę, na studia nie chcę iść bo to wd mnie strata czasu, a na studiach technicznych nie dałbym sobie rady. Nie nawidzę się uczyć (zawsze dobrze się uczyłem, uczeń czwórkowy, najgorsza średnia to teraz 2 technikum na 1 sem 4.00), chciałbym przeskoczyć o parę lat do przodu i obudzić się…Iść rano do pracy, zarobić pieniądze, “uwolnić mamę” z rąk skurwiałego ojca, żyć na poziomie, znaleźć 2 połówkę…I tu znowu się boję, że będę taki jak ojciec. Już taki jestem. Nerwowy, o 2 twarzach. Ciągle kłócę się z matką. Ze wszystkimi. To przez to, że nie mam z kim rozmawiać, wszystko w sobie duszę i potem wybucham. Nie mam przyjaciół, co najwyżej 1 dobrego kumpla na którym wydaje mi się, że mogę polegać i reszta to zwykli znajomi (tacy ze szkoły) i koledzy z klasy. Nie mam również dziewczyny, nigdy nie miałem i nie robię nic w tym kierunku by ją mieć. Tak to jest jak się jest brzydkim, grubym, z ogromnym dołem (jestem pewien, że mam depresje) człowiekiem, od którego śmierdzi pesymizmem. Czasami chce mi się płakać, mam myśli samobójcze, jednak po co miałbym się zabijać, ludzie nie przejeli by się śmiercią robaka nic w świecie nie znaczącego, a tylko mamie by było przykro i miała by jeszcze gorsze życie niż ma.

Kurwa jakie to wszystko do chuja trudne i złe, nie wiem, czy Bóg to specjalnie robi, że w mojej rodzinie jest tyle zła, czy chce nas sprawdzić, czy nie wiem kurwa co. Wierzę w niego i myślę, że jest w tym jakiś cel…A może próbuję na siłę usprawiedliwić sobie swoją sytuacje życiową? Nie wiem. Jak ktoś chce ze mną pogadać przez komentarze, napisać jakąś radę, zgnębić mnie jeszcze bardziej, wyżyć się, poobrażać to smiało! Wyrażam zgodę nawet na obrażanie mojej osoby.

Zjebane życie.

Kategorie: Ludzie, Pozostałe, Związki15 Komentarzy

Nieład jak chuj- zawsze!

Źródło: użytkownik

Siema, wkurwiony jestem, jak chyba każdy tutaj. Wreszcie jest jakaś strona na której bez skrupułów można powiedzieć coś o tym całym zajebanym świecie- wszystkim. No to jak napisałem tak zrobię. Zacznę od tego, że z byle gówien wkurwiają mnie ludzie po całej linii. Jednym słowem trudno mi opanować swoje emocje, co kończy się potem źle… Najbardziej mnie wkurwia fakt jak to jest w dzisiejszych czasach z tymi “gimnazjalnymi panienkami/dziewczętami/również kurwami”. Dzisiaj opiszę ten drugi przypadek. Poznałem fajną laskę, ogółem charakter z pozoru fajny, ładna była- fakt; ale nie o to tu się głównie rozchodzi. Chodzi mi tu kurwa o to jak to chłopak się musi pouginać przed to tymi kobietami- no po prostu od zajebania; można tak się kurwa przecież zesrać z tego słodzenia, żeby byle gówno od niej dostać. Tak to kurwa jest, a jak już wiesz, że dużo ci się udało osiągnąć i jesteście szczęśliwi- to jej się kurwa nagle odechce- i chuj. No i kurwa chuj i chuj i chuj- KONIEC. Tak jakby Ci ktoś dał w ryj powiedział spierdalaj i jeszcze kupił bilet na pociąg z powrotem mówiąc: zostańmy przyjaciółmi. No kurwa szczyt wyrachowania. No po prostu śmiać się takiej można w twarz. Kurwa MAĆ! Co to jest. Jeszcze jak patrze na to co się dzieje wokół, to mam zamiar kurwa zejść stąd, przecie kurwa wytrzymać nie da się! Jestem tak wkurwiony, ze mam ochotę samemu sobie dać w ryj. Japierdole- koniec.

Kategorie: Pozostałe, Związki3 Komentarzy

Szczęście – jego brak.

Źródło: www.google.com/images

Drodzy wykurwicze. Po raz kolejny, jak zwykle na kacu pojawiam się na łamach tego portalu, aby wyżalić się, zrzucić ciężar z serca, zamienić myśli w słowo pisane. A to tylko po to, aby dojść do nowych równie bezwartościowych, co pół godziny temu wniosków i pogrążyć się w tej gęstej jak smoła monotonii. W tle leci przyjemny dla ucha kawałek Milesa – “Mystery”, tuż obok laptopa, leży w połowie osuszona flaszka whiskey – po którą sięgam coraz częściej. Pociągam łyk rudej cieczy ze szklanki, zaciągam się papierosem, patrzę przez okno na szarą rzeczywistość. Tym razem zupełnie niespołeczny temat, piszę o sobie.

Jestem cholernym leniwcem. Brak jakichkolwiek pasji doprowadza mnie do dobijającego poczucia braku własnej wartości. Nie szukam boga, pogodziłem się już, że póki żyję, poszukiwania są zupełnie pozbawione sensu. Tu chodzi o coś bardziej przyziemnego. Jestem nieszczęśliwy i nie potrafię tego zmienić. Niby znam mechanizm działania tego uczucia, ale negatywne myśli jednak zawsze wydzierają się z odmętów mojego umysłu, opanowując wszystkie myśli. Żyję, ze strachu przed pustką i z nadziei na lepszą przyszłość. Niby mam plan, bardzo heroiczny plan w którym zaczynam doceniać swoje życie, albo umieram. To tylko kwestia czasu.

Niebawem pewnie zadzwoni telefon, usłyszę głos któregoś ze znajomych, zachęcający mnie do wyjścia na imprezę, do kina lub na inną tego typu debiladę. Wyjdę, bo co mam innego do roboty? Nie lubię swoich znajomych, banda pieprzonych aktorów. Kreacja jak najatrakcyjniejszej prezencji swojego ja. Kilka dowcipów, konkurs aluzji i ironii, szczypta nienawiści. Przepis na zajebistość i szacunek grupy. Każdy jeden ma przepis na życie, każdy jest ekspertem w wielu dziedzinach. Jeden wyśmiewa drugiego, że nie posiada wiedzy, że nawet jej mieć nie zamierza, drugi w rewanżu wyśmiewa go za to kim jest i stara się być. Debile. Najbardziej denerwuje mnie fakt, że też gram w tym filmie i czasem nawet się staram. Jestem nieszczęśliwym hedonistą. Taki nastrój nawiedza mnie dość często. Nawet gdy zaznam odrobiny szczęścia, gdzieś w kącie, perfidnie czai się widmo melancholii.

3mcie się.. :}

Kategorie: Poważne, Pozostałe9 Komentarzy

Wkurwienia moje cz.6 czyli ACTA, rząd i inne wkurwiające rzeczy

Źródło: użytkownik

1. Wkurwia mnie pierdolone ACTA Kurwa mać- moja sprawa co robię w internecie, nikt nie będzie mi np wywalał bloga z sieci, bo “Zupa była za słona”. Jeszcze zamknięcie Megaupload- no ja pierdole.

Jak mam kurwa mać nie ściągać z neta jeśli to czego chcę najzwyczajniej nie ma. Idźcie do empiku i zapytajcie o płytę np Eiko Shimamiyi. Pozdrawiam ;) Co zaś znajdziesz? Trochę rocka i hip-hopu, reszta to disco-polo i “muzyka” pokroju Justina Biebera.

Mało tego- ja sobie nie wyobrażam, by przez jebane ACTA gdy np zachoruję nie dało rady mnie wyleczyć, bo zamienników leków nie ma, a oryginał jest w pizdu drogi. Tak samo z tuszami do drukarki- wolę kupić zamiennik w cenie 20zł za szukę niż oryginał 4 razy droższy. Po za tym- na oryginał nie stać mnie.

2. Wkurwia mnie w tym świecie to, że wszystko można załatwić pieniędzmi. Może i niektórzy księża pierdolą głupoty, ale ciężko jest się nie zgodzić, że “pieniądz stał się jednym z bożków”.

Jeśli ktoś myśli, że zamknęli megaupload tylko ze względu na piractwo- jest w błędzie. Miała być uruchomiona usługa, dzięki której artyści mieliby dostawać 90% zysków. Nie spodobało się to “wytwórniom muzycznym” (BTW już sama “wytwórnia” w nazwie mówi nam, że mamy do czynienia z wyrobami taśmowymi-), bo wg nich “przemysł muzyczny” upadnie (przemysł- kolejny wyraz wiele mówiący).

Wkurwia mnie to, że małą firmę może rozjebać duża dając komuś odpowiednio dużą łapówkę bo np nie podoba im się, że mała firma zwiększa zyski, a duża jest w stagnacji, ba- zyski spadają.

3. Wkurwia mnie rząd. Kurwa mać- obiecują, obiecują, a gówno wprowadzają. Szczególnie wkurwia mnie Tusk, który wprowadza sobie co chce, BEZ KONSULTACJI Z JEGO WYBORCAMI (ja na tego osobnika nie głosowałem). Drogi panie Donaldzie- jeśli to czytasz- zapamiętaj- ODE MNIE GŁOSU NIE DOSTANIESZ!

Dobra, wyładowałem się. Pozdrawiam ;) Obrazek jest jaki jest- obelgi na nim są skierowane do hmm nie wiem kogo :D

Kategorie: Internet, Pozostałe8 Komentarzy

Chce palić legalnie !!!!

Źródło: www.google.com/images

Ostatnio w naszym kraju coraz częściej mówi się o legalizacji marihuany. Ponieważ ma ten plan wielu zwolenników i pewnie tyle samo przeciwników, warto przypomnieć artykuł na ten temat, który ukazał się w Racjonaliście, a który w sposób rzeczowy przedstawia historie a także skutki społeczne popularyzacji tego narkotyku…

Wedle raportu opracowanego przez Uniwersytet w Amsterdamie na zlecenie WHO, nad którym pracowano aż 15 lat, stwierdzono, że szkodliwość marihuany jest wyraźnie mniejsza niż szkodliwość tytoniu i alkoholu, nawet wtedy, gdy jest zażywana z intensywnością równą tej z jaką ludzie używają alkoholu i papierosów! Marihuana nie prowadzi do blokady dróg oddechowych i rozedmy płuc oraz nie upośledza funkcji płuc, jak czynią to papierosy.

Badania prowadzono w środowisku najbardziej do tego odpowiednim, tj. w Holandii, gdzie od 1976 marihuana jest zalegalizowana, przez co tam właśnie najlepiej prowadzić analizy jej długofalowego oddziaływania.

Co równie istotne: od tego czasu w Holandii liczba osób używających ‘twarde’ narkotyki utrzymuje się na stałym poziomie i nie wzrosła przez legalizację marihuany (co głosi wspomniana hipoteza eskalacji).

Oczywiście raport zatajono.

Był zbyt niewygodny.

New Scientist pisał, iż WHO postąpiła tak pod presją amerykańskich doradców…

Warto podać, że wedle obliczeń skutków śmiertelnych stosowania używek w USA (Nadelmann, 1991), na 3.562 śmierci z przedawkowania narkotyków, przypadało 320.000 śmierci z powodu nadużywania tytoniu oraz 100.000 śmierci z powodu alkoholizmu.

Oczywiście nie było to w istocie sensacyjne odkrycie, gdyż fakty te znane były dużo wcześniej:

Raport La Guardia (1944), oparty na bardzo szczegółowych badaniach medycznych, psychologicznych i społecznych aspektów stosowania marihuany w Nowym Jorku głosił, że nie ma dowodów wskazujących na to, że marihuana wywołuje zachowanie agresywne lub antyspołeczne, że zwiększa liczbę przestępstw na tle seksualnym lub znacząco zmienia osobowość zażywającego. Nie znaleziono też dowodów działania uzależniającego czy powodowania strat psychicznych lub fizycznych Raport z 1968 opracowany na zlecenie rządu brytyjskiego: “Biorąc pod uwagę wszelkie dostępne nam materiały, stwierdzamy zgodność naszych wniosków z opinią wyrażoną przez Komisję Narkotyków z Konopi Indyjskich, utworzoną przez rząd Indii (1893-94), a także spostrzeżeniami Komitetu Burmistrza Nowego Jorku ds. Marihuany (1944), że długotrwałe, umiarkowane używanie marihuany nie ma szkodliwych skutków”.

Komisja pani Wooton nie znalazła również argumentów na poparcie teorii eskalacji Brytyjski Królewski College Psychiatrów oświadczył w 1987, że “marihuanę powinno się zalegalizować wcześniej niż tzw. narkotyki rozrywkowe” II. Marihuana jest naturalnym i prostym lekiem działającym pozytywnie na bardzo wiele schorzeń.

Znam historię pewnej młodej ‘plantatorki’ marihuany, która hodowała konopie w domu przy zupełnej nieświadomości matki (mamo, to roślinka na biologię…), do czasu kiedy zwróciła na nią uwagę ciocia przybyła z dalekiej Syberii (a może innej części Rosji) — O wy tu też hodujecie to ziele lecznicze. Mama się jednak dowiedziała co to za ziele i bynajmniej nie była skora do jego stosowania, mówiąc oględnie.

Znamienity jest tytuł pewnej witryny internetowej: Marihuana — zakazana medycyna (www.rxmarijuana.com). Oprócz pewnych niewątpliwych negatywnych skutków stosowania marihuany, działa ona pozytywnie na wiele schorzeń i dolegliwości, m.in.:

koi ból mięśni i ścięgien ma właściwości przeciwwymiotne (przydatne np. w chemioterapii) żaden inny narkotyk nie jest w stanie rozluźnić skurczonych mięśni w ogóle, a zwieracza w szczególności (przy stwardnieniu rozsianym) poprawia apetyt (np. dla anorektyków, czy chorych na AIDS) zmniejsza ciśnienia wewnątrzgałkowe (np. łagodzenie skutków jaskry) istnieją teoretyczne przesłanki, że marihuana ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicznie może leczyć objawy odstawienia opiatów i innych narkotyków oraz całej gamy zaburzeń psychologicznych i zachowania zapobiega bezsenności migrenom różnym bólom.

Łącznie mówi się o pozytywnym działaniu na ok. 50 różnych chorób. Jednak nie wszystkie właściwości tej rośliny zostały zbadane.

Dlaczego więc jest nielegalna?

Skoro nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o jedno — pieniądze.

Niestety (dla marihuany) upowszechniła się ona w XIX w. wśród robotników w brytyjskich koloniach. Przemysł gorzelniczy poczuł się zagrożony w interesach, gdyż robotnik miał pracować, a po pracy — pić, zabijając poczucie podłego losu. Marihuana działała lepiej. Powzięto się więc “zbadać” jej “rzeczywiste” skutki. Wyszło, że jest szkodliwa i robotnicy winni, dla swojego dobra oczywiście, wrócić do gorzały.

Z czasem posypały się prohibicje: została prawnie zakazana w Wielkiej Brytanii w 1928 roku, po ratyfikowaniu przez brytyjski rząd Konwencji Genewskiej z 1925 roku, dotyczącej m.in. wytwarzania, sprzedaży i transportu narkotyków.

Również w USA podjęto się podobnych kroków. Oczywiście wcześniej tworzono odpowiedni “klimat’”.

W gazetach zamieszczano sensacyjne opowieści łączące użycie marihuany z niebywałą przemocą (!), przestępstwami oraz seksualnym wyuzdaniem (por. późniejszy raport, który temu zaprzeczył), wywołując w niektórych kręgach prawdziwie histeryczne reakcje. Przynajmniej w części było to wzmagane nienawiścią i strachem przed imigrantami i murzynami, wśród których marihuana była szczególnie popularna.

Wzrost liczby siejących przerażenie opowieści, w większości fałszywych, spowodował, że w 1930 roku 16 stanów zdelegalizowało handel marihuaną. W tym samym roku utworzono Urząd ds. Narkotyków. Pierwszym jego komisarzem został Harry Aslinger, który z gorliwością fanatyka przez następne trzydzieści lat propagował potępienie marihuany. W 1937 roku, wbrew sprzeciwowi wielu lekarzy i psychiatrów, jak również ludzi broniących wolności obywatelskich, wydano ustawę (Marihuana Tax Act), która zakazywała używania marihuany na terenie całego kraju. Warto zwrócić uwagę na to, że eskalacja działań antymarihuanowych nastąpiła w latach 30., czyli wówczas kiedy dokonano bardzo ‘niepokojących’ odkryć: konopie są doskonałym, tanim w uprawie i przeróbce źródłem tłuszczu, celulozy i białek, z którego można wytwarzać całą gamę produktów poczynając od włókna przez papier, oleje, paliwa aż na żywności skończywszy; do tego konopia rośnie rok i daje 4 razy tyle masy papierowej co drewno w przeliczeniu na ha.

Pierwsze skrzypce w amerykańskim lobby antykonopnym grał Du Pont de Nemouros and Co Incorporated — największy w świecie koncern chemiczny, którego zakres produkcji dziwnym trafunkiem kolidował z produktami konopnymi — produkcja włókien chemicznych, tworzyw sztucznych i in., w 1938-39 podjął produkcję pierwszego włókna poliamidowego — nylonu.

Po I wojnie światowej koncern kontrolował większość gałęzi przemysłu chemicznego w USA.

Koneksje: pierwszy bojownik antykonopny USA — Harry Aslinger był kuzynem Anrewa Mellona, dyrektora finansów Du Ponta. Kiedy Mellon został Sekretarzem Skarbu USA, mianował swojego krewniaka szefem nowopowstałego Federalnego Biura ds. Narkotyków; wówczas Alinger objawił społeczeństwu całe zło marihuany, wytrwale je indoktrynując, tzn. informując. Np. znanym jego argumentem było to, że marihuana jest narkotykiem wywołującym nieopanowaną agresję, podczas kiedy wiadomo, że jest zupełnie odwrotnie. Widać zdarzyło mu się jednak wypalić jakiegoś jointa, gdyż po porażkach amerykańskich w Wietnamie objawił już inne argumenta; mianowicie, że za porażki odpowiedzialna jest marihuana, gdyż …”zmienia młodzież w pacyfistów”.

To jest cała istota historii propagandy przeciwko marihuanie — najpierw lekiem, by później stać się złem odpowiedzialnym za wszystko co najgorsze.

Lobby konkurencji używkowej: Wzrost spożycia marihuany powoduje spadek zapotrzebowania na inne używki, zwłaszcza alkohol. Tym bardziej, że pojawiają się coraz częściej głosy, iż jest ona mniej uzależniająca niż typowe i legalne używki (papierosy, alkohol), a zarazem jest używką znacznie przyjemniejszą w doznania.

Mamy więc naturalne lobby ‘antymarihuanowe’. I oto pojawia się kolejny wielki koncern zatroskany o zdrowie obywateli — Philip Morris Companies Inc. — pierwszy i największy sponsor organizacji Parentship for Drug-Free America.

Philip Morris, oprócz budującego wspierania organizacji antynarkotykowej, jest największym na świecie producentem artykułów spożywczych (m.in. oleje roślinne, kawa, piwo), ponadto jest właścicielem kilku czołowych marek papierosów (m.in. Marlboro)… Lobby farmaceutyczne: firmy farmaceutyczne opracowują niezwykle skomplikowane i drogie leki syntetyczne, tymczasem marihuana jest skuteczna na wiele chorób i jest zarazem lekiem naturalnym.

Lobbing w tej sprawie był żywy zwłaszcza w latach 70. (kiedy rozpowszechniło się domowe stosowanie marihuany w celach leczniczych). W 1988 roku amerykański Najwyższy Sąd Administracyjny d/s Wprowadzenia Leków, po 15 latach (!) badań i rozpraw wydał orzeczenie: “Marihuana stanowi jedną z najbezpieczniejszych czynnych substancji jakie znamy”.

Podnosi się larum, firmy farmaceutyczne podejmują lobbing i pomimo tego orzeczenia marihuana nie ląduje w legalnym lekospisie.

No cóż, wizja tego, że tak prosty środek może leczyć 25-50 różnych chorób może przerażać przemysł, który na skomplikowanym leczeniu owych chorób ciągnie całkiem pokaźny dochód. Taki lek jest …po prostu za tani.

Zagrożenia dla innych zyskownych dziedzin: — olej konopny ma pecha być dobrym paliwem napędowym, co wcale nie jest po myśli wszechpotężnym wydobywcom i przetwórcom ropy naftowej (również w USA, np. spółki z Teksasu i ich wpływ na politykę), tedy istnieje konieczność zaprezentowania przekonywujących ‘ekspertyz’ świadczących na niekorzyść konopii i jej bękartów — marihuany i haszyszu. — papier, jaki może być wytworzony z konopii jest bardzo dobrej jakości, co godzi w przemysł przetwórstwa celulozowego.

Lobby policji: policja amerykańska otrzymuje na walkę z narkomanią ogromne sumy pieniędzy z budżetu, a dodatkowe zyski ciągnie z istniejącego w USA prawa o konfiskacie majątku ruchomego i nieruchomego narkomanów.

Państwo na truciu się obywateli papierosami i alkoholem ma więcej poważnych zysków niż strat (dużo więcej…), podczas kiedy nie wiadomo, czy dochód z marihuany mógłby zrekompensować spadek na innych używkach, tym bardziej, że chałupnicza hodowla ‘trawy’ jest niezwykle łatwa

Ktoś mógłby zarzucić budowanie kolejnej teorii spiskowej. To nie jest jednak żaden spisek, lecz zwykła kalkulacja i gra interesu ekonomicznego, gdzie liczy się pieniądz, a nie dobro konsumenta czy inne wartości społeczne, nie wspominając już o względach ekologicznych…

Przeciwko upowszechnieniu konopii i marihuany mamy taką siatkę żywotnych interesów ekonomicznych i taką potęgę finansową, że znajdzie się nie jeden prof., który napisze, że wedle wiedzy pewnej i sprawdzonej, nie dostrzega on zauważalnej różnicy między marihuaną, heroiną i innymi opiatami. Że stokroć lepiej wypalić paczkę ‘Popularnych’ niż jednego ‘jointa’, że przy ‘haju marihuanowym’ zalanie się ‘w trupa’ to jak wycieczka do ogrodu botanicznego w porównaniu do komory gazowej Auschwitz-Birkenau. Że ‘maryśka’ winna być uznana za wichrzyciela porządku publicznego, wroga wyjątkowo podstępnego, na wieki wieków — amen.

Po czym czołowe gazety przedrukują tą ‘ewangelię’ i w lot staje się ona ‘ciałem’ i podstawą ‘wiedzy’ o marihuanie.

Co przemawia za legalizacją?

Możliwość kontroli jakości marihuany.

Palenie ‘trawy’ nie jest samo w sobie szkodliwe dla organizmu w stopniu większym niż legalne używki, najgorsze są jednak dodatki, którymi dealerzy wzmacniają działanie narkotyku słabej jakości. Coraz częściej się zdarza, że niskiej jakości marihuana impregnowana jest w celu spotęgowania działania bardzo niebezpieczną fencyklidyną. Ponadto marihuana uprawiana w Stanach Zjednoczonych, albo importowana z Meksyku lub z Ameryki Środkowej, może być skażona parakwatem lub innymi silnie trującymi środkami ochrony roślin, rozpylanymi z samolotów w celu odchwaszczania. Obrót legalny pod państwową kontrolą jakości może temu zapobiec.

Nie ma sensu utrzymywać kolejnego martwego prawa. Nikt nie jest w stanie i nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmie się rzetelnego jego wykonania (nie starczyłoby miejsc w więzieniach, ani sal na rozprawy, gdyby chcieć połapać tych co palą i posiadają przy sobie na własny użytek kilka działek ‘trawy’ — na publicznych imprezach wcale się z tym nie kryjąc). Mówi się, że prawo takie ma spełniać rolę wychowawczą i kształtującą pożądane postawy obywateli.

Primo: nikogo ono nie ukształtuje, gdyż wśród tych, których ono dotyczy (ludzie młodzi lub w średnim wieku), nie ma potępienia postaw zakazanych przez owo prawo, przeważa ich akceptacja.

Secundo: Nie można tworzyć prawa wbrew społeczeństwu (istota demokracji). Większość żądań grzmiących przeciwko marihuanie wynika najczęściej z niewiedzy o niej.

Delegalizacja ‘lekkich’ narkotyków przyniosła wiele negatywnych konsekwencji i w istocie pogłębia jedynie zagrożenie narkomanią: to prohibicja spowodowała, że zaczęły się pojawiać skręty ze szkodliwymi domieszkami, to prohibicja sprowadziła dealerów do szkół. Jak mówił prof. M. Kozakiewicz: “Jak wykazują badania, najwięcej narkomanów jest tam, gdzie prawo jest najsurowsze, np. w USA. W Europie takim krajem są Niemcy. A w Polsce po 1985 r., kiedy wprowadzono liberalną ustawę antynarkotykową, liczba narkomanów spadła. Surowe prawo powoduje nasilenie narkomanii. W takich warunkach mafie i dealerzy pracują nad rynkiem, rozdajądzieciom narkotyki za darmo, podbijają ceny i gromadzą ogromne zyski, oczywiście nie płacąc podatków. Ale to już zmartwienie ministra finansów.

Również prof. Wiktor Osiatyński opowiedział się w 1995 r. za legalizacją ‘miękkich’ narkotyków, jako sposobu na zmniejszenie szkód narkomanii. Pisał m.in.: “Wzorem może tu być stosunek do nikotyny. Niemal nikt nie domaga się jej delegalizacji, choć wszyscy zgadzają się, że papierosy należy obłożyć wysokimi podatkami, zakazać palenia w określonych miejscach, nakazać drukowanie napisów ostrzegawczych na pudełkach, ograniczyć reklamę, a także prowadzić publiczną kampanię informacyjną o szkodliwości nikotyny. Wszędzie, gdzie podjęto taki program, lawinowo spada liczba palaczy.”

Pedagog Lucyna Bojarska, rzecznik praw ucznia, mówiła: “Legalizacja marihuany byłaby ryzykowna, bo zbliża palaczy do twardych narkotyków. Ale jeżeli młodzież sięga po kleje, amfetaminę czy kompot, może lepiej postawić na trawkę?”

Choć częściowe zastąpienie wódki marihuaną może mieć pozytywne skutki. Marihuana jest mniej szkodliwa, działanie ma bogatsze. Po wódce często pojawia się agresja, popełnianych jest dużo przestępstw pod wpływem alkoholu. Natomiast jak wiemy marihuana łagodzi agresję.

Znamienite jest, że po legalizacji marihuany w Holandii nie tylko nie odnotowano wzrostu narkomanii, ale ponadto znacznie spadła przestępczość.

Możliwość rozwinięcia rzetelnych badań nad użytkowym wykorzystaniem właściwości konopii (m.in. wyrób lin, tkanin, paliw, nasiona mają właściwości odżywcze, mogą być składnikiem posiłków). Papier jaki może być wytwarzany z konopii jest bardzo dobrej jakości, a przede wszystkim jest tańszy i bardziej ekologiczny od papieru z celulozy drzewnej. Zyskują na tym nasze lasy i nasze środowisko.

Możliwość wykorzystania w szerokim zakresie leczniczych właściwości marihuany i zastąpienia przynajmniej jakiejś części leków syntetycznych lekiem naturalnym. Są jednak schorzenia, przy których nawet leki syntetyczne nie mają właściwości dorównujących marihuanie. Zmniejsza napięcie, łagodzi występujące coraz częściej stresy. Wprawdzie wprowadzono już w 1986 na amerykański rynek Marinol, zawierający syntetyczny THC, którym leczono wiele dolegliwości (przy chemioterapii, ochrona komórek mózgowych po udarze [notabene — marihuana ma siać spustoszenie w tych komórkach...]), jednak nie udało mu się dorównać marihuanie — jego działanie następuje po 2-4 godz. Po zapaleniu jointa to samo osiąga się po kilku minutach…

Dochód ze sprzedaży tych wyrobów może zasilić podatkami kasę państwową, a nie dilerów i mafie narkotykowe.

Mogą powstać nowe miejsca pracy w przetwórstwie, hodowli i handlu Zysk z turystyki. No bo po cóż młodzież dzisiaj się wybiera do Holandii? Aby patrzeć na stare rowery, wiatraki, tudzież na dorodne krowy? Otóż nie, do Holandii ‘w celach turystycznych’ (czyli nierobotniczych) się jedzie po to, aby odwiedzić marihuanowy coffee-shop…Zostawiając przy okazji nieco gotówki i w innych sklepach.

Oczywiście marihuana nie jest czymś tak pożytecznym jak jedzenie owoców. Jest narkotykiem (choć niektórzy zaprzeczają słuszności tego określenia mówiąc: używka) i tak jak każda używka ma również działanie szkodliwe (choćby dla płuc). Nie na każdego ma pozytywny wpływ, mogą pojawić się niekorzystne skutki i reakcje.

Po cóż więc legalizować coś co może być szkodliwe?

A po cóż się pali papierosy, pije alkohol, uprawia sporty ekstremalne, skoro to wszystko może szkodzić? A po cóż chodzi się do kina i czyta powieści fantastyczne?

Czyż można człowieka winić za to, że pragnie się czasami oderwać na chwilę od prozy życia, od dość smutnej czasami rzeczywistości?

Oczywiście nie każdy tego potrzebuje, niektórzy potrafią żyć pełnią życia i satysfakcji swoją rzeczywistością. Niektórzy jednak potrzebują lub chcą czegoś więcej. Nie można propagować marihuany jako środka dobrego na życiowe zmartwienia i porażki, gdyż dla ludzi słabych psychicznie, może być ona czymś co ściąga w dół. Zwłaszcza nie można propagować marihuany wśród młodzieży (jakże jednak jest to postulat oderwany od rzeczywistości – myślenie życzeniowe…), gdyż z pewnością nie uczy ona odpowiedzialności. Ale jednocześnie nie możemy się poruszać w oparach politycznego absurdu — skoro marihuana nie jest bardziej szkodliwa niż legalne używki, to albo należy je zdelegalizować, albo zalegalizować marihuanę.

Swoboda podejmowania decyzji winna być pozostawiona obywatelowi w tej kwestii. Jak słusznie wyrażał to plakat promujący płytę Marihuana zespołu Róże Europy: “Zalegalizować marihuanę! Nie pal, decyduj sam.”…

Kategorie: Pozostałe, Prawo7 Komentarzy

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.