Dlaczego ja mam taki charakter? Dlaczego się zmieniłam? Dlaczego moje kuzynki są inne, słuchają rodziców, modlą się, mają jakąś wiarę, a ja nie? Dlaczego chcę inaczej wyglądać niż inni? Przecież każdy jest oryginalny. Dlaczego wybrałam taki styl życia? Kręcą mnie książki o narkomanii. Nie dlatego, że chciałabym zacząć brać, tylko dlatego, że lubię ludzi, książki, muzykę, które nie owijają w bawełnę, mówią, jak jest. Uwielbiam książki Barbary Rosiek, uwielbiam teksty Grabaża, uwielbiam sarkastyczne, cyniczne podejście do życia. Nienawidzę filmów o miłości. W każdym jest przecież to samo. Umcia umcia, dziecko i żyli długo i szczęśliwie. Nienawidzę pOkemOnów. Nienawidzę techno i disco polo. Nienawidzę, kiedy ktoś dyktuje mi swój pogląd.
Może kiedyś się puknę w łeb. Zacznę się modlić, naprawdę się modlić. Widocznie znaczenie ma ta krzywda, którą zrobili mi w podstawówce i gimnazjum – wyśmiewali się ze mnie, mieli mnie za śmiecia, można było mną pomiatać. A co robiła w tym czasie moja religijna kuzynka, z którą chodziłam do klasy? Nic. Potrzebowałam wsparcia, pomocy, przeciwstawienia się tym, którzy mnie niszczyli. Ona wolała stać z boku, nie szukała wrogów. Lepiej nic nie widzieć.
Tragedia w naszym domu. Ojciec pił. Miałam 7-8 lat. Pracował w Hucie Szkła, wracał do domu, samochodem. Pijany. Pamiętam, jak huśtałam się na huśtawce z widokiem na “zajazd” do nas. Zauważyłam naszego niebieskiego malucha. Wybiegłam do taty, lubiłam tak robić. Co zobaczyłam? Oczy jak spodki z przepicia. Wiele razy tak wracał. Ale przestał – obiecał, że już nigdy nie wypije. I dotrzymał słowa.
Matka chora psychicznie. Nie wiem dokładnie, co jej jest. Nerwica lękowa – tak mówią lekarze. Babcia natomiast twierdzi, że to opętanie diabelskie. I tu się koło zamyka, mój kolejny problem. Ale o tym za chwilę. Mama nie zostanie sama w domu, nie pójdzie do miasta. Nie pamiętam, żeby sama gdzieś poszła. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak to jest, kiedy jesteś zależna od innych. Tzn. wiem, rodzice opłacają moje wszystkie zachcianki, a ja nie potrafię tego docenić. Ale mam na myśli to, że nie zrobisz nic, kiedy nie ma zaufanego człowieka przy Twoim boku. Boję się, co będzie, kiedy babcia umrze. Mieszkamy we czwórkę: ja, mama, tata i mama mamy. Kiedy tata jest w pracy, od 6:00 rano do 14:00, babcia “pełni wartę” – siedzi w domu, nigdzie nie może wyjść. A kiedy wraca tata, już jest ok, babcia może hulać.
Pamiętam pierwszy atak paniki mamy, który zobaczyłam. Skakała, krzyczała, że umiera i żeby dzwonić po pogotowie. Byłam jeszcze gówniarą, nie przejęłam się za bardzo. Skąd mogłam wiedzieć, co dolega mojej mamie? Byłam w szoku, ale zaraz poszłam się dalej bawić.
Prawdziwe zmartwienie przyszło dwa lata temu. Zaczęłam dorastać, emocjonalnie i w każdy inny możliwy sposób. Zrozumiałam parę rzeczy, zlepiłam wszystko w jedną całość i wyszło na to, że mama jest opętana. Słuchałam babci. Nie chodziłam do szkoły, płakałam, myślałam. Aż mnie głowa bolała od tych myśli. Długie rozmowy z tatą na ten temat, analizowanie, dużo czytania – to pomogło mi spojrzeć z dystansem na to wszystko.
Mam na imię Monika. Mam prawie 17 lat. Chodzę do liceum profilowanego o profilu socjalnym. Nie mam rodzeństwa, nie mam przyjaciół. Nie mam chłopaka. Nie wierzę w miłość. Mam dwa psy. Mam huśtawkę i muzyczną wolność. Nikt mi nie dyktuje, czego mam słuchać. Żyję z dnia na dzień, staram się żyć godnie.
Pozdrawiam.
______________
Dawno to napisałam.Teraz mam prawie 18 lat. Zbliża się okres świąteczny, ciu ciu ciu, pitu pitu. Jak ja tego nienawidzę.Wszystkie moje koleżanki mało nie pierdolną ze szczęścia, bo święta tuż tuż. A mnie krew zalewa. Jak będą wyglądać tak, jak w zeszłym roku, to ja dziękuję. Matka się zbuntowała, i ona nie podzieli się opłatkiem z ojcem. I w płacz. Ojciec nad nią stoi i 15 minut prosi o to by się podzieliła. Aż w końcu ją ubłagał. Ale gówno z tego, i tak barszcz z uszkami jadłam ze łzami w oczach. Po zjedzeniu i po podzieleniu się opłatkiem mieliśmy iść do rodziny siostry mojej matki(czyli mojej ciotki). Przyjechała też druga rodzina, z daleka. Poszłam roztrzęsiona, ale mimo braku uzdolnień aktorskich udałam, że łzy które mi leciały to przez klamkę, o którą się rzekomo uderzyłam. Naiwni, uwierzyli. Lepiej nic nie widzieć. [2]Zbliża się moja osiemnastka. Prawo jazdy, prawo do fajek, prawo do napicia się piwa, kiedy mam na to chęć. Jakaś praca, dzięki której będę mogła podróżować, zwiedzać Polskę. I koncertować. Chcę kiedyś wziąć udział w Przystanku Woodstock. Pojechać zimą nad morze. Zobaczyć chociaż część ludzi, z którymi się zżyłam przez internet. To nie są marzenia. Nie wierzę w marzenia. To cele, które sobie stawiam. A co z tego wyjdzie? Czas pokaże.











