Archiwa | Praca

Nie mam sily nawet sie wkurwiac.

Źródło: www.google.com/images

Witam, na moim kolejnym wykurwie! Troche sie u mnie pozmienialo ale co do kobitek to dalem sobie spokoj, widocznie nie pora, lub nie znajde zadnej. Wybaczcie za brak klawiatury polskiej ale wyjebalem z tej dziury zwanej Polska. Oczywiste ze na Wyspy Brytyjskie.

Siedze tutaj juz miesiac ponad, pierwsze 2 tyg pracowalem w DHL z racji ze mieli zapierdol. Fajna praca ale szkoda ze tylko na swieta.. Teraz 3 tygodnie siedze bez pracy i przejebane. Zapisalem sie do kilku agencji ale martwy miesiac i trzeba czekac az sie rozkreci wszystko. Chyba udalo mi sie i w tym tyg juz zaczne zarabiac.

Tyle ze taka kwestia… Po co? Dla kogo? Dla mnie? Mi potrzebny jest tylko komputer, kebab i cieply kat. A po co reszta pieniedzy? Nie wiem.. Wiem ze jestem ciapa bo coz.. Jestem samotnym pieprzonym gburem sluchajacym Pink Floydow i innego rockowego syfu lat ’70 i ’80. I to w wieku 19 lat.. Totalnie utracilem jakiekolwiek cele w zyciu, wlasnie z powodu braku drugiej polowki, udaje ze jest wszystko wporzadku a tak nie jest. Powiedziec wam jak jest codziennie? Czuje sie wlasnie tak - Tak jest co rano: poczucie winy, slinotok.

Zbyt dugie paznokcie, zbyt zolte paznokcie, zbyt dlugie wlosy, oczy jakies takie za malo niebieskie, codziennie rano zapalam papierosa z mysla o tym jak bardzo nienawidze papierosow, a nastepnie wlaczam pornografie i masturbuje sie myslac o tym jak beznadziejnie wyglada chlopiec masturbujacy sie przed ekranem monitora. Absurd ludzkiej cielesnosci w wykonaniu polskiego Foresta Gumpa siedzacego na lawce nieopodal szpitala i piszacego ksiazke, ktorej nikt, nigdy nie wyda. Przez dziewietnacie lat zycia nie osiagnalem nic, a jedyne o czym marzylem to zostac artysta, tak jakos wyszlo, ze nie mam w sobie ani krzty talentu, a cala moja osobowsc jest tak banalna, ze gdyby ja podgrzac w mikrofalowce smakowalaby nie lepiej niz mrozona pizza kupiona w tesco. Nedzny substytut idealu, oto ja w calej swojej okazalosci.

Nie nawidze siebie, najlepiej popelnilbym samobojstwo ale co z tego.. nie mam sily na to.. pierdolony strach, co z tego ze jestem pogodzony ze kiedys tam kazdy umrze, ale odebrac sobie zycie to jest naprawde cos..

Nie potrafie spotkac ciekawej dziewczyny, spotykam ciekawe dziewczyny ale jak wiecie.. sa zajete.. Z jedna rozmawiam czasem, dziewczyna mojego kumpla.. Nie mysle zeby ja poderwac czy cos.. Poprostu szczera rozmowa.. Stwierdzila ze prawdopodobnie wpadam w depresje. Prawdopodobnie.

Nie mam ochoty sie leczyc bo wiem ze jak pojde do psychiatry to zacznie mnie karmic beznodiazepinami i innymi gownami i wyjde bardziej rozjebany niz przyszedlem.. Calkowicie nie widze dla siebie perspektyw w tym swiecie, bo to JA musze sie zmienic a NIE SWIAT. Tyle ze ja jestem zbyt leniwy aby to zrobic, nie no.. Moglbym to wykonac ale nie widze jakiegokolwiek sensu, wiecie.. Brak motoru, karmic sie fantazja to moglem rok temu nie dzis.

Po tych wszsytkich akcjach z dziewczynami czy ogolnie z rodzina czy spolecznoscia mnie zamknela w sobie i wegetuje wsrod innych zacieszonych twarzy.. Najlepiej nie wychodzilbym z domu i sobie tutaj skonal spokojnie w zapomnieniu wkoncu i tak o mnie nikt nie pamieta.. Znajomi sie odwrocili. Wielcy przyjaciele w kurwe jebana, aby splunac na takich..

Leze sobie w lozku, slucham Davida Gilmoura – Where we start. Popijam herbate i jestem podwplywem Relanium w ilosci rekreacyjnej a nie leczniczej. Odciety od wszystkiego. Wkurwiony, bezradny i kompletnie samotny.. Mowcie co chcecie o mnie, obojetne mi to.

Ot to taka autoterapia, ale i tak moje serce zostalo zlamane przez dziewczyne ktora znalem 3 lata i myslalem ze to jest to.. A ona ot tak odrzucila mnie. Kurwa mac, jestem calkowicie bezradny. To wraca jak bumerang, kilka dni jest dobrze aby na wieczor totalnie mnie to przyjebalo do gleby.

Nikt nie zrozumie tego co tutaj pisze bo i tak kogo to obchodzi? Jezeli tutaj dotarles to ci naprawde gratuluje. Nie mam ochoty juz pisac dalej bo o czym? Ile mozna sie nad soba uzalac? Wiem ze jestem pizda nie facetem – tak juz raz to slyszalem, a to ze chuj, ciota, lamus. Takie kwitesencje polskiego jezyka mnie calkowicie nie ruszaja. Bo juz po mnie to splywa jak po kaczce.

Jebana bezsennosc. Nawet jesli bym poznal jakas to i tak bede mial blokade na to ze bede bal sie odrzucenia. Wiec   ze mnie material na partnera zaden.

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Nowe, Praca, Związki7 Komentarzy

Moja przyszłość i terażniejszość

Źródło: www.google.com/images

A więc tak na początek mam 20-parę lat mam kiepską pracę ale pracuję nie mam dziewczyny mam 166 cm wzrostu  i obawiam się że jej mieć nie będę nie jestem ani wysoki bogaty ani przystojny chodzi o o to że  w pracy jest taki jeden koleś po 40-stce jak na niego patrzę to myślę że też tak skończę on też niema żony mimo wieku ani dzieci  do pracy dojeżdża rowerem z przed wieku jest niski ma taki specyficzny wąsik i widać że nie jest szczęśliwy zawsze o tej samej porze je to samo.

Normalnie jakbym widział siebie za parę lat ogólnie nie znam się na kobietach po prostu jestem ślepy czy czegoś ode mnie chcą czy co  niby coś tam  czasem widzę ale zazwyczaj kończy to się szybciej niż zaczęło a w tych czasach z tego co widzę to kobiety na kasę lecą albo po prostu się sprzedają i jak tu trafić na kogoś normalnego.

Zaczynam myśleć że nie pasuję do tego świata bo nie spełniam pewnych wymagań zawsze byłem uczciwy potrafię być wierny itp ale to chyba niema sensu z tego co widzę więc pora sobie odpuścić.

Kategorie: Ludzie, Praca, Związki6 Komentarzy

Nie ma dla mnie pracy i miejsca na tym świecie

Źródło: użytkownik

Od dłuższego czasu mam jebane obawy na temat mojej przyszłości. Renomowane LO i takie tam chuje-muje, dobre wyniki, a ja nie wiem jak ma wyglądać moja przyszła praca i całe życie.

Napierdalamy. Najpierw preferencje osobiste. Na maturze będę zdawał zestaw – rozszerzona hista, WoS, polski i angol. Wybitnie humanistyczne, no ale cóż. Taki się urodziłem, do przedmiotów ścisłych jakiś wstręt i tępota dziwna, stokroć wolałbym studiować jakiś ścisły kierunek i mieć:
-poczucie że będę miał pracę
-dużo kasy
-respekt
-poczucie że jestem potrzebny, bo robię coś konkretnego.

Ale nie. W planach mam taki nudny i przyziemny kierunek jak prawo, bo nic innego nie jestem w stanie wymyślić! Kurwa, drugiego tak sprzecznego wewnętrznie jak ja to chyba nie ma! Testy preferencji zawodowych wykazują mi najwyższy poziom predyspozycji do zawodów typu A, czyli artystycznych, a niewiele niżej językowych. Najgorsze jest to, że jestem raczej introwertykiem, domatorem itp., z temperamentu typowy melancholik, wolę pracować indywidualnie. Z zainteresowań gry komputerowe, Internet, militaria i nic więcej. Polityka, ekonomia, gospodarka – nie obchodzą mnie specjalnie. Chociaż zdaję WoS, to robię to tak z przymusu raczej, bo nie interesuje mnie to wcale. No ale cóż, chcesz się na to jebane prawo dostać, to musisz.

Nie pasuję do żadnego zawodu! Niby humanista, a unika ludzi. Lubi komputery, grafiki, Internety i inne takie chuje muje, zrobił własny filmik na YouTube (nie, nie kaszankę z Ivoną :P ), nakurwia z umiłowaniem swoje misje w edytorach gier, czyta CD-Action.
Mam zdolności artystyczne, i co z tego? Nawet nieźle rysuję, potrafię dostrzeć artyzm, że tak powiem, jakiś taki zmysł estetyczny mam. Najchętniej by został jakimś twórcą gier/ich recenzentem, ale w pierwszym wypadku nie pójdzie na żadne politechniki, a w drugim brak mu jaj i siły przebicia. Jednostka tak nie przedsiębiorcza, że chuj.

Matko święta, tacy jak ja mają już na starcie dwa razy trudniej. Co ja mam kurwa za studia wybrać, a potem jaką pracę? Jaką szansę mam na zostanie prawnikiem bez prawniczej rodziny? Zresztą ten zawód i tak mnie nie interesuje specjalnie, idę na to dlatego, że to jedyny humanistyczny kierunek, który ma jakiś sens. I dużo zarabia się potem, oczywiście jak już znajdziesz tą jebaną pracę, co w moim przypadku zajmie pewnie parę lat. Mam zmarnować ćwierć życia na edukację, aby potem nie mieć pracy/robić w czymś, co mnie nie satysfakcjonuje?

I jeszcze te wszystkie ludzkie chujowate cechy, z którymi niechybnie będę miał do czynienia w takim zawodzie jak prawnik. Hipokryzja, zakłamanie, szacunki, hierarchia, przybieranie masek…..

Kto weźmie do roboty kogoś takiego jak ja? Z takim ryjem jak ja? Przecież jak spojrzą na moją twarz to od razu zrezygnują.

Nie mam złudzeń i wiem, że tylko jakiś normalny kierunek, a potem dużo własnych starań zapewni mi pracę. Muszę mieć pracę, aby spierdolić jak najszybciej z tego obrzydliwego gniazda, jakim jest mój dom rodzinny.

To życie tak mnie rozpierdala psychicznie, nic mi się nie chce. Znów cały miesiąc bez kasy, bo wszystko (czyli 60 zł) pójdzie na koszulkę. Starzy mi nie kupią, ich chuj obchodzi, że nie mam. Uważają że jeszcze mogę chodzić w tych starych, za krótkich, jebana ich mać. Łeb mnie boli co weekend, z niskiego jak chuj kieszonkowego muszę sobie po kryjomu tabletki przeciwbólowe kupować, bo rodzice zabraniają mi ich zażywać (!), choćby mi łeb pękał cały dzień. Każdy weekend w tym smutnym jak pizda domu, sam, nie ma do kogo ryja otworzyć, bo rodziny nienawidzę, kolega jeden raptem tu mieszka z którym można sensownie pogadać, ale przecież mu nie opowiem o tych wszystkich moich rozterkach.
Najchętniej bym zajebał tą całą rodzinę, może poza bratem. Tak ich nienawidzę wszystkich. Jeden granat albo seria z kałasza. Tylko kto mnie będzie utrzymywał?

Jakieś porady zawodowe macie dla mnie? Tylko nie jakieś ogólniki, bo tych się naczytałem w necie już w chuj.

Kategorie: Ludzie, Praca, System, Szkoła21 Komentarzy

To wszystko mnie przeraża

Źródło: www.google.com/images

Witam, to mój pierwszy wkurw, w ogóle pierwszy w internecie. To miejsce wydaje się całkiem odpowiednie. Jako, że moja irytacja obejmuje wiele rzeczy nie umiem dokładnie sprecyzować, w których kategoriach najlepiej go umieścić.  Praca, mój facet, moja rodzina – to jest nie do ogarnięcia. Zacznę od tego, że praktycznie ROK JEBANY ROK szukam pracy. I co? I CHUJ. Gdziekolwiek nie wysłałabym CV tam zero odzewu.

Pracowałam i miałam praktyki w restauracjach, wszyscy wystawiali mi dobre opinie, że niby są zadowoleni ze współpracy ze mną i mnie polecają. Ale nie kurwa. Zero perspektyw. Dostaję depresji od tego jebanego siedzenia w domu. Już nawet nie mam pomysłu na spędzenie wolnego czasu, wszystko codziennie jest takie samo. Wstaję, opierdalam się albo szukam pracy, pokręcę się i już wieczór, trzeba spierdalać spać.

To jest jakaś magia po prostu. Ostatnio dzięki kumpeli wkręciłam się do baru (fajny lokal, czysto, stali klienci), ale nie nacieszyłam się długo. Myślałam, że się tam zakręcę na dłużej, bo taka praca mi odpowiada, ale do chuja pana musieli po 3 tygodniach kończyć działalność…zarobiłam ponad 7 stów, co wystarczyło na podstawowe zakupy, wiadomo kosmetyki, ciuchy. Dalej jestem bez pracy, bez kasy, bez życia. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak zazdroszczę ludziom, że zapierdalają codziennie do roboty. Wychodzą z domu, do ludzi, robią coś…cokolwiek. A ja…kurwa wiem co będę robić dziś, co jutro, nawet wiem co będę robić za tydzień, bo ja pierdolę codziennie robię to samo!

Wkurwia mnie jak ktoś mówi “przestań pieprzyć pracy w chuj, pełno etatów, wystarczy się wysilić i poszukać”. A ja co myślisz kutafonie robię praktycznie codziennie?! Siedzę i dłubię sobie w dupie?! Studiuję zaocznie, ok to jakoś wypełnia mi czas, tu zjazdy na uczelnie, tu nauka (tak na studiach zaocznych też zapierdalasz z nauką). Jak wybierałam szkołę i tryb to myślałam, że jak pójdę sobie na zaoczne to w tygodniu będę pracować. GÓWNO! okazuje się, że najbardziej potrzebują na weekendy. Akurat w dupie chyba. Jak mam iść do urzędu pracy podpisać “listę” to mnie trzy dni wcześniej w dupie ściska. Jak widzę te baby, w ogóle nie ogarnięte w temacie, to zastanawiam się z którego rynsztoka je powyciągali. Pracy Ci nie znajdą, wiecznie mają jakiś problem, na staż nie wezmą, bo miejsc brak, a jak są to w kolejce trzeba chyba po nie sterczeć 3 dni wcześniej…po co ta instytucja w ogóle istnieje się pytam. Sprawa druga mój ukochany.

Otóż, jesteśmy ze sobą 4 lata, a okazuje się, że ja tego człowieka w ogóle nie znam. Co krok pokazuje nowe oblicze. To co on mnie ciulał do tej pory? Udawał przede mną, żeby zabłysnąć? W chuj tego nie ogarniam. Jestem osobą dość nerwową, zastanawiam się czy nie mam nerwicy, ale do lekarza nie pójdę, bo temat wizyt i lekarzy pominę, bo są o dupę rozczaś i niech się pierdolą! Wracając do mego lubego, a raczej do mnie i mojej nerwicy, jestem wredna – co myślę to mówię. Myślę “spierdalaj” to mówię SPIERDALAJ. Myślę “chuj Ci w dupę” to mówię CHUJ CI W DUPĘ. Ale, ze względu na niego się zmieniłam i przyjęłam całkowicie przeze mnie akceptowalną taktykę, która polega na tym, że jak się między nami źle dzieje to ja się po prostu zamykam.

Czyli milczę. Co z kolei jego doprowadza do białej gorączki. Ostatnimi czasy już nie chciałam milczeć, bo milczenie mu przeszkadzało, więc zaczęłam mówić co myślę. I co? Kurwa źlleeee!!!!!! Milczę, ŹLE! Odzywam się, ŹLE!!!!! No to co mam robić? Rysować wycinać i stawiać na biurku to co czuję i chcę mu przekazać?! Pojebanie by to wyglądało. On mnie czasami doprowadza do szału, szczególnie gdy jesteśmy w gronie jego rodziny. Wiem, że chujowo został wychowany, bo jest najmłodszy z braci i myśli kurwa, że wszystko mu się od życia należy, że zawsze ma pierdoloną rację i wie wszystko najlepiej. Co gorsza, gdy robi źle, a ja zwrócę mu uwagę O JEZUUSIIEEE!!! Obraza najwyższego majestatu. I zaczyna mi pierdolić nad uchem: Ty mnie już nie kochasz (oj biedactwo), Ty mi wszystko wypominasz (ojeju jaki nieszczęśliwy), szukasz powodu, żeby się pokłócić (tak kurwa nie mam co robić, tylko się wkurwiać i rzucać przedmiotami po domu), zawsze Ci coś nie pasuje (uuu chodź pogłaskam Cię po główce jak to Twoja mamusia robi). Najlepsze jest to : np. siedzimy z jego braćmi – stare pryki ponad 30-stkę mają – i jego rodzicami, mój luby przeważnie siedzi obok mnie, niekoniecznie na tyle blisko, abym czuła jego obecność, i pyta “która godzina?”, jako że jestem najbliżej odpowiadam np. 19:45, a on zadaje to pytanie z przekierowaniem np. do brata “ty słyszysz która jest godzina?!” brat odpowiada 19:45.

Nooo kuuurwa chuj mnie strzela. To co, to znaczy, że ja powiedziałam źle tą godzinę?! Że to co ja mówię jest niesłyszalne? Nie czaję gościa czasami. W ogóle jest typem maminsynka…co mamusia powie jest święte, a co synuś powie do mamusi też jest święte, o ile nie najświętsze na świecie. A spróbuj powiedzieć coś o jego matce…zabiłby. Broni jak lew.

On nigdy nie zrozumie, że jest mamincyckiem i dzięki temu jest zjebany do życia w rodzinie. Z matki służącą zrobili, nigdy nie pracowała, zawsze wszystko w  domu robiła, rozpieszczała te dzieci i niszczyła im psychikę. Rozwala mnie totalnie też to, że oni sobie wszystko mówią. Wraca mój ode mnie do siebie do domu (nie mieszkamy razem dzięki Bogu chyba) i opowiada, a to mój ojciec to, a mój brat to, a bratanek to. Potem idę do nich a tu “teściu” wyskakuje z pytaniem a ja oczy w słup, bo nie ogarniam, że on mógłby nawet o tym wiedzieć. I co? Powiem mojemu, że niektóre rzeczy związane z moją rodziną mógłby zostawić dla siebie, a nie paplać swojej rodzince, a on się na mnie obraża, czym zaczyna mnie wkurwiać i jest powód do kłótni. I zazwyczaj się kłócimy o takie pierdoły. Jest mi z nim ciężko, ale go kocham, albo sobie wmawiam, że go kocham. Trzecią rzeczą, która mnie rozpierdala jest z kolei moja rodzina. A dokładniej moja matka. Jest osobą pedantyczną, choleryczną, niezrównoważoną i wkurwiającą mnie w taki sposób, że mam czasem ochotę do niej podejść i jej wykurwić. Kocham ją, jest w końcu moją matką, ale moja cierpliwość sięga zenitu, zwłaszcza ostatnimi czasy, gdy siedzę w domu i zastanawiam się nad swoją marną egzystencją.

Nie można kubka po kawie zostawić na dłużej niż 10 minut, bo zaczyna się wydzierać, że syf i brak szacunku dla jej pracy. Moja mama jest już na emeryturze (ja też jestem “późno zrobiona”) i na prawdę ta kobieta nie ma nic do roboty. Siedzi w tym domu praktycznie cały czas, nigdzie nie wychodzi na spacery z ojcem, a potem narzeka, że siedzi w domu i tak jej życie leci.

To ja kurwa nie ogarniam! Robi obiad, jemy, ubiera się i spierdala gdzieś, gdziekolwiek – byle nie gnić w domu. Mamy dwa samochody i jakbym ja nie miała prawka to by w ogóle nie jeździły!!! Chyba, że ojciec do roboty by śmigał. Szkoda mi takich ludzi. Najbardziej boję się, że też taka będę :( Kurwa jak taka będę to jedynie do 50-tki pociągnę i się zajebię, bo jak mam komuś wjeżdżać na psychikę, to już wolę się zajebać. Najbardziej obrywa się mojemu ojcu, to typ milczka, wszystko po nim spływa. A ona się po nim wydziera jak pojebana.

Nawet na kota drze mordę (jakby ją kurwa rozumiał). W ogóle w moim domu jest nieciekawa atmosfera głównie przez nią. Reasumując trochę mi ulżyło, aczkolwiek pewnie niebawem powstaną następne wkurwy mojego autorstwa. Także, pozdrawiam wszystkich, którzy chcieli to w ogóle przeczytać, wszystkich szukających pracy z chujowym efektem, wszystkich mających problemy ze swoją drugą połówką i tych, którzy nie cieszą się, gdy muszą wracać do domu – nie jesteście sami, gdzieś tam po drugiej stronie ekranu siedzę JA, wkurwiona na to, że jest jak jest. Niestety.

Kategorie: Kumulacja, Praca, Związki27 Komentarzy

Decydujący rok a nie wiadomo co robić.

Źródło: www.google.com/images

Zacznę od mojej osoby. Mam 21 lat, studiuje resocjalizację na 3 roku. Ogólnie mam wkurwa gdyż mieszkam sobie z mama (lat 60) jej facetem i moim bratem (lat 24), sytuacja jest taka że moja mama jest sobie kasjerka żeby sobie dorobić. Ja w tej chwili wróciłam z UK i idę na 3 rok studiów. Szukam pracy obecnie.

Przechodząc do sedna. Ten rok będzie dla mnie podejmowaniem decyzji od a do z. Po pierwsze moja mama we mnie pokłada nadzieje ze ja skoncze moje studia, pojde sobie na magisterke i bede zarabiac i jej doloze do utrzymania domu. Owszem chcialabym tak zrobic ale sęk w tym ze ja nie chce isc na magisterke na ten kierunek bo mi sie on wcale nie podoba i nie wiem co mam zrobić. Mam jeszcze opcje taka że mogę wyjechać do Anglii i tam siedzieć gdyż mam tam siostre i kolejnego brata ale z drugiej strony nie chce zostawic mojej mamy ktora wiecznie będzie jebać na tej kasie i utrzymywać ten dom. Widze jak ona po 6 czy 8 godzinach pracy przychodzi zmęczona.

Moj brat jedyne za co placi to internet ale na szczescie za neidlugo moze sie wyniesie z domu do swojej dziewczyny, facet mamy normalnie daje jej pieniadze. Ja owszem wiem ze znajde sobie prace bo to jest kwestia czasu ale nie jestem w stanie zarobic w sklepie jako sprzedawca więcej niz 1000 zl za ktore musze dojezdzac na moje zaoczne studia co tydzien i za pewne do pracy do miasta obok. Moja mama tez ma wizje ze jak nie w tą strone to zebym znalazla sobie chłopaka była z nim przez jakiś czas i on by się wprowadził do nas i byśmy wszyscy placili rachunki, no kurwa sielanka normalnie. Kocham swoją mame ale to nie jest dla mnie droga wyjścia. Nie wiem tez czy np nie zrobie tak ze skoncze ten licencjat, wyjade na rok do Anglii i bede jej przesylac jakies dodatkowe pieniadze i sie zastanowie nad tym co ja mam kurwa z tym zyciem zrobić ale wtedy ją rozczaruje chociaz wiem ze ona by uszanowała moją decyzje no ale jednak.

Ona pokłada we mnie wielką nadzieję a ja z dnia na dzień wstaje i myśle co ja mam kurwa zrobić? Zawsze mi sie wydawało że moj optymizm i ogolnie pewność siebie przezwycięży wszystko ale nie w tej sytuacji. Mogłabym rzucić monetą i zdecydować co mam wybrać ale to jest bez sensu jak dla mnie. Czasami doprowadza mnie to do szału że nie wiem co robić wtedy lubię sobie wypić drinka. Wiem że uciekanie z problemami w szklance wódki nic nie pomoze ale sprawia mi to satysfakcje przynajmniej na chwile.

Kolejną rzeczą która jak już się dołuje jest brak chłopaka. Mam 21 lat, mam powodzenie ogólnie ale nie miałam praktycznie nigdy chłopaka bo nie mogłam się przekonać do związków z racji bycia zimną suką. Jednakże jak pracowałam w te wakacje w Anglii poznałam sobie tam polaka który przekonał mnie zebysmy sobie byli razem chociaz przez ten miesiąć. Ja nie chcialam ale w koncu stwierdzilam ‘ a raz kozie śmierć’ więc niby byliśmy parą ale ja miałam w dupie taki układ. On był młodszy i miał problemy w domu, jakieś kontrolowanie przez jego matke, godzina policyjna itd. Gdy sie z nim spotykalam to zawsze bylo opowiadanie z jego strony co jest nie tak, co nowego jego rodzicielka wymyslila a ze ja wyrozumiala to zawsze dawałam mu wsparcie i wogóle. W końcu to się skończyło bo musiałam wyjezdzac do Polski. Nauczyło mnie to tego żeby nie wiązać się z młodszymi ale też tego że otworzyłam się na związki.Teraz sobie szukam kogoś ale czuję że po mału wracam do bycia zimną suką czyli flirtowanie a potem pożegnanie. Taka prawda bo ogólnie sądze iż kobiety to zimne suki.

Ma ktoś jakieś rady na to ? szczególnie na to co zrobić z tą mamą i tą resztą? Bo już o chłopaka to pies pierdolił bo z tym to sobie dam radę. Najbardziej w dupie jestem ze studiami.

Kategorie: Ludzie, Pozostałe, Praca9 Komentarzy

Cudowne kierunki studiów

Źródło: www.google.com/images

Kurwa pękło coś we mnie. 5 pierdolonych lat studiów. Tysiące godzin w bibliotekach. Wpizdu nabytej wiedzy i umiejętności. I jedynym pożytkiem z tej całej pracy jest niniejszy wykurw-traktujcie go więc jako ostrzeżenie. Zacznijmy od początku. Od 6 lat nasze zajebane ekipy garniturowe zapewniają społeczeństwo o rosnącym zapotrzebowaniu na biotechnologów. Od niedawna nawet uruchomili dotacje wspierające studentów tego jakże przydatnego kierunku [sic!].

Wszystko to aby w naszej wspaniałej ojczyźnie nie zbrakło świetnie wykształconych specjalistów, którzy zarabiając krocie będą wspierać rozwój gospodarczy. Tak więc w zgodzie z radosnym planem rządowym, co roku polskie uczelnie opuszcza nowiutka fala wykształciuchów, aby po paru miesiącach rozbić się o ostre skały realiów rynku pracy. Próbując złapać się brzytwy, tonący biotechnolodzy piszą CVki do firm “farmaceutycznych”, które ciągle zgłaszają zapotrzebowanie na młodych, ambitnych i naiwnych.

Po paru miesiącach pracy w takich firmach, biedacy zaczynają rozumieć, że ich praca polega na załatwianiu forsy na łapówki dla lekarzy, którzy wsparci w ten sposób zapamiętają jedną z 30 nazw tego samego leku bardziej niż inne. Nie muszę dodawać, że firmy dające lekarzom najwięcej, mają też niezbyt sprzyjające pacjentom ceny :) . I tak nasz hipotetyczny magister biotechnologii odkrywa, że jego praca jest huja warta i z dnia na dzień poziom jego wkurwienia wzrasta logarytmicznie aż dochodzi do osiągnięcia wartości krytycznej, co jest równoznaczne ze zwolnieniem się z pracy.

Brak mi słów żeby opisać frustrację w takim momencie. Ale to dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa ostra jazda bez trzymanki. Bo okazuje się, że pomijając oferty pracy płynące z innych firm “farmaceutycznych”, wartość wysokiej klasy specjalisty na rynku pracy jest niższa niż gościa po zawodówce. Kurwa mać.

No chciałbym tych skurwysynów złapać za krawaty i zajebać każdemu z kija w zakuty łeb. Po razie za każdego studenta biotechnologii. Po kolejnym razie za proklamowanie świetlanej przyszłości biotechnologii. I jeszcze po razie za wzbudzenie złudnych marzeń w młodych, chłonnych umysłach.

Za wszystkie stracone lata też. Skurwysyny. I ja jeden z tysięcy patentowych naiwniaków uwierzyłem w te bajki. I straciłem 5 lat. Kurwa czuję się, jakbym zamiast studiować siedział w kryminale. Ale chuj im wszystkim w dupę. Mam plan. Idę na zaoczne budownictwo :)
NIE IDŹCIE NA BIOTECHNOLOGIĘ!

Kategorie: Pozostałe, Praca16 Komentarzy

Ochujałe wakacje w kurwidołku

Źródło: użytkownik

Sorry, że dziś tak prozaicznie, ale muszę z siebie wyrzucić wkurwienie me dotyczące tych wakacji, które mogą śmiało nosić miano najzjebańszych ever w moim życiu.

Zacznijmy od tego, że spędzam je w domu, z całą rodzinką, której szczerze nie cierpię. Moje stosunki z rodzicami to temat na osobny wkurw. A więc ojciec w domu, bo jest nauczycielem i ma wakacje tak jak i ja, a matka pracuje do 2-3 i wraca do domu. Pierwsze parę dni było OK, tak do 7,8 lipca. Potem moi rodzice wymyślili, że muszą koniecznie znaleźć nam jakieś zajęcie, tak jakbym ich o to prosił i błagał z nudów. Wcale mi to potrzebne nie jest, czytam/gram/jeżdże rowerem itp., umiem sobie czas zająć jakoś. Ale nie, tak nie może być, ty nie będziesz bezrobotny. Uprzedzam bluzgi jaki jestem leniwy, pasożyt itp.: Mieszkamy na wsi, tak więc pracy trochę jest, chociaż gospodarki nie mamy :P Ale kurwa nie rozumiem, dlaczego ta praca musi być wynajdywana na siłę? Najpierw zmywaliśmy (ja,brat i siostra) po śniadaniu, kolacji, obiedzie itp., matka dostaje kurwicy jak cos jest w zlewie nie zmyte, a zmywarki nie mamy. Trochę mnie to irytowało, nie powiem, ale OK, wyręczamy ją. Potem ojciec dołożył swoje – będziemy jeździć do lasu żeby przygotowywać drewno na opał na zimę, bo za palenie drewnem nie płacisz nic, a nam się nie przelewa. No to ja z bratem jeździliśmy z ojcem, tak 2-3 h dziennie pracy przez parę dni. Potem cały dzień to zwoziliśmy na dwór, teraz to rąbiemy na kawałki, tniemy itp. No ale rozumiem, że to jest potrzebne, żeby zimno nie było. Mimo to wkurwia mnie to. Jebane trociny, jebane machanie siekierą w koło. W żadne wakacje tak nie zapierdalałem, a teraz to praktycznie codziennie. Mimo to tolerancję na to zachowałem do zeszłego poniedziałku.

Ogarnijcie teraz to kurwa. Moi starzy wymyślili, że ja prowadzę niezdrowy tryb życia. Że jeżeli położę się spać po 23 parę razy, to jestem niewyspany, zmęczony, agresywny. Nie ogarniają, że to wina po prostu przebywania w ich towarzystwie 24/7! Więc postanowili, że zmuszą mnie do innych godzin spania. Uznali, że godz. 9:00 to absolutny szczyt. O 9:00 rano ojciec wpierdala mi się do pokoju i każe wstawać! Po prostu przymusza do tego. No ja pierdolę, co za jebany despotyzm. Nie myślcie, że ja śpię do 13 normalnie. Nie, max to 10, i to rzadko. Ale po przebudzeniu się ok. godz. 9 lubię trochę poleżeć sobie. A tu ten stary chuj włazi z butami w mój poranek! Każe wstawać mnie i mojemu bratu też. I pierwsze co – to zagania do jebanego drewna! Tak jakby dnia było mało. Pracy na 1-2 h dziennie, ale np. po południu tego zrobić nie można. Koniecznie zaraz po wstaniu. Wbija o 9 równo, ja się budzę, bo czasami śpię jeszcze o tej porze, a on każe wstać w przeciągu paru minut, a jak nie, to kary na komputer itp. KURWA, wakacje, 17 lat, i wstawanie o określonej porze! Już tak to trwa 6 dni. Wstajemy, pracujemy, koło południa mamy wolne.
A siostrzyczka? Nic z tego. Zamyka pokój i nikt nie ma prawa tam wejść, a do tego prawie nic nie robi cały dzień, ew. zmyje raz naczynia z wielkim krzykiem. Niby wstaje o 9:00, ale oni jej nie kontrolują. Tylko mnie i brata. I zawsze musimy pracować razem/albo na zmianę, tak jakbyśmy byli jacyś zsynchronizowani, ja pierdolę. Ja mam 17 lat, brat 16, siostra 15. My dwaj pracujemy, a ona praktycznie nic. I jeszcze zapłacili za jej wyjazd na wycieczkę, a dla nas nic. Odwłołali nasz wyjazd, bo niby kasy nie ma. Grrr……….

I tak od pierwszych dni lipca do dziś codziennie jakaś robota. Niby nie dużo, max 3h, ale tak mnie wkurwia. Nawet paru dni wolnego nie ma. A do tego taka chujnia – deszcze, burze, duszno kurwa, i pracuj w taką pogodę. Kiedy kurwa był ostatnio jakiś słoneczny dzień? Taka pogoda mnie wykańcza, bo ja dodatkowo jestem metereopatą i zaraz jak niskie ciśnienie to mnie głowa boli itp.

Skończy się drewno? Wymyślą co innego. A to koszenie, a to żywopłot, a to chuj wie co. Mają pod tym względem nieograniczoną wręcz pomysłowość, kurwa mać. Wakacje sa do odpoczynku, a nie codziennej pracy.
Pomóc rodzicom – OK, ale trzeba żeby to było elastycznie, na zasadzie kompromisu, a nie “wstawaj i do roboty”, bo mi się tak podoba. Spróbuj się z nimi pokłócić – zaraz słyszę, że “bezczelny”, grożą, że nic nie będę miał, nigdzie nie pojadę, jak mi źle. Zajebiście.

Może gdyby stosunki między nami były inne.. ale ja ich wręcz nienawidzę, a opiszę to w innym wykurwie.

PS. Wiem, że pewnie dostanie mi się do leni, pasożytów, smarkaczy itp., ale wali mnie to, musiałem z siebie wyrzucić. Najbardziej wkurwia mnie ten nakaz wstawania, nie sama praca.

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Praca15 Komentarzy

Zacisnąć zęby i jebać dalej.

Źródło: www.google.com/images

Witam wszystkich! Jestem czytelnikiem wykurwu już od kilku miesięcy i w końcu postanowiłem napisać swój pierwszy wykurz. Ilość rzeczy, które mnie po prostu wkurwia jest na tyle duża, ze trzeba to wykurwić z siebie. Od pewnego czasu mam samo pasmo wkurwiających porażek. Ot choćby moja wielce szanowna żona, która obecnie jest nią tylko formalnie. Mogę śmiało odpowiedzieć, że ją pojebało.

Od pewnego czasu mieliśmy problemy, ale starałem się to wszystko jakoś posklejać do kupy jednak ostatnio przechodzi samą siebie. Jakiś czas temu straciła robotę i co zrobiła? Wymyśliła sobie wakacje po Francji.  No, ale chuj jakoś to przełknąłem było jeszcze trochę oszczędności to przeżyłem. No, ale potem to już zaczęły się jaja. Ona bez roboty a nigdy nie miała na nic czasu. Nie wiem od kiedy bezrobotni są tak zajęci. Non stop tylko Internet i Internet. Stwierdziłem, że może by się tak szukaniem roboty zajęła i jaką otrzymałem odpowiedź? Że nie ma nic ciekawego! No kurwa sorry ale jak jesteś bez roboty i do tego masz kredyt w pieprzonych frankach, którego z jednej pensji się spłacić nie da no to łapiesz naprawdę jakąkolwiek robotę żeby mieć jakiś dopływ kasy i ciągnąć jakoś do przodu. No tu już mi adrenalinke podniosła. Złapała w końcu robotę po znajomości na czarno, ale co najlepsze niby pracować pracuje a kasy jakoś z tego tytułu nie widzę?

Z mojej pensji idzie kasa na wszystkie rachunki i zostaje mi 50zł na miesiąc na koncie a ona w dupie to ma. Moja kasa idzie na nasze zobowiązania a jej na jej przyjemności. No hallo ale coś tu nie tak. W końcu zobowiązania są wspólne, ja zapierdalam żeby je spłacić a ona w dupie to ma. Już mnie naprawdę kurwica brała a nasz „rozmowy” były coraz mniej przyjemne. No ale był taki okres że musiałem iść do szpitala. Taki planowany zabieg. Swoją droga polska służba zdrowia to temat na osobny solidny wykurz. No ale w szpitalu siedziałem tydzień. Ona oczywiście przychodziła codziennie no w końcu „kochająca żona”. No to sobie pomyślałem, że jest już ok. Ni chuja. Wychodzę ze szpitala wracam do domu chce ja przytulic a ona mi na to, że nie chce żebym ja przytulał. Lekko zgłupiałem. Się pytam o co chodzi. Ona na to że już nie chce ze mną być, że mam sobie znaleźć kogoś innego. No to mi szczena opadła.

Przestaliśmy razem sypiać i praktycznie w ogóle się kontaktować. No dobra nie chce mnie jakoś to przepętam choć nie jest to łatwe, ale w końcu mamy wspólne zobowiązania jak choćby kredyt. I wiecie co zamiast ten problem jakoś rozwiązać ona przerzuciła wszystkie zobowiązania na mnie. Ja zapierdalam na kredyt a ona w dupie ma wszystko. Kupuje sobie buty do biegania, pianek do pływania na desce a teraz w ogóle gdzieś wyjechała na weekend i ogólnie chuj wie gdzie, ale to że ja codziennie na obiad wpierdalam makaron z sosem pomidorowym bo mnie na nic innego nie stać to już ją chuj interesuje. Na ten temat mógłbym pisać i pisać, ale nie będę was zanudzał. Po prostu musiałem to wykurwić z siebie.

No cóż żona ma mnie już w dupie to chociaż w robocie mogłoby się układać. Ale nie może być zbyt łatwo. Nie dość że koordynuje najbardziej rozpierdolony oddział w firmie to jeszcze znikąd pomocy. Kierownictwo mato w dupie i nie tyka tego działu. Stawiają wymagania, a z drugiej strony blokują ich spełnienie. No to czegoś tu nie rozumiem. Chcą wyników a nie dają narzędzi do ich osiągnięcia

Podsumowując żona ma mnie w dupie, robota mnie wkurwia, kasy nie mam, a do tego zdechł mi królik. Swoja drogą moja żona powinna się nim opiekować, ale jak widać skończyło to się kiepsko. Wykurwiłem się trochę i trochę mi ulżyło. Pozdrawiam wszystkich wkurwionych przez swoje kobiety i robotę. A póki co nie zostaje nic innego jak zacisnąć zęby i jebać dalej.

Kategorie: Praca, Związki18 Komentarzy

SMOLEŃSK KURWA!!!

Źródło: użytkownik

Tytuł wybrany nie bez przypadku, bo mam wrażenie, że wszystko, co definiuje nasze życie w tym kraju obraca się w około tylko jednego tematu SMOLEŃSK KURWA!!!

Codziennie, gdy włączam telewizje mam wrażenie, że żyje w jakimś surrealistycznym kraju, że to jest jakiś sen i zaraz się obudzę, ale nie każdego dnia to samo… i co się kurwa dzieje????- włącza mi się kurwa dżihad.

Czy ja żyje w jakimś innym kraju niż ten, który pokazują w telewizji?.Włączam dziennik i co widzę? temat pierwszy- SMOLEŃSK KURWA!!!.Temat drugi- co opozycje myśli o działaniach naszego rządu? SMOLEŃSK KURWA!!! Temat trzeci- co robi nasz rząd? SMOLEŃSK KURWA!!!

Czasami to już mam wrażenie, że nie wyrobie, czy już nigdy nie będziemy mówić o prawdziwych problemach, jakie mamy w tym kraju? A więc dzisiaj mówię dość!!! Dzisiaj to ja w formie tego tekstu definiuje program dzisiejszego dziennika… nie podoba Ci się? Mam to w d…. A więc zaczynajmy…

1.BEZROBOCIE KURWA!!!

Nie mam już sił.. Kiedy ten temat wejdzie na wokandę? Czy ten największy problem polaków wart jest w ogóle wspominania przez polityków??? Czy ktoś się w ogóle martwi, że pracę można znaleźć tylko przez znajomości? KURWA!!! co za pojebany kraj, w telewizji pierdolą o systemie emerytalnym, a nikt się kurwa nie zastanowi, że 10% ludzi nie może odkładać składek, bo nie mają pracy, a kolejne 10% pracuje teraz za granicą. Najgorsze jest to, że są to w większości młodzi ludzie, Jak oni mają swoimi składkami utrzymywać emerytów skoro nie mają pracy lub odkładają składki na emerytów w Anglii? Gdzie oni mają zdobyć doświadczenie na zmywaku w Anglii ? –hmm chyba nie tylko, bo teraz będą mieli szanse też w Niemczech. Czy nasza jedyna przyszłość to wyjazd za granicę?? bo nikt w kraju nawet nie podejmuje tego tematu ,hmm właściwe po co? Przecież SMOLEŃSK KURWA!!!

2. MIESZKANIA KURWA!!!

Kolejny temat… cytując klasyka „to jest kurwa skandal”. Tutaj mamy dwie opcję , opcja A- mam pracę , ale ch.. nie kupię mieszkania bo mam za małe zarobki, żeby bank dał mi kredyt . Opcja B mam pracę, dostaje kredyt i przez trzydzieści lat spłacam mieszkanie.  Co to za kurwa za kraj gdzie bez pomocy rodziców nie da się wyprowadzić z domu przed 40-tką, a jak się uda to jedynym twoim celem egzystencjalnym jest spłacanie kredytu? No cóż kiedyś przynajmniej był temat 3 MLN mieszkań, ale co z tego zostało? SMOLEŃSK KURWA!!!

3. WYPADKI SAMOCHODOWE KURWA!!!

O jednej katastrofie można gadać przez cały rok. Jak polski żołnierz zginie na misji zagranicznej to też jest kurwa temat dnia, ale to że mamy wojnę na drogach i każdego roku ginie 5 tyś osób to już kurwa nikt nie mówi. Czy nigdy nikt nie zrobi nic w tym temacie? Czy nikt nie zabierze się za pijanych kierowców? O Smoleńsku mówią, że zawiodło państwo, to co powiedzieć kurwa o państwie, które przez tyle lat nic nie robi aby ograniczyć śmierć 5-tyś rocznie jej obywateli na drogach? Czy te rodziny, które straciły bliskich w wypadkach są gorsze od tych ze Smoleńska?, czy nie tak samo odczuwają żałobę i stratę najbliższych? No tak są gorsze, bo przecież SMOLEŃSK KURWA!!!

4. PIŁKA NOŻNA KURWA!!!!

Przenieśmy się w czasie (10-lat temu) „… kibole zdemolowali stadion…, … korupcja w Polskiej piłce…,… Polscy piłkarze przegrywają z 3-cią reprezentacją San Marino… …PZPN mówi -to nie nasz wina…”. Kurwa!!!! Można powiedzieć, że się zatrzymaliśmy w czasie. Czy rzeczywiście to jest problem, z którym nie można sobie poradzić, bo nie rozumiem, czemu inne kraje sobie poradziły a my od lat tkwimy w tym gównie i nie możemy nic z tym zrobić?. Chyba nie, bo po co? Przecież SMOLEŃSK KURWA!!!

I to już kurwa koniec moich żali, choć można by je wyliczać bez końca. Jutro znów włączę telewizje i wszystko kurwa będzie tak samo, tak sam beznadziejna rzeczywistość ten sam temat wałkowany bez końca,a  może ze mną jest coś nie tak? Może tematy, które wymieniłem są problemem tylko dla mnie? Czy ja jestem sam?

Najbardziej przygniata mnie to że w innych krajach potrafili się skrzyknąć przez facebook-a i powiedzieć politykom co jest nie tak, żeby się wreszcie zabrali za sprawy ważne dla państwa, ale nie bo w Polsce jedyne co można powiedzieć to ? SMOLEŃSK KURWA!!!

Kategorie: Polityka, Praca, R. Drogowy19 Komentarzy

[...]

Źródło: www.google.com/images

Witam, przypadkiem trafiłem na tą stronę, więc pozwoliłem sobie na wyżycie się. Ostatnio rozmyślałem nad głupotą niektórych ludzi. I mam takie jedno podstawowe pytania skąd oni się kurwa biorą?

To już przejdę do jebanego sedna, jakieś 3 tygodnie temu, spotkała mnie zajebiście chujowa sytuacja, a mianowicie zostałem wysłany do warsztatu samochodowego (jako serwisant tokarki), już nawet nie wnikam po chuj oni tam ją trzymali. Fakt faktem, że była zjebana. No to narzędzia w miarę podręczne do busa i w długą jakieś 120 km. Po przyjechaniu o godzinie 10, zresztą byłem umówiony na tą godzinę, okazało się, że muszę czekać godzinę bo szef pojechał, a bez niego nie mogę zacząć. “Bardzo miła” pani sekretarka wyprosiła mnie, bo poczekalnia była dla klientów. No to chuj godzinę w samochodzie…

O godzinie 11 faktycznie szefu przyjechał i od razu zjeba dlaczego nie zacząłem. Nie chciało mi się tłumaczyć, więc poszedłem na tył hali, gdzie stała owa machina. To co zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Ci debile “mechanicy” rozebrali na milion części.
Szczerze mówiąc nawet nie wiedziałem, że składa się ona z tylu kurwa części. Zadzwoniłem po kolegów, bo nie byłem w stanie jej złożyć sam (nie dlatego że nie umiałem, tylko niektóre części ważą ponad 100-200 kg).

No to chuj czekam, aż dotelepią się następnym samochodem. Ledwo skończyłem rozmowę, i ktoś zaczął mnie wołać, chuj tylko nie coś w stylu ; proszę pana, panie Darku, tylko “ty grubasie w czerwonym”. Okazało się, że to wytapetowana suka przyjechała z samochodem do naprawy i nie mogła znaleźć mechanika.

Tak sobie myślę, kurwa co takie kurwy mają w głowie, chyba gnój. Dotyczy się to zarówno tej szmaty jak i mechaników, którzy spierdolili na czas mojego przyjazdu. Czy oni kurwa używają swojego mózgu, posiadają go tylko po to aby czaszka się nie zapadła?
Wkurwia mnie, że w czasach gdzie podobno szkolnictwo ma wyższy poziom takie niedojeby są zmorą ludzi.

Trochę się uspokoiłem, więc sorki za spójność tego tekstu…

Kategorie: Ludzie, Praca4 Komentarzy

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.