Archiwa | R. Drogowy

Ogólne cechy narodowe Polaków

Źródło: użytkownik

Tak się dziś nudzę, więc pomyślałem, że spłodzę kolejny wykurw. Ot, takie sobie moje spostrzeżenia, na temat cech narodowych polaków.

Pierwsze skojarzenie – zawiść. Bo ten, lub tamten tyle zarabia. Kurwa, dlaczego nie ja? Najlepiej, jakby go wyjebali z pracy na zity łeb, bo to debil i oszołom. Co prowadzi z kolei do narzekania na temat własnej wypłaty. No bo jak to przyznać, że się dobrze zarabia? Wszak wszyscy znajomi popatrzą wilkiem, że się obnosisz i przechwalasz. Najlepiej zaniżyć własne pobory, albo w ogóle się nie przyznawać do zarobków. I ostatnia furtka – przemilczeć, wzdychając, że ciężko. Bo po co mają zazdrościć i złorzeczyć? Patrzę na tytuły artykułów na znanem polskim portalu i oczom nie wierzę. Ten zarobił tyle, tamten tyle! I wszędzie wykrzykniki. No i co z tego? Zarobili, uczciwie, to chwała im. Też bym chciał, ale nie umiałem/nie chciało mi się/ nie potrafiłem/nie znałem kogo trzeba. Wystarczy przejść do komentarzy i tam poczytać życzenia śmierci, a bonusowo znajdzie się też nawiązania do prominentnych polityków, z imputacją, że to ich ciemne sprawki/ że też chce się tym ludziom – pod każdym artykułem, albo o Tusku, albo Kaczyńskim.

Cecha 2 – bezkrytyczność. Narzekać na nasz kraj możemy tylko my. Mamy chujowe drogi, ale nie daj boże, jak nam to ktoś wytknie/ zwłaszcza obcokrajowiec. Albo znana piosenkarka z kraju sąsiedniego. Obraża nasz kraj! Jak ona śmie! Taka promocja naszej ojczyzny za granicą?! Skandal! Albo Trinny i Susannah. Przyjechały takie 2 angielskie stare pipy i mają czelność krytykować sposób ubierania polek i polaków. Nieważne, że 90% kobiet po ciąży i 90 % wszystkich facetów ma to gdzieś jak się ubierają i chodzą w podartch dresach. Przecież nikt nie ma prawa zwrócić mi uwagi, bo to moja sprawa co noszę!

Cecha 3 – prowadzenie samochodu. Prowadzę najlepiej na świecie, a pozostali kierowcy to zupełne głąby i zawalidrogi. Wlecze sie taki cieć lewym pasem i tamuje ruch. Na szczęście mogę sobie trąbnąć klaksonem i popukać się w głowę. Niech widzi, że jest debilem i za takiego go mam. Ale kiedy ja jadę 50 na lewym pasie – to przecież zgodnie z obowiązująca prędkością i przepisami. A ten burak z tyłu siedzi na zderzaku i mruga długimi. Śpieszy mu się? To mu jeszcze przyhamuję. Ja tu przecież jadę, i prowadze najlepiej na świecie. Najlepiej też parkuję, zawsze  w liniach i nigdy na zakazach. No, a jak już na zakazach, to tylko kiedy muszę. No bo nie będę szedł te 10 metrów dalej, albo stawał po drugiej stronie ulicy i tracił czas na zawracanie. Śpieszy mi się, a benzyna dorga.  No, czasami może nie w liniach też, bo także mi się spieszy. W końcu czas to pieniądz. I co, że miejsce dla inwalidy. Mam to w dupie, jak jest inwalida, to niech siedzi w domu, a nie dupę będzie woził autem po mieście. Zresztą, skąd on mam samochód? Z moich podatków, za pieniądze od państwowych zasiłków. Jak ktoś przejeżdża na czerwonym to kretyn i zagrożenie dla ruchu. Jak ja przejeżdżam, to znaczy że rozladowuje korek, zreszta spiesze sie, wiec jestem usprawiedliwiony.

Na razie moze wystarczy, jest tego wiecej, ale zmęczyłem się. Na koniec filozofia powszechnie znana – Jak Kali ukradnie krowę, to dobry uczynek, jak Kaliemu ukradną krowę, to zły.

Pozdrowienia dla wykurwowiczów

 

 

Kategorie: Ludzie, R. Drogowy, S. publiczne12 Komentarzy

Ruch rowerowo – pieszy

Źródło: www.google.com/images

Witam wszystkich kurwać mać. Mój wykurw będzie dotyczył jazdy rowerem po Warszawie. Od razu zaznaczę, że nie jestem jakimś zapalonym rowerzystą – ot po prostu lubię sobie pośmigać rekreacyjnie lub przejechać się rowerem zamiast płacić za wątpliwą przyjemność poruszania się komunikacją miejską.

Trasy rowerowe w stolycy niby są, niektóre całkiem długie i przyjemne, lecz kurwa mać jest ich MAŁO. Poza tym kultura jazdy innych rowerzystów, pieszych i kurwa jebanych kierowców pierdolonych samochodów jest TRAGICZNA.

Kurwa czy piesi mając do dyspozycji chodnik 3/4 razy szerszy od drogi rowerowej muszą się wpierdalać akurat na nią? Kurwa rodzice z dziećmi, starocie z zakupowózkami i pierdoleni psiarze z jebanymi skowyrami na smyczy (która to smycz z reguły jest rozciągnięta w poprzek trasy)? A kurwa kierowcy? Co 3 chuj przy parkowaniu wpierdala się na 3/4 drogi rowerowej i zadowolony kutas jebany. No a co z innymi rowerzystami? Jadą kurwa jak po polu. Kurwa człowiek jedzie sobie spokojnie, przed nim jakieś kilka metrów dalej “zapalony” rowerzysta (w pierdolonym kasku, odziany w lajkrowe spodeneczki i koszuleczkę z carrefoura, w ciemnych brylach i obowiązkowo ze słuchawczkami na pierdolonych uszkach). I co? I kurwa to że np. taki chuj ani się nie obejrzy za siebie, ani żadnego znaku nie da (że skręca) tylko nagle kurwa odbija np. w prawo czy lewo a ja kurwa muszę dawać po hamulcach żeby w tego chuja nie przyjebać. Do tego dochodzą “sezonowi” rowerzyści i wycieczkowicze z dziećmi. Ci to w ogóle nie umieją ani kurwa jechać (po prąd lub chuj wie jak), ani mijać – cierpią na syndrom trzęsirączki lub trzęsikierownicy, a człowiek tylko modli się żeby ten debil nie wypierdolił mu się pod koła.

Oczywiście dróg dla rowerów dużo nie ma, więc można jechać albo ulicą, albo chodnikiem (nowe przepisy). Z reguły wybieram drugą możliwość, bo ruch uliczny w Warszawie jest baaardzo duży (bezpieczna jazda wyłącznie nocą lub w niedzielę przed południem), a kierowcy mają w dupie rowerzystów. Chociaż rowerzyści też mają w dupie kierowców – mamy plagę kamikaze driverów – tylko patrzeć jak porozpierdalają się np. na skrzyżowaniach czy rondach.

Teraz słów kilka o jeździe po chodniku. Wiadomo, że na chodniku piesi mają pierwszeństwo, dlatego nigdy nie jadę szybko i zawsze ich przepuszczam np. przy mocnym zwężeniu chodnika (pierdolone zaparkowane samochody). Jeśli jest mało osób i chcę wyprzedzić zawsze mówię “przepraszam” i “dziękuję”. Ale co tam. Kurwa i tak dostanę albo niezasłużone zjeby albo miłe komentarze typu “kurwa chodzić nie dajo rowerzysty jebane”. Za to sami kurwa nie patrzą jak lezą. Najlepiej kurwa popierdalać całą szerokością chodnika, gadać przez komórę i w ogóle nie patrzeć przed siebie. A już najwspanialej leźć trasą dla rowerzystów.

No i finito, saluto i bandziorno.

Kategorie: R. Drogowy, S. publiczne13 Komentarzy

SMOLEŃSK KURWA!!!

Źródło: użytkownik

Tytuł wybrany nie bez przypadku, bo mam wrażenie, że wszystko, co definiuje nasze życie w tym kraju obraca się w około tylko jednego tematu SMOLEŃSK KURWA!!!

Codziennie, gdy włączam telewizje mam wrażenie, że żyje w jakimś surrealistycznym kraju, że to jest jakiś sen i zaraz się obudzę, ale nie każdego dnia to samo… i co się kurwa dzieje????- włącza mi się kurwa dżihad.

Czy ja żyje w jakimś innym kraju niż ten, który pokazują w telewizji?.Włączam dziennik i co widzę? temat pierwszy- SMOLEŃSK KURWA!!!.Temat drugi- co opozycje myśli o działaniach naszego rządu? SMOLEŃSK KURWA!!! Temat trzeci- co robi nasz rząd? SMOLEŃSK KURWA!!!

Czasami to już mam wrażenie, że nie wyrobie, czy już nigdy nie będziemy mówić o prawdziwych problemach, jakie mamy w tym kraju? A więc dzisiaj mówię dość!!! Dzisiaj to ja w formie tego tekstu definiuje program dzisiejszego dziennika… nie podoba Ci się? Mam to w d…. A więc zaczynajmy…

1.BEZROBOCIE KURWA!!!

Nie mam już sił.. Kiedy ten temat wejdzie na wokandę? Czy ten największy problem polaków wart jest w ogóle wspominania przez polityków??? Czy ktoś się w ogóle martwi, że pracę można znaleźć tylko przez znajomości? KURWA!!! co za pojebany kraj, w telewizji pierdolą o systemie emerytalnym, a nikt się kurwa nie zastanowi, że 10% ludzi nie może odkładać składek, bo nie mają pracy, a kolejne 10% pracuje teraz za granicą. Najgorsze jest to, że są to w większości młodzi ludzie, Jak oni mają swoimi składkami utrzymywać emerytów skoro nie mają pracy lub odkładają składki na emerytów w Anglii? Gdzie oni mają zdobyć doświadczenie na zmywaku w Anglii ? –hmm chyba nie tylko, bo teraz będą mieli szanse też w Niemczech. Czy nasza jedyna przyszłość to wyjazd za granicę?? bo nikt w kraju nawet nie podejmuje tego tematu ,hmm właściwe po co? Przecież SMOLEŃSK KURWA!!!

2. MIESZKANIA KURWA!!!

Kolejny temat… cytując klasyka „to jest kurwa skandal”. Tutaj mamy dwie opcję , opcja A- mam pracę , ale ch.. nie kupię mieszkania bo mam za małe zarobki, żeby bank dał mi kredyt . Opcja B mam pracę, dostaje kredyt i przez trzydzieści lat spłacam mieszkanie.  Co to za kurwa za kraj gdzie bez pomocy rodziców nie da się wyprowadzić z domu przed 40-tką, a jak się uda to jedynym twoim celem egzystencjalnym jest spłacanie kredytu? No cóż kiedyś przynajmniej był temat 3 MLN mieszkań, ale co z tego zostało? SMOLEŃSK KURWA!!!

3. WYPADKI SAMOCHODOWE KURWA!!!

O jednej katastrofie można gadać przez cały rok. Jak polski żołnierz zginie na misji zagranicznej to też jest kurwa temat dnia, ale to że mamy wojnę na drogach i każdego roku ginie 5 tyś osób to już kurwa nikt nie mówi. Czy nigdy nikt nie zrobi nic w tym temacie? Czy nikt nie zabierze się za pijanych kierowców? O Smoleńsku mówią, że zawiodło państwo, to co powiedzieć kurwa o państwie, które przez tyle lat nic nie robi aby ograniczyć śmierć 5-tyś rocznie jej obywateli na drogach? Czy te rodziny, które straciły bliskich w wypadkach są gorsze od tych ze Smoleńska?, czy nie tak samo odczuwają żałobę i stratę najbliższych? No tak są gorsze, bo przecież SMOLEŃSK KURWA!!!

4. PIŁKA NOŻNA KURWA!!!!

Przenieśmy się w czasie (10-lat temu) „… kibole zdemolowali stadion…, … korupcja w Polskiej piłce…,… Polscy piłkarze przegrywają z 3-cią reprezentacją San Marino… …PZPN mówi -to nie nasz wina…”. Kurwa!!!! Można powiedzieć, że się zatrzymaliśmy w czasie. Czy rzeczywiście to jest problem, z którym nie można sobie poradzić, bo nie rozumiem, czemu inne kraje sobie poradziły a my od lat tkwimy w tym gównie i nie możemy nic z tym zrobić?. Chyba nie, bo po co? Przecież SMOLEŃSK KURWA!!!

I to już kurwa koniec moich żali, choć można by je wyliczać bez końca. Jutro znów włączę telewizje i wszystko kurwa będzie tak samo, tak sam beznadziejna rzeczywistość ten sam temat wałkowany bez końca,a  może ze mną jest coś nie tak? Może tematy, które wymieniłem są problemem tylko dla mnie? Czy ja jestem sam?

Najbardziej przygniata mnie to że w innych krajach potrafili się skrzyknąć przez facebook-a i powiedzieć politykom co jest nie tak, żeby się wreszcie zabrali za sprawy ważne dla państwa, ale nie bo w Polsce jedyne co można powiedzieć to ? SMOLEŃSK KURWA!!!

Kategorie: Polityka, Praca, R. Drogowy19 Komentarzy

Przyczyny wypadków na Polskich drogach

Źródło: użytkownik

Witam.

Ten kurewsko długi Wykurw będzie o tym co jeszcze niedawno spędzało mi sen z powiek i sprawiało że odechciewało mi się żyć i cały czas miałem ochotę komuś przypierdolić.Dziś jest już lepiej, jednak sprawa ta nadal niezmiernie mnie wkurwia.

Chodzi mi mianowicie o Polskie drogi, prawo jazdy i ogólną chujnię i trudności z transportem w Polsce. Nie, nie jestem z tych płaczków co to będą sapać że “znowu jebany kurwa egzaminator chuj mu w dupę mnie ujebał, kurwa uwzięli się jebane sępy na kasę i ujebują wszystkich”. Prawko mam już od 2 miechów zdane, udało mi się zdać za 3 razem(za pierwszym razem pierwsza jazda po śniegu jak była zawieja 1000-lecia i mój głupi błąd, za drugim egzaminator skurwiel – taka ciekawostka). Inna sprawa co się człowiek z tym jebaństwem nawkurwia i namęczy. Od razu piszę że ewidentnie NIENAWIDZĘ jeździć. Różni ludzie mają różne nierzadko śmieszne a nawet żenujące fobie, a ja nienawidzę i boję się jeździć czymkolwiek. Umiem jeździć rowerem i (teoretycznie) samochodem ale nienawidzę tego jak kaczyński tuska(celowo z małych liter). Wyobraźcie sobie więc moje wkurwienie w zeszłym roku, kiedy ciesząc się na wakacje (2 klasa technikum wtedy) dowiaduję się że przez wakację będę napierdalał godziny które trzeba przejeździć a tuż przed wakacjami czeka mnie 30h wykładów. Zaczęło się sympatycznie, bo rodzice zapisali mnie do jakiegoś mocno osiwiałego i łysawego dziadka(wyglądał na spokojnego) i w dodatku wykłady odbywały się w mojej szkole do której mam dosyć blisko, a jedna kursantka miała epickie cycki jak i ogólnie była niesamowita i “letnio” ubrana. Same wykłady nawet znośne choć jak to bywa z obowiązkowymi rzeczami nic konkretnego się z nich nie dowiedziałem. Wykłady zakończyłem i trzeba by było zacząć wyjeżdżać godziny.

I tu się kurwa zaczyna problem. Godzina taka i sraka, parking koło moich bloków. Ja cały zesrany i zestresowany, no ale nic. Koleś podjeżdża, mówi mi żebym siadał na miejsce kierowcy, tłumaczy kierunkowskazy, sprzęgło i inne gówna i rzuca “no to odpalaj i jedziemy”. “Chyba go pokurwiło na starość” – myślę sobie. Mówię mu po raz kolejny że nawet na rowerze kurwa jeździć nie umiem i że chciałbym najpierw na plac manewrowy(5 minut jazdy ode mnie) żeby w ogóle mi wytłumaczył co i jak i żebym sam to obczaił. Koleś mi że nie ma czasu na suche fakty bo 30h to mało a on mnie musi nauczyć jeździć. No dobra. Przy samym wyjeżdżaniu z parkingu na ulicę już parę razy rzucił teksty “kurwa jak ty jedziesz” “sprzęgło kurwa puść do cholery”. Jakoś przeżyłem i lżejszy o wypocone 5 kilo wróciłem do domu. Potem z mojej 30-tysięcznej miejscowości musiałem napierdalać do najbliższego Kalisza żeby nauczyć się jeździć po “wielkim mieście” i trasach jakie mogę mieć na egzaminie. Wszystko odkładałem możliwie jak najdalej wciskając jakiś kit że nie mam czasu/jadę gdzieś czy chuj wie co, bo jakbym miał to szybko wyjeździć to prędzej bym musiał do wariatkowa zapierdalać bo ochujałbym do reszty. Do tego 2 razy budziłem się rano w sobotę przed “Kaliszem”  i dzwoniłem do kolesia że źle się czuję i nie mogę jechać tylko chyba do szpitala będę szedł, a rodzicom wciskałem kit że koleś odwołał jazdę bo ktoś nie mógł się stawić i ze mną samemu mu się nie opłaca jechać. W końcu wyjeździłem te pierdolone 30h.

I teraz kolejny problem – koleś nie chce mnie dopuścić do egzaminu “bo nie chcę żebyś mi zdawalność zaniżał, a i tak nie dasz rady i będziesz stwarzał zagrożenie na drodze”. Wytłumaczyłem mu dobitnie że jak nie spróbuję to się nie dowiem, a że zagrożenie na drodze stwarza 90% kobiet za kierownicą, no ale chuj tam, jedna jazda do Kalisza więcej mi nie zaszkodzi, pokażę mu że jeżdżę całkiem dobrze. Podczas tego dodatkowego wyjazdu dziadyga mówi mi ze jeszcze raz z nim pojadę do Kalisza to mnie zapisze. No dobra. Pojechaliśmy, mówię mu żeby mnie zapisał a ten stary palant że nie bo kurwa jeszcze muszę pojeździć i że mam mu udowodnić że umiem na “wewnętrznym” czy jak to się zwie. No niech mu będzie,  jadę z 20 minut bez najmniejszych błędów (oczywiście on się kurwa czegoś uczepił, choć tak ewidentnie na siłę że aż się reszta kursantów dziwiła). W końcu dopierdolił się do tego że zmieniłem pas nieprawidłowo bo zajechałem drogę(500 metrów od ronda zmieniałem pas, a ktoś akurat z  ronda zjeżdżał na nim, no kurwa faktycznie zajechałem jak cholera) i powiedział że mnie nie dopuści i że on ma na tyle honoru że jego kursanci nie będą mówili co on ma robić. O tym jego honorze to słyszałem od koleżanki która wymusiła na nim zapisanie jej chociaż jeździła nawet gorzej ode mnie(zdała za 1 razem). Wkurwiłem się powiedziałem rodzicom co o tym spierdoleńcu myślę i przepisałem się do babki którą polecił mi kolega.

Wbrew zapewnieniom tamtego pokurwieńca że nikt mnie do egzaminu nie dopuści ona dopuściła mnie i 2 razy spróbowałem. Myślałem że jak frajer z mojej klasy który po 10h jazdy prawie zaliczył czołowe skręcając koło mojej szkoły(z podporządkowanej na pełnej piździe wyjechał na lewy pas w dwukierunkową) zdał za pierwszym to i mi się uda. Po 2 nieudanych próbach zacząłem wątpić i jako osoba niezbyt wierząca w swoje umiejętności starałem się wykombinować coś żeby nie musieć tego zdawać, bo w to że zdam nie wierzyłem gdyż zawsze podczas egzaminu dopadał mnie ogromny stres przez co szło mi chujowo. Rodzice myślą że zdałem za 6 razem, choć zdałem za 3. Dlaczego? Bo tak się bałem tych egzaminów i jazdy że wolałem wcisnąć im kit że egzamin mam na 8-10 a wyjazd o 6-7 i połazić w chujowym mrozie od 2 do nawet 7 godzin niż iść na to kurewstwo. A te dodatkowe godziny co po 3 niezdanych są “wyjeżdżałem” podczas wizyt w soboty u kumpla. Tak wiem, jestem pojebany. W końcu przeczytałem jakie zmiany się szykują na 2012 rok, a że moja wkurwiająca matka lubi patrzeć jak cierpię i nie chce mi odpuścić pomimo wydanej kasy i braku efektów, to pomyślałem sobie że podejdę jeszcze raz i zapisałem się u babki. W dzień egzaminu byłem tak kurewsko zmulony chorobą i gorączką że na egzaminie się nie stresowałem bo po prostu jebało już mnie to wszystko i myślałem tylko o tym żeby to oblać i jechać już w pizdu. O dziwo zdałem bez żadnego problemu i to z egzaminatorem ogólnie uznawanym za kawał skurwysyna.

Happy End? Za chuja. Teraz po odebraniu prawka(84 zł na 5 lat bo wzrok mam chujowy i przez to za 5 lat będę musiał iść na badania i zabulić za wydanie tego gówna znowu – pierdolone formalności) nadal jest chujowo. Jeździć specjalnie nie umiem a rodzice zmuszają mnie żebym ich woził nie wiadomo gdzie i odbierał brata z treningów. Co prawda nikomu jeszcze nic nie zrobiłem, ale jeżdżę (we własnym mniemaniu) jak ostatnia pizda i specjalnie nie zdziwiłbym się gdybym wywołał jakiś wypadek.

Ale kurwa jeździć muszę! Nie winię specjalnie za to moich rodziców, bo obecnie bez prawka i samochodu większość ludzi ma przejebane i wiem że ojciec każe mi jeździć żebym przyzwyczaił się do tego co wg niego w życiu jest konieczne(a stara jak już wspomniałem lubi patrzeć jak cierpię). Po pierwszym obskoczeniu babć z których jedna mieszka na wsi a druga w innym mieście (z 40km drogi łącznie) muszę przyznać rację ludziom którzy narzekają na stan polskich dróg. W Kaliszu tego nie odczułem, bo tam to kurwa “metropolia” i rzadko gdzie nawierzchnia jest chujowa. Ale jadąc z mojej miejscowości do 2 tyś. wsi myślałem że jebnę na zawał. Z moim chujowym wzrokiem nawet w okularach boję się jechać tam gdzie nie ma pasu przedzielającego drogę(/jezdnię czy jak to tam się fachowo zwie), bo za chuja nie wiem czy jadę dobrze czy zbyt blisko prawej krawędzi lub środka, a przy tych ciasnych i dziurawych drogach przy każdym wymijaniu się z samochodem z przeciwka mam stracha że w niego jebnę. Czasem ciężko jest 50km/h jechać prosto, o “normalnych” prędkościach nie wspominając.

I pretensję o to że w końcu kogoś rozpierdolę, albo sam wjebię się do rowu miejcie do Państwa i tych speców, ministrów i armii urzędników oraz robotników którzy robią drogi tak żeby za rok musieć robić jeszcze raz. Gdyby miał jakiś wybór jechał bym wszędzie autobusem albo rowerem, ale tak to się kurwa nie da, bo autobusy mają jazdy tylko do najpopularniejszych miast i wsi i to raz na 10h, więc do pracy to tylko we własnym mieście(albo łap stopa/proś się jak ostatnia ofiara znajomych o podwózkę codziennie/przyjeżdżaj 2h wcześniej). Gdyby drogi były w znośnym stanie nie bałbym się aż tak na nich jeździć i może w końcu przyzwyczaił bym się do jazdy(może i do tego sera szwajcarskiego też się przyzwyczaję, ale potrwa to w chuj i jeszcze trochę). Żadnej alternatywy do chuja.

Problem ten znikł by gdybym mógł się usamodzielnić, bo że od urodzenia jestem leniwym chujem to gdybym w końcu przeprowadził się “na swoje” miałbym luz. Praca tylko na miejscu, a nawet jak 30 minut drogi to chuj z tym, przebiegnę się (bo jeździć nadal się dosyć boję). Jeździć nigdzie bym nie musiał bo jestem śmierdzącym no-lifem i wolałbym siedzieć w domu i napierdalać w LoL’a czy chuj wie co, a rodziców mogę ten raz na 2 tygodnie odwiedzić tym autobusem czekając godzinę na przystanku, bo raz na taki czas to można poczekać i cisnąć się jak bydło w wagonie podczas jazdy.

Ale tego też kurwa nie mogę bo bez znajomości, albo 30 lat studiów i 15 tytułów więcej niż 1,5k złociszy na rękę nie dostanę, a takie kwoty to można na waciki wydać, a nie rachunki+kredyt mieszkaniowy+żarcie o przyjemnościach już nie wspominając.

Ale dosyć już tego pierdolenia bo to temat na osobny wyKurw.  Tym którzy przebrnęli przez te wypociny gratuluję wytrwałości i odblokowania achievmentu “No-Life”(bo kto mający życie ma czas czytać takie kobylaste teksty na necie?). Pozdrawiam i do zobaczenia innym razem.

Kategorie: R. Drogowy, System9 Komentarzy

Znowu to samo -Droga przez Polske;/

Źródło: użytkownik

No i znowu to samo jutro .Praca .Kochana praca którą Bardzo Lubie lecz już od rana wiem ze będę miał dzień spierdolony.

Rano wpadnę do szefa po samochód i już będzie się czepiał a bo to tamto a bo co innego i jeszcze narobi burdelu skąd i gdzie mam coś lub kogoś wziąć.Zawsze tak jest.Każdy wyjazd tak się zaczyna że nerw ruszony i bałagan . Pol drogi dochodzę o co chodzi z tym wszystkim (tzn z lista skąd mam co wziąć i kogo gdzie zawieźć komu podać itp ) 200 km będę jechał pewnie 3 godziny bo poranni kierowcy wstaną lewą noga i będą sobie przypominali do czego służą lusterka i gdzie mają jechać;/ i oczywiście pierdolony kierunkowskaz ahhh KURWA jak mnie to wkurwia jak debil zasrany kierunku nie wrzuci albo wrzuci w ostatniej chwili ze trzeba hamować z piskiem bo sobie pajac przypomni o kierunku.

A takiego co wogole nie wrzuci to z chęcią tylko złapać i mu w dupę wsadzić ten jebany przełącznik do kierunków aby zapamiętał.
Później pora podjechać po klienta który odrazu jak zobaczy samochód jest URA BURA i co to nie on.Przecież pierdolony płaci i wymaga a kierowce ma w dupie bo Pan i władca z niego.Jeszcze do tego pewnie Worek kartofli królewicz weźmie bo on jedzie za granicę.Przecież tam kartofle drogie albo ich niema.Następna już wiem ze będzie Madame Pizdolona która ze wsi jedzie za granicę i będzie ohhach i ehhać .a to ze za szybko a to że za wolno a to że …a huj musi pogderać przecież królewna jedzie ,musi sie przypierdolić przecież musi pokazać ze wiozę Dame .

Aby sie dostać na autostradę. Powoli się dotoczę jak jebani Kierowcy tirów będą jechac normalnie a nie odpierdalać. jak ja ich nienawidzę choć przyznaję są rówież normalni i wyrozumiali.Ale jak baran jedzie środkiem i widzi ze mały jedzie z tyłu to nihuja nie przepuści bo przecież nikt nie może szybciej jechać niz on albo pierdolony trzyma odstęp od swojego kolegi Kazika z Tira nr 2 1 metrowy a Kazik z Tira nr 2 jedzie za Zenkiem z Tira nr 3 i tak jedzie pięciu matołów którzy Amerykańskich filmów się naoglądali i niedadzą sie wyprzedzić .Chyba ze ktoś ma nie równo pod sufitem i wyprzedza takich .Ja dziękuje wole mieć czystą sytuacje przed sobą. aaaa właśnie Zasrani przedstawiciele lub nie wiem prezesura pierdolona zapierdala swoim Volvo lub Skodą bo ona ma kasy i jest Lans i huj wyprzedza każdego po kolei nawet w tym momencie co Ja manewr wyprzedzania wykonuje to huj jeszcze znajdzie miejsce i wpierdoli się i jeszcze mnie wyprzedzi podczas gdy ja wyprzedzam i jeszcze mnie strąbi .Juz miałem takiego matoła co po trawie zapierdalał ehhh.
Na A2 odpocznę chwilę pewnie dopóki ciemno się nie zrobi i wtedy znowu się zacznie a to jak jadę lewym pasem co służy do wyprzedzania to będzie tak tzn jest zawsze:
–Zapierdala huj osobówką lewym pasem 90 na godzinę i ni huja nie zjedzie i wtedy już huj albo ciągnij się za takim albo łam przepisy i wyprzedzaj prawym;/

–Będę leciał sobie spokojnie 120km /h a tu huj tirem wypierdoli na lewy pas i będą urządzać wyścigi 1\4 mili .Bo jeden jedzie 90 i więcej nie może a drugi lewym pasem jedzie 92 km i huj hamuj bo debil raz błyśnie kierunkiem i zrobi to w ostatnim momencie.

–Podczas gdy ja będę wyprzedzał to juz huj 1km z tyłu będzie Ci błyskał długimi żeby mu zjechać bo debil zapierdala i to ostro będzie błyskał huj go obchodzi ze Ty wyprzedzasz teraz.Oczywiście kto jedzie z tyłu? Prezesura pierdolona

Zjadę coś zjem oczywiście i przynajmniej pocieszę oko na kelnerki w restauracji na 59km.

Chociaż Niemcy sobie spokojnie przejadę ale pewnie w Holandii mnie znowu jakiś huj strzeli no cóż muszę im to wybaczyć przecież oni wiecznie naćpani. Ehhhh ja pierdole i za dwa dni powrót do Polski i znowu to samo Dlaczego jebaną Polskę trzeba przejechać przez cały dzień hujając na lewo i prawo ? Czy kurwa raz normalnie można było by przepierdolić nasz kraj mlekiem i miodem płynący? HUJ HUJ HUJ mogę sobie pomarzyć

Kategorie: Ludzie, R. Drogowy2 Komentarzy

Wrocławscy kierowcy

Źródło: http://www.google.pl/imghp

Mój pierwszy wykurw! Jak ja kurwa nienawidzę tych pajaców, którzy jeżdżą po Wrocławiu.

Po pierwsze – 65 lat po wojnie to miasto nie ma obwodnicy. Już kurwa każda wiocha ma, a Wrocław nie ma.

Po drugie – wszystkie jebane tiry z jakiejkolwiek strony w jakimkolwiek kierunku walą przez Wrocław. Innej drogi nie ma.

Po trzecie – do Wrocławia zjeżdżają do roboty pierdolone wieśniaki. Nie, żebym miał coś przeciwko wieśniakom, ale jak ktoś ma jedno skrzyżowanie we wiosce i auto 60KM, to chuja se pojeździ po mieście.

Po czwarte – jak ktoś ma we wiosce “długą” na 100m, to za chuja się nie nauczy przyspieszać. Ale jak taki frajer kozakuje na światłach to poezja.

Po piąte – we Wrocławiu, na wielu skrzyżowaniach zielone trwa 10-15 sekund. Wyobraźcie sobie moje nieopisane wkurwienie jak wieśniak w golfie, ogłupiony megabasami swojego zjebanego discopolo rusza po pięciu sekundach, a kolejny wieśniak w fabii zajęty tuningowaniem swojej nawigacji w komórce za złotówkę rusza po kolejnych 5 sekundach.

Po szóste – przez Wrocław napierdalają wszystkie tiry w okolicy – jebani drogowcy na każdą porę roku mają niespodziankę. Np. zaczynają remonty dróg we wrześniu. No kurwa jego pierdolona w dupę mać – a dlaczego nie przed wakacjami? Jebane chuje zaczynają remonty wtedy, gdy wszyscy wracają do miasta po urlopach, po wakacjach. Wytłumaczenie: bo przetargi tyle trwają. To nie można kurwa przetargów zacząć w styczniu?

Po siódme – na całym jebanym świecie, łącznie z Albanią, Madagaskarem i Trynidadem obowiązuje zasada: lewy pas jest do wyprzedzania! No to kurwa przyjedź do Wrocławia i zobaczysz do czego służy lewy pas. Kurwa, kurwa, kurwa!

Po ósme – debile, którzy projektują drogi i debile, którzy zatwierdzają te projekty kwalifikują się do egzekucji bez sądu. Zbudowali kurwa piękną obwodnicę, a potem postawili na niej światła, które robią “śluzę”. Najpierw nie pojedziesz bo masz czerwone, a potem nie pojedziesz bo nie masz dokąd. I chuja! Stoisz i marnujesz paliwo, bo jebani włodarze tego miasta mają chyba kurwa udział w zyskach stacji-benzynacji.

No to kurwa wstaję rano, jem szybkie śniadanie, żeby się wyrobić z robotą na dany dzień. Wsiadam w samochód – pełen optymizmu ruszam i staję przed kolejką wieśniaków, którzy “zapomnieli”, że są na drodze publicznej. 15 sekund zielonego starcza tym jełopom na przejazd 2-3 aut, po czym wpierdala się z boku 2-3 tiry i chuj. Stoję dalej. Włączam sobie muzykę dla uspokojenia a tu chuj… Napierdala zniecierpliwiony radiowóz, bo… on ma prawo. Kolejna zmiana świateł. Jakaś pizda zawraca, więc blokuje przejazd na kolejne 20 sekund. Rejestracja podwrocławska oczywiście, a zawracać w tym miejscu nie wolno. Chuj! Stoję dalej…

W tym momencie wyjeżdża “z nikąd” koparko-spycharka, od razu na lewy pas, średnio 15km/h, i “zapierdala” tak dobre 2 km po to, żeby “za moment” skręcić w prawo i zablokować przejazd na kolejne 2 zmiany światła. Włączam jeszcze “spokojniejszą” muzykę i walę od razu 2x relanium. Nie pomaga. Do roboty mam jeszcze 8 km. Staję na lewym pasie, patrzę na światła, żeby nie utrudniać jazdy innym “użytkownikom”. Jest zielone!!! Ruszam z piskiem opon, żeby jak najwięcej samochodów przejechało przez skrzyżowanie zanim będzie czerwone. 20m za skrzyżowaniem na nieczynnym przystanku stoją JEBANI GLINIARZE Z DROGÓWKI. Machają, zatrzymują! OK, zjeżdżam, czekam! Podchodzi frajerek i mówi “oj, pan to chyba dzisiaj przesadził…”. Posłusznie sięgam do kieszeni po prawko i inne papierki. Jebany chuj każe mi dmuchać w alkomat. Wynik = 0,00 promila. Zaskoczony fiutek sprawdza wobec tego światła, ubezpieczenie i chuj wie co jeszcze. Jest wyraźnie niezadowolony z efektu kontroli.

W końcu daje za wygraną i puszcza mnie “wolno”. Włączam się więc w “korek” i jadę dalej. Po kolejnych 2 km “drogowcy” zamykają 1 pas z dwóch dostępnych, bo coś naprawiają. I “przypadkowo” kawałek dalej “psuje” się tir na lewym pasie (rejestracja z Krakowa) i… chuj… nie chce mi się dalej pisać. Kochani! Jak ja mam kurwa normalnie żyć w tym kraju. W jebanych niemczech (przegrali wojnę) gówniana egzystencja polega na 4-godzinnej pracy dziennie, która starcza na wszystko.

Ale się wyżyłem!

Kategorie: Ludzie, R. Drogowy15 Komentarzy

Tirowcy

Źródło: użytkownik

Emocje już opadły bo historia rozegrała się wczoraj ale wciąż o tym myślę.

Jadę sobie autem, godzina ok 20.45, droga pomiędzy małymi miejscowościami, zakręty, las, koleiny. Często tędy jeżdżę ale nigdy nie szaleje bo znam ten odcinek, znajomy się na nim kiedyś rozjebał. Na liczniku około 70km/h, a za mną podjeżdża mi pod samą dupę jebany TIR, jakby tego było mało włącza długie światła. “O ty kurwo” pomyślałem. Chciał żebym jechał szybciej, “no chyba Cie pojebało że ja będę przyśpieszał bo ty tak chcesz jebana tłusta świnio”.

Wjechaliśmy w teren zabudowany, jechałem sobie spokojnie 60 km/h bo wiem że tam często ustawiają się niebiescy. Jebany Tir przez około 4 km bezustannie świecił długimi w lusterko. W końcu jebaniec wyprzedził mnie, to mu kurwa włączylem długie, niech zobaczy jak przyjemnie. A ten skurwiel zwolnił do 20km/h. Ty dziwko, to redukuje na dwójkę i chce huja wyprzedzić. I tutaj mnie rozjebał totalnie, zajechał mi skurwiel drogę, czujecie to ? Odbiłem  na lewe pobocze, centymetry dzieliły mnie od rowu.

O TY SKURWYSYNIE ! Pizda za nim a ten huj zapierdalał tym tirem przez wioski z prędkością 140-150 mh/h, ledwo go dawałem radę dogodnić. Dzwonię na 112 i gadam z typem jaka była sytuacja, ze stoi przedemną na światłach własnie, mam numery itd. A jebany policjant “a stało się coś komus?” a ja że nie, a on “to prosze to zgłaszać na komendzie a nie tutaj”. O TY KURWO, gdyby ten huj mnie zjebał do rowu to by spierdolił i nigdy by go nie znaleźli. No popierdoleni tirowcy, zapierdalają tymi kurwa pasztetami 100 na godznie po nocach, jakby ktoś szedł drogą to by nie miał szans nawet odskoczyć. PIERDOLCIE SIE, jebac wszystkich tirowców.

PS. Jebane kurwy z Tirów, wyprzedzacie na autostradzie z prędkością 90km/h przez 20 kilometrów. Jebane kurwy, wyjeżdżają na chama, nie raz by mi ktoś wpierdolił w dupe bo musiałęm przez kutasa hamować. Nie raz by mnie skurwiel przycisnął do barierki. KURWY JEBANE!

Kategorie: Ludzie, Prawo, R. Drogowy39 Komentarzy

Drogowy debilizm – czyli polskie przepisy!

Źródło: użytkownik

To mój pierwszy wkurw.

Od roku posiadam prawo jazdy (przez kilka wcześniejszych lat poruszałem się również skuterem) i nie mogę na polskich drogach zdzierżyć wiele, ale to co nam włodarze zafundowali 2 lata temu to największy kurwa debilizm jaki tylko mógł na tym świecie powstać a mianowicie JAZDA NA ŚWIATŁACH 24/H. Ja się pytam po co? Dla bezpieczeństwa? Skoro liczba wypadków wzrosła, akurat zupełnie kurw mać przypadkowo, kiedy to wprowadzono…

Najbardziej jednak wkurwia w tym wszystkim głupota ludzi w naszym kraju, którym ta chora propaganda tak wyprała mózgi, że daliby się pociąć, byleby tylko pokazać innemu użytkownikowi drogi, w  piękny słoneczny dzień, że ma nie włączonych świateł, łamiąc przy tym elementarne zasady logiki (idą panowie z piwkiem a mi pokazują, albo gościu zapierdala grubo ponad dopuszczalną prędkość, ale mnie widzi i mi mruga już kilometr wcześniej) czy bezpieczeństwa (wbieganie przed maskę). Ja generalnie nie palę świateł w dzień, bo nie ma takiej potrzeby i innym też polecam. Zaś dla zwolenników tego debilizmu polecam wyjazd za granicę. Trafić na kraj bez jebiących po oczach świateł samochodów nie będzie trudne, na naszej szerokości geograficznej np. Niemcy czy Wielka Brytania – jedźcie tam i zobaczcie, że jakoś wszyscy siebie kurwa widzą w nawet najbardziej pochmurny dzień BEZ ŚWIATEŁ i jest mniej wypadków z udziałem pieszych czy rowerzystów.

Wczoraj było przyciemnawo trochę, faktycznie może mnie jakiś ślepy kutas nie zauważyć – włączyłem pozycyjne. Ale dojeżdżam do miasta – stoję w korku- wyłączam światła. A tu na mnie kutas trąbi i wymachuje, że ja świateł nie mam. Nosz do kurwy nędzy, po chuj mam komuś oświetlać zderzak? Czy tego gościa popierdoliło?
filmik z WB i link daje dla przykładu…  http://www.youtube.com/watch?v=ihqxj_xKot4&feature=related – polecam filmik z Youtube

Kategorie: Ludzie, Polityka, R. Drogowy42 Komentarzy

Zjeby tramwajowe

Źródło: http://www.google.pl/imghp

Były tramwaje, teraz czas na zjeby które nimi jeżdżą. Oczywiście nie mówię o wszytskich, ale mamy tak:

1. Dresiarnia – ci to wiadomo, królują wszędzie, nawet chyba nie muszę o nich pisać bo wszystko jest jasne, debilarnia kompletna żal mi czasu na nich.

2. Starsi gburowaci ludzie – nie mówię, że wszyscy tacy są, bo mili i normalni ludzie też istnieją. Ale niektórzy się tak zachowują… najlepiej zobrazuje to przykład: przyjeżdża mój tramwaj, trochę ludzi wysiadało, trochę czekało żeby wejść. Po lewej stronie drzwi stało parę osób, po prawej tylko ja. Chciałem po którejś osobie wsiąść żeby nie być ostatnim, (bo kiedyś jak byłem miły i przepuściłem kobietę żeby weszła przede mną do tramwaju to miły motorniczy pierdolony idiota zamknął mi drzwi przed nosem i sobie odjechał). No to dobra, parę osób weszło, więc pomyślałem dobra teraz ja wejdę.  Z lewej strony wyskoczył jakiś dziadek co ręką spychał mnie na bok żeby koniecznie być przede mną. Tak się szarpał że zaplątał rękę w mój kabel od słuchawek (gdyby tak się we mnie nie pchał jak idiota to by się nie zdarzyło). Nie mógł się z nich uwolnić i szarpnął jak pojebany zrzucając mi je z uszu. Wsiadł sobie i ktoś miły mu ustąpił jeszcze miejsce. Kurwa buta na ryj a nie miejsce pedałowi takiemu.  Albo kiedyś jakaś baba co jak przełaziła to mnie pociągnęła z bara jakbym jej coś zrobił. Pierdolnięci.

3.  Zoo – kilka grupek które muszą napierdalać że aż głowa boli. Rozmawiając ze sobą drą się jakby byli na wycieczce szkolnej w podstawówce. Nie mówię żeby jeździć w grobowej ciszy ale kurwa litości !!! Nawet jak wziąłem głośność na full to i tak ich pierdolenie było głośniejsze niż słuchawki. Niczym stworki z obrazka, tak ich widzę jak się pakują do tramwaju.

4. Gadulscy – ludzie co pierdolą przez telefon całą drogę. Obok takich nie wolno siadać żeby nie dostać kurwicy, ale czasem słychać takich na drugim końcu tramwaju. Kurwa… I jeszcze jak się zdarzy taka typowa plotkarka napierdalająca 3 słowa na sekundę to juś kaplica murowana.

5.  Niemyjące się dziadki – ci też są super. Od niektórych tak jebie jakby się rok nie myli ale spoko, wszystko gra… Szkoda tylko że trzeba się od razu przesiadać.  Jak taki za mną usiądzie to bez patrzenia już wiem kto to będzie bo przecież jebie na kilometr…

Kategorie: Ludzie, R. Drogowy22 Komentarzy

I te nasze kur*a piękne drogi….

Źródło: http://www.google.pl/imghp

Cześć, kurwa mac tak na wstępie, co pisze to o naszych polskich zajebanych w dupę drogach, jestem z lublina, powiem tylko tyle. Mam 20 lat, ostatnio kupiłem sobie nowy samochód zdradzę ze to Audi aleee, jeśli ja jadąc z punkt A do punktu B, muszę stracić swoja cierpliwość i mieć ciśnienie 800 bo dosłownie nie da się jechać po tych drogach, ja pierdole, są takie dziury, asfalt na asfalcie, zalatana dziura zrobiła się jeszcze większa a do tego taki takie są hopy bo się ziemia zapada ze ostatnio straciłem miskę olejowa, no kurwa. Wiem ze tej strony politycy nie czytają i te jebane z Mostow i ruchu ale chciałbym zauważyć dlaczego zamiast kłaść nowe drogi, oni porostu je tyle albo zedrą tak zęby nie było górki albo załatają, ale to i tak nie ma co bo jeszcze gorzej będzie, ja pierdole. Kto mieszka  w lbn to wie ocb, przykład dam to Diamentowa od Jana Pawla w gore na Herbapol, to jest masakra, tam się nie da jechać, masz wrażenie ze ci się rozleci zaraz samochód…teraz powiem dlaczego wspomniałem o Audi, dlatego ze po pól roku jazdy po tych drogach, mam do wymiany ZNÓW cale zawieszenie a jeśli się ktoś orientuje to nie jest tania inwestycja….. ktoś się ze mną zgadza ze te kurewskie drogi polski to jest jakiś żart? No to ja już wole kurwa kamieniołomy, bo wole jechać po żwirze niż po tych pierdolonych dziurach.

Kategorie: Pozostałe, R. Drogowy13 Komentarzy

  • Strona 1 z 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • >

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.