Archiwa | S. publiczne

Tankowanie.

Źródło: użytkownik

Rzecz sie dzieje na stacji benzynowej, piekny dzien , autko wypucowana torpeda blysk kurwa lalunia mucha nie siada, samopoczucie a la mlody bog, usmiech na ustach, przyjemnosci w glowie, poprostu jeden z tych dobrych dni. Wydawac by sie moglo ze ciezko zmacic tak pozytywnie nastawionego goscia aaaaaallllleeeee wlasnie  kuuurrrwwaaaa nie! wcale nie tak ciezko bo o to kolejny raz wjezdzam i znowu kolejny raz ten sam jebany marketing gwalci mnie brutalnie. Chuj tam konkretenie polaczenie marketingu z pracownikiem przybytku, okraszone syto nieczuloscia i niezrozumieniem na slowa klienta. Za ile tankujemy? Dzien dobry poprosze za 100, no pb95. I sie kurwa zaczyna, juz otwiara jadaczke, kurwa slysze to za nim pierwsze slowo padnie- To moze  wipałerka zalac? potok slow kurwa plynie- wiecej oktanow, mniejsze spalanie….i kurwa jedzie caly ciag pierdolonych nie docierajacych do mnie zdan. Z wrodzona grzecznoscia mowie nie dziekuje. Slysze w odp- Ale moze jednak. Nie dziekuje I slysze – Musze panu powiedziec….. No ja pierdole mam ochote jebnac spierdalaj i pojsc do kasy ale niebardzo wypada wiec wysilam sie I  mu na to ze mam stosunek na swoj soposob ambiwalentny do jego oferty. Chuj moglem sie spodziewac ze jego mozg to przemilczy uda ze  nic nie  bylo by znow zaatakowac.Twardy bylem nie dalem sie wlal 95 i oblal cwierc auta.Pierdolilem to poszedlem do kasy, stoooooooje, oczywiscie wrazenie ze inne kasy ida duzo szybciej. Jest jest kurwa jest moge placic i spierdalac z tego siedliska zla. Podnosze wzrok, prostuje sie po tym druzgocacym gwalcie marketingowym, pada kwota i kurwa zaczyna sie, zlo wraca w innej osobie a karte pan ma? Nie/ A wyrobic? nie/ Plyn do spryskiwaczy?Nie/ jakis tam napoj?nie/….. po x-tym nie dostaje paragon i moge jechac, w koncu kurwa! Mam niekiedy wrazenie ze te ilosci pytan sie zwiekeszaja bolesnie klujac uszy, moze wogole dojdzie do tego- a paluszki lajkonik solone? nie! to moze niesolone?nie! to pomoze polsolone?nie! to moze polniesolone?nie! przepierdalajac cala liste artykolow…. No ale dlaczego ja sie denerwuje niektorzy zapytaja? Bo mnie wkurwia jak mi ktos napieradala kit do uszu mowie grzecznie. No kurwa jak mozna oferowac gosciowi drogie paliwo, jak wjezdza na stacje importowanym 30 letnim gruzem, jebanym zlopaczem paliwa przystosowanym jak na tamte czasy do 80 oktanow.Jak ktos ma ociupnke pojecia w temcie wie o co chodzi i ze te jego zajebane argumenty nijak maja sie do rzeczywistosci. No kurwa i padajace stwierdzenie ze przedluza zywotnosc silnika, ja pierdole nie wiem czy to kurwa traktowac jak obraze z jego strony, sarkazm zlosliwiec powiedzial czy mu poprostu kaze ktos byc skrytochujcem albo moze jest poprostu debilem. powodow jest wiele, niewazne, istotne jest to ze jest to poprostu wkurwiajace.

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, S. publiczne, System11 Komentarzy

Gdańsk

Źródło: użytkownik

Dużo słyszę, czytam (czasem pojawi się cos tutaj na wykurwie) na temat tego, jaka “to Warszawa niedobra, a jej mieszkańcy to buractwo”. Fakt stolicę Polski mało znam (ostatnio to tam byłem jeszcze będąc w podstawówce), lecz takie wpisy dały do myślenia.

W każdym mieście można spotkać zarówno ogarniętych normalnych ludzi, jak i totalne buractwo, co przyjechało z jakiegoś pierdziszewa i myśli, że jest takie “miejskie”, co za tym idzie- lans na całego. Analogicznie jest w Gdańsku, z tym, że oprócz buractwa z zadupi do zestawu dochodzi ok. 80% “rodowitych” gdańszczan (wszyscy wiemy, że prawdziwych Gdańszczan w większości wymordowano podczas II Wojny Światowej), którzy uważają się za wielmożnych “panów”, a tak naprawdę dysponują IQ równym cenie najtańszego biletu SKM. “Nowobogaccy” którzy mają mieszkanie na zajebisty kredyt, a wożą się 20-letnim złomem z Niemiec kupionym na giełdzie w Pruszczu.

Doprawdy- ja nie ogarniam paru rzeczy w “gdańszczanach” (w końcu są Gdańszczanie i “gdańszczanie”). Po pierwsze- zero kultury. Pamiętam jak chyba z pół roku temu robiłem zakupy w jednym ze znanych na całą Polskę sklepie- ot tak sobie kupiłem coś do żarcia. Pakuję sobie już je do plecaka wszystko elegancko, a tu gość się wpierdala z zakupami i do mnie z tekstem “wypierdalaj”. Nie poczeka chwilę, bo miałem już prawie ogarnięte, tylko skacze od razu.

Inna rzecz- nazywanie “sztuką”, “dziełem artystycznym” totalnego gówna. Wyjaśnijcie mi, jak wielkim, ambitnym dziełem może być baba z ryjem całym w spermie trzymająca banana? TO JEST PYTANIE NAUKOWE NR 2

Dobra zamiast tu pierdolić o ludziach, lepiej powiem, co mnie tak naprawdę wkurwia w tym mieście zwanym Gdańskiem.

Po pierwsze- SKM czyli “szybka” kolej miejska. Stare, rozjebane składy (kurwa już na byle pipidówę jeździ coś lepiej wyglądającego- chyba nikt mi nie powie, że np MRD jest mniej komfortowy w porównaniu z EN57, ba- wystarczy sobnie porównać EN57 od SKM i EN57 od Przewozów Regionalnych), coraz wyższe ceny, stara i dziurawa jak gacie po tacie sieć trakcyjna (przez co dochodzi do rytuału zwanego zerwaniem sieci trakcyjnej- prawdziwy mieszkaniec Trójmiasta choć raz musi to przeżyć :D ). I oczywiście żadnych nowych składów, ani zmodernizowanych, nie będzie na Euro 2012 stacji Gdańsk Śródmieście, o sieci trakcyjnej możecie zapomnieć. I to wszystko ku radości zarządu SKM (tym razem szczególnie pana L., bo pana G. wyjebali chyba).

Ostanie zerwanie sieci trakcyjnej- co mi z tego jak można było jeździć tramwajami z Wrzeszcza do Głównego na bilecie SKM, jeżeli nikt o tym nie raczył poinformować? PATOLOGIA, CHLEW I BRAK ORGANIZACJI- tak można określić SKM.

Po drugie- wieczne remonty. Jak tu się nie wkurwić, kiedy wszystko jest robione z głównym kryterium “byle jak najtaniej” i w konsekwencji wszystko się wlecze. W konsekwencji poruszanie się po Gdańsku jest bardzo utrudnione- A to linia tramwajowa, która była kilka lat remontowana raz jeszcze do remontu pójdzie, a to załatają drogę która i tak później będzie dziurawa. I miasto zakorkowane. Oczywiście nikt nie wpadnie na pomysł kapitalnego remontu torów tramwajowych na Stogi- chuj, że jedzie się tam bardzo wolno i przez zniszczone zwrotnice jeszcze trochę i dojdzie do wypadku.

Po trzecie- trakt Św. Wojciecha. Pewnie Św. Wojciech się w grobie przewraca, jak widzi stan traktu nazwanego jego imieniem. Droga która jest “oknem na świat” Gdańska (oprócz linii kolejowej E65, ale o tym za chwilę) jest totalnie rozjebana, jazda przez nią polega na modleniu się, by kół nie zgubić, o korkach nie wspomnę i opóźnionych autobusach. Oczywiście w miejsce dziur co się robi? Albo łata, albo lepszy numer- kostkę w dziury co większe się układa (m.in. tak jest w Lipcach). Prosta droga zaczyna się dopiero za tablicą z napisem “Pruszcz Gdański” (zobaczcie- Pruszcz niby taka pipidówa, a drogi ma lepsze niż o wiele większy Gdańsk- niebawem do zestawu będzie drugi wiadukt czynny, ulica Kasprowicza przeszła kapitalny remont- teraz jest normalna droga, a nie jakieś płyty- jeszcze tylko Gałczyńskiego i Kochanowskiego. A jak wrócą pociągi na obecnie nieczynną linię do Kartuz to już w ogóle będzie można powiedzieć, że “Pruszcz zawstydził Gdańsk”).

Wróćmy do Gdańska- komunikacja miejska. Nie ma nic bardziej doprowadzającego do stanu wkurwienia, niż autobusy które sobie nie przyjeżdżają (np. autobus 200 o 11.33). Autobusy- klima, niska podłoga, przegubowce- ogólnie by było full wypas, ale…

Idę w kierunku dworca w Pruszczu. Widzę autobus 207 do Gdańska. Słyszałem tyle, że coś szorowało o drogę od spodu autobusu. Ja pierdole- kto jest taki wybitny w tym Gdańsku żeby puszczać na trasę autobus z defektem? Jakoś nie widziałem, żeby np. Veolia (linia 50 do Tczewa), czy busiarze wozili pojazdami, w którym coś ma za chwilę odpaść. Nawet prywaciarz od linii “3″, u którego autobusy to 20-letnie pojazdy z Niemiec nie puszcza w trasy niesprawnego autobusu.

Za przejazd takim autobusem ZTM Gdańsk sobie bierze ponad 3,40zł (ulgowy 1,70zł- jak ktoś kupuje w kiosku to wyda 1,40zł).

Modernizacja E65- owszem- ta moderna jest bardzo potrzebna (przynajmniej jazda przez Orunię to nie będzie 30 km/h). Niemniej jednak wkurwia mnie to, że PKP niezbyt odpowiednio się do tego przygotowało poprzez np instalację ulepszonych urządzeń do sterowania ruchem (SBL to chyba już za wiele jak na PKP). W konsekwencji pociągów za dużo nie jest, część z nich zastępują autobusy zastępcze, spora ich ilość zaczyna bieg w Tczewie.

Najlepsza to tutaj znów jest SKM- zamiast załatwić honorowanie we wszystkich pociągach PR (w wakacje tak było i nikt nie płakał przez to)- załatwili na kilka pociągów- reszta to zastępcze autobusy z Gdańska do Pruszcza, którymi niemalże nikt nie jeździ. Znajdzcie mi drugie takie miejsce, gdzie się odpierdala podobne numery. Bezsensowna ta zastępcza komunikacja autobusowa bo np 0 7 z Pruszcza jedzie autobus zastępczy. Jednocześnie jedzie też pociąg PR. Powiedzcie mi – czy to jest normalne?

Wjeżdżasz do normalnego miasta. I co widzisz? Kilka domków, nowych, czystych, jakieś bloki, panoramę miasta. Tak wygląda przeciętne przedmieście pierwszego lepszego miasta.

Wjeżdżasz do Gdańska. I co widzisz? Baraki, stare kamienice, w których tynk odpada, a od czasów powodzi w latach 90-tych nikt jakoś nie raczył odnowić tych budynkówm jakieś napisy JP na 100%… I do tego korek.

Organizacja Euro 2012- Już wolę nie wiedzieć, co zobaczą kibice w Gdańsku. Wysiadają i co widzą? Stację “Gdańsk Główny” która cała jest obsrana przez gołębie, a nikt nie wpadł na to, by choć raz w tygodniu to ogarnąć, o stacji “Gdańsk Wrzeszcz” już lepiej nie mówmy.

Najciekawiej to jest z SKM- zamknięto linię do Nowego Portu. Teraz się ją rewitalizuje za hmmm tak na oko 3 miliony złotych (konkretniej odcinek do Letnicy). Tyle kasy idzie w rewitalkę po co? By sobie kilka razy podczas Euro SKM-ka pojeździła. I na tym koniec. Zamiast pomyśleć o jakieś lepszej rewitalizacji i przywróceniem ruchu na stałe, to się odpierdala prowizorkę.

O PKM (Pomorskiej Kolei Metropolitarnej) nic nie mówmy- zamiast coś robić konkretnego, to tylko się pisze coraz to lepsze papiery, bo “żuczki muszą jakoś przejść”, “bo linia przebiega kilka metrów obok mojego domu”. Ciekawe czy się wyrobią do 2015 roku. Znając Gdańsk- pewnie nie.

Oczywiście “gdańszczanie” pójdą i będą jak zwykle głosowali na budynia, który pozamyka szkoły średnie, a narobi gimnazjów. Ciekaw jestem, co będzie, gdy ci wszyscy gimnazjaliści pójdą gdy (przecież jest wyż demograficzny z tego co wiem) skończą gimnazjum. Nie będą mieli gdzie pójść i w konsekwencji będą dojeżdżać. Lub się wyprowadzą z rodzicami w inne miejsce. Zaś w Gdańsku zostanie najgorsza patologia i emeryci.

I jak tu się nie wkurwić, jeżeli w Gdańsku się takie jaja dzieją? Chuj, szkołę skończę i się wyprowadzam, bo aż szkoda patrzeć na to miejsce. Nieżyjący stoczniowcy, którzy obalali komunę pewnie w grobach się przewracają patrząc na to co się tu wyrabia.

Najbardziej mnie przeraża wizja mieszkania tutaj- ma być niestety przeprowadzka. Jak ja po tygodniu nie dostanę skierowania do zakładu psychiatrycznego to będzie cud.

Tak tak już widzę komentarze “urażonych gdańszczan” którzy nie przyjmą na siebie konstruktywnej krytyki, bo “burak z Pruszcza się udzielił”. Też Was kocham :D

Pozdro dla wszystkich wkurwionych na Gdańsk :)

 

 

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Polityka, S. publiczne, System20 Komentarzy

Wszystkich Świętych

Źródło: www.google.com/images

W końcu święta. Czas do przemyśleń i głębszego zastanowienia się nad samym sobą. Ale JEBAĆ TO! Chodzimy na cmentarze, gdzie dostać się graniczy z cudem. Ustawiamy mnóstwo popierdolonych świecidełek mających pokazać innym ‘tu byliśmy, a teraz idziemy oglądać serial’. Po chuj to wszystko? Korki, zasrane korki. Mam ewidentne szczęście, że kierowcą jeszcze nie jestem bo kurwicy można dostać jak się na to patrzy. Ludzie parkują gdzie popadnie, czyli tzw. samochód porzucony. Blokują wjazdy, przejścia, alejki. Baby łażą jak nienormalne w swoich futrach, które śmierdzą naftaliną (przeciw molom) i są wyciągane raz w roku, właśnie chyba kurwa w święta, żeby utrudnić przechodniom oddychanie. Odpierdoli się taka jak na wesele, że postawić jedną pierdoloną świeczkę i spieprzy do domu bo jej się tusz rozmazał.

Gdy już przebijemy się przez tłum ludzi, nawąchamy futer i zaliczymy kilka wkurwień zaczyna się najlepsze. Myślę, że nikomu nie są obce te cudowne rozmowy typu ‘ten niebieski bardziej w lewo’, ‘te kwiaty to pewnie ciocia przyniosła’. I tutaj kolejny zonk! Po co kurwa to ustawiać jakbyśmy robili wystawę w Zarze?! No kurwa po co ja się pytam?!

Kolejny punkt – dzieciaki. Drą mordę, wszystkiego dotykają, a później tragedia bo synuś się poparzył od świeczki. I kurwa dobrze! Burn baby burn, może to w końcu pokaże troskliwym rodzicom, że dziecko trzeba pilnować, bo samo najwidoczniej na z tym problem.

W końcu gdy wyjdziemy z cmentarza czujemy ulgę, jesteśmy mocno wkurwieni i mamy ochotę wracać do domu, niestety ponowna przeprawa przez korki zajmuje nam bite pół godziny.

Kategorie: Pozostałe, S. publiczne, System6 Komentarzy

Wkurwienia moje cz.4

Źródło: użytkownik

Długo nie pisałem, nie było na co się wkurwiać za bardzo, jakośtam się układało. Czar mojej melancholii prysł z dniem 1 września. Nie nie- nie chodzi mi o rozpoczęcie roku szkolnego (chociaż z drugiej strony….a o tym za chwilę). Wkurwiło mnie dość mocno sporo spraw. Oto i one:

1. Otakowcy. Rozumiem, że można lubić sobie oglądać anime, czytać mangę, słuchać japońskiej muzyki, ogólnie pasjonować się Japonią. Sam to wszystko lubię. Lecz wkurwiają mnie pajace, którzy myślą, że znają całą Japonię, deklarują, że jest tam zajebiście, choć nigdy tam nie byli, a jak zapytasz czem tak sądzi, to odsyła Ciebie do pierwszego lepszego anime. Teraz spróbuj takiemu powiedzieć, że np ich ulubione tytuły typu “Elfen Lied”, “Bokura Ga ita”, “Naruto” to syf. Ciekawe reakcje gwarantowane.

Wkurwiają mnie w otakowcach również takie rzeczy które z pozoru są błahe m.in podniecanie się, bo w anime pojawiło się coś z Polską związane czy już, myślenie “jak/a to ja jestem oryginalny/a” czy “orgazm” bo pojawiła się japońska piosenka w polskim filmie (mam na myśli “Salę samobójców”), czy też coś co mnie rozpierdala, czyli twierdzenie, że zna japoński, choć jego wiedza o tym języku jest ograniczona do słówek z anime. I tak na koty mówią “neko”, wchodząc do kogoś zamiast “dzień dobry” to “konnichiwa”- przykładów jest w pizdu.

Nie wkurwia mnie anime, manga i ogólnie szeroko pojęta kultura japońska- wkurwia mnie zachowanie ludzi określających siebie “otaku”.

2. Nie mogło oczywiście zabraknąć mojego “ulubieńca”. Czy to Dariusz z “Trudnych Spraw”?, Czy to Rebecca Black? A może Ks. Natanek? NIE- To Polskie Koleje Państwowe w skrócie PKP. Z chwilą, gdy ujrzałem nowy rozkład jazdy to mnie kompletnie rozpierdoliło . I do tego co każdy weekend rozkład jest zmieniany. Kurwa rozumiem modernizacje torów, że musi tak być, ale czy to jakiś wielki problem ułożyc tak rozkład, by nie trzeba było zmieniać go co kilka dni? Jeszcze trochę i wyjdzie na to, że częściej PKP rozkład zmienia niż ja gacie.

Oczywiście standard podróży jest zajebiście niski, ceny biletów nie poszły w dół w ramach rekompensaty, ba- znając życie pójdą w górę. Po tym płacz, że ludzie spierdalają jak pojebani do autobusów/samochodów/samolotów i likwidacja połączeń kolejowych, bo pociąg jedzie pusty i to z niską prędkością, podczas gdy polskibus.com puszcza po 4-5 autokarów, bo chętnych wielu- wyższy standard podróży, Wi-Fi i inne bajery, ale najważniejsze- CENA! Chyba raczej niewielu będzie chciało pojechać brudnym, 30 letnim pociągiem jeżeli mają alternatywę w postaci tańszego i czystego autobusu.

3. Facet mojej siostry. Ja nie ogarniam w ogóle tego typa, cyrki robi gorsze niż PiS i PO razem wzięci.

Po pierwsze- był okres, w którym moja dziewczyna leżała w szpitalu (zasłabła, później okazało się, że coś tam z sercem i nie może się przemęczać). Bardzo się o nią martwiłem, by się nic jej nie stało, spałem po 1-1,5 godziny , czasami wcale… Ten oto agent zaś przyszedł i co? Zasugerował mi bym z nią zerwał. Kurwa mać, to, że dla niego dziewczyna to mięso do ruchania nie oznacza, że ja tez muszę mieć tak zjebany światopogląd jak on. Zresztą jak pewnego razu zauważyłem z kim on się zadaje, stwierdziłem, iż nie mam zamiaru z typem wchodzić w jakąkolwiek dyskusję- babcia mówiła “nie tykaj gówna bo śmierdzi”.

Po drugie- była taka sytuacja. Obiecał mamie, że siostry nie skrzywdzi. Siostrze zaś później zaproponował seks. Oczywiście ta odmówiła, ten ją zostawił, bo ta nie chciała mu dać. Ja rozumiem, seks w związku ale czy to normalne by po niecałym miesiącu? Dla mnie nie.

Oczywiście ten do niej wydzwaniał później, przepraszał itp. Tak jak myślicie- ta głupia do niego wróciła. I teraz pytanie naukowe nr 1- dlaczego wiele dziewczyn wraca do takich skurwieli, którzy je wykorzystają i zostawiają?

Na bazie najlepszych odpowiedzi można by było napisać dość ciekawy referat o tym :)

Aktualizacja 13.09.2011- Właśnie ją rzucił. Zobaczymy co będzie dalej.

4.Moja klasa. Na początek jedna rzecz- mówiąc “moja klasa” mam na myśli ok. 95% :) Wkurwia mnie ich zachowanie na poziomie podstawówki (mimo iż jest to 3 technikum), ich prymitywne do bólu zabawy w stylu “rysujemy kutasy w zeszytach/na ławkach itp” (na czole lub na dupie niech sobie narysują), podpierdalanie plecaków itp. Ich jebnięte tekściki zerżnięte z filmików na youtube (niedawno odkryli, że istnieje taki ktoś jak Niekryty Krytyk- owszem sam lubię pooglądać, ale nie po to by uczyć się jakiegoś okrzyku “naleśnikiiiiii?!”), i do tego wieczne pierdolenie o ruchaniu o czymś świadczy. Cóż widać dzieciarnia ma deficyty, a imienia ich dziewczyn kończą się na .jpg, .avi itp Owszem jest kilka osób na poziomie, ale cóż- na mnie wypadło, że cała klasa się do mnie nie odzywa i traktuje jako zło konieczne. Chuj im w oczy będą coś chcieli to im powiem, że w klasę mam wyjebane. Przychodzę, piszę co trzeba i idę do domu.

Kurwa ja to zawsze mam pecha do klas- zawsze trafiam do takiej, gdzie jest od groma pojebanych ludzi.. Jak nie kurwa mać jebnięty wychowawca, to jebnięta klasa, lub jedno i drugie (lecz to trzecie to czasy kamienia łupanego aka podstawówka :D )

(13.09.2011- aktualizacja)

Pierdolę tych ludzi. Dziś mnie wkurwili to im powiedziałem, co o nich myślę. Chuj im w oczy, bo w dupe to by chcieli z gejami o których tak namiętnie lubią gadać (BTW czyżby byli homo?). Trudno- z pierdolcami rozmawiać nie muszę- mam trochę znajomych, jednego prawdziwego przyjaciela (no- przyjaciółkę), normalną porządną dziewczynę i nie potrzebuję kontaktu z bandą idiotów dla których dziewczyny to jedynie są na “CzerwonejTubie”.

Chwilami to ja się zastanawiam, czy iść na studia. Zanim poszedłem do technikum słyszałem ładne bajki byłej już dziewczyny, bo “w technikum będzie lepiej”. Już ja kurwa widzę jak jest “lepiej”. I co? na studiach wyjebią mnie przez okno “dla zabawy”? KURWA!

Powiecie “wyjeb im”- próbowałem, na idiotów to nie działa. To są naprawdę jebnięci umysłowo ludzie, chuj go wie skąd takie gówno wyciągnęli. Cóż nie wnikam w to, bo niepotrzebne mi to będzie w życiu.

I chuj, nie wiem co napisać dalej. Część 5 raczej nie pojawi się za szybko- znając życie znowu wkurwię się na PKP, znów mnie wkurwi jakiś życiowy absurd…

W każdym razie pozdawiam użytkowników tej zajebistej strony :)

 

Kategorie: Kumulacja, Ludzie, Polityka, Pozostałe, S. publiczne, Związki13 Komentarzy

Ogólne cechy narodowe Polaków

Źródło: użytkownik

Tak się dziś nudzę, więc pomyślałem, że spłodzę kolejny wykurw. Ot, takie sobie moje spostrzeżenia, na temat cech narodowych polaków.

Pierwsze skojarzenie – zawiść. Bo ten, lub tamten tyle zarabia. Kurwa, dlaczego nie ja? Najlepiej, jakby go wyjebali z pracy na zity łeb, bo to debil i oszołom. Co prowadzi z kolei do narzekania na temat własnej wypłaty. No bo jak to przyznać, że się dobrze zarabia? Wszak wszyscy znajomi popatrzą wilkiem, że się obnosisz i przechwalasz. Najlepiej zaniżyć własne pobory, albo w ogóle się nie przyznawać do zarobków. I ostatnia furtka – przemilczeć, wzdychając, że ciężko. Bo po co mają zazdrościć i złorzeczyć? Patrzę na tytuły artykułów na znanem polskim portalu i oczom nie wierzę. Ten zarobił tyle, tamten tyle! I wszędzie wykrzykniki. No i co z tego? Zarobili, uczciwie, to chwała im. Też bym chciał, ale nie umiałem/nie chciało mi się/ nie potrafiłem/nie znałem kogo trzeba. Wystarczy przejść do komentarzy i tam poczytać życzenia śmierci, a bonusowo znajdzie się też nawiązania do prominentnych polityków, z imputacją, że to ich ciemne sprawki/ że też chce się tym ludziom – pod każdym artykułem, albo o Tusku, albo Kaczyńskim.

Cecha 2 – bezkrytyczność. Narzekać na nasz kraj możemy tylko my. Mamy chujowe drogi, ale nie daj boże, jak nam to ktoś wytknie/ zwłaszcza obcokrajowiec. Albo znana piosenkarka z kraju sąsiedniego. Obraża nasz kraj! Jak ona śmie! Taka promocja naszej ojczyzny za granicą?! Skandal! Albo Trinny i Susannah. Przyjechały takie 2 angielskie stare pipy i mają czelność krytykować sposób ubierania polek i polaków. Nieważne, że 90% kobiet po ciąży i 90 % wszystkich facetów ma to gdzieś jak się ubierają i chodzą w podartch dresach. Przecież nikt nie ma prawa zwrócić mi uwagi, bo to moja sprawa co noszę!

Cecha 3 – prowadzenie samochodu. Prowadzę najlepiej na świecie, a pozostali kierowcy to zupełne głąby i zawalidrogi. Wlecze sie taki cieć lewym pasem i tamuje ruch. Na szczęście mogę sobie trąbnąć klaksonem i popukać się w głowę. Niech widzi, że jest debilem i za takiego go mam. Ale kiedy ja jadę 50 na lewym pasie – to przecież zgodnie z obowiązująca prędkością i przepisami. A ten burak z tyłu siedzi na zderzaku i mruga długimi. Śpieszy mu się? To mu jeszcze przyhamuję. Ja tu przecież jadę, i prowadze najlepiej na świecie. Najlepiej też parkuję, zawsze  w liniach i nigdy na zakazach. No, a jak już na zakazach, to tylko kiedy muszę. No bo nie będę szedł te 10 metrów dalej, albo stawał po drugiej stronie ulicy i tracił czas na zawracanie. Śpieszy mi się, a benzyna dorga.  No, czasami może nie w liniach też, bo także mi się spieszy. W końcu czas to pieniądz. I co, że miejsce dla inwalidy. Mam to w dupie, jak jest inwalida, to niech siedzi w domu, a nie dupę będzie woził autem po mieście. Zresztą, skąd on mam samochód? Z moich podatków, za pieniądze od państwowych zasiłków. Jak ktoś przejeżdża na czerwonym to kretyn i zagrożenie dla ruchu. Jak ja przejeżdżam, to znaczy że rozladowuje korek, zreszta spiesze sie, wiec jestem usprawiedliwiony.

Na razie moze wystarczy, jest tego wiecej, ale zmęczyłem się. Na koniec filozofia powszechnie znana – Jak Kali ukradnie krowę, to dobry uczynek, jak Kaliemu ukradną krowę, to zły.

Pozdrowienia dla wykurwowiczów

 

 

Kategorie: Ludzie, R. Drogowy, S. publiczne12 Komentarzy

Ruch rowerowo – pieszy

Źródło: www.google.com/images

Witam wszystkich kurwać mać. Mój wykurw będzie dotyczył jazdy rowerem po Warszawie. Od razu zaznaczę, że nie jestem jakimś zapalonym rowerzystą – ot po prostu lubię sobie pośmigać rekreacyjnie lub przejechać się rowerem zamiast płacić za wątpliwą przyjemność poruszania się komunikacją miejską.

Trasy rowerowe w stolycy niby są, niektóre całkiem długie i przyjemne, lecz kurwa mać jest ich MAŁO. Poza tym kultura jazdy innych rowerzystów, pieszych i kurwa jebanych kierowców pierdolonych samochodów jest TRAGICZNA.

Kurwa czy piesi mając do dyspozycji chodnik 3/4 razy szerszy od drogi rowerowej muszą się wpierdalać akurat na nią? Kurwa rodzice z dziećmi, starocie z zakupowózkami i pierdoleni psiarze z jebanymi skowyrami na smyczy (która to smycz z reguły jest rozciągnięta w poprzek trasy)? A kurwa kierowcy? Co 3 chuj przy parkowaniu wpierdala się na 3/4 drogi rowerowej i zadowolony kutas jebany. No a co z innymi rowerzystami? Jadą kurwa jak po polu. Kurwa człowiek jedzie sobie spokojnie, przed nim jakieś kilka metrów dalej “zapalony” rowerzysta (w pierdolonym kasku, odziany w lajkrowe spodeneczki i koszuleczkę z carrefoura, w ciemnych brylach i obowiązkowo ze słuchawczkami na pierdolonych uszkach). I co? I kurwa to że np. taki chuj ani się nie obejrzy za siebie, ani żadnego znaku nie da (że skręca) tylko nagle kurwa odbija np. w prawo czy lewo a ja kurwa muszę dawać po hamulcach żeby w tego chuja nie przyjebać. Do tego dochodzą “sezonowi” rowerzyści i wycieczkowicze z dziećmi. Ci to w ogóle nie umieją ani kurwa jechać (po prąd lub chuj wie jak), ani mijać – cierpią na syndrom trzęsirączki lub trzęsikierownicy, a człowiek tylko modli się żeby ten debil nie wypierdolił mu się pod koła.

Oczywiście dróg dla rowerów dużo nie ma, więc można jechać albo ulicą, albo chodnikiem (nowe przepisy). Z reguły wybieram drugą możliwość, bo ruch uliczny w Warszawie jest baaardzo duży (bezpieczna jazda wyłącznie nocą lub w niedzielę przed południem), a kierowcy mają w dupie rowerzystów. Chociaż rowerzyści też mają w dupie kierowców – mamy plagę kamikaze driverów – tylko patrzeć jak porozpierdalają się np. na skrzyżowaniach czy rondach.

Teraz słów kilka o jeździe po chodniku. Wiadomo, że na chodniku piesi mają pierwszeństwo, dlatego nigdy nie jadę szybko i zawsze ich przepuszczam np. przy mocnym zwężeniu chodnika (pierdolone zaparkowane samochody). Jeśli jest mało osób i chcę wyprzedzić zawsze mówię “przepraszam” i “dziękuję”. Ale co tam. Kurwa i tak dostanę albo niezasłużone zjeby albo miłe komentarze typu “kurwa chodzić nie dajo rowerzysty jebane”. Za to sami kurwa nie patrzą jak lezą. Najlepiej kurwa popierdalać całą szerokością chodnika, gadać przez komórę i w ogóle nie patrzeć przed siebie. A już najwspanialej leźć trasą dla rowerzystów.

No i finito, saluto i bandziorno.

Kategorie: R. Drogowy, S. publiczne13 Komentarzy

Katolickie świnie

Źródło: wrzuta.pl

Jak mnie wkurwiają te czarne skurwysyny. I nie mówię  o czarnych braciach z Afryki. Mówię o tych pasibrzuchach, ochlapusach, pedofilach w sutannach z katolyckiej sekty. Wszędzie ich diabeł wcisnął z tą pseudo religią pełną bzdetów do prania mózgów. Włączam TV – czarnuch, przełączam, msza, przełączam, abepe jakiś tłusty kutas pierdoli, umoralnia. Nie ma wiadomości żeby nie pokazali katabasa. Autorytety jebane – pytam CZYJE!  KURWA żeby was chuje pierdolone szlag trafił, czekam na to wyzwolenie gdy ta czarna stonka co pasożytuje na tym biednym kraju zostanie przepędzona na wieki.

Co jest z nami kurwa? Czemu ludzie się dajecie dymać jak te kurwy. Myślcie!  Jak nie rozbiory, to Niemcy, jak nie Niemcy to komuchy, a teraz znów okupacja – czarnych wieprzów. Pierdolone kościółki należałoby przerobić na burdele albo wyburzyć, zaorać las posadzić albo jakieś skupy butelek porobić. Te czarne świnie żyją se jak pączki w maśle ponad prawem, dojąc z kasy państwowej gruby szmal, nic nie produkując, żerują na głupocie ludzi.

Pierdolone władze – niby świeckie – a co ekypa, elyta to nie znajdzie się ktoś z jajami żeby rozgonić to dziadostwo w cholerę.  Ja muszę się dwoić, troić żeby na utrzymanie zarobić, chuj wie co z emeryturą będzie, nie zapłacę zusu to mnie będą zaraz wieszać kurwa, a te kurwy co? zusik z kasy państwa, podatki jakieś ryczałty gówniane, lewa kasa, lewe byznesy, etaciki, wypłaciki dla jakże potrzebnej religii, dla jakże niezbędnych w tym narodzie katechetów,  prawo ich nie dotyczy. No ja pierdole! Edukacja np – nawet do przedszkola gdzie dzieci mające po 2-3 lata, też siedzą. Czekają byle tylko mózgi wyprać. Jaki sens ma to kurwa? Wiadomo – trza urabiać przyszłych matołów którzy będą zasilać kasę. Toz te dzieciaczki ni chuja z tego nie czają.  A chuja! walczę z wami i będę jak tylko mogę! Bodajbyście zdechły wy czarne skurwysyny. I chuj z waszą religią pierdoloną. w dupę se te krzyże powsadzajcie. Tfu na psa urok. Pocieszające jest że coraz więcej ludzi się odwraca od tego syfu, jeszcze parę afer, sami się wykończą. Daj BUK oby tak się stało i to jak najszybciej, bo ja chcę żyć w normalnym kurwa świeckim kraju!

Kategorie: S. publiczne68 Komentarzy

Tramwaje i autobusy – “ważne, że jadę!”

Źródło: warszawa78.blox.pl

Kurwa, tramwaje i autobusy to jest jakaś porażka. Gorzej, po prostu już mnie to zajebiście wkurwia. Na początek tramwaje:  nie dość że potrafią się ładnie spóźniać to czasem w ogóle nie przyjeżdżają, a najlepsza akcja jest taka że jedzie mój tramwaj z napisem “PROSZĘ NIE WSIADAĆ”. Nie zatrzymuje się i jest czekanie 20 min na następny. Zajebiście. No i do tego tłok w nich ogromny, jak jadę do szkoły to po pierwszym przystanku tramwaj jest w huj zapchany,  wsiąść się nie da no i jeszcze dużo z nich ma takie drzwi jedne niskopodłogowe które mają jakąś obsesję że wszyscy muszą stać kilometr od nich bo się nie zamkną. I tak 20 prób zamknięcia na każdym przystanku no ja jebie.

Co dalej? Kilka moich powrotów ze szkoły. Jadę i jeb, drzwi się zepsuły i wysiadka, cały przystanek zajebany ludźmi, a następny tramwaj przyjechał też cały zapchany. Supeer… Jadę już później do domu i mijam kolejne 2 graty zepsute (najczęściej się rozwalają te takie stare wagonikowe tramwaje Konstal, już nie wspominając o tym że wloką się chyba 10km/h ), kurwa no naprawdę nic tylko pierdolnąć.  Albo tablica świetlna na przystankach, która pokazuje tramwaje które nie przyjeżdżają, dzięki takiej stałem ostatnio 20 minut na przystanku bez sensu. Albo co oni odpierdalają teraz, ogrzewanie se włączają pierdolnięci. Milion ludzi ściśniętych w tramwaju stoi, wszyscy opatuleni w kurtki bo na dworzu zimno a ci tu kurwa ogrzewanie i potem jadę w saunie pół godziny, a nawet dłużej bo ze szkoły się przesiadam do drugiej sauny. Albo wczoraj w centrum miasta coś się zjebało z jednym gruchotem i 5 następnych musiało wypuścić ludzi (w tym mnie) i wielki tłok na przystanku. Poszedłem na autobus, nie było go bo przez korek rozkład się nie zgadzał już całkowicie. Tramwaje nagle zaczęły jeździć i musiałem biec w deszczu jak pojebany na swój tramwaj. KURWA PARODIA!! MIASTO KLĘSKI KURWA!!!!!!!

Nie lepsze są autobusy.  Szczególnie w lecie może odjebać. Chodzi o klimatyzację, a raczej jej brak. Kurwa tak się chwalą że wszystkie autobusy niskopodłogowe i że mają klimatyzację, a nikt jej nigdy nie włącza! No dziękuje za takie coś !!! Potem jadę gdzieś autobusem i mam 20 minut sauny, kurwa mać!!! Na huj wam kurwa autobus z klimatyzacją, kupcie sobie Ikarusy one są na waszym poziomie !  Do tego te triki że w tramwaju/autobusie trzeba bulić drożej za bilety niż w kiosku. A co do kiosków: te też są super, ledwo 17-18 a wszystkie w całym mieście pozamykane, no to jest kurwa jakiś żart?

Co to kurwa, PKP 2? Niech se napiszą na tych tramwajach “WAŻNE, ŻE JADĘ!” ZJEBY PIERDOLONE !!!!!!!!!!!

Kategorie: R. Drogowy, S. publiczne15 Komentarzy

Policjantka Julia M.

Źródło: tapety.tja.pl

Kurwa nie wytrzymałem i muszę napisać. Znam pewną policjantkę o nazwisko sierżant Julia M. Ta laska mnie rozjebała na maxa. Ona się kurwi bardziej niż króliki. Awans dostała za dawanie dupy bo za nic innego by nie dostała. Ma ryj wytapetowany że jak ktoś się jej spuszcza na mordę do z cieka cała tapeta.
Wielokrotnie widziałem jak ja posuwają chłopaki z blokowiska jak ma mundur na sobie w piwnicach. Ona kurwiła się także z penerami, żulami i chuj wie kim jeszcze. Kiedyś sama się chwaliła po pijaku że daje niekiedy dupy zatrzymanym co idą do Aresztu. Ta suka powinna być wyruchana chyba przez maszynę bo nie wierzę aby jakiś normalny człowiek podołał jej.

Kiedyś podeszła do mnie i się pyta ” Numerek czy mandacik ” no kurwa gębę otworzyłem że policjantka do mnie wali takim tekstem. Wybrałem numerek ona zdjęła spodnie od moro i za czołem ja dymać. A ta kurwa wzięła swojego gnata i lizała go przy tym. Ona jest popierdolona. Kurwa nie sądziłem że policjantki takie istnieją. Jebana szmata tylko do jednego się nadaje czyli do jebania i obciągania.

Kategorie: Ludzie, S. publiczne18 Komentarzy

O inteligencji kierowców, czyli “W poszukiwaniu zaginionej cierpliwości”

Źródło: cokupic.auto-swiat.pl

Jak pewnie wielu ludzi, lubię jeździć samochodem. Lubię przejechać się tu i ówdzie, zarówno do sklepu położonego dwie ulice od mojego domu, jak i w trasę liczoną w setkach kilometrów. Jednakże, jak to najczęściej bywa wśród naszego narodu, jest parę spraw związanych ściśle z pojęciem “samochód”, które człowieka dogłębnie wkurwiają.

Oczywiście, gdy się rozmawia z jakąś osobą na temat auta, której dawno się nie widziało, lub najnormalniej w świecie widzi się ją pierwszy raz, pada najbardziej wkurwiające mnie wówczas pytanie: “A jaki masz samochód?” Ogólnie mam w dupie to, co znajomi, czy inne skurwysyny mówią o mnie za plecami na mieście, więc nie pierdolę się zbytnio z odpowiedziami i walę prosto z mostu. Nigdy nie ukrywam, że mam Forda Mondeo w wersji Combi (rocznik mniej istotny). I zawsze… kurważ go mać zawsze widzę ten perfidny, przyklejony jebanym klejem do tapet, pierdolony uśmieszek na ustach rozmówcy, który w tym momencie błyska swoim elokwentnym i godnym pozazdroszczenia nawet dla Gregory’ego House’a poczuciem humoru mówiąc: Oho! Ford gówno wort!

kurwa!

No rzeczywiście – boki, kurwa, zrywać. Normalnie czas pizdnąć na ryj przed delikwentem i dusić się w szaleńczym śmiechu przed wybuchem jego przytłaczającej i przenikliwej inteligencji! Naprawdę jest niewiele stwierdzeń, które już mi w życiu do szpiku kości obrzydły – jak dotąd, oprócz wyżej wymienionego jest chyba jeszcze: Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…, spotykane na opisach różnych użytkowników wszelakiej maści komunikatorów, najczęściej po jakiejś wielkiej i chwytającej za jaja tragedii narodowej. Spoko – Ford ma wiele wad, ale też ma swoje zalety (jak ktoś chce wiedzieć jakie, to uprzedzę jego pytanie i z góry powiem, żeby łaskawie wykurwiał na jakieś forum o tematyce Forda – wystarczające źródło informacji). Dla każdego, który nadal z pogardą gapi się w ten tekst wróciwszy uprzednio od woskowania swojego Cieniasa, Tico, Golfa czy innego skuwysyństwa, radzę zapamiętać taką krótką doktrynę:

Nie każda morda pasuje do Forda. Alleluja.

Inną sprawą jest sama jazda samochodem. Otóż o tym można pisać w nieskończoność, ale ja spróbuję ścisnąć zwieracz i ograniczyć się do paru głównych nurtów, które wyprowadzają mnie z równowagi do takiego stopnia, że potrafię wyjść z siebie, usiąść na miejscu pasażera i kierować mną z mapą w ręku do bliżej nieokreślonego celu.

Sytuacja numer 1. Jadę, jak to najczęściej bywa, po ulicach Wypizdowa Wielkiego, w którym aktualnie muszę siedzieć. Wiem, jako mieszkaniec Wypizdowa, w jakich częściach miasta asfalt jest lepiej wylany, więc nie pierdolę się z jakimiś jebanymi wertepami, pozostawiając je dla nieszczęśników, którzy akurat musieli przejeżdżać przez moją mieścinę, tylko pruję prosto najlepszymi drogami w okolicy. Sytuacja wygląda mniej więcej tak – piękna, płaściutka, prawie prosta droga (na tym odcinku jest łagodny zakręt w prawo, który tylko dodaje uroku podczas jazdy). Asfalt jak ta lala – budowlańce chyba mieszali wszystko w mikserach, bo z powodzeniem można by otworzyć na tym odcinku lotnisko w wersji demo. Słowem nic, tylko rzut okiem w prawo, rzut okiem w lewo, zerknięcie we wsteczne lusterko: nie ma psów? To rura!

Ale kurwa właśnie nie..!

Nie zdążyłem nawet złamać przepisu przekroczenia prędkości, kiedy patrzę, a tu jakiś pojeb zapierdala przede mną jebanym, przeżartym na wskroś rdzą Golfem dwójką ze śladową ilością srebrnego (czy szarego – jeden chuj wie, jaki był pierwowzór) lakieru na karoserii z zatłaczającą i powodującą zawrót głowy prędkością 30 km/h (dla ludzi cienkich w te gierki – słownie trzydzieści, kurwa, jebanych kilometrów na pierdoloną godzinę!). Ja oczywiście hebel, bo kurwa znając strefę zgniotu Golfa pewnie bym się zrównał siedzeniem z tamtym cymbałem, który go prowadził, patrzę na dupę kaszlaka i nie wierzę! Przed nim, kurwa, pusto! Jebana nicość, niczym pierdolone wrota do piekieł – żadnego samochodu! NIC! N-I-kurwa-C! Z naprzeciwka popierdala wesoło sznur samochodów, więc błyskotliwą ideę wyprzedzenia gościa już dawno odstawiłem do lamusa. Nie pozostało mi nic, jak jechać na drugim biegu (w środku, kurwa, miasta!) za tym pajacem z myślami, za które spokojnie mógłbym dostać 20 lat bez wyroku.  Nie wiem, kurwa, czy gościu jechał na półsprzęgle, czy mu linka od hamulca się zbuntowała i poszła w pizdu, czy kurwa komornik podpierdolił mu pedał gazu, ale kurwa koleś najwidoczniej miał w dupie to, że jedzie za nim facet w odległości półtora metra od zderzaka do zderzaka. Włączyłem jakiś luźny, metalowy kawałek na rozluźnienie i dalej turlam się za jegomościem warcząc co chwilę silnikiem. Moje myśli skupiły się tylko do wyczekiwania, kiedy ten cymbał odbije na skrzyżowaniu w jakąś uliczkę (ja musiałem, niestety, jechać do końca). Ale i tego było mało! Pierwsze z trzech skrzyżowań na tym odcinku – skrzyżowanie prostopadłe, wlot na naszą ulicę od lewej strony. Na skraju drogi dolotówki czai się… traktor (czy kurwa ciągnik, jak kto woli)! Jebany do tego z przyczepą wypełnioną jebiącym na trzy dzielnice nawozem. Kierunkowskaz na lewo, czyli inaczej mówiąc farmerzyna chciała wbić się na nasz pas! Patrzę z lekkim strachem w oczach na dupę Golfa i myślę gorączkowo: Nie..! Nie, kurwa, bracie nawet tego, kurwa, nie próbuj..!

Bach, jak w mordę strzelił!

Sukinsyn się zatrzymał. Z naprzeciwka nadal zapierdalał sznur samochodów, a tu kurwa na drodze zdażył się cud! Okazało się, że w jebanym Golfie siedzi nie kto inny, jak Matka Teresa z Kalkuty, podpora biednych, uciskanych i kurwa tych, co nie mogą dołączyć się do jebanego ruchu! Patrzę w tylne lusterko – za mną nikogo nie ma! Naszła mnie pewna myśl, że ten enigmatyczny skurwysyn z Golfa robi mi na złość! Przecież mógł jechać normalnie, ja bym przeturlał się zaraz za nim, a ciągnik miałby nasz pas wolny do wbicia. Ale, kurwa, nie! Jebany golfista się zatrzymał i kurwa czeka, aż będzie ktoś wyrozumiały z rzeki samochodów jadących z naprzeciwka i wpadnie na pomysł, żeby ciągnik przepuścić. Stoję jebane 7 minut (sprawdzałem, kurwa!) na tym skrzyżowaniu, minąć się pedała nie da, więc czekam. W końcu trochę ciśnienie na drodze zelżało, więc traktor popurtał powoli przez jezdnię i dołączył się do ruchu przed Golfem… Odcinek, który normalnie pokonuję w około 40 sekund, zajął mi za tym podejściem 15 minut..!

Sytuacja numer 2. Obwodnica Trójmiejska. Jadę w stronę Gdańska z pełną kulturą starając się nie przekraczać 140 km/h. Całe szczęście, że nie nazwali tego Autostradą Trójmiejską, czy kurwa podobnie opiewającą w fanfary nazwę, bo kurwa nawet tego drogą ekspresową nazwać nie można. No bo kurwa jak, kiedy człowiek zasuwa lewym pasem (właśnie tym “ekspresowym”), pozostawiając po prawej stronie wozy ciężarowe, Matizy, Tico i inne ścierwa szersze niż dłuższe, a tu kurwa z naprzeciwka zapierdala jakiś jebany kapucyn z prędkością 80 km/h (dla nieczających tematu – słownie osiemdziesiąt skurwiałych kilometrów na pizgane godziny!)?! I znowu hebel. Kierownicą trzęsie jak wibratorem, któremu ktoś przykurwił Duracele do środka, ale udaje mi się życzliwie nie wykurwić czołem w dupę Focusa, który już najwidoczniej nie miał najmniejszego zamiaru ustąpić mi pola. Nie wiem, czy on tam kurwa Mozarta słuchał, czy jakiegoś innego gówna, przy którym raczej nie chce się zapierdalać, ale na drodze są pewne rdzenne zasady i kultura – jak widzisz, jadąc lewym pasem, że ktoś za tobą przybliża się do ciebie w zorganizowanym pośpiechu, to wypada zjechać na prawy pas i ustąpić mu, kurwa, miejsca! A nie tłuc się jak kartofel w rondlu z nawet nie maksymalną, przepisową prędkością! Nie jestem typem osoby, która lubi dawać komukolwiek satysfakcję, więc nie trąbię i nie migam mu kurwa po gałach długimi, tylko jadę przyklejony do jego zada czekając, aż dziadek (kurwa jakaś stara pierdoła odbijała mi się w lusterku wstecznym Focusa…) raczy zauważyć, że czas najwyższy zjechać na prawy i użyć wreszcie piątego biegu! W końcu dojechaliśmy do jednego z nielicznych miejsc na obwodnicy, gdy w jedną stronę są trzy pasy ruchu (przez jakieś… 150 metrów), więc redukcja i pizda-gaz. Po parudziesięciu sekundach Focus zniknął mi we wstecznym lusterku.

Sytuacja numer 3. Wąska uliczka w Wypizdowie. Jednokierunkowa. Obok leży przyklejony do niej parking, na którym parkuje się swoje wehikuły pod kątem 30 stopni. Jadę za pewnym samochodem, mając w głowie klarowny cel przejechania tej dróżki i wpakowania się na następnym skrzyżowaniu w prawo. Nagle patrzę, a tu samochód z przodu włącza kierunkowskaz – będzie parkował…

I się kurwa zaczęło.

Siedzę i patrzę na akrobacje, jakie kierowca wyczynia ze swoim autem. Gdy doliczyłem do dwudziestu, odechciało mi się dalej liczyć podejścia osoby, która siedziała za kierownicą. Nagle pojawiło się w mej głowie pewne podejrzenie – wychyliłem się lekko za okno, by lepiej dojrzeć fotel kierowcy w samochodzie z naprzeciwka. Nie myliłem się – blondynka! No to ja już wiedziałem, co za popierdolony flet dał jej prawo jazdy i za co. Tapety na ryju tyle, że gdyby oderwała głowę od podgłówka, to wykurwiła by czołem w przednią szybę. Okulary przeciwsłoneczne (a warto nadmienić, że za około pół godziny miało zajść słońce) zasłaniające całe czoło, noc aż po wargi (mało brakowało by, a sięgały by też dolnej pary warg…), dekolt, jakby ktoś jej jakimś pierdolonym tasakiem upierdolił sweterek na połowę i daję rękę uciąć od łokcia aż po jebany środkowy palec, który bardzo chciałem jej wtedy pokazać, że prowadziła w szklanych szpilkach na wyjebanym w kosmos podbiciu. Czarny Mercedes klasy S (no a jakim samochodem może jeździć tleniona blondyna z cyckami większymi od mózgu, dająca dupy najprawdopodobniej jakiemuś jebanemu prezesowi..?) zrobił już chyba wszystkie możliwe kombinacje kołami, starając się dopasować do swojego miejsca parkingowego. Wychylam się tym razem w drugą stronę, patrzę… i kurwa nie wierzę. Tam, gdzie ona chciała wcisnąć swoją obwisłą dupę, ja bym kurwa nie wjechał Smartem! A co dopiero ze dwa razy szerszym Merolem?! Jedyną alternatywą było wpierdolić się tam czołgiem na wysokich gąsienicach, rozkurwiając przy okazji parę samochodów stojących w pobliżu! Gdy już straciłem wiarę w powodzenie misji blondyny, zerknąłem w lusterko wsteczne, czy nie jadą jakieś psy w okolicy, prawo, lewo…

… wpierdoliłem się na chodnik i minąłem Mercedesa powoli, rycząc przy tym niemiłosiernie silnikiem.

Mógłbym tak kurwa wypisywać w nieskończoność. Ogólnie zawsze się zastanawiam, jakim cudem niektóre beztalencia weszły w posiadanie magicznego kawałka papieru zwanego ‘prawem jazdy’? Rozumiem – blondynka jedzie, opierdoli dżordża egzaminatorowi z WORDu i ma kwitek, ale kurwa niektórzy? Rozumiem, że co kraj to obyczaj i każdy człowiek cierpi na jakąś dewiację, ale bez przesady… Jak kurwa ma ktoś mnie wkurwiać (a naprawdę tego nie chce), a przy okazji stwarzać niebezpieczeństwo, bądź przeszkadzać w ruchu drogowym, to niech łaskawie wykurwia na składaka i nie irytuje normalnych, spokojnych i kulturalnych osób! Przez takich jak oni można dostać jebla! Aż czasami mam ochotę kupić sobie Malca za grosze i przykurwiać w każdego lamusa, który mnie wkurwi na drodze. Mi Malca żal nie będzie. Ciekawe, co by powiedział właściciel czarnego Merola S klasy…

Kategorie: Ludzie, R. Drogowy, S. publiczne18 Komentarzy

  • Strona 1 z 2
  • 1
  • 2
  • >

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.