
Źródło: użytkownik
Witam serdecznie.
Kolejny wykurw ale tym razem zupełnie inny od poprzednich,sprawa bardzo przyziemna, w ostatnim czasie jestem strasznie zagubiony w tym temacie dlatego może napisanie tego tekstu jakoś pomoże mi uporządkować w głowie parę spraw a Wam być może będzie się miło czytać,mam nadzieje
Jak wspominałem w poprzednich tekstach jestem w związku z moją dziewczyną od 4 lat,raz było lepiej raz gorzej jak to w związku,jesteśmy w jednakowym wieku,mamy 20 pare lat,poznaliśmy się w szkolę taka szkolna miłość.Po roku ja zmieniłem profil klasy (może inaczej,straciłem rok zmieniając profil klasy:)) z czego dzisiaj bardzo się cieszę dzięki temu poznałem masę świetnych ludzi z którymi do dzisiaj utrzymuje bardzo bliskie kontakty co nie jest tak łatwe jak sami zobaczycie po skończeniu szkoły. Oczywiście ja jak ostatni debil wierzyłem wówczas w coś takiego jak miłość aż po grób
ów dziewczyna szybko zweryfikowała moje poglądy zostawiając mnie w najlepsze tydzień przed świętami,argumentując że potrzebuje ”czasu” i że ja zasługuje na ”coś lepszego” ,kurwa typowe nie?
Jako jeszcze gówniarz źle to zniosłem,dwa tygodnie nie wychodzenia z kumplami z baru,rzygania pod siebie i robienia mnóstwa głupich rzeczy aby chyba udowodnić sobie że nie potrzebuje jej.Warto tutaj dodać że byłem,jestem kibicem jednej w tym czasie z drużyn ekstraklasy,co tydzień na mecz nie ważne czy u siebie czy na wyjazd gdzieś w Polske (jest to ważne odnośnie dalszej opowieści).
Chodząc do nowej klasy byłem rok starszy od reszty(chociaż było jeszcze z 5 osób w moim wieku:)) od razu stałem się kimś takim jak ”przywódca” tej klasy chociaż wcale o to nie zabiegałem z natury jestem osobą raczej spokojną.W klasie było ze 20 dziewczyn a nas tylko 4 chopa.Nie należe do jakiś mega przystojniaków jestem zwyczajnym chłopakiem jeżeli chodzi o wygląd,od pierwszego dnia zauważyłem jedną dziewczynę nazwijmy ją Ola (chociaż imię miała nie tak popularne) była prześliczna,uroda jak z bajki,nigdy chyba nie spotkałem ładniejszej dziewczyny od niej,ale…to może potem.
W tym czasie moja przyjaciółka z którą znam się od biegania po polu (jak można mówić po dworze???:)) a więc gdzieś od 5 roku życia,postanowiła zeswatać mnie ze swoją koleżanką,ale na paru spotkaniach się skończyło.Jakoś nie chciałem być z nikim innym.
W lutym moja eks przypomniała sobie o mnie i znów zaczeły się jej podchody ja jako typowy gówniarz na skrzydłach do niej wróciłem.Oczywiście przez pewien czas było wspaniale aż do wakacji wtedy zaczeły się częste kłótnie o moje wyjazdy za klubem,postawiła mi ultimatum albo ja albo ”nazwa klubu”,jako człowiek kochający wolność i żadnych ograniczeń pomimo tego że tak zależało mi na niej przed tym jak mnie zostawiła,powiedziałem że nikt,nigdy nie będzie mi niczego zabraniał i tak zakończył się po raz drugi nasz związek.Patrząc teraz wstecz tak powinno zostać.
Po wakacjach,znów zaczeła się szkoła (ajj piękne czasy:)) wtedy,wiecie jak to w szkole krążyły plotki że ”Ola” coś tam mówiła na mój temat,że coś tam do mnie niby czuje…(jak teraz na to patrze to cieszę się że wiek nastu lat pod tym względem mam dawno za sobą) ja oczywiście cały w skowronkach bo była to dziewczyna na pierwszy rzut oka z ekstraklasy:). Gadaliśmy coraz więcej,pisaliśmy w domu coraz więcej (dość duża odległość między naszymi miejscowościami).W ferie postanowiliśmy się spotkać na lodowisku,wyglądała ślicznie,starałem się jak głupi pomimo tego że 2 raz w życiu miałem łyżwy na nogach,było bardzo miło.Kilka dni później nie było jej w szkole,a więc postanowiłem pogadać na spokojnie z jej najlepszą przyjaciółką na ”nasz” temat,odpowiadała jakoś bardzo wymijająco co dało mi już coś do myślenia.
Przyszła wiosna,podczas jednej z lekcji poszliśmy na miasto,Ola i jej koleżanka dały mi i kumplowi (który oczywiście kochał się w tej koleżance) do przechowania komórki ( po jaki chuj to do dzisiaj nie potrafię pojąć), wiem ze to mega chamskie i możecie powiedzieć że chujowe ale oczywiście pobiegliśmy do najbliższego lokalu aby spokojnie prześledzić owe komórki czy czasem ktoś nas nie robi w chuja.Najpierw kumpel sprawdził telefon ”swojej” nic nie było wszystko wykasowane,przyszła kolej na mnie,wahałem się bo nie o to w tym wszystkim chodzi żeby kogoś kontrolować,nigdy taki nie byłem ale jednak ciekawość wygrała,sprawdzam a tu kurwa 70 wiadomości gdzieś od 5 chłopaków i wszystkie typu ”nie potrafię o Tobie zapomnieć” itede itepe…dałem telefon kumplowi i mówię niech odda szmacie,ja już zakończyłem lekcje na ten dzień.
Mijały dni raczej się do siebie nie odzywaliśmy,jednego wieczoru pisze do mnie ”Ola” że tak naprawdę to one chciały się tylko zabawić nami,ona mną a ta koleżanka moim kumplem ( w wielkim skrócie) ale po czasie,gdy lepiej mnie poznała poczuła coś więcej i zrozumie jeśli ją będę nienawidził za to co zrobiła. W tym czasie naprawdę byłem ochujały na jej punkcie,dlatego spotykaliśmy się dalej,wspólne spacery,siedzenie i rozmowy godzinami w parku,bez żadnego całowania ani nic,nie śpieszyło mi się,chciałem ją lepiej poznać.Wszystko było cacy w końcu mówię żeby wpadła do mnie do domu obejrzymy jakiś film no po prostu kurwa będziemy razem na dłużej (ona się jakoś nie kwapiła z zaproszeniem mnie do siebie) zgodziła się. Przyjechała,włączyłem jakiś durny film na kompie i siedzimy,przytuliła się,siedzimy tak sobie aż tu nagle cały czas ktoś do niej nakurwia na telefon w końcu patrze a tu ”Tomek” i tak ciągle pytam co jest grane? A ona że nic skończyła już ze wszystkimi (kurwa jak to brzmi!) Myślę spoko,brat miał po nią przyjechać więc poszliśmy się przejść po moim zadupiu,chodzimy sobie spokojnie aż tu nagle mi mówi że ostatnio właśnie brat zrobił imprezkę i że strasznie polubiła ”Martini” (miała się chyba za osobę z wyższych kurwa sfer,ale chuj) na tyle polubiła że się rano budzi w łóżku z jakimś kolegą od brata…Kurwa.Stanąłem jak wryty i patrzę na nią jak na jakąś kurwa zjawę,zaraz dodała że oczywiście nic nie było że tylko spali razem.
Myśle sobie koniec randki kurwa,wypierdalaj.Przyjechał brat nara,nara i koniec.Miałem serdecznie dość robienia mnie w chuja,pomimo tego że ciągle myślałem o niej.Wtedy znów moja eks zaczeła podchody i tak jesteśmy razem do dzisiaj…4 lata.
Szkoła się skończyła i jakoś kilka miesięcy po tym niespodziewanie ”Ola” piszę coś w stylu ”Musimy być razem,nie znam nikogo tak dobrego jak Ty,jesteś zupełnie inny niż wszyscy faceci.Musimy być razem!”, wtedy byłem w fazie w której rodzice od mojej dziewczyny po raz enty się przyzwyczajali do mnie,a moją dziewczynę uważałem za tą jedyną i po prostu pokazałem jej tego smsa…odpisała jej w taki sposób że ”Ola” już się nie odezwała nigdy.
Kurwa,rozpisałem się.I wiecie co? Żałuje tego.Związek z moja dziewczyną opiera się głównie na fizyczności i przyzwyczajeniu…nigdy nie myślałem ze tak to się skończy.Nie mamy o czym rozmawiać,moja dziewczyna nie ma żadnych ale to żadnych zainteresowań po za chodzeniem po sklepach…zastanawiam się co ja robiłem przez te 4 lata? Ciągłe kłótnie nakazy,zakazy z jej strony.Zawsze gdy jadę samochodem słucham piosenek które kojarzą mi się z ”Olą” która w pewnym czasie okazała się…no właśnie.Jestem 20 paro letnim sentymentalnym chujem.
Ciągle zastanawiem się ile rzeczy mnie omineło a ile mnie dopiero ominie,nie tak to miało wyglądać.Irytuje mnie wszystko co związane z moją dziewczyną,nie chcę mi się nawet do niej jeździć,wole wyjść z kumplami albo zostać w domu i dalej rozmyślać jakby to było gdyby…
Jako że z Olą chodziłem do jednej klasy,szybko dowiedziałem się że spotyka się chyba z jednym z tych z którymi kręciła w tym samym czasie co ze mną,koleś z BMW tak zwany w naszym gronie:) W sumie było się można tego spodziewać,niestety.Takie czasy.
Na koniec o byciu singlem.
Okres gdy byłem sam przez te 4 laty był chyba…najlepszym okresem.Szczególnie gdy ma się naście lat,nie każdy musi być z kimś bo każdy tak robi.Teraz gdy patrze na kolegów którzy powpadali w wieku 18,19 lat cieszę się że w sumie miałem głowę na karku i nie jeżdzę teraz z wózkiem po ulicy,że nadal mogę wszystko.Dzisiaj mogę być tu a jutro tam,życie to tylko doświadczenia i za żadną cenę nie powinno się ich ograniczać w tak młodym wieku.W wiekszości ten tekst będą czytać pewnie osoby w wieku 15-16 lat,pamiętajcie młodość ma się tylko jedną i dla jednej fajnej nocy nie warto marnować całego życia..Oczywiście każdy dąży do tego by być z kimś ja niemal codzień rozmyślałem o tej dziewczynie którą tak wyidealizowałem i wiem się mylę co do niej,ale to i tak momentami jest silniejsze.
I wiecie co jest najgorsze? Że o napisaniu o tej ”Oli” użyłem 1000 słów a o mojej dziewczynie paru…tak to bywa gdy robimy coś na siłę,teraz sam muszę jakoś rozwiązać te problemy.
Teraz jestem najszczęśliwszy gdy mogę pobyć chwilę sam,poczytać książke,pojechać do kina sam czy z przyjaciółmi, po prostu czerpać z życia do tego naprawdę nie trzeba mieć kogoś na siłę,warto to sobie uświadomić w porę i zadać sobie pytanie co tak naprawdę sprawia że jesteś szczęśliwy?
Tyle ode mnie,sory za rozpisanie i sory za mały bałagan ale taki się tworzy gdy chcę się coś napisać od serca
Jak będzie dalej? Nie wiem,czas pokaże.
Pozdrawiam Was;)