Tag Archive | "faceci"

Samotność w sieci


Źródło: użytkownik

Zastanawialiście się czasem, jak to jest napotkać siebie z przeszłości? Ja tak miałam, gdy ktoś przypomniał mi o portalu wykurw.pl, na który wpisywałam się równo rok temu. Poczytałam stare, naładowane emocjami wpisy, przypomniałam sobie, co siedziało wtedy w mojej głowie. A siedziało wiele. Poczucie niesprawiedliwości, beznadziejności, ogólne załamanie otaczającym światem. Jak to wszystko się zmieniło?

W gruncie rzeczy zrobiłam krok do przodu. Skończyłam studia, osiągnęłam ten wspaniały próg edukacji wyższej, nie interesują mnie już kłopoty związane z uczelnią, egzaminami, książkami i innymi pierdółami. Już mnie to nie wkurwia.

W sferze zawodowej również postęp- przez jakiś czas pracowałam sobie w jednej z większych korporacji na świecie, CV otwarte na nowe uniesienia, wszystko przygotowane pięknie do wprowadzenia człowieka w nowe życie.

Więc co wkurwia?

To co się nie zmieniło oczywiście. Brakuje mi bratniej duszy. Kogoś z kim mogłabym porozmawiać o wszystkim, przytulić się, poczuć bezpieczna. Kogoś, kto zrozumiałby, co siedzi w tej mojej często niepoukładanej główce i potrafił pchnąć do przodu, gdy sama uważałabym, że brak mi już sił. Irytujące jest czytanie komentarzy na własnych wpisach sprzed roku “taka dziewczyna to skarb!”, “w 100% się z Tobą zgadzam!”, “jesteś wspaniała” równocześnie wiedząc, że tak naprawdę nobody gives a shit.

 

Wiecie na czym polega ironia? Jestem ładna. Tak, postanowiłam w końcu to przyznać przed samą sobą: ludzie się mną interesują, zagadują, często odwracają się jak idę. Znaczy na pewno nie jest źle. Mam też dość spory wianuszek nazwijmy to adoratorów. Wiecie, kręci się wokół mnie sporo facetów, takich przynieś, podnieś, pozamiataj.. Że kiwnę ręką, pstryknę palcem i piesek już jest na zawołanie tam gdzie chcę i kiedy chcę, zrobię słodkie oczka i zawsze mam to co chcę i kiedy chcę i…. wkurwia mnie to. Tak, wkurwia mnie to jak cholera. Z dwóch powodów: po pierwsze irytują mnie faceci kleje.. tacy co chodzą za Tobą i patrzą się jak w obrazek nic nie mówiąc, nic nie robiąc i będąc jak zwierzątko na smyczy. Zapewne zaraz zaczną się komentarze że takie są baby, że dać im co chcą to im źle, nie dać też źle itd ale ludzie… kiedy ja stwierdzam że herbaty bym się napiła a kolega się o mało nie zabija lecąc w dół po schodach i mruczy pod nosem jak w transie że jak zaraz nie dostanę to się poirytuje i to już będzie koniec i oh nie ona musi dostać! Muszę jej zrobić! Teeeraaaaz! Wiem, że mam silny charakter. Wiem, że jestem osobą dominującą i dość łatwo jestem w stanie zjednać sobie sympatię i pograć na emocjach drugiej osoby.. Ja naprawdę to wszystko wiem.  Jednak ja jestem osobą staromodną. Dla mnie facet powinien być tym dominującym. Tym, który wie czego chce, twardo stąpa po ziemi, potrafi się sprzeciwić i uargumentować swoje zdanie, często mnie do niego przekonując. A jak na złość wszyscy faceci którzy mnie spotykają jedzą mi z ręki i kumpelki się śmieją że ja prowadzę realny harem, bo mam chłopaka od gotowania, chłopaka od śpiewania kołysanek, chłopaka od słuchania jak mi źle, chłopaka od tego i tamtego. Do tego jeszcze mnie coś nosi, bo mi ich wszystkich tak cholernie szkoda, bo oni są tacy ciepli, kochani i do rany przyłóż- nie jestem w stanie powiedzieć nic złego na temat wielu z tych kolegów. Niektóre dziewczyny naprawdę czegoś takiego szukają, niestety nie ja. Nie jest to absolutnie mój typ faceta. Nie chcę typa, który będzie przytakiwał na wszystko co powiem, mówił mi jaka jestem piękna, cudowna, wspaniała, pozwalał na wszelkie zachcianki i mówił “ojeju Ty biedna” jak coś spierdolę. Chcę faceta z krwi i kości, takiego mocnego z jajami! Zawsze lubiłam zadziornych egoistów. Kręci mnie pewność siebie, wręcz przesadna pewność siebie, takie jestem boski i wiem że myślisz że jestem boski bo to widzę w Twoich oczach, oł je. Już sobie zapowiedziałam, że poswatam ich z wolnymi koleżankami bo zasługują na szczęście. Naprawdę na nie zasługują. Niestety nie widzę nawet opcji, żeby mogli go zaznać ze mną.

Teraz przechodzimy do drugiej strony medalu: samotna a w tłumie. Co z tego, że za mną zawsze porusza się wianuszek facetów, jak wszyscy są ciepłe kluchy i nikt nie wykona żadnego, nawet najmniejszego ruchu? Wszyscy koledzy. Koledzy i już. Jestem kobietą, nie będę pierwsza kogoś zapraszać na randkę, nie walnę gdzieś w rozmowie “słuchaj, może spróbuj ze mną”, bo mi nie przystoi, bo jestem damą, bo jestem kurwa staroświecka!

Pierdolę taki system. Facetów na prawo i lewo, no niby można przebierać, ale CO Z TEGO skoro żaden nie ma na tyle jaj, żeby zrobić cokolwiek poza odwiezieniem mnie do domu w nocy czy przykryciem kocykiem? No i co ja mam zrobić w takiej poronionej sytuacji? Nigdy nie odmawiam spotkań, chętnie odwiedzam nowe miejsca, próbuję nowych rzeczy, nikogo nie unikam, samotnie czy w grupie zawsze jestem pod ręką, naprawdę się staram. Już mnie policzki bolą od uśmiechania się. No i co? I nic!

O tym, że jestem wolna, od zawsze wolna i niezmiennie wolna wiedzą wszyscy, bo ja mimo poker face nie kryję się z faktem, że moje życie prywatne nigdy nie istniało i zapewne istnieć nie będzie. Duma zabrania mi pęknąć i po prostu wykrzyczeć komuś że ja mam dosyć wiecznych niewolników na smyczce i chce po prostu normalnego, swojego faceta. Mam dosyć facetów którzy przy mnie walą “rany ale Ty pięknie wyglądasz” i dodają pod nosem “ech… muszę sobie poszukać dziewczyny”. I czego Ty ode mnie wymagasz? Podniesienia rączki i krzyknięcia “wybierz mnie!”? Siedzę koło Ciebie, jest wieczór, gapisz się na mnie od kilku godzin, uśmiecham się, prowadzę konwersację, po czym stwierdzasz że musisz sobie znaleźć laskę i uciekasz myślami gdzieś do kogoś innego, w ogóle zmieniając temat. To jest frustrujące. Nawet sobie kupiłam koszulkę z napisem “single and available” naprawdę, jak bardziej zdesperowanym można być? Mam dosyć wchodzić w kolejną dekadę jako osoba wolna. Zawsze wolna, wiecznie wolna.

Nie wiem czy to jest klątwa osoby atrakcyjnej? Że ludzie nie chcą spróbować, bo się boją zimnego kubła na głowę? Wiem, że się zmieniłam. Zauważyłam, że ludzie którzy mnie nie widzieli po 6 lat stwierdzają wprost że się ze mnie zrobiła szprycha i żyleta. Okey zrozumiałam aluzję, wyrosłam, mam cycki, jest pr0. Skoro teraz nagle wszyscy na mnie lecicie i praktycznie każdy koleś jakiego znam przeżywa/przeżył fascynację moją osobą i WSZYSCY wkoło o tym wiedzieli, czemu nikt nie spróbuje mnie zagadać, zaprosić na spacer, cokolwiek? Co ja mam zrobić? W życiu nikomu nie odmówiłam. Latam po kinach, kebabach, teatrach, knajpach sushi. Jednak latam jako koleżanka. Ot koleżeńskie spotkanie tu i tam. Bywa.

A ja mimo iż ładna, wykształcona i generalnie nie głupia dalej wolna. Otoczona wianuszkiem piesków śliniących się na mój widok, ale nie będących w stanie wydukać słowa czy przejść do rzeczy. Jak tak dalej pójdzie obrosnę w pajęczynkę. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. Nigdy nie miałam faceta.

Nie rozumiem.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (30)

Faceci to chuje a i tak ich kochamy..


Źródło: użytkownik

Mojej przyjaciółce, spodobał się pewien chłopak, który był z naszej szkoły, starszy o dwa lata. Nie wiedziałyśmy o nim nic kompletnie, oprócz tego, że jest ‘dresem’. Nasze zainteresowanie jego osobą przyjęło się we wrześniu, wraz z początkiem roku w nowej szkole. Pewnego dnia, na lekcji informatyki bardzo się nudziłam i postanowiłam napisać do niego, miałam numer telefonu z portalu społecznościowego. Pierwsze teksty typu ‘siema, co tam?’ i tak się zaczęło, dokładnie 6.10.2010r. Pisaliśmy, dużo rozmawialiśmy, nie spodziewałam się zupełnie po nim tego, jakim jest chujem. Pewnego wieczoru, gdy pisaliśmy wpadł na pomysł, zadawania pytań. W trzecim dniu rozmawiania ze sobą, zapytał mnie ‘czy wolę długi upojny seks, czy szybki numerek’. Wtedy zamurowało mnie kompletnie, łzy pojawiły się w oczach i nie wiedziałam co mu odpisać. Ale mówię, dobra, co tam po paru głupich pytaniach, przecież każdy swoje fantazje. Nie powiem, bardzo dobrze się dogadywaliśmy, ale do pewnego czasu. Trochę bez sensu jest opowiadanie sobie życia i wgl, pisząc na gg, lub pisząc sms’y. Nawet się chuj w szkole nie potrafił przywitać. -,- Przez takie właśnie gadanie i patrzenie z pozytywnej strony na niego, a nie powiem podobał mi się i to cholernie bardzo, zakochałam się w nim, tak popełniłam najgorszy błąd swojego życie, zakochując się w takim sukinsynie..

W końcu mu to powiedziałam, bo skoro tak dobrze nam się rozmawiało, na to on, że nie, bo mu się odwidziało. Ale ja pisałam do niego jeszcze, on odpisywał, nieco gorzej mnie traktował pisząc ze mną, ale ja głupia zakochana byłam! W końcu zapytałam tego gnoja, czy ma to jakikolwiek sens, on powiedział, że NIGDY z tego nic nie będzie, stało się to 15.10.2010r. Na to ja w płacz, i już się do niego nie odzywałam przez pewien czas, bo go kochałam, na prawdę po raz pierwszy zrozumiałam, co to znaczy miłość, tylko szkoda, że w takiej osobie. A że kochałam ‘S’, to chciałam z nim rozmawiać, ale on nie chciał, za chuja! Po pewnym czasie, a dokładnie w nocy z 5 na 6 marca pocięłam sobie lewy nadgarstek, tak wiem, że on nie był, nie jest i nie będzie tego wart, ale co stało się. Krew leciała mi gramami, milimetr głębiej i mogłoby mnie już tutaj nie być. Bliznę mam do dzisiaj.

Jego jak u mój kumpel, powiedział mu to, co robię. Dwa słowa mojego ideału ” mam wyjebane ” . Mogłam się spodziewać tego po nim.. No ale co, przyszedł sylwester, pare zaproszeń na imprezy, ale nie potrafiłam się bawić przez niego, bo szaleńczo go kochałam. Nie wspomnę o opuszczeniu się w nauce. Tyle zawdzięczam temu chujowi, że to jest poezja! Kiedyś się odezwał, bo wysłałam do tego kumpla sms’a i odpisał z telefonu ‘S’, mówię dobra, może nawet o tym nie wie, miałam bynajmniej taką nadzieję, a że nadzieja matką głupich, a ja jestem jej córką to już inna sprawa. Siedzę nudzę się nagle sms od kochanego ‘S’ o treści znaku zapytania, na to odpowiedziałam tym samym. I tak zaczęła się rozmowa o co chodzi itd, skończyła się na słodkim klnięciu. Ja załamana, że ma takie zdanie o mnie, nie chciałam żyć, nie widziałam sensu mojego życia, wzięłam wszystkie możliwe tabletki przeciwbólowe w domu, w tym 9 polopiryn.. Owocowało dwoma zasłabnięciami. Wszyscy mi truli, że on nie jest tego wart, ni chuja, ale ja swoje. Leczyłam się z tej chorej miłości, w między czasie zdążyłam zauroczyć się dwa razy, do dziś są to moi kumple, którym bardzo dziękuję, za to że są. ;) Kuzyn jednego z nich.. właśnie kolejny debil, który mnie zafascynował. Spotykałam się z nim, wraz z całą paczką. Spodobał mi się jego charakter, oraz sposób w jaki na mnie patrzył. Aż w końcu, doszło do wyjścia na piwo 6.05.2011 (równe siedem miesięcy!!!). Po wypiciu, odeszliśmy od wszystkich on rzucał mi patyczki w stanik, po czym chciał je wyciągać, pozwoliłam mu parę razy, niech się chłopak cieszy, zwłaszcza, że był z nami ‘S’ i chciałam, żeby był świadomy tego, że nie tylko on jest numerem jeden w moim życiu.

Cwaniak powiedział, że jak ‘P’ mnie przeliże to dostanie 5zł, ja nie miałam nic przeciwko, po pierwsze byłam trochę pijana, po drugie baaaaardzo mi się podobał i podoba ‘P’. Zmieniliśmy miejscówę, ja szłam z ‘P’ z tyłu, za wszystkimi, polami szliśmy więc raczej nie przejmowaliśmy się tym, że się obściskujemy. Jak jednemu tak drugiemu się to bardzo podobało, w końcu, zaczęliśmy się całować.. Pocieszał mnie, kiedy płakała przez tamtego, teraz płaczę przez niego! Wiedziałam co robię, chciałam to potraktować jak on, jako zabawę, ale niestety nie wyszło. Po jakimś czasie napisałam, czy nie ma ochoty na mały spacer ze mną, zgodził się. Zapytałam go podczas tego spotkania, czy mogłabym być jego kochanką, bo on kręcił do innej, a ja się do niego przywiązałam. Zgodził się. Byłam tak szczęśliwa, że nie da się tego opisać! Ale te piękne chwile musiały się szybko skończyć, bo to jest moje szczęście..

Wieczorem, napisał mi sms’a, że on nie chce się ze mną spotykać, bo się za bardzo chwalę, najlepsze jest to, że powiedziałam tylko zaufanym osobom, które z pewnością, nie wspomniały mu o mnie i o tym co było między nami. A i dopisał, że zmienia numer. Nie wiedziała co mam robić, zupełnie. O co mu chodzi, nic. pustka. Tak, nie odpisałam mu na tego sms’a. Kolejny chuj jebany.. Zawszę muszę trafiać na takich frajerów..

W sumie, z niego straszny babiarz, bo w mojej obecności, ale chyba mnie nawet nie zauważył, zaprosił pewną laskę na pizze, przyleciał do niej z kwiatami. Kiedy moja przyjaciółka powiedziała ‘ Jak mogłeś to zrobić?’ na to, on wzruszył ramionami. chuj jebany. Ale czuję mimo tego wszystkiego coś do niego, dzięki ‘P’. przeszło mi z ‘S’. i ile to tak będzie trwało? chcę go! ale nic się pewnie nie zmieni, bo ma na mnie wyjebane, a mimo to był ostatnio o mnie trochę zazdrosny, mimo to, że wygłupiałam się z moim kumplem, a później dał mi bluzę. NIE ROZKMINIAM TEGO DEBILA, ale się w nim zakochałam.

Posted in Pozostałe, ZwiązkiComments (34)

Głupie dziewczynki


Źródło: użytkownik

Prawdą jest, że świat dzieli się na dwie połowy. Oczywiście chodzi tu o połowę męską i żeńską. Od tysiąca lat kobiety i mężczyźni, mimo że nie mogli się ze sobą dogadać, zawsze byli ze sobą. Zakochują się w sobie nawzajem. Lecz często miłość ta nie zostaje odwzajemniona.

Dlaczego? Z prostego powodu. Kobiety nigdy, ale to przenigdy nie polecą na kogoś kto się w nich kocha. Za to na tych, którzy je zlewają lecą jak pszczoła do miodu. Głupie suki! Kurwa ja pierdole! Do tego, gdy taki macho chuj je porzuci, one się wypłakują i kurwią na cały gatunek męski, uogólniając, że wszyscy faceci to świnie. No jasne, kurwa przez jednego cwela cały męski gatunek został przyrównany do trzody chlewnej. A może byście dziewczynki do kurwy nędzy w końcu zaczęły zauważać wspaniałych, inteligentnych, miłych, szarmanckich mężczyzn, którzy życie by za was oddali? Naprawdę, to że ktoś nie wygląda jak Di Caprio i nie zachowuje się jak nadęty buc, myślący tylko o sobie, nie znaczy, że jest cipką, która nie potrafi dobrze zerżnąć taką panienkę. Ba! Potrafi być nawet lepszy od takiego pajaca!

Nienawidzę głupich kurew, które zamiast dostrzec wspaniałych facetów, których mają wokół siebie, lecą na macho penisów, a potem wyżalają się, że wszyscy samce na świecie to pierdolone świnie! Czas kurwa ogarnąć cipę i nabrać dystansu do frajerów.

Posted in ZwiązkiComments (29)

I obyś zdechł – czyli mega długi wykurw.


Źródło: użytkownik

Z reguły staram się nie użalać nad sobą, bo nie widzę w tym sensu. Oczywiście – jak każda dziewczyna, której buzują hormony, mam słabsze dni – jednak ogólnie jestem okazem optymizmu.  Wracając do meritum sprawy…
Nie mam się za jakąś zajebistą laskę. Jestem w miarę normalna, proporcjonalna, dbam o siebie.  Może nie chodzę w typowo “dziewczęcych” ciuchach, bo lubię spodnie i bluzy i czuję się w nich dobrze, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Z charakteru też jestem w miarę okej – jak każdy mam wady i zalety, mam ich świadomość, więc staram się nad tym panować.

Chyba ciąży nade mną jakieś jebnięte fatum, które nie pozwala mi się normalnie i po ludzku zakochać w normalnym chłopaku, tylko zawsze wyszukuję jakiś udziwnień, przez co się robi jeszcze gorzej.

Po kolei mówiąc, zacznijmy od największego błędu życiowego:

S, zwany też później pieszczotliwie przeze mnie Kretynką to mierzący około sto osiemdziesiąt cztery centymetry wzrostu blondyn. Był to kiedyś przyjaciel byłego chłopaka mojej byłej przyjaciółki. 31 maja 2009 roku *pamiętam to dokładnie, nie wiedząc kurwa czemu* miałam tą niewątpliwą przyjemność spotkać i poznać S wraz z kilkoma kolegami. Mały dodatek do jego osoby: trzy lata starszy (właściwie cztery, ma czelność być ze stycznia), flirtujący z każdą napotkaną dziewczyną.
Jak to się stało, że go poznałam? Otóż, wraz z moją cudowną byłą przyjaciółką udałyśmy się na Basketmanię i gdy przechodziłyśmy przez rynek, nagle wyrosła przed nami grupka pięciu rosłych chłopaków, których moja przyjaciółka poniekąd znała za pośrednictwem swojego byłego chłopaka. Zaprosili nas do KFC – posłusznie się zgodziłyśmy, tylko jak będziemy wracać.
Nawet sama dokładnie nie wiem jak to się stało, ale po tym całym spotkaniu w KFC zaczął do mnie pisać – najpierw przez nk, potem na gadu. Ba! Zdarzały się sytuacje *potem coraz częściej*, że dzwoniłam do niego na telefon. Zaczęły się wakacje, a że rok temu byłam totalną idiotką nie znającą natury facetów, to myślałam, że jest wszystko okej. Byłam w niego zaślepiona jak w obrazek, śmieszne.. Ba! wydawało mi się, że jest idealny – i czasami tak go nazywałam. Moim ideałem. Żałosne, wiem.
Nie wiem, dlaczego zaczął ze mną pisać, skoro rok temu wyglądałam jeszcze gorzej niż teraz. Jedna z teorii mówi, że to może dlatego, że szukał dziewczyny, na której podbuduje swoją samoocenę i swoje ego – jakiś miesiąc wcześniej rozstał się z laską *teraz wcale jej się nie dziwię*. Przez całe wakacje jak głupia jeździłam na rynek, spotykałam się z nim i z jego kolegami. Kiedy byliśmy sami, zachowywał się jakby był moim chłopakiem, a mi się to podobało – w końcu, jak miało się nie podobać, jak jakiś chłopak tuli się do dziewczyny i mówi jej, że jest ładna? Typowo dla facetów, jak byliśmy z jego kumplami, zachowywał lekki dystans, mimo wszystko się jednak nie przejmowałam.
No ale bańka mydlana musiała w końcu kurwa prysnąć, a ja musiałam się obudzić z idyllicznego snu. Wszystko zaczęło się psuć, jak zrozumiałam, że się w nim zakochałam. Pierwszy raz się w kimś zakochałam – było to dla mnie nowe uczucie, zupełnie mocniejsze i wyraźniejsze od wcześniejszych zauroczeń. Oczywiście, jako idiotka rozmawiałam z nim na ten temat, strasznie za nim tęskniłam, chciałam się z nim spotkać – w końcu skończyły się wakacje, już tak często się nie mogliśmy widywać, bo ten idiota jest tłumokiem z zawodówki *ah. no tak, zapomniałam: stały bywalec nocnych klubów*.
Ale nie, jak jakaś popierdolona idiotka znalazłam inny sposób na dobijanie się. Tym sposobem było stoisko jego ojczyma, na którym on pracował. No i przechodziłam tamtędy codziennie, kiedy wracałam ze szkoły. To nic, że robiłam jeszcze większe kółko wokół domu i wracałam o wiele później – oj tam. Mogłam go zobaczyć! Ba – jego ojczym bardzo mnie polubił, śmiał się, że może się zmieni, że w końcu zwróci uwagę na normalne dziewczyny.
No, i tak chodziłam, chodziłam.. aż w końcu po jakiś 4 miesiącach od naszego poznania zaczęło mnie wkurwiać to, że nie ma czasu spotkać się na mieście i pogadać. Żeby w końcu ustalić jak to z nami jest. Zaczęłam nalegać – a to najgorsze, co może zrobić dziewczyna. Naprawdę. No nic.
Potem doszło do czegoś lepszego – zaczął się spotykać z siostrą swojego przyjaciela, nic mi o tym nie mówiąc. Ona mnie znienawidziła, bo ja nieświadoma tego, co się dzieje – dzwoniłam do niego i dalej widywałam go na stoisku. Aż się w końcu o nią pokłóciliśmy..
Sprawa skończyła się tak, że w sylwestra moim postanowieniem noworocznym było o nim zapomnieć, zerwać kontakt.  Przeszłam przez dwa jebane załamania nerwowe, płakałam co noc w poduszkę, ale kuźwa udało się. Po pół roku mogłam powiedzieć, że jestem szczęśliwa i już go nie kocham. Przez ostatni rok się nie odzywał – pewnie miał na mnie wyjebane, tak jak ja już później na niego.  Byłam zajebiście szczęśliwa, do czasu… Ale o tym później.

W czerwcu 2010, kiedy byłam już psychicznie uwolniona od jakiegoś nażelowanego pedała, mogłam spokojnie się rozejrzeć za kimś nowym. Znalazłam, dwa tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego. Chłopak przez 3 lata chodził ze mną do jednej szkoły, a ja go nie znałam.  No chuj już z tym, w każdym bądź razie się widywaliśmy, byliśmy razem w kinie, wszystko powolutku… I co usłyszałam na dwa dni przed zakończeniem? Że kurwa jestem za DOBRA, żeby z nim być.  Jak kuźwa można być za dobrym, żeby z kimś być? Trzeba być Matką Teresą, czy co? Nie, wystarczy być kuźwa mną: normalną dziewczyną z dużą ilością czasu, która jest w stanie go poświęcić, żeby się spotkać z chłopakiem. Która się zajebiście szybko do ludzi przywiązuje. No to myślę sobie, że spoko. To po co mnie chuju zwodziłeś i mówiłeś te wszystkie rzeczy? Bo mu przyjaciel kazał znaleźć sobie dziewczynę. Wkurw jak nic.

Stwierdziłam, że nie. Że te wakacje będą zajebiste i były. Zaczęłam się spotykać z jednym chłopakiem, który był starszy o dwa lata i strasznie się mną opiekował. Ja rozumiem, że można być opiekuńczym, ale kuźwa nie aż tak, żeby mi mówić, że mam nie iść blisko jezdni, bo jeszcze mnie coś rozjedzie. Kurwa, czy jestem małym dzieckiem? Nie. No to prawie jak Milena w Galeriankach mu powiedziałam baj, że fajne momenty przeżyliśmy… no ale koniec. Co najlepsze, pocieszał się w ramionach mojej byłej przyjaciółki, o której wcześniej mówił, że nie mógłby z nią być.  Pozdrawiam kurwa.

Jakoś niespecjalnie później chodziłam na spacery ze znajomym swojej przyjaciółki. Zajebiste poczucie humoru, zawsze miał czas. Jak się później okazało, chodzące dziecko. Kurwa, nie mogę być z kimś bardziej dziecinnym od siebie, bo nie mam cierpliwości.

Kończyły się wakacje, aż tu mój braciszek wpadł na pomysł wyjazdu nad morze. Ucieszyłam się, bo jechałam z nim po raz pierwszy na wakacje, w dodatku do jego najlepszego przyjaciela M., którego sama lubiłam. Pojechaliśmy pociągiem, 8 godzin jakoś szybko zleciałam. To nic, że dopiero w trakcie podróży dowiedziałam się o tym, że w mieszkaniu zastanę jeszcze jednego mężczyznę – trzy lata starszego ode mnie brata M. Zawsze spoko! Wysiedliśmy na stacji, doszliśmy do domu, wchodzimy – jebnęłam. Wysoki, zielone oczy, brunet. Czyli ideał, jakby nie ujmując. No pierwszego dnia się jakoś tak zgadaliśmy w miarę, byliśmy nawet wszyscy razem na meczu piłkarskim, aż tu wieczorem nadarzyła się okazja – mój brat, M. i jeszcze jeden znajomy tej dwójki wyszli na noc na imprezę do jakiegoś klubu, gdzieś w Trójmieście. Zostałam z najmłodszym z facetów sam na sam, na całą noc. Oglądaliśmy razem filmy, oczywiście do niczego nie doszło, ale zasnęliśmy razem na kanapie. Następnego dnia ogłosili nas małżeństwem i tak się zaczęła ta przyjebana historia.

Po powrocie do mojego ukochanego miasta na południowym-zachodzie Polski, mój “mąż” nie przestawał do mnie pisać. Jak się okazało, ja też się mu spodobałam. Pisaliśmy tak ponad dwa miesiące, chłopak dzwonił do mnie, pisał na gadu, na facebooku… Gadaliśmy nawet przez skype. Po pijaku potrafił mi nawet powiedzieć, że mnie kocha. Oczywiście kuźwa – jak to ja – byłam przeszczęśliwa i nie widziałam nic podejrzanego w tym wszystkim. W końcu przyjechał do nas z M. na mecz. Myślałam, że to jakoś inaczej będzie wyglądać, że chociaż uda nam się pogadać czy coś. Ale nie kurwa, bo po co – jak szybko przyjechali, tak samo wyjechali, a ja zostałam z pojebanym buziakiem. No nic, nie skomentuję.
Ale zaczęło się coś psuć po tym wyjeździe. Psuć… To znaczy, że nie było już rozmów przez telefon, czy skype. Skończyły się zapewnienia o jebanej przeprowadzce i zmianie kierunku studiów. Skończyło się całe pierdolone “kocham Cię” po pijaku. Ale nic, dalej rozmawialiśmy. Mówił mi, że chciałby ze mną być, ale odległość, ale nasi bracia. I tak doszliśmy jakoś do punktu grudniowego, w którym ja miałam urodziny. Miał przyjechać – oczywiście zjebał sprawę, nie przyjechał. Wcześniej jednak wkurwiłam się i za namową przyjaciółki napisałam do niego, że trzeba to kurwa w końcu wyjaśnić, jak to z nami jest. Czy ja mam na niego czekać ze świecą, czy mam nie szukać chłopaka, co on właściwie tak naprawdę czuję. Podczas tej rozmowy uświadomiłam sobie, że go kocham, jak nic. A chłopak mi napisał, że on się nie przeprowadzi na pewno w tym roku, no ale jestem dla niego ważna, chciałby ze mną być i tak dalej i tak dalej. No chuj. Tydzień później jebany chuj zmienił zdanie. Napisał, że mam na niego nie czekać. Że właściwie, to on nie wie co on do mnie czuje. Że lepiej mi będzie bez niego, że jestem dla niego jak siostra. Wkurwiłam się jak mało kto, no w końcu przez 4 miesiące pierdoli mi takie słodkie rzeczy, że aż się mdło mogło zrobić, aż tu nagle taki tekst. Ba! Dwa dni później dowiedziałam się od jego brata, że ma dziewczynę, tylko kurwa zapomniał mi o tym powiedzieć! Jak ja się o tym dowiedziałam, momentalnie się z nim pokłóciłam i zerwałam kontakt. Ja tak mam, palę za sobą wszystkie mosty.
Miałam zjebane święta, nawet sylwestra – w końcu kochałam tego bezmózga. Mottem nowego roku zostało “i obyś zdechł”, a ja zaczęłam się jakoś podnosić. AŻ TU KURWA na początku stycznia dowiaduję się o 6 rano od własnej matki, że za 20 minut mój brat, jego dziewczyna i właśnie ten tępy chuj stanie w drzwiach naszego mieszkania. Myślałam, że mnie coś trzaśnie, no ale chuj. Przyszedł, traktowałam go jak powietrze. Nie to, żebym się jakoś specjalnie musiała nad tym natrudzić.
Wróciłam do domu ze szkoły, na szczęście miałam mało okazji, żeby go w ogóle widzieć, ale kiedy się już tak działo, ignorowałam go strasznie. Taki był zamysł, wiedziałam, że to w końcu zadziała.  Jednak moja psychika nie wytrzymała i musiałam się jakoś wyładować. Włączyłam muzykę u siebie w pokoju i patrzyłam się przez okno, starając powstrzymywać jebane łzy, aż tu nagle przyszedł on, kazał mi spojrzeć mu w oczy i przeprosił. JEBANY MANIPULANT. Wiedział doskonale, że uwielbiam zielone oczy. Wiedział, że kurwa nie mogę się oprzeć, kiedy on się na mnie gapi. Przeprosił i wyszedł z mojego pokoju.
Resztę tego wieczoru spędziliśmy u mojego brata w pokoju. W końcu na chwilę wyszedł ze swoją dziewczyną, a ja zostałam z tym bezmózgiem sam na sam. Powiedział mi, że ta o której słyszałam, to to wcale nie jest jego dziewczyna. A ja głupia uwierzyłam. Na domiar złego, pocałował mnie. Kto jak kto, ale ten idiota umie całować, więc momentalnie mu wybaczyłam. Wyjechał tego samego dnia, wieczorem.

Wpadłam na zajebisty (tak wtedy myślałam) pomysł – pojadę do niego na ferie! Trułam rodzicom głowę, aż się zgodzili. Co najlepsze, w ferie wypadały Walentynki – idealnie! Byłam podjarana w chuj, naprawdę. Starałam się niczego nie planować, no ale wiadomo – jakieś wyobrażenie było. Na pewno nie spodziewałam się tego, co miało nastąpić.
Chłopak okazał się być chujem i to totalnym. Pomijając, że dowiedziałam się o kilku (naliczyłam z przyjaciółką 6, oprócz mnie) dziewczynach, z którymi regularnie pisał i mówił im te same rzeczy, co mi. Z tego co się dowiedziałam z jego wiadomości *nie mówcie, że jestem świnią, bo je przeczytałam – byłam ciekawa, kto do niego napisał*, regularnie sypiał z kilkoma, mówił im, że mu na nich zależy, ale nie wie co czuje, po czym nagle kontakt się urywał. Ba! Pisał ze swoją obłąkaną byłą, której powiedział – UWAGA – że chciałby mieć z nią dziecko! NO KURWA. KTÓRY NORMALNY facet pisze coś takiego swojej byłej?

Jazdę zrobiłam niemiłosierną, ale idiota nie wiedział o co chodzi. Tłumaczył się, że są Walentynki, że chce je spędzić tylko ze mną *bla bla bla*, że przecież jakby kogoś miał, to z nim by teraz siedział. Ni chuja, nawet prezentu od niego nie wzięłam. Podjęłam decyzję, że wracam do domu.  M. wrócił z romantycznej kolacji ze swoją dziewczyną, a ten bezmózg wyszedł na imprezę. Następnego dnia z racji, że no Trójmiasta nie znam, miałam zwiedzać z tym idiotą, ale nie wrócił z imprezy rano. Na szczęście niedaleko od mieszkania była galeria, wzięłam więc swoje pieniądze i klucz do mieszkania, po czym wyszłam. W drzwiach spotkałam ów idiotę, od którego tak jebało fajkami i alkoholem, że rzuciłam mu zwykłe “śmierdzisz” i wyszłam. Wróciłam po półtorej godziny, obkupiona w chuj – musiałam przecież się jakoś odstresować, po czym M. wyszedł i zostałam z idiotą sam na sam. Chciał zwiedzać Gdynię, ale powiedziałam, że mam wyjebane, przeziębiłam się i zostaję w domu. Biedaczysko zaczęło wokół mnie skakać, zrobił mi nawet herbatę z miodem, został moją poduszką, żeby mi było wygodnie i włączył serial, który miałam ochotę obejrzeć.

Mój pociąg był o 4:30, to koło 3ej stwierdziłam, że wypadałoby się umyć. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Później przyszedł czas na kolację, a właściwie śniadanie, więc otworzyłam lodówkę szukając czegoś do przekąszenia. Kiedy zamknęłam drzwi, za nimi stał już idiota, który wygłosił swoją mowę o tym, jak to mu na mnie zależy i jak bardzo by chciał ze mną być, ale nie może, po czym mnie pocałował. Jebany, wiedział, jak mnie podejść. Nie powiem, że chwilę to trwało, bo trwało nieco dłużej, no ale w końcu przyszedł M., a ja się z idiotą udaliśmy na dworzec, gdzie odstawił mnie do pociągu. Tam też dostałam buzi, zresztą kurwa nie jedno. Usiadłam w przedziale i wróciłam do domu..

PRZEZ CAŁE jebane ferie byłam szczęśliwa, aż do pewnego pięknego dnia, kiedy ten frajer ustawił sobie status w związku na facebooku. NIKT kurwa, NIKT nie wiedział o kogo chodzi. Napisałam kulturalnie, żeby pozdrowił dziewczynę, na czacie. Okazało się, że jest ze swoją byłą! Tak! Z TĄ POJEBANĄ, która odpierdalała mu różne akcje, przez które miał problemy. Tak, ta była, której napisał, że chce mieć z nią dziecko. Tak, ta była, która kurwa go prześladowała, odkąd się rozstali. Spoko, pozdrawiam. Nie wiedział, za co byłam wkurwiona. To nic, że jednego dnia się ze mną całuje, a kilka dni później kocha inną i z nią jest. NIC KURWA SIĘ NIE STAŁO.

Najlepsze – wyparł się tego, że się całowaliśmy. Dla niego jestem tylko siostrą.  JEBANIEC. Dano mu do zrozumienia, że chcę mieć od niego spokój i od tamtej pory się.. nie odzywa ; ]

Na koniec tego zajebiście długiego wykurwu powiem jedno: I OBYŚ CHUJU zdechł.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (14)

Zakłamane słodkie idiotki i niewyżyci BEZUCZUCIOWI faceci – to mnie boli!!


Źródło: nasza-klasa-foto.pl

Ja pierdolę, wkurwia mnie taka dziwka dająca nagie foty daje do neta, a kurwa ma krzywe nogi, płaską dupę, ogromne bary, grube uda i mimo, że jest szczupła, to wygląda chujowo. Poza tym jakoś na żywo nie widziałam, żeby nosiła krótkie spódniczki i ciuchy podkreślające figurę. Ewentualnie z cycami na wierzchu lata, bo ma w miarę ok.
Ale jak ja ubiorę krótką spódniczkę i podkreślam swoje walory, ale nie po kurewsku, tylko elegancko, to kurwa zaraz wszyscy wyskakują ze swoimi jebanymi komentarzami (no nie wszyscy, ale wielu) np. kolesie, których olewam i nie chcę z nimi być i takie tępe pizdy jak ona, które myślą, że jak udają “słitaśne” na co dzień, to jak pokażą swoje kurewskie oblicze w necie to nikt się nie dowie jakie są (abstrahując od tego, że jebie się na prawo i lewo, a kreuje się na dziewicę orleańską w rozmowach z ludźmi). Wkurwia mnie, że ta pizda jebana daje te foty i chce żeby ją wszyscy podziwiali i pisze: “ojejku jaka jestem brzydka”,a pod tym komentarze:”śliczniutka :*:* ależ nie przesadzaj księżniczko, przecież jesteś najśliczniejsza i masz bardzo zgrabne nóżki, bo ona daje nagie foty, a później podpis, że ona i jej grube nogi…
Fakt, są niezgrabne, ale kurwa, skoro uważa, że są grube (uda ma grube, reszta ok, ale i tak krzywe i niezgrabne), to na chuj robi takie zdjęcia?! I kurwa oczywiście photoshop na cały ryj, sztuczne rzęsy, bo ma oczy takie, że bez makijażu wcale ich nie widać i daje takie jasne światło na nos żeby nie było widać jakiego ma kartofla, cycki powiększy, nogi wysmukli i te inne sztuczki PS, a kolesie się podniecają. Co prawda kilku ją wyzwało od kurew, ale ogólnie jej kurestwo jest przyjmowane z szeroko pojętym entuzjazmem wywołanym wśród osobników płci męskiej.
Ale jakbym ja dała takie foty to by się zaraz pewnie dojebali, bo jak się ubieram normalnie, tylko kobieco i maja waty, to co dopiero, jakbym miała TAKIE foty?  Oczywiście tego nie pochwalam i wkurwia mnie fakt, że takie szmaty źle robią i je ludzie podziwiają, bo myślą, że photoshop = rzeczywistość, a ja się nie szmacę i nie nakładam szpachli na twarz, a kurwa ciągle tylko krytyka z każdej strony. Wkurwia mnie ta jebana hipokryzja facetów mówiących, że wygląd się nie liczy….

Jestem naprawdę atrakcyjną dziewczyną, ale nie korzystam z tego do końca, bo faceci, na których trafiam to chuje i chcieliby mnie tylko i wyłącznie przelecieć. I TO JAK NAJSZYBCIEJ. Tak jest zawsze. Chciałabym znaleźć faceta, z którym mogłabym porozmawiać o muzyce, sztuce, psychologii, polityce, psychiatrii -  czyli tym wszystkim, co mnie interesuje. Ale nie kurwa! “Nie ma chuja we wsi.” Kurwa wszyscy tylko by mnie chcieli ruchać, ale żeby się zapytać jak się czuję i dlaczego jestem smutna to już kurwa NIE. Mogę sobie pomarzyć…

Wkurwia mnie ta ich mentalność, bo to, że ktoś dobrze wygląda, to nie znaczy, że nie ma kurwa uczuć!
Dbam o siebie, ale nie daję takich zdjęć do neta, nawet usunęłam konto na nk, bo uważam, że to głupota tam dalej egzystować i chcę mieć święty spokój od frajerów, bo i tak tylko debile do mnie pisały, a żaden normalny chłopak, który by  nawet nie był jakiś super przystojny, ale chociaż w miarę “normalny” z wyglądu nie napisze, tylko jakieś nażelowane pedały albo koksy ;/

Nie będę kurwa ubierać się jak jakaś cicha mysz, by udowodnić swoim wyglądem, że nie jestem laleczką. Mam na to wyjebane, bo przyjaciele wiedzą jaka jestem. Ale dlaczego normalni faceci boją się do mnie podejść?

Ostatnio gadam i smsuję z takim jednym kolesiem, który nie jest jakiś super przystojny, ale za to sensowny, normalnie się ubiera i wygląda na to, że nie myśli o tym jak wygląda i żeby tylko poruchać. Niestety nie pociąga mnie z wyglądu, nie ma tej chemii… Ale cieszę się, że mam nowego, normalnego kolegę.
Chciałabym poznać faceta, który umiałby mnie przytulić nie myśląc o tym, żeby mnie zaliczyć i żeby umiał się wczuć w moją sytuację… A jednocześnie – by był dla mnie atrakcyjny nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Chociaż…kto wie… może coś zaiskrzy – gość jest naprawdę w porządku. Jednak boli mnie to, co ostatnio przeszłam i chyba stawiam jakąś niepotrzebną barierę…
Mam dość kurwa wszystkich kolesi mówiących, że wygląd się nie liczy. No kurwa, liczy się, ale wy byście chcieli tylko takie ładne dziewczyny ruchać, ale nie wpadniecie na to, że one też mają serce, rozum i potrzebują tego, by je przytulić i wesprzeć kiedy jakieś tępe pizdy się dopierdalają do nich o nic, a same się dowartościowują kurwa, jakimiś beznadziejnymi kurwa softporno fotami kurwa. Jestem taka zła, że wyjebałabym je wszystkie w przestrzeń kosmiczną kurwa.
Dlaczego normalni faceci boją się do mnie podchodzić tylko kurwa potrafią się oglądać za mną?!?!?!?! Bo kurwa nie robię z siebie zakonnicy i ubieram się jak kobieta dbając przy tym o to, żeby mieć zawsze zadbaną fryzurę i wyglądać czysto i schludnie, a nie jak jakaś tandetna Barbie ze spalonym ryjem?!
A te pizdy udają słodziutkie i niewinne,nie wyglądają jak Barbie, ale za to kurwa kurwy z nich jak skurwysyn.

Kurwa nawet jak idę w dresie wyrzucić śmieci to widać jaką mam figurę i jestem z tego zadowolona, ale kurwa, chcę, żeby ktoś spojrzał na mnie jak na człowieka, a nie jak na obiekt seksualny!!! Najbardziej wkurwia mnie to, że się szanuję, mam ambicje, idę na wymarzone studia i w ogóle chcę coś w życiu osiągnąć, ale na to mają wszyscy panowie wyjebane! Liczy się, że fajna dupa do ruchania. I tu kurwa się mylą. Bo kurwa nie dla psa kiełbasa. Wolę patrzeć na zakochane pary idąc chodnikiem i w środku cierpieć, niż dać się wykorzystać.

Jak jakiś facet chce się ze mną bliżej zakumplować, to później wychodzi szydło z worka – jeżeli nie chcę za szybko przejść na kolejny level znajomości, to nara! A czy ja muszę być łatwa?! Nie. Nie i chuj. Nie będę działać wbrew sobie, bo jeszcze bardziej bym cierpiała. Ja potrzebuję wyrozumiałości i uczucia.
Nie jestem jakąś cnotką niewydymką, ale na miłość Boską kurwa, czy oni nie mogą czasem trzymać łap przy sobie i przytulić bez żadnego wędrowania łapą do majtek?!
Ja pierdolę, rozumiem jeszcze, gdybym robiła sobie takie foty jak ta dziwka, o której wspomniałam na wstępie. To zachęca facetów, na pewno. Ale czym sobie ja, kurwa,na takie traktowanie zasłużyłam?!?!?!?!

Szanuję się, ubieram kobieco, z klasą, a nie jak tandetna zdzira z bazaru, a mimo to nie trafiłam dotąd na faceta, który by mnie pociągał z wyglądu i był inteligentny, także emocjonalnie. I żeby do jasnej cholery mnie przytulił. Tak po ludzku. Co mi kurwa z tego, że się ślinią na mój widok, jak nie mogę kurwa, liczyć na wsparcie i przytulenie?!?!? Kurwa, pojmijcie, że każdy ma uczucia! Nie oceniajcie dziewczyn patrząc tylko przez pryzmat wyglądu, że jak ładna ,to zaraz musi być łatwa. A jak niełatwa, to znaczy, że coś z nią nie tak. Właśnie nie, drodzy panowie, to z Wami jest coś kurwa nie tak!!!

Jestem miła dla ludzi, towarzyska, życzliwa, ale chuj… To i tak kurwa NIC nie daje, bo oni kurwa chcą się tylko lansować jaką mają dziewczynę,a kurwa jak ona się czuje i czy się z nią liczycie to już chuj, macie wyjebane!!!!

A jak słyszę teksty znajomych pseudokoleżanek “Ja nie wiem, czemu ona sobie nie umie znaleźć faceta. Ja z jej wyglądem to bym zmieniała facetów jak rękawiczki”
I wtedy sobie myślę:”Tak, głupia kurwo, bo ty byś przed wszystkimi rozkładała nogi, ale nie każdy jest taki.” :(

Kurwa dajcie mi nadzieję, że są jeszcze normalni faceci na tym świecie, bo kurwa wykituję.
I przepraszam mężczyzn, którzy mogli poczuć się dotknięci tym, tekstem,ale to są moje refleksje dot. facetów, których miałam NIEPRZYJEMNOŚĆ poznać…
To dołuje, bo myślę ciągle: “Co ze mną nie tak, że wciąż na takich trafiam?” I jeszcze te kurwa idiotki mnie wkurwiają…
Nie piszcie mi, że to wszystko dlatego, że tak przeklinam, bo inaczej się na co dzień wypowiadam, niestety wkurwienie sprawia, że mam już wyjebane na kulturę i chcę sobie tu poprzeklinać eh :(

Na imprezach poznani – wszyscy tacy sami… Na studia idę… Jeszcze trochę czasu do października… Kierunek humanistyczny, zatem marne perspektywy na poznanie jakichś facetów, bo większość to będą dziewczyny… A tych paru pewnie będzie zajętych albo jacyś kurwiarze…
Dziewczyny, czy Wy też macie aż tak przejebane z facetami? Dlaczego tak jest, że gdy dziewczyna jest porządna, dba o siebie, jest otwarta na ludzi, jednak nie pozwala, by ją faceci źle traktowali, to paradoksalnie ciągle trafia na takich chamów i skurwysynów? :( (

Posted in Erotyka, Ludzie, ZwiązkiComments (73)

Facet


Źródło: asianpopcorn.com

Ok dowiedziałam się dzisiaj ze istnieje taki portal na którym można się wyżalić bez zawracania dupy, no to kurwa zaczynam.

A mianowicie kurwa o facetach! Normalnie mnie wkurwia, gdy chłop nazywa kobitę dupą, albo gada “ja pierdolę ale dupa” a takiego nie można nazwać praktycznie nijak, nie ma, do cholery, żadnego wulgarnego określenia, tym bardziej jak jest jeszcze na czym oko zawiesić.

Czytałam ostatnio forum o takim piosenkarzu, i trafiłam na komentarz “fajna dupa z niego jest”. No to ja se myślę: kurwa, przecież to jest takie kurwa genialne! Idzie sobie śliczny koleś, a ty se  myślisz “ja pieprzę, jaka z niego ZAJEBISTA DUPA, kurwa, gdybym tylko miała kutasa to bym go wyrżnęła w dupsko bo jest tak zajebiście ładny. I kurwa jeszcze bym mu obciągnęła tak żeby bolało żeby kurwa mać myślał jak mnie podnieca.

Tak, kurwa, jebię to ze słowo “dupa” jest r. żeńskiego, mam to gdzieś. Jak se idzie kurwa ładny chłopak to go będę określać jak chce bo tak mi się DO CHOLERY podoba.

No i huj. Macie kurwa odwet. Ja też mam kurwa krew a nie wodę, jakieś znikome ilości testosteronu czy huj czego tam jeszcze, chce mi się obciągać kutasa bo mam kurwa 19 lat. A jak jeszcze obejrzę hentaja z chłopakami albo znajdę w necie jakiegoś nieletniego chłopaczka z perwersyjną buzią mówiącą “wyruchaj” to mnie normalnie bierze i kurwa mam żal że go nie mogę wymacać.

Ech, to się kurwa napisałam… Dałam zdjęciem Miyaviego, dlatego że- o właśnie, kurwa! dupa z niego zajebista i dałam dlatego że Azjaci są tak wykurwiście ładni i różni, nie mają takiego owłosienia, wielkich łap i strasznego śmiechu jak niektórzy. I te ich oczy… O KURWA!!!;)

Posted in Erotyka, LudzieComments (38)

Moja osobista kumulacja


Źródło: life.icrontic.com

No to przyszedł czas, owieczki, i na mój wykurw.
Ostrzegam tylko, że to będzie dosyć długie.

1. Pierdolona, kurwa, rodzina.
Chciałam wypocząć, wyjechałam do babci na wieś. I co? Wypytuje mnie, kto ile zarabia z rodziny, obrabia wszystkim równo tyłki, pcha we mnie jedzenie, aż do oporu, truje mi dupę, żebym odwiedziła drugą babcię, mieszkając 2 kilometry dalej, bo jakby nie patrzeć, to rodzina. A broń Bosze, żebym wspomniała, iż w wyborach jestem za Komorowskim- od razu wrzask, że prywatyzacja szpitali. W żadnej z owych kwestii nie uznaje odmiennego zdania ani jakiegokolwiek sprzeciwu, bo ona wie lepiej. Idąc po najmniejszej linii oporu, odwiedziłam babcię numer dwa, mimo że tej cholery nienawidzę. Tak, cholery- nie mam do niej najmniejszego szacunku, po tym, jak oskarżyła mnie, że otrułam mojego cholernego ojca i dlatego nie żyje. Jak kurwa otrułam?! Był jebanym alkoholikiem i zachlał się na śmierć, a mi, jako czarnej owcy w rodzinie, wcale nie było przykro z tego powodu. Nie zamierzałam opłakiwać tej pustej skorupy, która była potworem- dla mnie umarł on dawno temu, kiedy wpadł w ten cholerny nałóg. No nic, poprzeklinałam sobie, a tymczasem- wizyta u owej babci. Dowiedziała się, cholera wie skąd, że nie przyjechałam na Wszystkich Świętych na jego grób. Tak, oczywiście, już jadę, pochowała go we wsi obok, mam tam kurwa 60 km od siebie, a w tym wypizdowie nie ma żadnych autobusów w święta. Samochodu nie mam.
Żółć tego mohera zżera, że to mi się dostała renta po ojcu, najchętniej by mnie za to zamordowała, mściwa jędza. Mam 17 lat, ani razu przez te wszystkie lata nie zadzwoniła do mnie. NIGDY. Z mojego rodzeństwa jestem jej jedyną wnuczką, taka powikłana rodzina, no ale cholera, ani razu?!
Wytrzymałam u niej 40 minut. To i tak aż nadto. Gdy wróciłam do babci numer 1 (tak będę je odróżniać, będzie Wam łatwiej się zorientować), normalnie mnie nosiło z nerwów. Jako że pisanie jest moją ulubioną formą ekspresji własnych uczuć, przemyśleń, refleksji- wyżyłam się w przezornie zabranym zeszycie. Pomogło, nie było ofiar w ludziach.
Kurrrczę, co do kwestii wymienionej na początku wpisu, nienawidzę narzucania mi czyjegoś zdania, poglądy na świat mam już dawno wyrobione, ale babcię bardzo kocham, ma swoje wady, ale któż ich nie ma?
Dalej- moja siostra. No cholera, moja mama wyjechała razem z bratem do Niemiec, jestem sama w domu- ona jest już mężatką i ma swój własny kąt.
Kurwa, oboje zarabiają, dużo swoją drogą, ale kompletnie nie potrafią gospodarować pieniędzmi. Po opłaceniu rachunków, bo z kolei moja matka, dobra i kochana dusza z niej, ale także niesamowicie roztargniona, często zapomina o takich przyziemnych sprawach jak płacenie rachunków- odsetki narastają, a jako że na czas wyjazdu przerwała pracę, a nie ma płatnego urlopu- koniec końców, na miesiąc, po opłaceniu wszystkiego zostaje mi około 700 zeta. Mi tam spokojnie wystarczy, ale moja siostrzyczka doi ze mnie kasę tak, że mi nie starcza. Ani myśli oddać. Tak, mogłabym jej odmówić kolejnej pożyczki- no ale jak ją zostawić bez pieniędzy? Zbyt miękka jestem.
Nie mogę na niej kompletnie polegać. Z jej winy, przez jej cholerną niefrasobliwość, gdy chodzi o sprawy innych ludzi- przegapię jutrzejszy koncert Comy, na który się napalałam od miesięcy. No kurczę, uwielbiam ten zespół, aż mi żal cztery litery ściska, no ale co mogę zrobić? Przecież się nie rozpłaczę, utarło się, że jestem twarda, więc trzeba pozory zachowywać, nawet w chwilach największych rozczarowań.

2.Popierdolone społeczeństwo. Tak, kurde, przechodzę okres buntu, widzę to dokładnie i jestem z tego zadowolona- ani mi się myśli pogodzić się ze stanem otaczającego mnie świata. No bo co to kurwa ma być?
Cholerny wyścig szczurów, walka o stołki, segregacja rasowa, korupcja, aż miło, dręczenie zwierząt, totalna znieczulica, współczynnik empatii i altruizmu na minusie. Często widać promyk czystego dobra, owszem, ale zaraz kurwa ginie przygnieciony falą mroku. Cholera, nigdy nie byłam pesymistką, wierzę w ludzi, w ten świat, ale gdy mnie nachodzi nastrój czysto refleksyjny, gdy sobie przysiądę gdzieś z kubkiem kawy i słuchawkami na uszach, gdy się zamyślę- to wszystko we mnie uderza. Niby świat idzie coraz dalej, mamy postęp cywilizacyjny, ale czasem krok do przodu z innej perspektywy okazuje się krokiem do tyłu. Mimo postępu techniki, my sami nie stajemy się bardziej cywilizowani.
Naprawdę, chciałabym być taką typową, pustą laską, która tego wszystkiego nie zauważa. Gdzieś wyczytałam, że im więcej się rozumie, tym trudnej o szczęście. To prawda.

3.Religia.
Dopiero w tym roku przystąpiłam do bierzmowania. Dlaczego? Wcześniej przechodziłam potężny kryzys wiary, nie chciałam, nie mogłam, nie potrafiłam się przemóc. Dziś także nie wierzę, choć bardzo bym chciała- nie dla pierdolonego zbawienia, bo mam em… gdzieś takie niebo, gdzie, by trafić, trzeba zapierdalać do kościoła i codziennie odklepywać wyuczone na pamięć formułki modlitw, gdy nie wystarczy być po prostu samym z siebie dobrym człowiekiem- dla siebie, dla innych, nie dla cholernej zapłaty. Chciałabym uwierzyć, by po prostu czuć, że to wszystko ma sens, że ta cholerna kolejka górska, w której siedzimy, nie zmierza wprost ku nieubłaganej zagładzie, że ktoś czuwa nad nami. Czuć, że w chwili prawdziwej słabości pomoże mi modlitwa.
Myślałam, że to bierzmowanie jakoś mi pomoże- owszem, przeważyły też względy praktyczne, bycie rodzicem chrzestnym, ślub etc.
Pomogło? Gdzie tam! Chodząc na próby, zauważyłam, jak wszyscy to traktują na “odpierdol się”. Gimnazjaliści- rozumiem, ale księża?! Tą obojętność było po prostu czuć. Ot, kolejne pokolenie. Skoro mają to swoje powołanie, powinni chociaż mieć z tego mała radość, prowadząc swoich podopiecznych ku kolejnemu przystankowi w drodze do zbawienia.
Gdzie tam.
Chciałam o tym moim kryzysie porozmawiać z kimś. Znajomi? Nie, uwielbiam ich, aczkolwiek gdy w jednej z rozmów okazało się, że moja przyjaciółka nie rozumie sensu słowa “egoizm”, a inna nie skojarzyła, o co chodzi w zdaniu “zastanawianie się nad problemami natury egzystencjalnej w oparciu o filozofię Nietzschego”, to zaprzestałam prób. Ksiądz? Nie, ksiądz, który mnie uczy, jest fajny, lubię go, aczkolwiek nie z nim chciałabym porozmawiać, gdyż raczej nie byłby obiektywny.
mama? Tak, padło na nią. Usłyszałam, że opętał mnie Szatan.
Dałam sobie spokój. Nie uwierzę, choć to balansowanie na krawędzi ateizmu męczy człowieka. Wypadałoby się jakoś określić, ale jakim sposobem?

4.Faceci.
Dlaczego większość z Was myśli dolnymi partiami ciała? Cholera, co bym nie przeszła ulicą, to jakiś gamoń musi mnie zaczepić. Na palcach jednej ręki mogę policzyć, ilu facetów zwróciło uwagę na moją (tu będę nieskromna) inteligencję i wiedzę. Nie, Wy widzicie tylko pakowanie, kolorowe, nęcące opakowanie na cukierku- tymczasem to, co najlepsze, jest przecież w środku, ale po co się męczyć i odwijać papierek, by to wnętrze poznać, skoro można cieszyć oczy zewnętrznością?
Ja pierdolę, niedługo sobie chyba kwas siarkowy wyleję na twarz, żeby w końcu znaleźć faceta, który będzie miał gdzieś mój wygląd, z którym będę mogła pogadać. A o czym? O moich tak zwanych konikach- filozofii, psychologii, systemie. Ale do cholery, kogo z moich równolatków to interesuje? Nikogo. Seks przecież nie wymaga myślenia, wyjście na imprezę nie równa się dyskusji na nieco poważniejsze tematy.

Miało być tego więcej, ale generalnie, to po wyrzuceniu z siebie tych kilku słów ochłonęłam, efekt będzie jeszcze wzmocniony, kiedy sobie pobiegam, a później wpadnę do kogoś na piwo. Tak, na piwo- jestem cholerną hipokrytką, o. ;)

No to miłego, letniego wieczoru ;)

Posted in KumulacjaComments (20)

Jebani faceci


Wykurw trzymany w sobie coś około 2 lat. Typ wymarzony, marzyłam o nim odkąd pamiętam. Aż tu nagle na wyświetlaczu w telefonie 1 nowa wiadomość od: nieznajomy. Myk patrze, miłe słówko, od słowa do słowa. Dobrze wiem kto to. Uradowana cała w skowronkach. Wakacje niby przypadkiem w tym samym miejscu, umowa, że musimy się zgadać na kolejne takie. Mniej więcej 2 miechy zabawy w kotka i myszkę tzw. Zakład. O co? O banalnego buziaka. OK niech będzie oczywiście ja cała kurwa szczęśliwa bo za typem mogłabym iść w ogień. Okazuje się iż jedziemy razem z rodzinkami nad może. Normalnie bajka, aż nie mogłam uwierzyć, wszystko o czym marzyłam: Chłopak po prostu coś wspaniałego, wspólne wakacje itp nagle się stają rzeczywistością. Wyjazd. Zajebiście po prostu, codzienne wspólne spacery za rączkę, pocałunki na plaży o zachodzie słońca, zasypianie w jego objęciach, budzenie się, co tylko sobie kurwa mogłam wyobrazić to wtedy nagle stawało się rzeczywistością. Koniec wyjazdu, ok przecież znamy się nie od dziś będziemy się spotykać, daleko od siebie nie mieszkamy. Namiętne smsy, rozmowy, spotkania. Nosisz istny scenariusz love story.  Po 6 miesiącach “bliższej znajomości ” i 2 konkretnych on nagle mi mówi, że jednak nie możemy być razem, że znajdę sobie innego lepszego. Nosz kurwaaaa!!!  Spotkaliśmy się, oddaje mu pierścionek ten spojrzał na niego i wyjebał ze złością w oczach, kurwa o co chodzi? Siedzę ryczę, dlaczego? Co robiłam nie tak? On nic po prostu nie jest wystarczająco dla mnie dobry. Kurwa człowieku, nikogo w życiu bardziej nie kochałam i nie pokocham bo miałam nie jednego a to co do ciebie czułam wyróżniało się!!! Wiem co to było a ty to tak zakończyłeś!! Potem kolejne już nie planowane wakacje wspólne. Początkowo ani mi ani jemu sytuacja nie pasowała, dystans był jak cholera. Potem nagle przeciągłe spojrzenia, przytulanie, udawanie, że niby przyjaciele a jednak coś było i jest na rzeczy. WTF? Kurwa człowieka kocham jak głupia pizda, a on? Nic kurwa. ” Znajdziesz sobie lepszego” noosz kurwa, ja pierdole. Jak można robić coś takiego?! Pytam się kurwa no?! Rozkochać a potem w huj zostawić?! Co to do cholery ma być?! Faceci ja was proszę OGARNIJCIE SIĘ DO KURWY NĘDZY!! Pierdolicie, że co kurwa kobiety dwulicowe, że szmaty, że lepiej jak ” jeden klucz otwiera wiele kłódek ale źle gdy jedna kłódka da się otworzyć wieloma kluczami ” ? że się puszczają, że pierdolą to a robią co innego! Kurwa ludzie to się w głowie nie mieści jak można być tak pojebanym i tak zabawiać się z czyichś 100% szczerych uczuć ! KURWA JA CIE DO CHOLERY KOCHAM !!!!

Inna sprawa, znasz kurwa sobie taką osobę, od takiego kurwa gówniarza małego. Wszędzie z nią chodzisz, wiecie o sobie wszytko praktycznie. Podstawówka, ok zawsze we dwie. Wcześniej zerówka i piaskownica to samo. Potem gimnazjum nowe znajomości ale ok nadal ważna ta jedna, a po tam huj wszystko strzelił. Już mam na ciebie wyjebane. Dlaczego? Bo się znamy. Wcześniej kurwa się przez tydzień nie odzywa, a na pytanie dlaczego nie powiedziała o co chodzi ona z tekstem wyjeżdża, że ona o takich sprawach nie rozmawia. Nosz kuurwaa. Bo co kurwa nowe znajomosci to stare w odstawke?! Ile razy te nowe zawiodły a stara była zawsze po tej samej stronie co ona?! Kurwa zawsze, nie było takiej sytuacji gdzie byłoby inaczej!!! Ale huj to wszytsko strzelił nowi są ważniejsi, bo co cie kurwa moze obchodzić to, że byłaś dla niej jak siostra. Zawsze obok niej, czy dobrze czy źle. Huj z tym wszytskim. Morał jest krótki i niektórym znany ludzie to egoiści i w większości chamy. Zapamiętajcie to kurwa, inni to są tak perfidne świnie, że po x latach znaomości podczas jakiejść kłótni może znaleść fakt, taką szpilkę i rzucić ci ją prosto w twarz i celujac szpilką prosto w serce, raniąc i zamykając tym człowieka na zawsze. Nigdy nie mówicie nikomu całej prawdy o sobie, zawsze te największe sekrety i tajemnice pozostawiajcie dla siebie, bo nie masz pewności czy nikt ich potem przeciwko tobie ne użyje. Pisz se kurwa pamiętnik ale nie mów ich nikomu bo potem będzies ztego gorzko żałować. Ucz się kurwa na moim błedzie.

Dziękuję możesz isc już w huj spac, może i wykurw troche ulżył i dał do myślenia.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (36)

Blachary i inne


Żyjemy w pokoleniu blachar, pustaków i zniewieściałych mężczyzn, którzy coraz częściej spędzają więcej czasu przed lustrem niż my- kobiety. Blachary to bardzo często dziewczyny dla których wygląd jest najważniejszy. Powiecie, że mam kompleksy i zazdroszczę im, bo pewnie sama jestem pryszczatą grubaską i nie wiem co to mydło:) Ale właśnie chodzi o to że tak nie jest. Jestem przeciętna jak wiele dziewczyn. Nie uważam się za piękność ale za brzydką też nie. Tylko przeciętna. Dlatego myślę, że mogę spokojnie powiedzieć, że blachary to pustaki lecące na kasę nie na osobowość. Idealnie wpasuje tu się cytat z dosyć znanego filmu Galerianki : „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać”. Tak myśli chyba niestety większość dziewczyn. I chodzi mi tu o te, które nie mają szacunku do samej siebie. No ale dobrze, teraz zapewne powstaje pytanie spędzające sen z powiek : Czemu takie dziewczyny chodzą jeszcze po świecie skoro większość populacji zwyzywa je od najgorszych? No właśnie większość. Śmiem twierdzić, że więcej niż połowa tych facetów którzy twierdzą, że trzeba tępić blacharstwo poleci za taką jak pies za suką. Więc nie należy twierdzić, że to tylko wina dziewczyn, bo Wasza także panowie. Ale z drugiej strony jak to mówią : “Jak suka nie da to pies nie weźmie” i w tym także jest trochę racji. Zawsze mówiłam, że “chłop” wszystko by przeleciał ale jak przyjdzie co do czego żeby się ożenić to dziewicy szuka na żonę bo pewnie tak najlepiej. A potem się bulwersują na forach, że teraz żadnej 20-latki to dziewicy nie znajdą bo takich to tylko ze świecą szukać. No ale jak mają je znaleźć skoro sami przyczyniają się do tego, że ich nie ma. Nie wiem czemu ale wydaje mi się że mężczyźni są paradoksem sami dla siebie postępując w ten sposób. Nie chcę żeby teraz wyszło na to, że nie daj Boże bronię blachar tylko wkurza mnie, że wszystkie dziewczyny są wrzucane do jednego worka, a przecież istnieją jeszcze takie, które się szanują. Podsumowując wychodzi na to, że sami sobie wyrządzamy krzywdę, ponieważ sami tworzymy społeczeństwo, w którym dziś żyjemy. I chociaż może to nie rasowy wykurw to mnie to pierdoli bo musiałam to gdzieś napisać

Posted in SzybkieComments (8)

Fochy faceta


Co chwila słychać tylko, że to kobiety mają wiecznie fochy. Gówno prawda! Jest piątek i ostatkami swoich sił dożyłam zakończenia tego pierdolonego roku szkolnego i po prostu mnie zmogło. Położyłam się do łóżka i kurwa nie mogłam z niego wstać. Widocznie ja pierdole tego mój organizm potrzebował. Więc dlatego ze byłam umówiona z moim chłopakiem i znajomymi na piwo napisałam, ze nie przyjdę, wyjaśniając jak się sprawa ma. Ale zamiast usłyszeć w glosie mojego lubego jakaś troskę, o to co mi się stało, to kurwa ten “głos” wyrzutu jakby kurwa świat jebany się walił że raz nie przyjadę. “a czemu jesteś zły? “no bo myślałem, ze przyjedziesz, ale ok, nieważne”. Ja pierdole, kurwa, ważne! Nie róbcie fochów jak 5-letnie dzieci, tylko zacznijcie myśleć mózgiem!

Posted in SzybkieComments (6)

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.