Tag Archive | "Ludzie"

święta


Źródło: www.google.com/images

Święta Bożego Narodzenia są chyba najbardziej wkurwiające. Ten zapał w przygotowaniach, mordowanie Bogu ducha winnego karpia ku uciesze podniebień biesiadników, pogoń za prezentami „gdzie by tu najtaniej obkupić zasraną rodzinkę” z obłędem w oczach po zasyfianych hipermarketach. Wkurwiają mnie wyuzdane życzenia przy opłatku z wyszczerzonymi jak piła łańcuchowa w grymasie uśmiechu zębami…budzą się wtedy we mnie instynkty mordercy. Jak banda obłudników łamiąca się opłatkiem, na co dzień życząca sobie otwartego złamania kręgosłupa, może być aż tak zakłamana. Może i są w tym szaleństwie wyjątki ale z mojego doświadczenia poranne rzucanie w siebie prezentami i wywijanie przed nosami choinkowym łańcuchem to raczej norma.

A broń panie na pasterkę. Rewia mody, obgadywanie wyliniałego futra sąsiadki i kaprawe od nadmiaru po wigilijnego alkoholizowania, wytrzeszczone oczy napotkanych po drodze paserkowiczów, trzęsie mnie do porzygu. Najebałeś się to siedź w chacie przed swoją nowiutką, kupioną na raty w świątecznej promocji plazmą, delektuj się dalej mózgotrzepami pośród wybałuszonych z chciwości i zawiści spojrzeń zaproszonych znajomych. Za parę dni wszystko wróci do normy i dalej w robocie będziesz jeden i druga oddawać z czcią i namaszczeniem ogólnemu plotkowaniu i złorzeczeniu.

Hollywoodzkie grymasy i zawistne spojrzenia kwestujących to standard. I nieważne, czy dają czy zbierają. Kto ile dał, czy wziąć resztę, banknocik czy moneta? A niech ktoś przyjdzie a małym dzieckiem które ośmieli się płaczem przeszkodzić w anielskich pieniach zidiociałych dewotek -„uciszanie bachora i ogólna wypierdolka” w kierunku „nieporadnych rodzicielsko” pomaga mi spojrzeć trzeźwo na bożonarodzeniową obsesję. Wszystko pośród „allelujek” i podobnych pobożności. Czy ci ludzie są pierdolnięci i nie maja nic innego do roboty. Jak tak ma to wyglądać to ja przechodzę na szintoizm.

Jedną tylko widzę w tym wszystkim niewinność i szczerość -dzieci. Bo chyba tylko one  się tak  naprawdę cieszą.

Posted in Ludzie, PozostałeComments (2)

Dziwny naród


Źródło: użytkownik

Siema
Może mi ku*wa wytłumaczcie skąd się wzięła ta mentalność Polaków . Czy my musimy zawsze narzekać przykład są wybory i powiedzmy 30% nie zagłosowało tłumacząc sobie że ten wasz jeden głos jest nic nie warty a potem co oczywiście narzekają choć według mnie nie powinni mieć prawa skoro nie głosowali. Druga sprawa to zazdrość no ku**a jak sąsiad kupi sobie telewizor to co robi polaczek oczywiście że od razu po tym jak się dowiedział kupuje większy i nie zdrapie tych śmiesznych naklejek tylko je zostawi by wszyscy widzieli. Trzecia i ostatnia kwestia którą chcę poruszyć to patriotyzm a czym on jest w dzisiejszych czasach znajomością jednej więcej zwrotki hymnu (której i tak nie zna większość Polaków) kupowaniem polskich produktów czy płaceniem podatków  oświećcie mnie bo ja Kur***a nie wiem !!!

Posted in Ludzie, PolitykaComments (5)

Gdańsk


Źródło: użytkownik

Dużo słyszę, czytam (czasem pojawi się cos tutaj na wykurwie) na temat tego, jaka “to Warszawa niedobra, a jej mieszkańcy to buractwo”. Fakt stolicę Polski mało znam (ostatnio to tam byłem jeszcze będąc w podstawówce), lecz takie wpisy dały do myślenia.

W każdym mieście można spotkać zarówno ogarniętych normalnych ludzi, jak i totalne buractwo, co przyjechało z jakiegoś pierdziszewa i myśli, że jest takie “miejskie”, co za tym idzie- lans na całego. Analogicznie jest w Gdańsku, z tym, że oprócz buractwa z zadupi do zestawu dochodzi ok. 80% “rodowitych” gdańszczan (wszyscy wiemy, że prawdziwych Gdańszczan w większości wymordowano podczas II Wojny Światowej), którzy uważają się za wielmożnych “panów”, a tak naprawdę dysponują IQ równym cenie najtańszego biletu SKM. “Nowobogaccy” którzy mają mieszkanie na zajebisty kredyt, a wożą się 20-letnim złomem z Niemiec kupionym na giełdzie w Pruszczu.

Doprawdy- ja nie ogarniam paru rzeczy w “gdańszczanach” (w końcu są Gdańszczanie i “gdańszczanie”). Po pierwsze- zero kultury. Pamiętam jak chyba z pół roku temu robiłem zakupy w jednym ze znanych na całą Polskę sklepie- ot tak sobie kupiłem coś do żarcia. Pakuję sobie już je do plecaka wszystko elegancko, a tu gość się wpierdala z zakupami i do mnie z tekstem “wypierdalaj”. Nie poczeka chwilę, bo miałem już prawie ogarnięte, tylko skacze od razu.

Inna rzecz- nazywanie “sztuką”, “dziełem artystycznym” totalnego gówna. Wyjaśnijcie mi, jak wielkim, ambitnym dziełem może być baba z ryjem całym w spermie trzymająca banana? TO JEST PYTANIE NAUKOWE NR 2

Dobra zamiast tu pierdolić o ludziach, lepiej powiem, co mnie tak naprawdę wkurwia w tym mieście zwanym Gdańskiem.

Po pierwsze- SKM czyli “szybka” kolej miejska. Stare, rozjebane składy (kurwa już na byle pipidówę jeździ coś lepiej wyglądającego- chyba nikt mi nie powie, że np MRD jest mniej komfortowy w porównaniu z EN57, ba- wystarczy sobnie porównać EN57 od SKM i EN57 od Przewozów Regionalnych), coraz wyższe ceny, stara i dziurawa jak gacie po tacie sieć trakcyjna (przez co dochodzi do rytuału zwanego zerwaniem sieci trakcyjnej- prawdziwy mieszkaniec Trójmiasta choć raz musi to przeżyć :D ). I oczywiście żadnych nowych składów, ani zmodernizowanych, nie będzie na Euro 2012 stacji Gdańsk Śródmieście, o sieci trakcyjnej możecie zapomnieć. I to wszystko ku radości zarządu SKM (tym razem szczególnie pana L., bo pana G. wyjebali chyba).

Ostanie zerwanie sieci trakcyjnej- co mi z tego jak można było jeździć tramwajami z Wrzeszcza do Głównego na bilecie SKM, jeżeli nikt o tym nie raczył poinformować? PATOLOGIA, CHLEW I BRAK ORGANIZACJI- tak można określić SKM.

Po drugie- wieczne remonty. Jak tu się nie wkurwić, kiedy wszystko jest robione z głównym kryterium “byle jak najtaniej” i w konsekwencji wszystko się wlecze. W konsekwencji poruszanie się po Gdańsku jest bardzo utrudnione- A to linia tramwajowa, która była kilka lat remontowana raz jeszcze do remontu pójdzie, a to załatają drogę która i tak później będzie dziurawa. I miasto zakorkowane. Oczywiście nikt nie wpadnie na pomysł kapitalnego remontu torów tramwajowych na Stogi- chuj, że jedzie się tam bardzo wolno i przez zniszczone zwrotnice jeszcze trochę i dojdzie do wypadku.

Po trzecie- trakt Św. Wojciecha. Pewnie Św. Wojciech się w grobie przewraca, jak widzi stan traktu nazwanego jego imieniem. Droga która jest “oknem na świat” Gdańska (oprócz linii kolejowej E65, ale o tym za chwilę) jest totalnie rozjebana, jazda przez nią polega na modleniu się, by kół nie zgubić, o korkach nie wspomnę i opóźnionych autobusach. Oczywiście w miejsce dziur co się robi? Albo łata, albo lepszy numer- kostkę w dziury co większe się układa (m.in. tak jest w Lipcach). Prosta droga zaczyna się dopiero za tablicą z napisem “Pruszcz Gdański” (zobaczcie- Pruszcz niby taka pipidówa, a drogi ma lepsze niż o wiele większy Gdańsk- niebawem do zestawu będzie drugi wiadukt czynny, ulica Kasprowicza przeszła kapitalny remont- teraz jest normalna droga, a nie jakieś płyty- jeszcze tylko Gałczyńskiego i Kochanowskiego. A jak wrócą pociągi na obecnie nieczynną linię do Kartuz to już w ogóle będzie można powiedzieć, że “Pruszcz zawstydził Gdańsk”).

Wróćmy do Gdańska- komunikacja miejska. Nie ma nic bardziej doprowadzającego do stanu wkurwienia, niż autobusy które sobie nie przyjeżdżają (np. autobus 200 o 11.33). Autobusy- klima, niska podłoga, przegubowce- ogólnie by było full wypas, ale…

Idę w kierunku dworca w Pruszczu. Widzę autobus 207 do Gdańska. Słyszałem tyle, że coś szorowało o drogę od spodu autobusu. Ja pierdole- kto jest taki wybitny w tym Gdańsku żeby puszczać na trasę autobus z defektem? Jakoś nie widziałem, żeby np. Veolia (linia 50 do Tczewa), czy busiarze wozili pojazdami, w którym coś ma za chwilę odpaść. Nawet prywaciarz od linii “3″, u którego autobusy to 20-letnie pojazdy z Niemiec nie puszcza w trasy niesprawnego autobusu.

Za przejazd takim autobusem ZTM Gdańsk sobie bierze ponad 3,40zł (ulgowy 1,70zł- jak ktoś kupuje w kiosku to wyda 1,40zł).

Modernizacja E65- owszem- ta moderna jest bardzo potrzebna (przynajmniej jazda przez Orunię to nie będzie 30 km/h). Niemniej jednak wkurwia mnie to, że PKP niezbyt odpowiednio się do tego przygotowało poprzez np instalację ulepszonych urządzeń do sterowania ruchem (SBL to chyba już za wiele jak na PKP). W konsekwencji pociągów za dużo nie jest, część z nich zastępują autobusy zastępcze, spora ich ilość zaczyna bieg w Tczewie.

Najlepsza to tutaj znów jest SKM- zamiast załatwić honorowanie we wszystkich pociągach PR (w wakacje tak było i nikt nie płakał przez to)- załatwili na kilka pociągów- reszta to zastępcze autobusy z Gdańska do Pruszcza, którymi niemalże nikt nie jeździ. Znajdzcie mi drugie takie miejsce, gdzie się odpierdala podobne numery. Bezsensowna ta zastępcza komunikacja autobusowa bo np 0 7 z Pruszcza jedzie autobus zastępczy. Jednocześnie jedzie też pociąg PR. Powiedzcie mi – czy to jest normalne?

Wjeżdżasz do normalnego miasta. I co widzisz? Kilka domków, nowych, czystych, jakieś bloki, panoramę miasta. Tak wygląda przeciętne przedmieście pierwszego lepszego miasta.

Wjeżdżasz do Gdańska. I co widzisz? Baraki, stare kamienice, w których tynk odpada, a od czasów powodzi w latach 90-tych nikt jakoś nie raczył odnowić tych budynkówm jakieś napisy JP na 100%… I do tego korek.

Organizacja Euro 2012- Już wolę nie wiedzieć, co zobaczą kibice w Gdańsku. Wysiadają i co widzą? Stację “Gdańsk Główny” która cała jest obsrana przez gołębie, a nikt nie wpadł na to, by choć raz w tygodniu to ogarnąć, o stacji “Gdańsk Wrzeszcz” już lepiej nie mówmy.

Najciekawiej to jest z SKM- zamknięto linię do Nowego Portu. Teraz się ją rewitalizuje za hmmm tak na oko 3 miliony złotych (konkretniej odcinek do Letnicy). Tyle kasy idzie w rewitalkę po co? By sobie kilka razy podczas Euro SKM-ka pojeździła. I na tym koniec. Zamiast pomyśleć o jakieś lepszej rewitalizacji i przywróceniem ruchu na stałe, to się odpierdala prowizorkę.

O PKM (Pomorskiej Kolei Metropolitarnej) nic nie mówmy- zamiast coś robić konkretnego, to tylko się pisze coraz to lepsze papiery, bo “żuczki muszą jakoś przejść”, “bo linia przebiega kilka metrów obok mojego domu”. Ciekawe czy się wyrobią do 2015 roku. Znając Gdańsk- pewnie nie.

Oczywiście “gdańszczanie” pójdą i będą jak zwykle głosowali na budynia, który pozamyka szkoły średnie, a narobi gimnazjów. Ciekaw jestem, co będzie, gdy ci wszyscy gimnazjaliści pójdą gdy (przecież jest wyż demograficzny z tego co wiem) skończą gimnazjum. Nie będą mieli gdzie pójść i w konsekwencji będą dojeżdżać. Lub się wyprowadzą z rodzicami w inne miejsce. Zaś w Gdańsku zostanie najgorsza patologia i emeryci.

I jak tu się nie wkurwić, jeżeli w Gdańsku się takie jaja dzieją? Chuj, szkołę skończę i się wyprowadzam, bo aż szkoda patrzeć na to miejsce. Nieżyjący stoczniowcy, którzy obalali komunę pewnie w grobach się przewracają patrząc na to co się tu wyrabia.

Najbardziej mnie przeraża wizja mieszkania tutaj- ma być niestety przeprowadzka. Jak ja po tygodniu nie dostanę skierowania do zakładu psychiatrycznego to będzie cud.

Tak tak już widzę komentarze “urażonych gdańszczan” którzy nie przyjmą na siebie konstruktywnej krytyki, bo “burak z Pruszcza się udzielił”. Też Was kocham :D

Pozdro dla wszystkich wkurwionych na Gdańsk :)

 

 

Posted in Kumulacja, Ludzie, Polityka, S. publiczne, SystemComments (20)

Ależ mnie wkurwia mój tatulek!!!


Kurwa! Zajebiście lubię długo spać i chuj mnie obchodzi czy to środek dnia czy nocy. Potrafię przespać dwie jebaniutkie doby bez wstania nawet na szczanie. Mam chujowsko lekki sen wystarczy ze ktoś mi się wpierdoli do pokoju na paluszkach to już się zrywam i w tym kurwa problem! Mój ojciec kurwa budzi się z rana i chuj jeszcze jakoś do 10 rano się pokręci po domu -coś wpierdoli- jakieś gówno obejrzy w żałosnej Tv, ale nie kurwa mi pospać nie da! Zaczyna się jebaniec nudzić to kurwa jebana w dupę mac, co? Wpierdala mi się do pokoju- niby to zobaczyć ile stopni jest za pojebańskim okienkiem(chuj ze w salonie tez jest zajebany termometr, ale widocznie kurwa za moim oknem jest inna temperatura jak kurwa za tamtym… Ja pierdole!) Dobra kurwa mówię chuj oddycham! Idę dalej spać –kontynuuje swój wykurwiasteczkowy sen i kurwa, co? Tak zgadliście… znowu włazi mi do pokoju ”a bo kurwa nożyczek szukam” tak kurwa! … Ciekawe na chuj Ci one? Chcesz sobie wycinanki odpierdolić? Dobra myślę sobie- SPIERDALAJ!… Trochę tam pośpię i ni pizdy znowu kurwa tatuś! A bo przyszedł zobaczyć czy pieseczek kurwa śpi. (Zaczynam liczyć do dziesięciu miedzy głębokim wdechem a wydechem) Tak kurwa śpi! Chuj woła psa do siebie, ale kurwa już drzwi za sobą nie zamknie-a to mnie najbardziej wkurwia! Jak kurwa jebane pierdolone drzwi były zamknięte to je kurwa za sobą pierdolnij a nie kurwa byle bym słyszała ten jebany telewizor rozkurwiony na cały regulator. Wstaje zamykam -jeszcze się położyć nie zdążę a ten już kurwa stoi przede mną. Pytam, czego? „Nie poszłabyś tatusiowi do sklepu po papieroski?” Piana już zaczyna mi lecieć z mordy… Kurwa daleko masz leniu jebitny? Mowie nie kurwa nie poszłabym, bo śpię. Weź sobie mam w torebce. Chuj- wychodzi, ale drzwi KURWAAAAAAAAA nie zamkną wiec wstaje już tak wkurwiona ze połykam łzy złości i jak nie pierdolnę jak nie zajebię z kopa tymi szmacianymi drzwiami tak kurwa mam fart, że szybki jeszcze całe… kładę się… ledwo zajebię głowę na poduszkę już się wpierdala z pretensjami ze nie musze tak wymownie trzaskać jak coś mi się nie podoba wystarczy powiedzieć- to mu kurwa mówię! Zamykaj te jebane drzwi, bo wiesz, że spać przy otwartych nie potrafię! No kurwa! Łaskawie zamkną i chuj ja jestem już tak wkurwiona, że czego bym nie zrobiła tak ni dziwki nie usnę! Ja jebię znowu kurwa dopiął swego!…Tak kurwa zaczyna się mój weekend, co skurwysyński tydzieniek! Ależ mi kurwa ulżyło…

Posted in SzybkieComments (5)

Gówno a sprawa polska


Źródło: użytkownik

Witam wszystkich wykurwowiczów. Ten wpis będzie traktować o urokach mieszkania na warszawskim powiślu, czyli wśród pięknej zieleni, ciszy, spokoju… i gówna.

Mieszkanie na powiślu ma swoje niezaprzeczalne zalety. Nie ma tu hałasu ani smrodu samochodów, są za to warunki dla dzieci – place zabaw, ośrodek sportowy, możliwość szaleństwa na rowerze, hujajnodze, deskowrotkach etc. bo w sumie albo mieszka się w parku, albo blisko parku. Niestety od zawsze istniał jeden, zasadniczy problem – chodzi mi tu o pieseczki i ich GÓWNO.

Odkąd pamiętam okolica tonęła w gównie. Pieski srali, właściciele nie sprzątali. Wiosenne przebiśniegi i gówniana breja przeszła niejako do historii tej pięknej dzielnicy – niekiedy smród niósł się taki, jakby komu szambo wylało.

Na jakiś czas trochę się zmieniło. Gówna było jakby mniej, ludzie chyba sprzątali, bo psów wcale nie ubyło. Ale teraz, po latach znowu szafa gra, “a pies sra… no czujesz to?”. Naprzeciwko mojego budynku od lat stoi sobie niewielka górka, z której dzieciaki w zimie zjeżdżają na czym tylko się da. Teraz zamieniła się w ulubione miejsce spotkań psiarzy z okolicznych budynków. Zbiera się na niej towarzycho po dziesięć osób minimum, a ich pieski latają z rozkoszą dookoła i obsrywają radośnie wszystko co kurwa rośnie. Jakoś nie widzę, żeby po takim spacerku “pańcia” czy “pańcio” skundlonego azora czy innego burka poszli i gówna posprzątali. Nie kurwa, to poniżej godności. A w zimie nie jest inaczej. Z tą różnicą, że potem dzieciaki zjeżdżają po gównie, a nie po śniegu.

Mój apel jest taki: twój pies, twoje gówno – zabierz je. Nie każdy ma ochotę wdychać smrody i oglądać efekty trawienia twojego skowyra. I bez pierdolenia, że pojemników na łajno nie ma. Pojemniki są. Nieużywane z tego co widać.

No i finito, saluto i bandziorno.

Posted in Ludzie, PozostałeComments (13)

Decydujący rok a nie wiadomo co robić.


Źródło: www.google.com/images

Zacznę od mojej osoby. Mam 21 lat, studiuje resocjalizację na 3 roku. Ogólnie mam wkurwa gdyż mieszkam sobie z mama (lat 60) jej facetem i moim bratem (lat 24), sytuacja jest taka że moja mama jest sobie kasjerka żeby sobie dorobić. Ja w tej chwili wróciłam z UK i idę na 3 rok studiów. Szukam pracy obecnie.

Przechodząc do sedna. Ten rok będzie dla mnie podejmowaniem decyzji od a do z. Po pierwsze moja mama we mnie pokłada nadzieje ze ja skoncze moje studia, pojde sobie na magisterke i bede zarabiac i jej doloze do utrzymania domu. Owszem chcialabym tak zrobic ale sęk w tym ze ja nie chce isc na magisterke na ten kierunek bo mi sie on wcale nie podoba i nie wiem co mam zrobić. Mam jeszcze opcje taka że mogę wyjechać do Anglii i tam siedzieć gdyż mam tam siostre i kolejnego brata ale z drugiej strony nie chce zostawic mojej mamy ktora wiecznie będzie jebać na tej kasie i utrzymywać ten dom. Widze jak ona po 6 czy 8 godzinach pracy przychodzi zmęczona.

Moj brat jedyne za co placi to internet ale na szczescie za neidlugo moze sie wyniesie z domu do swojej dziewczyny, facet mamy normalnie daje jej pieniadze. Ja owszem wiem ze znajde sobie prace bo to jest kwestia czasu ale nie jestem w stanie zarobic w sklepie jako sprzedawca więcej niz 1000 zl za ktore musze dojezdzac na moje zaoczne studia co tydzien i za pewne do pracy do miasta obok. Moja mama tez ma wizje ze jak nie w tą strone to zebym znalazla sobie chłopaka była z nim przez jakiś czas i on by się wprowadził do nas i byśmy wszyscy placili rachunki, no kurwa sielanka normalnie. Kocham swoją mame ale to nie jest dla mnie droga wyjścia. Nie wiem tez czy np nie zrobie tak ze skoncze ten licencjat, wyjade na rok do Anglii i bede jej przesylac jakies dodatkowe pieniadze i sie zastanowie nad tym co ja mam kurwa z tym zyciem zrobić ale wtedy ją rozczaruje chociaz wiem ze ona by uszanowała moją decyzje no ale jednak.

Ona pokłada we mnie wielką nadzieję a ja z dnia na dzień wstaje i myśle co ja mam kurwa zrobić? Zawsze mi sie wydawało że moj optymizm i ogolnie pewność siebie przezwycięży wszystko ale nie w tej sytuacji. Mogłabym rzucić monetą i zdecydować co mam wybrać ale to jest bez sensu jak dla mnie. Czasami doprowadza mnie to do szału że nie wiem co robić wtedy lubię sobie wypić drinka. Wiem że uciekanie z problemami w szklance wódki nic nie pomoze ale sprawia mi to satysfakcje przynajmniej na chwile.

Kolejną rzeczą która jak już się dołuje jest brak chłopaka. Mam 21 lat, mam powodzenie ogólnie ale nie miałam praktycznie nigdy chłopaka bo nie mogłam się przekonać do związków z racji bycia zimną suką. Jednakże jak pracowałam w te wakacje w Anglii poznałam sobie tam polaka który przekonał mnie zebysmy sobie byli razem chociaz przez ten miesiąć. Ja nie chcialam ale w koncu stwierdzilam ‘ a raz kozie śmierć’ więc niby byliśmy parą ale ja miałam w dupie taki układ. On był młodszy i miał problemy w domu, jakieś kontrolowanie przez jego matke, godzina policyjna itd. Gdy sie z nim spotykalam to zawsze bylo opowiadanie z jego strony co jest nie tak, co nowego jego rodzicielka wymyslila a ze ja wyrozumiala to zawsze dawałam mu wsparcie i wogóle. W końcu to się skończyło bo musiałam wyjezdzac do Polski. Nauczyło mnie to tego żeby nie wiązać się z młodszymi ale też tego że otworzyłam się na związki.Teraz sobie szukam kogoś ale czuję że po mału wracam do bycia zimną suką czyli flirtowanie a potem pożegnanie. Taka prawda bo ogólnie sądze iż kobiety to zimne suki.

Ma ktoś jakieś rady na to ? szczególnie na to co zrobić z tą mamą i tą resztą? Bo już o chłopaka to pies pierdolił bo z tym to sobie dam radę. Najbardziej w dupie jestem ze studiami.

Posted in Ludzie, Pozostałe, PracaComments (9)

Spuść jedynkę do piachu


Źródło: użytkownik

9 października odbędą się wybory parlamentarne. Już wiele miesięcy wcześniej zaczęła się kampanijna szopka. Politycy się do nas uśmiechają, pląsają w telewizji, rozdają jabłka, a gawiedź rzuca im kwiaty i własną odzież, coby po gołej ziemi nie stąpali. Już chyba w maju (nie jestem pewien) zobaczyłem w mieście billboard z podpisem “Premier Jarosław Kaczyński” i jego wielkim zdjęciem. No ok, nikt mu nie zabroni…

W telewizji natomiast mówi się ciągle o czterech partiach. PO, PiS, SLD, PSL, PO, PiS, SLD, PSL… Do zesrania można się nasłuchać i naoglądać ciągle tych samych osób. Nie mówię, że te partie są złe, ale chyba coś jest nie tak, skoro ciągle mówi się tylko o nich. Mamy więcej, niż cztery partie. Co więcej, te pozostałe, pomijane w mediach, również mają ciekawy program, niewykluczone, że lepszy od partii, obecnie “urzędujących”. Polska jest krajem demokratycznym. Mamy prawo wyboru, więc uszanujmy to. Libijczycy 42 lata byli więzieni we własnym państwie (oby nie zbrzydła im ta demokracja, jak u nas). My jesteśmy wolni już od ’89, a ciągle dajemy się ruchać w dupę. Na czas wyborów IQ przeciętnego wyborcy spada do rozmiaru jego buta i miast zapoznać się z programem każdej partii, wybiera tę najbardziej cukierkowaną przez telewizję.

Co ciekawe, sondaże internetowe, od tych prezentowanych chociażby w  ”Wiadomościach” znacznie się między sobą różnią. Na stronie X pierwsze miejsce należało do Platformy, zaś drugie do Nowej Prawicy. W telewizji o takiej partii wcale się nie słyszy. Oczywiście mam na myśli Nową Prawicę, bo Platformy jest zdecydowanie za dużo. Wynika to z różnicy grup społecznych (Internauci interesujący się polityką i ogólnie Polacy). To tak, jakby obliczyć procentowy udział ludzi o czarnym kolorze skóry w szkole dla czarnych i w całej Polsce. Otrzymamy wyniki 99% i 0,1%. Do czego zmierzam? A do tego, że cztery najbliższe lata najprawdopodobniej spędzimy znowu pod okupacją POPiSu.

Panowie Sobczak i Szpak w jednym ze swoich felietonów w Angorze (“Bez obciachu”) doskonale opisali w jaki sposób ci “polityczni impotenci” przedłużają sobie kadencje oraz jak możemy temu zaradzić.
Mubaraki okupują pierwsze miejsca list wyborczych. (…) Bo to ma im zagwarantować reelekcję, czyli kolejne cztery lata grzania ławy i laby w parlamencie.
Kochani, zróbmy im bardzo przykrą niespodziankę! Idźmy do wyborów z hasłem: „GŁOSUJ BEZ OBCIACHU, SPUŚĆ JEDYNKĘ DO PIACHU!!!”. Takie głosowanie umożliwi we wszystkich partiach zmianę pokoleniową i znacznie przewietrzy parlament. Spuszczając jedynki do piachu dajemy szansę tym, którzy z pewnością zasłużyli żeby być w Sejmie, ale z racji takiej, a nie innej pozycji na liście, jest to praktycznie niemożliwe. Pomóżmy im, ucierając nosa zadufanym, zarozumiałym, zblazowanym gwiazdorom partyjnym. Upokorzenie ich, to nasz wielki, narodowy obowiązek. Ten ropiejący wrzód, który od lat jest pudrowany, czas w końcu spróbować przeciąć!

Wierzę, iż bywalcy tegoż zacnego portalu zagłosują “bez obciachu” i coś się w końcu zmieni w tej Polsce… Jednak jako urodzony pesymista nie wierzę w to. Bardzo tego chcę, ale wiem, że się nie uda. Żeby gruntownie zmienić polską scenę polityczną trzeba odsunąć od władzy tych 2,3,4-kadencyjnych Kaddafich, a oni wcale nie będą chcieli się odejść. Chyba, że siłą odciągnie się ich od koryta. W sumie, ciekawie by to wyglądało.

W każdym razie zastanówcie się dobrze, na kogo zagłosować i spuście jedynkę do piachu. Musimy przynajmniej spróbować. Żeby chociaż narobić o tym szumu w Internecie.

Mam nadzieję, że napisałem to bezstronnie.

Posted in Polityka, PoważneComments (7)

Wkurwienia moje cz.4


Źródło: użytkownik

Długo nie pisałem, nie było na co się wkurwiać za bardzo, jakośtam się układało. Czar mojej melancholii prysł z dniem 1 września. Nie nie- nie chodzi mi o rozpoczęcie roku szkolnego (chociaż z drugiej strony….a o tym za chwilę). Wkurwiło mnie dość mocno sporo spraw. Oto i one:

1. Otakowcy. Rozumiem, że można lubić sobie oglądać anime, czytać mangę, słuchać japońskiej muzyki, ogólnie pasjonować się Japonią. Sam to wszystko lubię. Lecz wkurwiają mnie pajace, którzy myślą, że znają całą Japonię, deklarują, że jest tam zajebiście, choć nigdy tam nie byli, a jak zapytasz czem tak sądzi, to odsyła Ciebie do pierwszego lepszego anime. Teraz spróbuj takiemu powiedzieć, że np ich ulubione tytuły typu “Elfen Lied”, “Bokura Ga ita”, “Naruto” to syf. Ciekawe reakcje gwarantowane.

Wkurwiają mnie w otakowcach również takie rzeczy które z pozoru są błahe m.in podniecanie się, bo w anime pojawiło się coś z Polską związane czy już, myślenie “jak/a to ja jestem oryginalny/a” czy “orgazm” bo pojawiła się japońska piosenka w polskim filmie (mam na myśli “Salę samobójców”), czy też coś co mnie rozpierdala, czyli twierdzenie, że zna japoński, choć jego wiedza o tym języku jest ograniczona do słówek z anime. I tak na koty mówią “neko”, wchodząc do kogoś zamiast “dzień dobry” to “konnichiwa”- przykładów jest w pizdu.

Nie wkurwia mnie anime, manga i ogólnie szeroko pojęta kultura japońska- wkurwia mnie zachowanie ludzi określających siebie “otaku”.

2. Nie mogło oczywiście zabraknąć mojego “ulubieńca”. Czy to Dariusz z “Trudnych Spraw”?, Czy to Rebecca Black? A może Ks. Natanek? NIE- To Polskie Koleje Państwowe w skrócie PKP. Z chwilą, gdy ujrzałem nowy rozkład jazdy to mnie kompletnie rozpierdoliło . I do tego co każdy weekend rozkład jest zmieniany. Kurwa rozumiem modernizacje torów, że musi tak być, ale czy to jakiś wielki problem ułożyc tak rozkład, by nie trzeba było zmieniać go co kilka dni? Jeszcze trochę i wyjdzie na to, że częściej PKP rozkład zmienia niż ja gacie.

Oczywiście standard podróży jest zajebiście niski, ceny biletów nie poszły w dół w ramach rekompensaty, ba- znając życie pójdą w górę. Po tym płacz, że ludzie spierdalają jak pojebani do autobusów/samochodów/samolotów i likwidacja połączeń kolejowych, bo pociąg jedzie pusty i to z niską prędkością, podczas gdy polskibus.com puszcza po 4-5 autokarów, bo chętnych wielu- wyższy standard podróży, Wi-Fi i inne bajery, ale najważniejsze- CENA! Chyba raczej niewielu będzie chciało pojechać brudnym, 30 letnim pociągiem jeżeli mają alternatywę w postaci tańszego i czystego autobusu.

3. Facet mojej siostry. Ja nie ogarniam w ogóle tego typa, cyrki robi gorsze niż PiS i PO razem wzięci.

Po pierwsze- był okres, w którym moja dziewczyna leżała w szpitalu (zasłabła, później okazało się, że coś tam z sercem i nie może się przemęczać). Bardzo się o nią martwiłem, by się nic jej nie stało, spałem po 1-1,5 godziny , czasami wcale… Ten oto agent zaś przyszedł i co? Zasugerował mi bym z nią zerwał. Kurwa mać, to, że dla niego dziewczyna to mięso do ruchania nie oznacza, że ja tez muszę mieć tak zjebany światopogląd jak on. Zresztą jak pewnego razu zauważyłem z kim on się zadaje, stwierdziłem, iż nie mam zamiaru z typem wchodzić w jakąkolwiek dyskusję- babcia mówiła “nie tykaj gówna bo śmierdzi”.

Po drugie- była taka sytuacja. Obiecał mamie, że siostry nie skrzywdzi. Siostrze zaś później zaproponował seks. Oczywiście ta odmówiła, ten ją zostawił, bo ta nie chciała mu dać. Ja rozumiem, seks w związku ale czy to normalne by po niecałym miesiącu? Dla mnie nie.

Oczywiście ten do niej wydzwaniał później, przepraszał itp. Tak jak myślicie- ta głupia do niego wróciła. I teraz pytanie naukowe nr 1- dlaczego wiele dziewczyn wraca do takich skurwieli, którzy je wykorzystają i zostawiają?

Na bazie najlepszych odpowiedzi można by było napisać dość ciekawy referat o tym :)

Aktualizacja 13.09.2011- Właśnie ją rzucił. Zobaczymy co będzie dalej.

4.Moja klasa. Na początek jedna rzecz- mówiąc “moja klasa” mam na myśli ok. 95% :) Wkurwia mnie ich zachowanie na poziomie podstawówki (mimo iż jest to 3 technikum), ich prymitywne do bólu zabawy w stylu “rysujemy kutasy w zeszytach/na ławkach itp” (na czole lub na dupie niech sobie narysują), podpierdalanie plecaków itp. Ich jebnięte tekściki zerżnięte z filmików na youtube (niedawno odkryli, że istnieje taki ktoś jak Niekryty Krytyk- owszem sam lubię pooglądać, ale nie po to by uczyć się jakiegoś okrzyku “naleśnikiiiiii?!”), i do tego wieczne pierdolenie o ruchaniu o czymś świadczy. Cóż widać dzieciarnia ma deficyty, a imienia ich dziewczyn kończą się na .jpg, .avi itp Owszem jest kilka osób na poziomie, ale cóż- na mnie wypadło, że cała klasa się do mnie nie odzywa i traktuje jako zło konieczne. Chuj im w oczy będą coś chcieli to im powiem, że w klasę mam wyjebane. Przychodzę, piszę co trzeba i idę do domu.

Kurwa ja to zawsze mam pecha do klas- zawsze trafiam do takiej, gdzie jest od groma pojebanych ludzi.. Jak nie kurwa mać jebnięty wychowawca, to jebnięta klasa, lub jedno i drugie (lecz to trzecie to czasy kamienia łupanego aka podstawówka :D )

(13.09.2011- aktualizacja)

Pierdolę tych ludzi. Dziś mnie wkurwili to im powiedziałem, co o nich myślę. Chuj im w oczy, bo w dupe to by chcieli z gejami o których tak namiętnie lubią gadać (BTW czyżby byli homo?). Trudno- z pierdolcami rozmawiać nie muszę- mam trochę znajomych, jednego prawdziwego przyjaciela (no- przyjaciółkę), normalną porządną dziewczynę i nie potrzebuję kontaktu z bandą idiotów dla których dziewczyny to jedynie są na “CzerwonejTubie”.

Chwilami to ja się zastanawiam, czy iść na studia. Zanim poszedłem do technikum słyszałem ładne bajki byłej już dziewczyny, bo “w technikum będzie lepiej”. Już ja kurwa widzę jak jest “lepiej”. I co? na studiach wyjebią mnie przez okno “dla zabawy”? KURWA!

Powiecie “wyjeb im”- próbowałem, na idiotów to nie działa. To są naprawdę jebnięci umysłowo ludzie, chuj go wie skąd takie gówno wyciągnęli. Cóż nie wnikam w to, bo niepotrzebne mi to będzie w życiu.

I chuj, nie wiem co napisać dalej. Część 5 raczej nie pojawi się za szybko- znając życie znowu wkurwię się na PKP, znów mnie wkurwi jakiś życiowy absurd…

W każdym razie pozdawiam użytkowników tej zajebistej strony :)

 

Posted in Kumulacja, Ludzie, Polityka, Pozostałe, S. publiczne, ZwiązkiComments (13)

Co to za syf!?


Źródło: użytkownik

Dobra, nadszedł czas aby się w końcu rozładować…

To jest mój pierwszy wykurw, dość długo już hodowany. Pozdrawiam wszystkich wkurwiających się na rzeczywistość, będę Wam wdzięczny za wszelakie komentarze dowolnej treści. Jak się już denerwować, to na całego.

Jestem wkurwiony od pewnego czasu. Tak MEGA wkurwiony wewnętrznie. A dlaczego? Bo mam dość tego pierdolonego syfu, z którym każdy w miarę inteligentny i mniej więcej uczciwy człowiek styka się na co dzień. I to w tym pojebanym kraju, rzecz jasna.

Nie będę się tutaj nad sobą użalał czy szukał współczucia, ani też napierdalał na określonych ludzi, że są skurwysynami etc. Chodzi mi natomiast o pewne tendencje dające się zaobserwować w społeczeństwie. I to bardzo niezdrowe tendencje.

Rzecz pierwsza – kasa.

Hipokryzją byłoby pisanie bzdur typu “wszyscy bogaci to huje” (specjalnie przez “h” :D ). Sam do bogatych nie należę, wręcz odwrotnie. Nie stać mnie na to, na co stać moich znajomych na studiach; ponadto, w przeciwieństwie do nich zapierdalałem od 16-17 roku życia (w miarę możliwości) na to, żeby choć trochę lepiej żyć, a później wyjechać na studia z pierdolonego zadupia. I wali mnie to, co “rozpieszczone paniczyki” i im podobni (obu płci, rzecz jasna) o mnie myślą. A nad sobą i swoich charakterem pracowałem i pracuję cały czas. Ale dlaczego ludzie, którzy tylko dzięki swoim rodzicom i TYLKO IM żyją trochę lepiej od biedniejszej części studenckiej braci mienią się bogatymi, arystokratami wręcz. To nie oni są bogaci, ale ich rodzice, którzy zapewne na to kiedyś ciężko pracowali (dawniej studiować, to było coś, nie to co teraz). Wkurwia mnie to, że nawet od ludzi z którymi poznałem się trochę bliżej, słyszę czasami mimowolne aluzje co do mojego, skromnego stanu posiadania. Na szczęście pycha tych osób frustruje mnie tak bardzo, iż stwierdziłem, że skończę studia i zostanę bogatym… nie, nie chujem, ale CZłOWIEKIEM. Chcę godnie żyć na tej planecie (niekoniecznie w Polsce), nie martwiąc się o to, za co wyślę dzieci do nauki. I zrobię to, prędzej czy później, żeby zamknąć mordy przydupasom!

Widzicie, bez fałszywej skromności, mam perspektywę. I zawdzięczam to w dużej mierze swojej pracy i samozaparciu. Ale czemu, kurwa, w tym społeczeństwie ludzie tego nie szanują? Jak urodziłeś się nikim, będziesz nikim – wierutne kłamstwo, mające swój odpowiednik: urodziłeś się bogaty i ze znajomościami – trzymaj się wtyk i oszukuj ludzi, a będziesz na górze. Niestety, to drugie nie jest kłamstwem, ale raczej smutną prawdą o naszym, polskim, społeczeństwie. Studiuję medycynę, pewnie pomyślicie sobie: “łoo kurwa, dorobi się na łapówkach, bedzie chuj wie ile zarabiał” i takie tam. Jakbym miał rodziców lekarzy, to dużo łatwiej byłoby mi dostać wymarzoną rezydenturę (dla nieobeznanych z tematem: przyznane miejsce w szpitalu/klinice, gdzie robi się specjalizację). Może do czasu ukończenia studiów to się zmieni, ale wątpię w to szczerze. Bo do momentu specjalizacji lekarz w tym kraju jest beduinem, który dostaje kilka razy mniejsze pieniądze niż powinien, za wielką odpowiedzialność, jaką jest życie i zdrowie ludzi (w kolejnych wykurwach obsmaruje porządnie NFZ, ZUS i cały ten socjalistyczny kraj). Usiądę porządnie do książek z angielskiego, odłożę na certyfikat i spierdalam z tego jebanego kraju!

Dobra, teraz coś o kobietach, żeby zachować tradycję. Albo mam pecha, albo mam coś z głową, ale kolejna paranoja społeczna rzuca mi się do oczu. Gwoli dygresji, jestem człowiekiem, który stara się szanować ludzi obu płci (chyba, że mnie ktoś wkurwi, o co ostatnio coraz łatwiej – martwi mnie to, ale cóż…). Tylko dlaczego, do chuja, większości kobiet które spotkałem imponuje postawa “bogatego” przydupasa. Słowa mojego kumpla: “cóż, mężczyzna zawsze płaci kobiecie w różnej formie”, albo “laski patrzą na to, czy jesteś bogaty, czy nie”. Swoją drogą, gościa bardzo szanuje, głupi nie jest, a że dużo panienek zaliczył, to jego sprawa. Żeby nie było, z w/w słowami się nie zgadzam – bzdura, żałosny wręcz materializm. I wiecie co? Jeśli przeciętnej kobiety nie stać na to, żeby pomyśleć o tym, co facet ma przed sobą (w sensie perspektywę), i jak kształtował swój charakter, to ja pierdole związki z takimi ludźmi. Nie będę zabiegał o nikogo, kto mnie nie docenia, ani nie szanuje. Wiem, że co niektóre panie oburzą się i stwierdzą, że panowie to tylko na cycki, tyłek i żeby szybko dała. Słuszności im nie odmówię, seksualność jest naturalną sprawą, ale kurwa, mamy jeszcze rozum! Wszystko wraca do człowieka, nawet przez jakieś tam wyrzuty sumienia rodem z podświadomości. Traktujesz innych jak śmieci – sam tak będziesz potraktowany, choćby przez siebie samego. Moim zdaniem, niezadbane kobiety same sobie odbierają powodzenie. Żaden normalny facet nie będzie chciał być z kobietą, która nie stara się być ładna. Normalną sprawą jest też to, że związki mogą się rozpaść, a ludzie poróżnić. Ludźmi, kurwa, jesteśmy. Ale nie zwierzętami! Na litość boską, trochę szacunku do drugiego człowieka! Chyba, że wolimy się pieprzyć ze wszystkimi za każdą cenę.  Ja wolę być samotnikiem, ale z honorem. Tym samym, od wszelakiego kurestwa szerokim gestem ręki odcinam się.

Nie mam już dzisiaj weny, trochę mi ulżyło, nie powiem. Ale jak ponownie mnie najdzie, to nie zostawię suchej nitki na innych aspektach życia w Naszey Najswiętszey Rzeczypospolitey. Trzeba coś zrobić, żeby nasz piękny niegdyś kraj wrócił do dawnej świetności. Najlepiej to zaczęć od siebie. A kiedy już zrobiliśmy wszystko, co się dało a tu dalej chuj, to zagłosować… najlepiej nogami. Może jak przyrost naturalny spadnie i co mądrzejsi wyjadą, to ktoś weźmie za ryj to całe wieśniactwo (w sensie zachowania, nie pochodzenia) na Wiejskiej. Ale o tym w natępnym odcinku.

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia!

Posted in Kumulacja, Ludzie, ZwiązkiComments (7)

Camping, Natanek i ich bzdurki religijne


Źródło: użytkownik

Tak, wiem że piszę to trochę z opóźnieniem ,ale mniejsza o to. Bałwan zwie się Harold Camping – to ten pokurwiony pastor-jasnowidz co straszył końcem świata 21 maja 2011 (poza tym jest biznesmenem, pisarzem i właścicielem radia dla oszołomów takich jak on). Nie żebym wierzył w końce świata, bo to jeden z najgłupszych tematów jaki może być. Tyle  że hmm… po prostu wkurwia mnie że byle pojebany kretyn powie jakąś bzdurę i cały świat będzie o tym trąbił.

To tak jakbym powiedział “jutro gówno będzie leciało z nieba!!!” a potem powiedział “ajj jednak nie, ale za to za tydzień gówno będzie płynęło z kranu”.  Co ciekawe jego przepowiedni było więcej – 21 maj 1988, 7 wrzesień 1994, wspomniany 21 maj 2011 i – nowa data – 21 październik 2011 ! Szykujcie schrony ! Jeszcze jedna ciekawa rzecz, znaleziona na Wikipedii: “Camping na kampanię informującą o końcu świata wydał ponad 100 milionów dolarów.

Pieniądze pochodziły głównie z dochodów z działalności radia oraz datków wiernych. Camping zapowiedział, że nie będzie zwracał pieniędzy”.  No to wszystko ładnie pięknie. Jednego w tym wszystkim nie potrafię pojąć: jakim trzeba być bezmózgiem żeby dawać kasę takiemu przyjebowi? No kurwa mać, normalny człowiek od razu wie, że to bałwan i to wszystko to bzdety. Moherowe berety wersja amerykańska? Co ciekawe w czerwcu doznał udaru mózgu. No, widać że ktoś się już o niego upomina. Niech uważa, bo jeszcze się okaże, że nie dożyje do swojego końca świata.

Druga sprawa to ks. Natanek, on jest śmieszny jak rzuca klątwę na TVN, albo “palisz – nie – pijesz – nie – narkomania – nie – a może Harry Potter? TAAAAK PRZECZYTAŁEM WSZYSTKIE CZĘŚCI!!”. Albo szatańskie gry, w tym jak sam wymienił “Diabolo” (a może Diablo, panie mądry?). No i tak to się kręci. Facet pierniczy bzdury, rozbudowuje swoją wspaniałą fortecę Pustelnię (Umysłu) i wszystko gra, tylko w zasadzie – ja się kurwa pytam po co to wszystko? Z jego słynnego kazania można się pośmiać, ale jak tak spojrzeć na to z drugiej strony to on jest powalony. Tyle gada (to szatan, tamto szatan, tamto czarne aaaa szatan), że aż sam został opętany głupotą i szatanofobią.

I właśnie takie wyciągnięte z rowu wybryki natury psują opinię kościoła. Podczas swojej szkolnej drogi spotkałem kilku księży, w większości byli to normalni ludzie z którymi dało się pogadać. Tymczasem patafiany robiąco się da, żeby każdy uznawał kościół za jeden wielki cyrk dla kretynów.

“Wiedz, że coś się dzieje !”

Posted in Ludzie, SystemComments (2)

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.