
Źródło: użytkownik
Dobra, nadszedł czas aby się w końcu rozładować…
To jest mój pierwszy wykurw, dość długo już hodowany. Pozdrawiam wszystkich wkurwiających się na rzeczywistość, będę Wam wdzięczny za wszelakie komentarze dowolnej treści. Jak się już denerwować, to na całego.
Jestem wkurwiony od pewnego czasu. Tak MEGA wkurwiony wewnętrznie. A dlaczego? Bo mam dość tego pierdolonego syfu, z którym każdy w miarę inteligentny i mniej więcej uczciwy człowiek styka się na co dzień. I to w tym pojebanym kraju, rzecz jasna.
Nie będę się tutaj nad sobą użalał czy szukał współczucia, ani też napierdalał na określonych ludzi, że są skurwysynami etc. Chodzi mi natomiast o pewne tendencje dające się zaobserwować w społeczeństwie. I to bardzo niezdrowe tendencje.
Rzecz pierwsza – kasa.
Hipokryzją byłoby pisanie bzdur typu “wszyscy bogaci to huje” (specjalnie przez “h”
). Sam do bogatych nie należę, wręcz odwrotnie. Nie stać mnie na to, na co stać moich znajomych na studiach; ponadto, w przeciwieństwie do nich zapierdalałem od 16-17 roku życia (w miarę możliwości) na to, żeby choć trochę lepiej żyć, a później wyjechać na studia z pierdolonego zadupia. I wali mnie to, co “rozpieszczone paniczyki” i im podobni (obu płci, rzecz jasna) o mnie myślą. A nad sobą i swoich charakterem pracowałem i pracuję cały czas. Ale dlaczego ludzie, którzy tylko dzięki swoim rodzicom i TYLKO IM żyją trochę lepiej od biedniejszej części studenckiej braci mienią się bogatymi, arystokratami wręcz. To nie oni są bogaci, ale ich rodzice, którzy zapewne na to kiedyś ciężko pracowali (dawniej studiować, to było coś, nie to co teraz). Wkurwia mnie to, że nawet od ludzi z którymi poznałem się trochę bliżej, słyszę czasami mimowolne aluzje co do mojego, skromnego stanu posiadania. Na szczęście pycha tych osób frustruje mnie tak bardzo, iż stwierdziłem, że skończę studia i zostanę bogatym… nie, nie chujem, ale CZłOWIEKIEM. Chcę godnie żyć na tej planecie (niekoniecznie w Polsce), nie martwiąc się o to, za co wyślę dzieci do nauki. I zrobię to, prędzej czy później, żeby zamknąć mordy przydupasom!
Widzicie, bez fałszywej skromności, mam perspektywę. I zawdzięczam to w dużej mierze swojej pracy i samozaparciu. Ale czemu, kurwa, w tym społeczeństwie ludzie tego nie szanują? Jak urodziłeś się nikim, będziesz nikim – wierutne kłamstwo, mające swój odpowiednik: urodziłeś się bogaty i ze znajomościami – trzymaj się wtyk i oszukuj ludzi, a będziesz na górze. Niestety, to drugie nie jest kłamstwem, ale raczej smutną prawdą o naszym, polskim, społeczeństwie. Studiuję medycynę, pewnie pomyślicie sobie: “łoo kurwa, dorobi się na łapówkach, bedzie chuj wie ile zarabiał” i takie tam. Jakbym miał rodziców lekarzy, to dużo łatwiej byłoby mi dostać wymarzoną rezydenturę (dla nieobeznanych z tematem: przyznane miejsce w szpitalu/klinice, gdzie robi się specjalizację). Może do czasu ukończenia studiów to się zmieni, ale wątpię w to szczerze. Bo do momentu specjalizacji lekarz w tym kraju jest beduinem, który dostaje kilka razy mniejsze pieniądze niż powinien, za wielką odpowiedzialność, jaką jest życie i zdrowie ludzi (w kolejnych wykurwach obsmaruje porządnie NFZ, ZUS i cały ten socjalistyczny kraj). Usiądę porządnie do książek z angielskiego, odłożę na certyfikat i spierdalam z tego jebanego kraju!
Dobra, teraz coś o kobietach, żeby zachować tradycję. Albo mam pecha, albo mam coś z głową, ale kolejna paranoja społeczna rzuca mi się do oczu. Gwoli dygresji, jestem człowiekiem, który stara się szanować ludzi obu płci (chyba, że mnie ktoś wkurwi, o co ostatnio coraz łatwiej – martwi mnie to, ale cóż…). Tylko dlaczego, do chuja, większości kobiet które spotkałem imponuje postawa “bogatego” przydupasa. Słowa mojego kumpla: “cóż, mężczyzna zawsze płaci kobiecie w różnej formie”, albo “laski patrzą na to, czy jesteś bogaty, czy nie”. Swoją drogą, gościa bardzo szanuje, głupi nie jest, a że dużo panienek zaliczył, to jego sprawa. Żeby nie było, z w/w słowami się nie zgadzam – bzdura, żałosny wręcz materializm. I wiecie co? Jeśli przeciętnej kobiety nie stać na to, żeby pomyśleć o tym, co facet ma przed sobą (w sensie perspektywę), i jak kształtował swój charakter, to ja pierdole związki z takimi ludźmi. Nie będę zabiegał o nikogo, kto mnie nie docenia, ani nie szanuje. Wiem, że co niektóre panie oburzą się i stwierdzą, że panowie to tylko na cycki, tyłek i żeby szybko dała. Słuszności im nie odmówię, seksualność jest naturalną sprawą, ale kurwa, mamy jeszcze rozum! Wszystko wraca do człowieka, nawet przez jakieś tam wyrzuty sumienia rodem z podświadomości. Traktujesz innych jak śmieci – sam tak będziesz potraktowany, choćby przez siebie samego. Moim zdaniem, niezadbane kobiety same sobie odbierają powodzenie. Żaden normalny facet nie będzie chciał być z kobietą, która nie stara się być ładna. Normalną sprawą jest też to, że związki mogą się rozpaść, a ludzie poróżnić. Ludźmi, kurwa, jesteśmy. Ale nie zwierzętami! Na litość boską, trochę szacunku do drugiego człowieka! Chyba, że wolimy się pieprzyć ze wszystkimi za każdą cenę. Ja wolę być samotnikiem, ale z honorem. Tym samym, od wszelakiego kurestwa szerokim gestem ręki odcinam się.
Nie mam już dzisiaj weny, trochę mi ulżyło, nie powiem. Ale jak ponownie mnie najdzie, to nie zostawię suchej nitki na innych aspektach życia w Naszey Najswiętszey Rzeczypospolitey. Trzeba coś zrobić, żeby nasz piękny niegdyś kraj wrócił do dawnej świetności. Najlepiej to zaczęć od siebie. A kiedy już zrobiliśmy wszystko, co się dało a tu dalej chuj, to zagłosować… najlepiej nogami. Może jak przyrost naturalny spadnie i co mądrzejsi wyjadą, to ktoś weźmie za ryj to całe wieśniactwo (w sensie zachowania, nie pochodzenia) na Wiejskiej. Ale o tym w natępnym odcinku.
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia!







