
Źródło: historiasztuki.blox.pl
Ja pierdolę. Wydaje się, że przypadkiem wytworzyło się wokół mnie pole magnetyczne niesamowicie oddziaływające na osobników płci żeńskiej. Nie wiem, kurwa, za dużo kanapek z keczapem i serem podgrzewanych w mikrofalówce i mnie jakoś napromieniowało? Z miejsca pragnę pozdrowić keczap i ser. Jakiś pozytywny akcent w życiu jest. Mikrofalówki w moim obecnym miejscu zamieszkania nieto i muszę się posilać kanapkami z keczapem i serem z piekarnika, ale nie o tym chciałam pierdzielić w notce. To chyba jakaś moda: powinieneś z kimś być. Nie chcesz być? Dziwny jesteś, na pewno chcesz z kimś być, ale się nie przyznajesz. Toteż wkręcali mnie najukochańsi, pojebani znajomi w „chodzenie”, co było zajebistym tematem do dyskusji. Koniec podstawówki i praktycznie całe gimnazjum: przekraczając mury zacnej szkoły dowiadywałam się ciekawych rzeczy o moim życiu prywatnym. Wnioskuję, masa rzeczy działa się poza moją świadomością, już kurwa, nawet ponoć byłam z moim starszym, przyrodnim bratem, tak im wyobraźnia pracowała. Nie chcę z nikim chodzić, nie kurwa, nie chcę, słyszysz? Dobra zabawa: tak, masa kumpli: owszem, może być, masa pierdolonych przyjaciół dla których masz zawsze obowiązek być rozrywkowa i craZZyy i wGl xdd ;** : nawet może być, przecierpię. Ale na chuj mi kurwa chłopak? Halooo, nie, nie zrozumiesz mnie. Coś Ci powiem…
Facecie nr. 1: Taaaak, będziesz number one, bo jak do Ciebie przyjdę, to mogę liczyć na ów chlebek z keczapem z mikrofali. Jestem okropna, ale ważniejsza w życiu jest tylko pizza. Taak, jestem beznadziejna. Twierdzisz, że kochasz. Nie wierzę, nie potrafię. Masz zajebiście zaplanowane życie, wiesz dokładnie co będziesz robił za 2,5 roku 8 grudnia i kim się staniesz o 13:48 w marcu dwutysięcznegodwunastego. Przy czym masz plany na wypadek, gdyby plany się nie powiodły. Wiesz, że otworzysz własną firmę, przejmiesz firmę starego, że mnie poślubisz i jak będą miały na imię nasze dzieci. Jak dotąd nie zdecydowałeś się zapytać mnie o zdanie w tej sprawie. Zresztą i tak, masz głos niby zawsze opanowany, ale nie znoszący sprzeciwu. Ja Twoja własność? Nosz ogarnij się ah. Jaki normalny samiec w takim wieku marzy o tym by niańczyć bachory? I do kogoś normalnego nie przychodzi się głównie po coś na zagrychę? Czemu mi wszystko wybaczasz, kurwa no dlaczego? Mażesz się częściej ode mnie, ja nigdy nie płaczę. Nie rozumiesz mnie, staram Ci się wszystko wytłumaczyć, ale Ty możesz mi tylko powiedzieć “kocham Cię”, jakby to miało pocieszyć. A ja nienawidzę, kurwa, tłumaczyć. Czemu się na mnie uparłeś i nie chcesz nikogo innego? CO TY DO CHOLERY WE MNIE WIDZISZ? I nie płać za mnie, ja pierdolę.
Facecie nr. 2: Mój były najlepszy kurwa przyjacielu. Co ja Ci zrobiłam? Ty się ponoć zakochałeś. Ale ja nie odwzajemniałam uczuć tych głębokich, rozumiesz, kurwa? To ja Ci udzielałam rad, jak zarwać laskę, jak z nią pogadać. Zależało mi na Tobie, udało Ci się mi dopiec. Tylko czemu moja naprawdę kurwa delikatna odmowa, zmieniła Cię o 180 stopni? I „żarliwą miłość” w nienawiść. Ja pierdolę.
Facecie nr. 3: Kochasz mnie, również w to nie wierzę. Halooo, jak byliśmy przyjaciółmi, pamiętasz jak Ci pomagałam znaleźć TEN ideał? Ładną, żeby dało się pogadać, a do tego nie taką pustą jak, mówiłeś, że większość są takie i z zainteresowaniami? I jakim u cholery, cudem ten ideał znalazłeś we mnie? Ja za chuja doszukać się nie mogę. Przynajmniej jesteś szczery: „nie będę udawał, że Cię rozumiem, bo nie rozumiem, nigdy tak nie miałem”, ale nie potrzebuję pierdolonego współczucia. Tylko kogoś, kto mnie wreszcie zrozumie, byłoby przekurwnie.
Facecie nr. 4: Kochasz mnie, a wiesz, że Facet nr. 1, Twój najlepszy kumpel, również mnie kocha? Wiesz, sam mi mówiłeś, że dla mnie się tak zmienia, nawet jarać skończył. Ni huya, ja nikogo nie proszę by się dla mnie zmieniał, nie jestem warta, do kurwy nędzy. Tylko, że on jest i tak kurewsko zazdrosny o czas, który spędzam z Tobą, wiesz? Przecież zapoznałam Cię z kilkoma fajnymi laskami, to musiałam być akurat ja?
Facecie nr. 5: Jesteś zajebiście przystojny, ale gapisz się na mnie GODZINAMI. Wkurwia mnie to. I, że nie da się z Tobą pogadać, bo się czerwienisz i nie potrafisz składniowo poprawnego zdania ułożyć. Nie wiem, co o Tobie myśleć, wydaje się, że mnie nie lubisz, ale… Dziękuję za tego pluszaka na Walentynki! Wreszcie mam się do czego popsytulać (och, jak sweet) bo nie ocalał żaden z mej kolekcji zbieranej latami po tym, jak wpadł mi do głowy tak popierdolony pomysł, by poćwiczyć celność z guna akurat na nich… Przed strzelaniem się w lesie z chłopakami. Ale trening opłacił się.
Facecie nr. 6: Dałam Ci kosza, nigdy Cię nie lubiłam, co dopiero darzyć sympatią i okazało się, że Ty też mnie nienawidzisz (toteż zjeżdżasz mnie przy kumplach, ale mnie to jebie najszczerzej). Pamiętasz jak w podstawówce wzywali mnie na dywanik po bójkach z Tobą? To nie było wdrażanie zasady „kto się czubi, ten się lubi” – najzwyczajniej mnie wkurwiałeś.
Facecie nr. 7, 8, 9, 10: Jesteście kurwa mać głąbami, serio, jak mam spędzić jakoś wolne popołudnie, to wolę posmażyć jajka na bekonie, niż spotkać się z którymś z Was. Nul wspólnych tematów, łazicie w dresach, jebiecie policję i jesteście kibicami. Dorzućmy te przekurwne białe adidaski wyglancowane na wysoki połysk i..? Błagam, wypierdalać, pokazać gdzie drzwi, czy mogę Wam zaufać, że chociaż sami do wyjścia traficie?
Facecie nr. 11: Kochasz mnie i tęsknisz, OMG, ja również ;*** głównie dlatego, że to tak na jaja… Prawda..? Praaawda?! Błagam, nie zakochuj się również.
Facecie nr. 12: Przepraszam, za to „WYPIERDALAJ”, którym uraczyłam Cię po tym, jak chciałeś mi dać różyczkę. Ja nie myślałam, że ja się na serio Tobie podobam, taki pozer z Ciebie, takie się parują z plastikami i hot-sexy-kociakami. TAK, masz prawo mnie nienawidzić i zjeżdżać, zasłużyłam i wybaczam!
Facecie nr 13: Pechowa liczba. Tyś jest wyjątkowy, ja pierdolę. Narcyz, powiadasz, że jesteś ideałem, bogiem. I, że „my piękni powinniśmy być razem”. Błagam, nie jestem piękna. Nawet ładna nie jestem, nie widzisz tego?! Kurwa mać, odpierdol się, znajdź se kogo innego, pięknego.
Facecie nr. 14: Tęsknisz za mną po dwóch godzinach i mówisz, żem słodka. Ja pierdolę, kurwa mać, chyba tylko żołądkowa jest mniej zgorzkniała ode mnie. Wydawałeś się wtedy taki zagubiony i nieśmiały i przystojny, chciałam Ci pomóc, do cholery! A Ty masz co tydzień inną dziewczynę, której płomienne uczucia wyznajesz wstawiając jej imię przed serduszkiem na gg. Nie chcę kurwa widzieć opisu „MoniŚś <333 ;***”, błagam, wysrałabym tęczę. Ale owszem, będę Cię pocieszać po każdym rozstaniu z Twoją „panną”. Nigdy Twoją „niunią” nie będę, bo nie chce Ci się bardziej postarać, interesują Cię łatwe, którym wystarczy ta piękna buzia Twa i parę pierdolonych komplementów. I nadzieja, że może się w sercu Twym utrzymają na dłużej.
Facecie nr. 15: Do Ciebie to mam szacunek. Twierdzisz, co prawda, że jestem piękna, śliczna i co prawda, ni huya nie wierzę, bo wiem jak jest, ale… Nie kochasz mnie! Weeeeee. Nareszcie. Jesteś moim najlepszym kumplem, jesteś zabawny, uroczy, przystojny i masz dziewczynę, taką, na jaką w pełni zasługujesz. Jesteś jej wierny, kochasz ją… Choć ja i tak nie wierzę. Może sympatyzujesz, żywisz w każdym bądź razie pozytywne uczucia. I kocham Cię za to, że ją kochasz i, że jesteś tak wobec niej w porządku, że mnie mimo mych wszystkich wad lubisz. I, że nie interesują Cię moje problemy, bo wiesz, że i tak nie pomożesz. Nikogo nie interesują, ale Ty przynajmniej nie udajesz.
Koniec litanii, chociaż nie koniec listy. Jestem chyba przeklęta, cholera jasna. Nie mam ochoty się z nikim wiązać, wiem, że nikogo nie pokocham, mam chyba zbyt wielkie wymagania… Chyba to ma być kurwa, mężczyzna, który by się mną zaopiekował, jak na razie mam od cholery osobników szukających uczucia, nieszczęść, do opiekowania. Po chuj? Ranię Was, zachowuję się jak ostatnia suka, masochiści z Was czy jak? Nie mam głowy do tego, odpierdolcie się…
Próbuję ułożyć se życie. Nie, nie mam źle.. Jestem tylko absorbująca uwagę. Dzieci w Senegalu to muszą zapierdalać z kałaszami, masa ludzi ma gorzej. Stary jest popierdolonym świrem, potrafi rozpierdolić pół chaty jak się wkurwi, a jak se walnie kielona to w porywach i 3/4 chaty rozpierdoli. Jestem wyrodną córką, wzywam policję na Ciebie, ale to dla Twego dobra. Ta terapia dla osób uzależnionych i sprawców przemocy też jest dla Twego dobra, ja pierdolę, muszę se jakoś radzić, mam prawo być szczęśliwa, kurwa, tak? Więc mnie gówno obchodzisz, rób co chcesz, krzyżyk na drogę, póki mi nie chcesz wpierdolić. Dziękuję Ci, kurwa, doceniam, że utrzymujesz całą familię, harujesz na sześć osób, w tym to jesteś naprawdę loffciany, buźki. I, że jeszcze mnie nie wyjebałeś z domu na dobre, za to też koffam.
Szanowna rodzicielko, Ciebie to kocham i pewnie dlatego Twoje liście (powiem Ci, przekurwną krzepę masz w tych chudych rączkach) bolą więcej. Ale rozumiem, też bym miała zjebaną psychikę, gdybym żyła na tym świecie tyle co Ty. Ale masę rzeczy dla nas zrobisz, dawno byś się mogła rozwieść i iść w chuja, doceniam i podziwiam. Żaden z cudownych samców nie rozumie, zero empatii, ja pierdolę. Wydaje im się, że kochają, ale to pewnie wyobrażenia o mnie. Nie jestem taka fajna, taka zabawna, taka ładna. I radzę sobie świetnie, nie chcę mieć jeszcze “chłopaka” na głowie.
Nie, kurwa, nie, dotarło?