Tag Archive | "matka"

Szybka laska


Ale gratka - mała wpadka.

Ale gratka - mała wpadka.

Dzisiaj wszedłem sobie na NK po jakimś roku przerwy i przeglądam sobie co też moi koledzy/koleżanki z dawnych lat porabiają… Niestety tknęło mnie żeby przejrzeć również co porabia moja była z licealnych lat… Jakże NK dostarcza wiele informacji o ludziach, którzy uprawiają medialny ekshibicjonizm.

I tu po prostu zaczyna mi drgać powieka. Kurwa! Byliśmy ze sobą zaledwie parę miesięcy, kiziu mizu i te sprawy, randki nie randki, ale zawsze wiedziałem, że wzdychała do dresika, de facto jej byłego, który ją kiedyś ciepnął jak szmatę dla innej. Okej – przygarnąłem, pomogłem wyjść z dołka, zostaliśmy razem, ale zawsze czułem, że to nie było to. Jej matce wręcz zależało bardziej, żebym był z jej córką niż jej samej.

Po pewnym czasie zrobiło się to już po prostu nieznośne, bo widziałem, że po tym jak otrząsnęła się z pierwszego szlochu to wciąż do niego ją ciągnęło… No to powiedziałem – basta! I o dziwo to nie ona do mnie dzwoniła, ale właśnie jej pojebana matka. No, ale żyje się dalej.

Rok temu zauważyłem, że zmieniła nazwisko. Myślę sobie – “Oho, pewnie jej matka znalazła jakiegoś chłoptasia, żeby się córeczka nie zapuściła!” – ale nie! Nie, kurwa! Wyszła za tamtego fraglesa. Tego samego co powiedział jej, żeby się goniła. Ale czekajcie – to jeszcze nie koniec. Wkleiła 2 nowe fotki. Z USG. Córeczki.

I tu po prostu mnie wziął pusty śmiech: wyszłaś za tamtego cymbała, bo ci dziecko zrobił? I co? Liczysz, że z tobą zostanie na całe życie? Spierdoli jak wcześniej – tylko patrz. No, ale nie, dobra jest – wklejamy fociaczki z mężusiem, komcie spływają do logów aż miło – “Jak pięknie razem wyglądacie!”. Jaaaaasne. Szelesty + tapeciara, gdyż pod jego (?) wpływem zmieniła się nie do poznania. W końcu rodzi się dziecko, ona sama tyje na potęgę, mężulo się jednak trzyma. Ciekawe ile jeszcze. W tym miejscu zapominam o NK na 1 rok.

Wchodzę z powrotem w tamtym tygodniu i co? I gówno. Dziewczyna ma nazwisko jak przed ślubem (wątpię czy mieli rozwód), żadnych śladów po mężu – świeża dziewica jak z fabryki – tylko dziecko 1 roczne na ręku i żadnych studiów, bo przecież ciąża… Wszystkie ślady (zdjęcia, wspólni znajomi, komentarze) pokasowane. Nie ma śladu po mężulku, niepokalane poczęcie! I opis “- zostawił -”. Łezka się w oku kręci.

Małe CSI. Tylko małe, bo nie było trudno – jak uniknąć alimentów? Profil dresika -> miejsce zamieszkania -> Belfast

Violla!

Konkluzja tej całej historii wyłania się dość ponura: dajcie sobie spokój z pomaganiem takim przybitym cipom – kiedy wyciągniecie je z dołka, one i tak dadzą dupy temu, kto je w nią kopnął. Bo większość ma jakiś taki zaprogramowany mechanizm – jak on mnie rzucił, a nie ja jego, to muszę go odzyskać.

A teraz rada dla pań: powyższa historia jest prawdziwa. Pomyślcie zanim olejecie kogoś, kto przychyliłby wam nieba i wybierzecie totalną miernotę społeczno-uczuciową bez perspektyw jeżdżącą na wózku widłowym za grosze u Angoli, bo w Polsce jedyną pracą, w której miałby szansę zatrudnienia byłoby skręcanie długopisów… Bo w pewnym momencie może okazać się, że spierdoliłyście sobie życie. Tylko wtedy będzie już raczej za późno.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (9)

Nadopiekuńczość


Źródło: www.google.com/images

Trafiłam na tą stronę przypadkiem. W oczy odrazu rzucił mi się artykuł o ‘wyrodnej’ mamuśce. Przyznam że czytając go uśmiechałam się (z wkurwu chyba) sama do siebie, bo w wielu aspektach sytuacja przypominała moją.  Jednak czytając komentarze zauważyłam obelgi w stylu, ‘kolejna 16 latka której w dupie się poprzewracało’. Postanowiłam więc opisać swoją sytuację. I obiecuję, że następne kilka linijek będzie napisane w trochę mniej kulturalny sposób.

MAM KURWA DWADZIEŚCIA JEDEN LAT. Bycie nastolatką już dawno za sobą, zdjęcie na dowodzie już w zupełności mnie nie przypomina, mimo że same urodziny, ‘te najważniejsze’ nie były kurwa wcale tak dawno. Moja matka jest histeryczką. Ostatnio straciłam pracę, więc jak narazie siedzę w domu. Nigdy za specjalnie z domu nie wychodziłam. Wszystkie weekendy w domu, bo nie wolno było mi wyjść nawet do znajomych, bo jeszcze po drodze ktoś mnie zanożuje czy porwie. Chuj, że zawsze chodziliśmy w grupie, nie było by problemu z odprowadzeniem do domu. Pomijam fakt, że pracować też na siebię musiałam od 17 roku życia, więc jasne, spoko, zapierdalaj jak wół ale potem nie waż się w żaden sposób wydać 10 złotych na tydzień na spotkanie ze znajomymi.

O koncertach czy wyjazdach tez nie było mowy, logiczne. Ok, z perspektywy czasu – może to trochę dobrze, bo jak patrzę na niektórych znajomych, to nie chciałabym być taka jak oni. Z drugiej strony, przez matkę jestem zamknięta w sobie, bojącą się życia osobą. Tak jak ona! boję się brać na siebie odpowiedzialność, zadzwonić do szefa i powiedzieć, że kurwa mam miliard stopni gorączki i wyżyguje sobie żołądek, bo coś jest nie tak i nie przyjdę. Mimo wszystko staram się to przezwyciężyć. Otwierać się na ludzi i nowe sytuacje. Ale ona nadal mnie blokuje. Każdy mój wyjazd, moje wyjście to spalone pierdyliard fajek, płacz i histeria jakbym wyjeżdżała do Koreii północnej na najbliższe dziesięć lat. Totalnie bez powodu, i bez podstaw, tym bardziej że nigdy nie sprawiałam problemów – ba, nie piję alkoholu nawet, ale to już z okazji moich problemów z żołądkiem, a dokładniej NERWICY, której się kurwa nawabiłam po drodze. Nie wiem co robić. Z jednej strony boję się o nią samą, bo kurwa jeszcze dostanie zawał przez te jej schizy, z drugiej strony nie mogę zmarnować życia na siedzeniu w domu i strachu przed całym światem, bo nie chce tak jak ona spędzić całego życia w zabitej dechami wsi, mieszkając 2 bloki od własnego miejsca urodzenia, bez męża, pieniędzy, ani rodziny.

KURWA JEBANA MAĆ.

Ręce opadają.

Posted in LudzieComments (8)

Jebane kapcie mojej matki


Źródło: użytkownik

Jestem w pełni świadoma tego, że kapcie to dobra rzecz – jest w nich cieplej, milej a jak ktoś stłucze kubek to kawałki szkła nie wbijają się w stópki. Jestem również w stanie zrozumieć, że niektórzy po prostu lubią je nosić. Szkoda tylko, że takie osobniki zamieszkują pod tym samym dachem co ja.

Każdego, jebanego dnia od chuj wie ilu lat moja matka paraduje ochoczo w swoich ulubionych kapciach z TWARDĄ podeszwą. Siedząc na drugim piętrze słysze jak popierdala w tych kapciach po schodach w piwnicy, a mam kurwa zawsze zamknięte drzwi. Dzień kurwa w dzień, nie wiem co te schody jej zrobiły, że musi w nie tak nakurwiać, ale aż dziw mnie bierze, że wytrzymały tyle lat. Po prostu kurwa uwielbiam jak wracam styrana z uczelni i kładę się spać, bo przecież te pojeby ustawiły mi zajęcia oczywiście tak, że muszę kurwa wstawać o 5.30. Mijają dwie godziny, jestem w fazie REM, budzę się bo.. BAM BAM BAM ŁUP JEB TUP kurrrrrwa. Jeszcze nie wstałam, jeszcze nie otworzyłam oczu, ale już wiem, że reszta dnia będzie zjebana. I kurwa leże, i kurwa myśle nad planem zagłady, jak to wkurwiona wyjde z pokoju, trzasne drzwiami i po raz 25367 powiem mojej matce, że już mówiłam jej 25366 razy by nie jebała tymi kapciami o schody. Żeby je kurwa zdjeła, wyjebała, chuj mnie to boli co z nimi zrobi, byleby kurwa dostały eksmisje i ban na tupanie.

Ale nie kurwa. Siedzę przy biurku i każdego kurewskiego dnia NASŁUCHUJE, a jak usłyszę jebane tupanie uszy mi tylko rosną, oczy się powiększają a z gęby cieknie piana. Jak do tego jeszcze, gdy wyjdę z pokoju ją opierdolić, potknę się o odkurzacz, pudło, drabinę, konewkę czy inne chujstwo ustawione specjalnie na środku pod nogami, żeby ktoś się o nie wyjebał to kurwa czuje, że żyje.

Posted in LudzieComments (27)

Wkurwiająca matka


Źródło: użytkownik

Moja matka mnie niemiłosiernie wkurwia, z reszta mojego chlopaka tez, ale o tym zaraz.

JAk to możliwe by własna matka wkurwiała tym że po prostu jest? Wiecznie jej coś nie pasuje, czepia sie dokladnie o wszystko o co tylko moze, kiedys jej tak wszystko nie przeszkadzało jak teraz. był u mnie mój chłopak na 4 dni(bo mieszkamy na odległość, zawsze przyjeżdża na takie dłuższe weekendy, święta itp), po jego wyjeździe ona sie zaczela czepiac o to ze jedlismy poza domem bo w domu bylo jedzenie i ona nie po to kupuje by jesc zamawiane jedzenie itp. nosz kurwa to były moje i jego pieniądze i chuj jej do tego. Codziennie narzeka na to jaka to ona jest nieszcześliwa, jak ja na cos narzekam to ona twierdzi ze ona nigdy sie nie zali, ona nigdy nie ma w czym chodzic chociaz co chwile cos kupuje i ma 3 razy wiecej ciuchow i butow niz ja, a jak ja chce kupic cos to zaraz sie czepia ze ona znowu musi wydac pieniadze…

Nastepnie wmawiane mi jest ze nie robie nic w domu, pomimo tego ze ja zawsze sprzatac 2 lazienki, przedpokoj i swoj pokoj a ona tylko kuchnie i to nie zawsze. Kompletnie nie umie zajac sie moim mlodszym bratem, potrafi tylko drzec morde, a gdy jej mowie by zapanowala nad slowami to zaczyna mi mowic ze mam sama go wychowac w takim razie, oczywiscie ja jej na to ze to ie moje dziecko i sie zaczyna klotnie. Jest to kobieta niestabilna emocjonalnie, gdy sie poklocimy odrazu leca teksty ze zadzwon na policje mi i tak nic nie zrobia, albo jak sie nie podoba to idz, a ja zglosze ze ucieklas z domu i Ty bedziesz miala przejebane itp. Co roku jak sie zbliza jesien ona ma depresje… gdzie ja od paru lat nie placze przy niej i nie daje po sobie poznac ze cos mi jest bo wtedy slysze ze jestem glupia i nienormalna.

Slysze tez ze jestem niedojrzala i glupia, gdy probuje jej cos wytlumaczyc co jest udowodnionym faktem, bo ona zawsze ma racje, szczegolnie gdy to dotyczy studiow na ktorych nigdy nie byla i nawet by do nich nie doszla. Dla niej zly jest cały swiat i wszyscy ludzie bo przeciez ona jest cudowna i idealna. Jest leniwa, lezy caly dzien na tapczanie, jedyne co robi to gotuje obiad i czasem posprzata, mimo tego ze nie pracuje i siedzi caly dzien w domu. Jestem w klasie maturalnej i nie powiem no musze sie uczyc, ale gdy ona sie mnie pyta czy umyje naczynia czy cos, albo pojde z nia do sklepy(ktory jest po drugiej stronie ulicy, zawsze slysze ze ona zawsze ze mna chodzi do sklepu i nie potrzebuje mojej laski gdy nie chce isc i odrazu padaja teksty ze bede cos od niej chciala, sama nigdy nie pojdzie;/), to ona sie mnie czepia o to ze musze sie uczyc, nosz kurwa, a przeciez o mature tez mi truje… :( Jest zajebiscie bezradna, np. ten sklep. JEszcze lepiej jak pojdziemy do sklepu po ciuchy to jak ona chce sobie cos kupic to ja musze za nia lazic godzinami po sklepach, bo jest w chuj niezdecydowana ( zawsze slysze tez ze : ona nie lubi chodzic po sklepach), a jak ja chce cos kupic i zazwyczaj chce odwiedzic tak z 2,3 sklepy to po 15 minutach ona juz jest wsciekla bo ona musi ze mna lazic, a ona nie lubi lazic po sklepach. Jeszcze co do tych sklepow to ja jej zawsze szczerze mowie, az do bolu, po tym jak wyraze swoja opinie ktora zawsze jest szczera i zdecydowana, to ona stwierdza ze nikt jej nie umie doradzic i ona nic sobie nie kupi, bo zawsze musi sobie sama radzic…

Zajebiste tez sa jej przemyslenia dotyczace mojego chlopaka. Gdy on przyjezdza do mnie to robie mu kanapki itp, bo jest u mnie w domu wiec uwazam to za normalne, bo gdy ja jestem u niego to jest na odwrot, ale moja kochana mamusia uwaza ze on mnie wykorzystuje, ze daje mu sie wykorzystywac itp. az na koncu stwierdza ze to moj cyrk i moje malpy, wiec ona sie nie bedzie wtracac, normalnie zalamka…

Kolejna jej wada jest to ze wiecznie uwaza sie za gruba i dziwi sie ze tyje, bo przeciez jak sie lezy przed telewizorem i calymi dniami siedzi w domu to sie powinno miec figure modelki ;] Nie stosuje zadnej diety, nic nie trenuje, zupelnie nic nie robi, nawet nie wychodzi z psem na dwor i ona chce byc szczupla. Ma zajebisty slomiany zapal…

Jeszcze jedno, ona dobrze wie ze ma cos z garem, nie raz jej mowilam w zlosci i nie tylko zeby poszla sie leczyc, miala isc, ale nie ona woli sie tlumaczyc tym ze ma zjebany charakter.

A poza tym kiedys sie mnie i mojego brata pytala czy uwazamy ze za duzo pije, powiedzielismy ze nie, a ona i tak slusznie stwierdzila ze musi pic mniej. Minol od tamtego czasu rok a ona chleje prawie codziennie, robila juz domowe awantury po nocach, doprowadzajac do bojek w domu i tym ze 3 razy prawie ucieklam i 2 razy wzywalam policje, gdzie przy policjantach ja wyszlam na ta zla, bo jak wyjebala mnie z domu to mnie pozniej nie bylo do 21 i oni przyjechali pol godziny potem jak sila weszlam do domu i czekalam na ich przyjazd z bratem w drugim pokoju, rzecz jasna wszystkie klotnie i bojki byly na kacu…

Duzo tego wiem, ale gdzies musialam sie wygadac, naprawde nie wiem jak własna matka może doprowadzić do tego żeby jej niecierpieć na sam jej widok…

Posted in LudzieComments (21)

Pierdolona matka.


Źródło: użytkownik

Moja matka jest zjebana. Nie potrafię wytrzymać z nią w jednym pokoju dłużej niż 10 minut, bo mnie wkurwia swoim zachowaniem. Każdego obgaduje, wiecznie narzeka na cały świat, zmusza innych do szanowania jej, chociaż ma każdego w dupie i nikomu jeszcze nie okazała szacunku. Wkurwia mnie to, że siedzi już prawie 5 lat w Irlandii i dalej nie umie angielskiego. Jebanego alfabetu trzy lata nie potrafiła się nauczyć, nawet paczki od listonosza nie potrafi odebrać. Nie zna podstaw angielskiego, a ja nie mam cierpliwości, żeby jej nauczyć. Pieprzonego „Hi, I’m (imię)” nie potrafi zapamiętać. Dalej, zamiast iść na jakiś kurs angielskiego, siedzi w domu i pierdoli co to sąsiedzi dziś zrobili nowego (wymienili zasłony, a ta już od razu wiedziała nawet o której je przywieźli, bo podgląda każdego sąsiada). Sama niczego sobie nie załatwi, tylko czeka na gotowe.

Ma chyba najbardziej pojebany charakter na świecie. Kłoci się o wszystko, nie da sobie powiedzieć, że nie ma racji. Wyprowadziłam się wczoraj z domu, to do mnie dzwoniła o 6 rano, żebym poszła z nią coś do urzędu załatwić, tłumaczyłam jej, że urząd otwarty od 9:30 (mój współlokator tam pracuje, to wiem), a ta się znowu kłóci, że jest otwarty o 6 rano i chuj.

A najbardziej mnie wkurwia, że wmawia mi, że to ona mnie wychowała (od 13 roku życia sama na siebie zarabiam, nigdy nie dawała mi pieniędzy), a ja jestem niewdzięczna, bo nie poszłam do bierzmowania ileś tam lat temu, nie da sobie powiedzieć, że od małego nie wierzyłam w Boga, wmawia mi, że wierzę i tak ma być i chuj. ;/ Mówi, że jest jej za mnie wstyd, bo każdy w jej rodzinie jest katolikiem, a ja nie.

Nie wstydzę się tego napisać, nienawidzę własnej matki. Za pierdolony charakter, jej zjebane poczucie humoru (obgadywanie Dody, to ma być niby śmiesznie, jak mówi jakiś żart, to nikt się nie śmieje), dogadywania mi, gdy byłam młodsza („nic nie potrafisz ze sobą zrobić, bo co za facet weźmie babę, która nie potrafi gotować”. Jakoś mnie jakiś pokochał.), narzekania na ojczyma (pije, syfi, nic nie robi), niech się z nim rozwiedzie, a nie dzwoni do mnie, gdy jestem w pracy, by na niego narzekać godzinę.

A najbardziej jest mi  żal brata (10 lat), który ma z nią przejebane, nic nie może robić, jest bity, a ja nie mogę go do siebie zabrać, bo młody nie chce (?). Niech więc siedzi z nią i ojczymem w tym patologicznym domu, skoro nie chce zacząć żyć normalnie.

Moja matka jest popierdolona, pisałam to już?

Posted in Ludzie, PozostałeComments (15)

Alimenty, ale super, yeeeeeah!


Źródło: grajewo24.pl

Zajebiście jest w końcu dostać alimenty od starej, co odjebała się od nas parę lat temu (nie pamiętam ile dokładnie, ale chyba 2). 2200 złotych pojawiło się na koncie ojca. W końcu może coś się zmieni, coś się ruszy, nie będziemy żyć w takim gównie. Kurwa, pierwszy raz na oczy widziałem tyle kasy na żywo. Zajebiście! Co wy byście zrobili, gdyby stary wam odpalił ze 2 stówki? Kurwa, muszę się zastanowić- na trawę czy browary to strata hajsu w chuj. Zastanowić się trzeba… Zajebiście!!

Zajebiście, że dzisiaj stary przyszedł gorzej nakurwiony niż zazwyczaj, nawet nic nie mówił, wszedł i się wypierdolił na kanapę (jest 10 minut po północy, i dalej tam leży). Zajebiście, że mój brat jeszcze do domu nie wrócił, pajac jebany- najpierw mnie nawyzywał, potem zwinął kilka złotych z szafki i wypierdolił ze 4-5 godzin temu na dwór. Japierdole, lodówka pusta, bo zakupów nie było, a ja nie wiem gdzie ta kasa, żeby coś kupić… japierdole… dlaczego, kurwa, on jest taki pokurwiony. Japierdole, aż mi brak na to słów. Szykowało się, że chociaż przez jakiś czas będziemy żyć jak ludzie, normalnie. Nawet się, kurwa, nie spodziewałem, że stary jest tak głupi, popierdolony, kurwa, ochujany, żeby coś takiego dojebać. Został mi tylko Marley, Metallica i trawa. Kurwa, nie mam siły już pisać… kurwa, pierdole, jak mi ktoś jeszcze zwróci uwagę na moje samobójcze myśli, to wyślę bombę przez internet. Kurwa, dlaczego innym nie może się tak życie spierdolić, tylko mi…

Ps.: Nie wyjeżdżać z tekstami typu “idź na policję”. Kurwa, dobrze wiem, czym by to się skończyło (pierdole jebane domy dziecka). Poza tym, różne rzeczy się w domu kryje.

Posted in Ludzie, SystemComments (16)

Ja pierdolę!


Właśnie mnie moja matka wkurwiła do dna! Zacznijmy od tego, że w piątek wybieram się na konwent (spotkanie fanów mangi i anime) przygotowywałam się na to od miesiąca co najmniej! Oszczędzałam kasę, śpiwór sobie załatwiłam i wszystko. A ta mi nagle oznajmia, że mam iść pracować do hotelu! Bo załatwiła mi robotę tam gdzie ona pracuje. Nienawidzę tam robić! Ona o tym dobrze wie, ale chyba na złość mi tam każe iść, często tak robi. Kurwa i idź zapierdalaj od 5 do 14 i uśmiechaj się do tych zjebów pierdolonych co przyjeżdżają. Bo to w końcu hotel czterogwiazdkowy! Kurwa, trza się uśmiechać bo będzie skarga! Kurwa, a tak się cieszyłam, że w końcu sobie odpocznę o tych popierdolonych ludzi! A tu co? GÓWNO! Zajebiście, po tej robocie to będę tak zjebana, że nie będę się cieszyć tym konwentem tylko tam zwyczajnie zasnę!

Posted in SzybkieComments (8)

A co ja, kurwa, Afrodyta?


Źródło: historiasztuki.blox.pl

Ja pierdolę. Wydaje się, że przypadkiem wytworzyło się wokół mnie pole magnetyczne niesamowicie oddziaływające na osobników płci żeńskiej. Nie wiem, kurwa, za dużo kanapek z keczapem i serem podgrzewanych w mikrofalówce i mnie jakoś napromieniowało? Z miejsca pragnę pozdrowić keczap i ser. Jakiś pozytywny akcent w życiu jest. Mikrofalówki w moim obecnym miejscu zamieszkania nieto i muszę się posilać kanapkami z keczapem i serem z piekarnika, ale nie o tym chciałam pierdzielić w notce. To chyba jakaś moda: powinieneś z kimś być. Nie chcesz być? Dziwny jesteś, na pewno chcesz z kimś być, ale się nie przyznajesz. Toteż wkręcali mnie najukochańsi, pojebani znajomi w „chodzenie”, co było zajebistym tematem do dyskusji. Koniec podstawówki i praktycznie całe gimnazjum: przekraczając mury zacnej szkoły dowiadywałam się ciekawych rzeczy o moim życiu prywatnym. Wnioskuję, masa rzeczy działa się poza moją świadomością, już kurwa, nawet ponoć byłam z moim starszym, przyrodnim bratem, tak im wyobraźnia pracowała. Nie chcę z nikim chodzić, nie kurwa, nie chcę, słyszysz? Dobra zabawa: tak, masa kumpli: owszem, może być, masa pierdolonych przyjaciół dla których masz zawsze obowiązek być rozrywkowa i craZZyy i wGl xdd ;** : nawet może być, przecierpię. Ale na chuj mi kurwa chłopak? Halooo, nie, nie zrozumiesz mnie. Coś Ci powiem…

Facecie nr. 1: Taaaak, będziesz number one, bo jak do Ciebie przyjdę, to mogę liczyć na ów chlebek z keczapem z mikrofali. Jestem okropna, ale ważniejsza w życiu jest tylko pizza. Taak, jestem beznadziejna. Twierdzisz, że kochasz. Nie wierzę, nie potrafię. Masz zajebiście zaplanowane życie, wiesz dokładnie co będziesz robił za 2,5 roku 8 grudnia i kim się staniesz o 13:48 w marcu dwutysięcznegodwunastego. Przy czym masz plany na wypadek, gdyby plany się nie powiodły. Wiesz, że otworzysz własną firmę, przejmiesz firmę starego, że mnie poślubisz i jak będą miały na imię nasze dzieci. Jak dotąd nie zdecydowałeś się zapytać mnie o zdanie w tej sprawie. Zresztą i tak, masz głos niby zawsze opanowany, ale nie znoszący sprzeciwu. Ja Twoja własność? Nosz ogarnij się ah. Jaki normalny samiec w takim wieku marzy o tym by niańczyć bachory? I do kogoś normalnego nie przychodzi się głównie po coś na zagrychę? Czemu mi wszystko wybaczasz, kurwa no dlaczego? Mażesz się częściej ode mnie, ja nigdy nie płaczę. Nie  rozumiesz mnie, staram Ci się wszystko wytłumaczyć, ale Ty możesz mi tylko powiedzieć “kocham Cię”, jakby to miało pocieszyć. A ja nienawidzę, kurwa, tłumaczyć. Czemu się na mnie uparłeś i nie chcesz nikogo innego? CO TY DO CHOLERY WE MNIE WIDZISZ? I nie płać za mnie, ja pierdolę.

Facecie nr. 2: Mój były najlepszy kurwa przyjacielu. Co ja Ci zrobiłam? Ty się ponoć zakochałeś. Ale ja nie odwzajemniałam uczuć tych głębokich, rozumiesz, kurwa? To ja Ci udzielałam rad, jak zarwać laskę, jak z nią pogadać. Zależało mi na Tobie, udało Ci się mi dopiec. Tylko czemu moja naprawdę kurwa delikatna odmowa, zmieniła Cię o 180 stopni? I „żarliwą miłość” w nienawiść. Ja pierdolę.

Facecie nr. 3: Kochasz mnie, również w to nie wierzę. Halooo, jak byliśmy przyjaciółmi, pamiętasz jak Ci pomagałam znaleźć TEN ideał? Ładną, żeby dało się pogadać, a do tego nie taką pustą jak, mówiłeś, że większość są takie i z zainteresowaniami? I jakim u cholery, cudem ten ideał znalazłeś we mnie? Ja za chuja doszukać się nie mogę. Przynajmniej jesteś szczery: „nie będę udawał, że Cię rozumiem, bo nie rozumiem, nigdy tak nie miałem”, ale nie potrzebuję pierdolonego współczucia. Tylko kogoś, kto mnie wreszcie zrozumie, byłoby przekurwnie.

Facecie nr. 4: Kochasz mnie, a wiesz, że Facet nr. 1, Twój najlepszy kumpel, również mnie kocha? Wiesz, sam mi mówiłeś, że dla mnie się tak zmienia, nawet jarać skończył. Ni huya, ja nikogo nie proszę by się dla mnie zmieniał, nie jestem warta, do kurwy nędzy. Tylko, że on jest i tak kurewsko zazdrosny o czas, który spędzam z Tobą, wiesz? Przecież zapoznałam Cię z kilkoma fajnymi laskami, to musiałam być akurat ja?

Facecie nr. 5: Jesteś zajebiście przystojny, ale gapisz się na mnie GODZINAMI. Wkurwia mnie to. I, że nie da się z Tobą pogadać, bo się czerwienisz i nie potrafisz składniowo poprawnego zdania ułożyć. Nie wiem, co o Tobie myśleć, wydaje się, że mnie nie lubisz, ale… Dziękuję za tego pluszaka na Walentynki! Wreszcie mam się do czego popsytulać (och, jak sweet) bo nie ocalał żaden z mej kolekcji zbieranej latami po tym, jak wpadł mi do głowy tak popierdolony pomysł, by poćwiczyć celność z guna akurat na nich… Przed strzelaniem się w lesie z chłopakami. Ale trening opłacił się.

Facecie nr. 6: Dałam Ci kosza, nigdy Cię nie lubiłam, co dopiero darzyć sympatią i okazało się, że Ty też mnie nienawidzisz (toteż zjeżdżasz mnie przy kumplach, ale mnie to jebie najszczerzej). Pamiętasz jak w podstawówce wzywali mnie na dywanik po bójkach z Tobą? To nie było wdrażanie zasady „kto się czubi, ten się lubi” – najzwyczajniej mnie wkurwiałeś.

Facecie nr. 7, 8, 9, 10: Jesteście kurwa mać głąbami, serio, jak mam spędzić jakoś wolne popołudnie, to wolę posmażyć jajka na bekonie, niż spotkać się z którymś z Was. Nul wspólnych tematów, łazicie w dresach, jebiecie policję i jesteście kibicami. Dorzućmy te przekurwne białe adidaski wyglancowane na wysoki połysk i..? Błagam, wypierdalać, pokazać gdzie drzwi, czy mogę Wam zaufać, że chociaż sami do wyjścia traficie?

Facecie nr. 11: Kochasz mnie i tęsknisz, OMG, ja również ;*** głównie dlatego, że to tak na jaja… Prawda..? Praaawda?! Błagam, nie zakochuj się również.

Facecie nr. 12: Przepraszam, za to „WYPIERDALAJ”, którym uraczyłam Cię po tym, jak chciałeś mi dać różyczkę. Ja nie myślałam, że ja się na serio Tobie podobam,  taki pozer z Ciebie, takie się parują z plastikami i hot-sexy-kociakami. TAK, masz prawo mnie nienawidzić i zjeżdżać, zasłużyłam i wybaczam!

Facecie nr 13: Pechowa liczba. Tyś jest wyjątkowy, ja pierdolę. Narcyz, powiadasz, że jesteś ideałem, bogiem. I, że „my piękni powinniśmy być razem”. Błagam, nie jestem piękna. Nawet ładna nie jestem, nie widzisz tego?! Kurwa mać, odpierdol się, znajdź se kogo innego, pięknego.

Facecie nr. 14: Tęsknisz za mną po dwóch godzinach i mówisz, żem słodka. Ja pierdolę, kurwa mać, chyba tylko żołądkowa jest mniej zgorzkniała ode mnie. Wydawałeś się wtedy taki zagubiony i nieśmiały i przystojny, chciałam Ci pomóc, do cholery! A Ty masz co tydzień inną dziewczynę, której płomienne uczucia wyznajesz wstawiając jej imię przed serduszkiem na gg. Nie chcę kurwa widzieć opisu „MoniŚś <333 ;***”, błagam, wysrałabym tęczę. Ale owszem, będę Cię pocieszać po każdym rozstaniu z Twoją „panną”. Nigdy Twoją „niunią” nie będę, bo nie chce Ci się bardziej postarać, interesują Cię łatwe, którym wystarczy ta piękna buzia Twa i parę pierdolonych komplementów. I nadzieja, że może się w sercu Twym utrzymają na dłużej.

Facecie nr. 15:  Do Ciebie to mam szacunek. Twierdzisz, co prawda, że jestem piękna, śliczna i co prawda,  ni huya nie wierzę, bo wiem jak jest, ale… Nie kochasz mnie! Weeeeee. Nareszcie. Jesteś moim najlepszym kumplem, jesteś zabawny, uroczy, przystojny i masz dziewczynę, taką, na jaką w pełni zasługujesz. Jesteś jej wierny, kochasz ją… Choć ja i tak nie wierzę. Może sympatyzujesz, żywisz w każdym bądź razie pozytywne uczucia. I kocham Cię za to, że ją kochasz i, że jesteś tak wobec niej w porządku, że mnie mimo mych wszystkich wad lubisz. I, że nie interesują Cię moje problemy, bo wiesz, że i tak nie pomożesz. Nikogo nie interesują, ale Ty przynajmniej nie udajesz.

Koniec litanii, chociaż nie koniec listy. Jestem chyba przeklęta, cholera jasna. Nie mam ochoty się z nikim wiązać, wiem, że nikogo nie pokocham, mam chyba zbyt wielkie wymagania… Chyba to ma być kurwa, mężczyzna, który by się mną zaopiekował, jak na razie mam od cholery osobników szukających uczucia, nieszczęść, do opiekowania. Po chuj? Ranię Was, zachowuję się jak ostatnia suka, masochiści z Was czy jak? Nie mam głowy do tego, odpierdolcie się…

Próbuję ułożyć se życie. Nie, nie mam źle.. Jestem tylko absorbująca uwagę. Dzieci w Senegalu to muszą zapierdalać z kałaszami, masa ludzi ma gorzej. Stary jest popierdolonym świrem, potrafi rozpierdolić pół chaty jak się wkurwi, a jak se walnie kielona to w porywach i 3/4 chaty rozpierdoli. Jestem wyrodną córką, wzywam policję na Ciebie, ale to dla Twego dobra. Ta terapia dla osób uzależnionych i sprawców przemocy też jest dla Twego dobra, ja pierdolę, muszę se jakoś radzić, mam prawo być szczęśliwa, kurwa, tak? Więc mnie gówno obchodzisz, rób co chcesz, krzyżyk na drogę, póki mi nie chcesz wpierdolić. Dziękuję Ci, kurwa, doceniam, że utrzymujesz całą familię, harujesz na sześć osób, w tym to jesteś naprawdę loffciany, buźki. I, że jeszcze mnie nie wyjebałeś z domu na dobre, za to też koffam.
Szanowna rodzicielko, Ciebie to kocham i pewnie dlatego Twoje liście (powiem Ci, przekurwną krzepę masz w tych chudych rączkach) bolą więcej. Ale rozumiem, też bym miała zjebaną psychikę, gdybym żyła na tym świecie tyle co Ty. Ale masę rzeczy dla nas zrobisz, dawno byś się mogła rozwieść i iść w chuja, doceniam i podziwiam. Żaden z cudownych samców nie  rozumie, zero empatii, ja pierdolę. Wydaje im  się, że kochają, ale to pewnie wyobrażenia o mnie. Nie jestem taka fajna, taka zabawna, taka ładna. I radzę sobie świetnie, nie chcę mieć jeszcze “chłopaka” na głowie.
Nie, kurwa, nie, dotarło?

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (25)

Pierdoleni rodzice! – suka i popychadło


Źródło: użytkownik

Zacznę od tego, iż nie mam 16u czy 17u lat a 22 i przepraszam, iż moje kurwienie nie jest tak bogate. Właśnie kończę dziennie pedagogikę i interesuje się psychologią i postawami rodzicielskimi (o nich właśnie napisałam licencjat). Sprowadza się więc to do tego, iż wiem kurwa więcej od moich rodziców o psychologicznej stronie wychowania i traktowania dzieci! Moi rodzice oczywiście nic nie studiowali i nie interesuje ich w ogóle psychika dziecka (bo oczywiście tylko bite może się skarżyć) ale są zajebiście kurwa jebana mądrzy bo wychowali mnie i moją siostrę! Dodam, iż jak wynika z mojego licencjatu moi rodzice to liberalny ojciec (na wszystko pozwala ogólnie olewając chyba, że matka powie “No powiedz jej coś” to wtedy wkracza do akcji z kablem, mordą, duszeniem – obecnie jak narazie pojawia się tylko morda i nie wiem czy na więcej bym sobie pozwoliła, choć jestem drobna wiec pewnie nadal nie miałabym kurwa szans obrony…) i ODRZUCAJĄCA matka (na wszystko pozwala bo ma w dupie ale jak się jej przypomni, że mnie ma to jebana suka czepia się wszystkiego, tylko się drze i wydziera udowadniając wszelkimi sposobami jakim to jestem nieudacznikiem)! Całkowicie nieracjonalni ludzie (to wyjaśnię za chwilę), nieświadomi tego czym jest krzywda psychiczna, nie potrafiący kochać nikogo oprocz siebie, bezkompromisowi, matka wymagająca choć kurwa sama jest nikim! W tych warunkach wychowała się zamknięta w sobie, nie wierząca w siebie, introwertyczna, cicha, bojaźliwa, spokojna z zewnątrz (na studiach dowiedziałam się, że inni podziwiają mój spokój) lecz cierpiąca w środku (nie pokazuje łez ani emocji oprawcom!) no i oczywiście teraz potrzebująca dużo miłości od swoich partnerów i posiadająca jej dużo dla dzieci…

Oczywiście starzy nie rozumieją nic zapatrzeni we własne ego. Tłumaczyć racjonalnie im się nic nie da. Nie mają pojęcia co to jest kochająca postawa rodzicielska! ale oczywiście są swięęęęęcie przekonani, że są doskonali i przecież nie mieli kurwa żadnego wpływu na to, że jestem taka jaka jestem. A niby kurwa kto miał!?!?! Jasne, że są jeszcze inne czynniki kształtujące nas ale rodzina stanowi pierwszy i podstawowy, co do  nich nie dociera. Oczywiście kurwy pieprzone nie wiedzą co to czytanie książek, poradników dla rodziców na oczy nie widzieli, nic nie czytają, ciemnota całkowita ale kurwa jak się im próbuje coś wytłumaczyć to się kurwa na mnie huje rzucają z mordami, bo oczywiście co ja wiem o wychowywaniu dzieci (dużo kurwa bo w końcu studiuje to co studiuje! jasne ze w książkach jest teoria ale nie mija się ona z prawdą a i praktyki mi nie brakuje w każdej grupie wiekowej! Dodatkowo na własnym przykładzie wiem jak można to spierdolić!) Staruchy oczywiście wtedy także są wściekli, że “posłali mnie na takie studia”. Posłali kurwa? Ciemnoty jebane!!! Jakby to oni kurwa wszystkim na świecie mogli dyktować ich drogę życiową pieprzone zadufane w sobie gargulce!!!!!!!! Uwielbiam dzieci i pracę z nimi, dlatego sama wybrałam tą drogę. Być może dlatego, że chce dać wszystkim dzieciom ciepło, którego sama nie miałam…. A odnośnie “posyłania” – owszem – posłali mnie ale na studia dzienne bo woleli zabezpieczyć się jeszcze na kilka lat żeby moc mnie gnoić, że jestem kurwa nieudacznikiem  bo nie mam roboty i jestem od nich kurwa zajebiście zależna finansowo! Nie mam kurwa bo nie mogę mieć pracy, do której mam predyspozycje bo kurwa w tygodniu studiuje zjeby totalne!!! Oczywiście to nie jest jedyna przyczyna mojego bycia nieudacznikiem:

2. Siostra świetnie się uczy na dwóch kierunkach. Oczywiście starsza, stypendia, pierworodna, cudowna, córeczka tatusia…. PORÓWNYWANIE – zajebiście kurwa wychowawcze wy debile!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  Ja osobiście z siostrą żyje w zgodzie bo tylko ona może do ojca przepchać jakiś pomysł kupna czegoś czy coś….

3. Oczywiście to, że jestem zależna od takich debili. Ale odnośnie owej zależności to także jest sprawa ciekawa bo kurwa mieszkam z dziadkami od podstawówki 5 dni w tygodniu a weekendy MAM spędzać z rodzicami, którzy kurwa dają mi 50 zł tygodniówki (które starczają albo na 5 obiadów na wydziale albo rezygnacje z części obiadów na kupno picia…) Oczywiście broń Boze żebym  potrzebowała spodni czy butów = głodówka = 44 kg na 164cm…, na szczęście te mniejsze kilogramy łatwiej ubrać… czasem ratują babcie na urodziny czy święta. Tak wiec generalnie z tych pieniędzy nic nie mam a w domu otrzymują mnie dziadkowie (a raczej nas bo i moja siostrę – choć ona dostaje tez od ojca 100 co jakis czas bo nie jest kurwa “rozrzutna tak jak ja”! HEH ROZRZUTNA! – oszczędzam kurwa każdy grosz na bluzkę czy  cokolwiek a pieniądze z wakacyjnej zapierdalanki u matki w robocie mam do dziś! Oczywiście za to ze matka załatwiła robotę muszę być kurwa zajebiście wdzięczna i nie powinnam teraz nic dostawać na jedzenie skoro zarobiłam! JEBANA SUKA ŚCIERWO PIERDOLONE!!! Tak wiec ot dobroć rodzicielska- oddać dzieci na wychowanie, dawać marne grosze i nazywać to kurwa zależnością od nich KAŻĄC przyjeżdżać na weekendy do cud miód rodziców, kurwa dla przyjemności jeszcze może????

Dzisiejszy wykurw miał dotyczyć jedynie dzisiejszej sukowatości tych gargulców ale wyrzuciłam kumulacje. Teraz więc o dzisiejszej cudownej sytuacji. Jada kurwa zjeby wreszcie na wakacje. Namawiają żebym, jechała z nimi ale ja już kurwa wiem co się świeci – rozkładanie namiotu, zmywanie garów, traganie za nimi leżaczków i wszystkiego co trzeba dla zaspokajania kurwa potrzeb gargolców  a moje mając w dupie głęboko! Dołączając do tej plejady wakacyjnej wrzaski że wszystko robię źle, gnojenie  i zero przyjemności z wyjazdu nad morze…. Odmówiłam wiec jak to robię odkąd mam jako takie prawo wyrażać swoje zdanie i potrzeby (dopiero od trzech lat czyli odkąd zaczęłam studiować i dowiedziałam się jak są hujowi).

Na początku podkreśliłam swój wiek. Dlaczego? Bo oczywiście rodzice całkowicie nieświadomi, iż swoja postawę należy modyfikować wraz z wiekiem dziecka traktują mnie jak kurwa jakąś 16 latke albo i mniej- sami oceńcie. Oczywiście skoro wyjeżdżają to ktoś musi zająć się ICH DOMEM i podlewać ICH jebane kwiatki. Przyjechałam więc aby otrzymać kurewskie instrukcje obsługi ich jebanego domu (czyżbym była dorosła?) i kurwa suka pojebana mówi mi ze ma nadzieje ze nikogo tu “nie sproszę”. (Ogólnie nie można zapraszać tu gosci bo matka jest aspoleczna i nie znosi ludzi. Pewnie specjalnie robi taki bajzel w domu żeby wymówka była.) Oczywiście kurwa nie wolno mi nikogo zaprosić a już żeby nocowała choć jedna osoba? OOOO BOOOZEEE Nie ma bata. A już facet w jednym łóżku z 22u latką to w ogóle przez gardło nie przejdzie. Nie jestem dziewicą i już nie będę i kurwa jebana suka urodziła moja siostrę mając 19 lat!!!!!!! Żebym urządziła urodziny albo choć grila? Kurwa nie bo ich dom rozniosę a kurwa mój młodszy brat cioteczny za ścianą się bawi na całego! (dziecko kurwa jestem????!!!).
Nie rozumiem tego jak można mieć tak nasrane w głowie skoro każdy kiedyś był młody! (Choć mój kolega stwierdził ostatnio ze staruchy zazdroszczą;p) Oczywiście jako istota świadoma powiedziałam jej, że albo ją okłamie albo powiem ze mam 22 lata i chyba nie sądzi, że będę siedziała całkiem sama w ich chałupie przez cały tydzień żeby podlewać jej jebane kwiaty (Trochę zmieniłam;p) [Nie rozumiem zupełnie, ale to najbardziej na świecie tego nie rozumiem, dlaczego rodzice wręcz zmuszają swoje dzieci do tego żeby ich okłamywały..!? Przecież można normalnie z dzieckiem rozmawiać, z szacunkiem, po przyjacielsku a nie jak pierdolony dyktator!] Oczywiście rozmowa dalej toczyła się z matką. Naturalnie chodziło jej o to ze chce kurwa wrócić do czystego domu po cod miód wyjeździe. Ja posprzątałam przed przyjazdem do nich u babci (czyli W MOIM DOMU A PRZYNAJMNIEJ POKOJU gdzie sama brudzę i sama sprzątam ogarniając przy okazji tez korytarz, przedpokój i łazienkę). Oczywiście czeka mnie kolejny zapierdol – tym razem dla kogoś i w cudzym domu (czy to nie wygląda jak obowiązki sprzątaczki?). Chciałam dzisiaj urządzić moje urodziny z chłopakiem i pójść gdzieś ale cóż… nie dałoby się wyjść wiec przełożyłam na jutro… Z okazji sprzątania [przypomniało się kurwie w czas bo jutro maja wyjechać (daj Boże) a nawet nie spakowani jeszcze] chciałam się zabrać za to szybko i sprawnie żeby jutro moc spokojnie wyjść. Ta popierdolona chciała żebym jej wiaderko trzymała jak ona będzie myła okna. Stwierdziłam wiec kurwa ze to strata czasu żeby dwie osoby robiły to samo! Zabrałam się wiec za to sama bo oprócz tego wszędzie są ubrania i rzeczy, które ja kurwa zawsze przełożę nie tam gdzie powinny być (jeśli kurwa mają swoje miejsce to czemu do pierdolonej cholery tam nie są????!!!!!) Zebrałam się i w półtrej godziny obrobiłam całe piętro czyli 6 okien, 2 drzwi balkonowe, parapety w środku i na zewnątrz, kwiatki zestaw, kwiatki ustaw. Schodzę na dól a oni w gnoju siedzą jak siedzieli kurwa!!!!! Nic nie zrobione (godzina 18 i od rana w tv huje a ja w ich domu bezpłatnie zapierdalam!!!) Wszędzie ciuchy, kuchnia zasyfiona, gary stoją, łazienka syf, przedpokój syf… a to tylko parter…. Na pietrze oczywiście tez burdel bo wszędzie muszą śmieci zbierane przez matkę (ma opakowania kurwa na wszystko i po wszystkim) albo jej – mniej jego – ciuchy przedpotopowe leżeć!!! Zniosłam rzeczy do mycia dolnych okien ale żeński gargulec stwierdził, że będzie kolacja. Usiadłam wiec i kurwa stwierdziała “Widzisz? To nie takie łatwe skoro po kilku oknach się zmęczyłaś” – kurwa kolacja miała być suko jebana, bez Ciebie zrobiłabym raz dwa!! Pytałam kolacja czy myc? Ale oczywiście nic się nowego nie wydarzyło bo niby kto kurwa miałby zrobić kolacje? Zapewne ja ale wolałabym posprzątać i mieć z głowy. (Sama chciałam bo raczej nie preferuje zapraszania istot ludzkich do takiego syfu! choć oczywiście mówiłam ze nie chce w takim mieszkać tydzień)

Oczywiście zaczeła sie rozmowa skoro siedzimy, tata zabral sie za kolacje bo matka nigdy nic nie robi. W rozmowie oczywiscie zaczeła ze ona nie ma czasu sprzatac w domu i to nie dlatego ze nie chce tu gosci bo ona “pracuje od dnia do nocy”. TA, KURWA! – od 8 do 16 – ciemna noc suko pierdolona? Praca kurwa dla bezmozgich, w domu nie musi nic o niej myslec, weekendy cale wolne i siedzi na tej dupie z celulitem i czeka aż kto inny zrobi!!! I jebana wrzeszczy (ona nigdy nie mowi, szeptac to juz chyba w ogole nie potrafi) że sama wszystko musi bo raz komus innemu nie bedzie sie chciało robić jej setnej herbaty tego dnia!!!! Oczywistym i racjonalnym dla mnie jest, że skoro tak wczesnie konczy i ma weekendy wolne to takiego syfu nie powinno tu byc!!! A ona czeka aż córki przyjada (bo musza) i posprzataja bo jak kurwa mozna gotowac jak wszystko brudne!? (a suka jebana wcale 200 kilo nie wazy ze nie moze sie ruszyc tylko leniwa kurwa w dupe jebana choc sama wybrała sobie mieszkanie w duzym domu), kurwa urodziła sobie roboli!! Tak najwyrazniej mysli popierdolona bo ona wychowala sie na wsi i ziemniaki zbierała – tradycyjna spiewka. Tłumaczylam jej jak człowiekowi zupelnie (staram sie traktowac ludzi jak ludzi bo podobno jestesmy wszyscy swiadomymi istotami i nie zyjemy w czarnogrodzie) że chce miec jutro urodziny i posprzatac dzis wszystko szybko a nie sie ślamazarząc i mieć czysto. A ona oczywiscie jak ta ciemna dolina specjalnie spowolnia prace, sama nic nie zrobi, ja mam wykonywac jej rozkazy ale ona kurwa sama nie wie, a to kolacja, a to rzeczy co ja nie wiem gdzie włozyc a jej sie nie chce dupy ruszyc…. Oczywiscie sie kurwa zaczela drzec na mnie skoro ja chce porzadku a nie w syfie mieszkac (normalnie zbrodniarka jakas jestem kurwa chyba bo tego swiat nie widzial zeby ktos chcial porzadku i to kurwa ze jeszcze w cudzym domu z dobrej woli zapierdala!!!) bo ona przeciez juz ze mna nie moze i ona wszystko sama itd itp…. Oczywiscie kurwa jest zajebiscie biedna suka. Ogólnie mnie gnoiła wiec jej powiedziałam zeby sie zdecydowała czy mam sprzatac i podlewac im te kwiatki czy dalej chce mnie tak “miło witac”. Do ojca sie odezwała i on ja kurwa poparl pierdolac ze “jeszcze chwila i pożałuję”!!!!! A  kurwa czego durny huju!!??? Taka ciemną sobieś wział to kurwa ja mam sie z nia meczyć??  Oczywiscie kurwa musi popierac to scierwo zwane moja matka bo sie na niego wydrze a i kurcze nawet obrazi! (niech sie na mnie obrazi i zamknie morde <prosze>) Matki pierdolenie mnie nie rusza bo ona tak zawsze- czy ma powod czy nie. Ale ojca sie boje bardziej niz ognia. Na sam widok jego w wyobrazni naplywaja mi lzy do oczu. Skoro wiec on ja popiera to poprosiłam zeby mi wytłumaczył dlaczego to jest kurwa złe ze ja chce porzadek sprawnie zrobic i tłumacze jej jak krowie na rowie ze gnojenie mnie nie przyniesie jej nic dobrego???  Kurwa zapytał czemu ja tu w ogole przyjechałam??!!!!!!! Oczywiscie automatyczna odpowiedz w glowie: No chyba nie dla przyjemnosci kurwa!!!  Ale milczałam. Niech tłumaczy. Powalil mnie pytajac czy ja kurwa mysle ze łaskę im robie ze przyjade i bede ich kwiatki podlewac??!!! (W głowie: Ze co kurwa? Jak to?) No tak…. oczywiscie ze nie robie im laski bo jestem kurwa od nich zalezna, oni mnie wychowali i utrzymuja, to moj obowiazek pewnie tez…. Zajebiscie kurwa… tylko ze ja mam 22 lata i wakacje skurwielu, uniezaleznic sie bardzo chce ale mi nie dajecie a od was mam tylko 50 tygodniowo i zero wsparcia czy milosci nawet!!! Dla przyjemnosci tu nie jestem! Dla zarobku tez nie skoro nie placa za sprzatanie cudzych brudów!!!! <- Tak powinnam była odpowiedziec (bez kurw oczywiscie) ale milczałam “bo jeszcze pozaluje” – co kolwiek to mialo znaczyc. Oczywiscie uslyszałam także ze jak juz było mowione to jest ICH DOM, NIE MOJ wiec mam wykonywac polecenia matki i sie nie odzywac!!!

Szkoda tylko kurwa ze z nia robota trwa lata (skoro tyle lat ma balagan to kurwa jak tu sie da sprzatnac?!) Matka oczywiscie pokrzywdzona zajebiscie przez los uciekla z bekiem (niby z jakiego powodu?) a ojciec wrócił do robienia kolacji. Ja oczywiscie przy nich byłam twarda i spokojna ale pozniej zadzwoniłam sie wyplakac chlopakowi (tylko takiej najblizszej osobie pokazuje uczucia i łzy…) a on poradził mi sie tu uzewnetrznic i oto cała histo(e)ria…

A jednak nie;p Przyszła każac mi sie przeprosic. Ze co kurwa?? Niby za co? Chciałam posprzatac i jej cos uzmyslowic zeby była madrzejsza ale nie to nie i huj!!! Pierdole, nie robie;p Idiotka oczywiscie mi pierdoli “zobaczysz kiedys jak Twoje dzieci….” Kurwa ale ja nie zamierzam byc odrzucajaca matka popierdolona suko!!!!

Nie wiem wiec kim jestem w oczach moich rodziców i nawet pytac mi sie nie chce bo szkoda gadac z tą ciemnotą! Wiem tylko, że dzieki nim nie jestem w stanie dojrzeć bo traktuja mnie jak dziecko i nie pozwalają sie usamodzielnic. Musze wiec stad uciec i załozyc normalna rodzine a nie taka popaprana…. A szkoda bo od rodziny nie powinno się chciec uciekac i nikomu braku wsparcia od najblizszych bym nie zyczyła….

Posted in Kumulacja, LudzieComments (51)

Zmęczenie


Źródło: dziennik.pl

Kurwa, już jestem zupełnie wypompowana, a sesja dopiero kroczy. W pracy miałam ostatnio ostry zapieprz, trzeba było wiele projektów dopiąć do czerwca, w pośpiechu i ciśnieniu, bo były ogromne i ważne. Ciągle zaliczam jakieś kolokwia i zaliczenia na ocenę, jak dotąd czwórkowo-piątkowo, ale czuję, że energia mi się kończy. A prawdziwe egzaminy dopiero się zaczną…

Do tego jutro mam spore zaliczenie. Usiłuję się nauczyć, a tu facet matki chodzi po domu i się drze. Facet ma ostre problemy z agresją i w kółko matkę wyzywa, mnie nie wolno się wtrącać, więc staram się nie słuchać, ale jak ten bydlak się drze, to szyby w oknach trzeszczą. I nic, kurwa, jeszcze przy okazji słucham obelg pod swoim adresem, bo ja “nic nie robię”, bo ja “tylko” studiuję i pracuję, nie to co jego dzieci w Lubelskim, które poodpadały z zawodówek i całe dnie spędzają na kopaniu puszki.
Jak mu się tak w tym domu nie podoba, to niech wypierdala. Dzisiaj matkę zwyzywał za to, że jak jedliśmy obiad, to on nie przyszedł, ale jak dwie godziny później nagle zgłodniał, to mu matka nie chciała odgrzać. To od razu ją od kurew i szmat zwyzywał… A ona twierdzi, że mu na to nie pozwoli.
Ta, jasne, ta sytuacja trwa trzy lata i nic się nie zmienia. I jeszcze jak się chciałam wyprowadzić na swoje z moim facetem, to po dwóch tygodniach nas ściągnęła z powrotem, bo sama z nim w domu nie mogła wytrzymać. A ja jestem miękka, troszczę się o mamusię i będę ją głaskać po główce i przytulać, pocieszać, kiedy on ją obraża i poniża, na jej własne życzenie. I kurwa w kółko wszyscy słuchamy obelg. Wszyscy wychodzimy rano do roboty, ja po robocie jadę jeszcze na zajęcia, mój facet robi obiad, moja matka ogarnia, a ten z usadza tłuste dupsko przed komputerem lub telewizorem. I kurwa nie da się go wyprostować, w kółko wszystkich obraża, parę razy to tu była nawet policja, jak zaczął matkę szarpać. Pewnie powiecie, że z moim facetem jesteśmy źli, że jej nie bronimy? Bronimy. Ale potem wszystko odwraca się przeciw nam, bo jak matka ma fazę, że jednak go strasznie kocha, to my jesteśmy źli, bo wpierdalamy się w nie swoje sprawy. Wyprowadzaliśmy się setki razy, bo stać nas na to, ale zawsze matka płaczem ściągała nas do domu. A mój facet jest dobry zięciu, zawsze mojej mamie kawkę zrobi, zawsze się do niej odniesie z szacunkiem, obiadek ugotuje, zakupy jej nosi, ściany pomaluje, a ten chuj kurwa NIC nie robi, a w kółko gada, jak to on tu “nierobów” żywi. Dokłada się kurwa do rachunków trzysta złotych!! A mieszkamy w Warszawie!! Jebany symulant dostaje zajebistą rentę z tytułu niezdolności do pracy, a na czarno zapierdala fizycznie! A ja, chociaż mam niepełnosprawność ruchową od urodzenia, to mogą mi renty nie przyznać, bo może mi kurwa kończyny odrosną. I kurwa młotek się wywyższa, gardzi kurwa każdą osobą studiującą lub z wykształceniem, bo ma pierdolony kompleks, że podstawówki nie skończył. Moja matka, dla porównania – ma trzy magistry. I pracuje w biurze. Nasza cała rodzina to inteligencja – mój brat też ma trzecie studia podyplomowe i pracuje biurowo, ciężko. Ale nieeee, dla niego wszyscy pracownicy umysłowi to nieroby, wykorzystujące takich uczciwych pracowników jak on, bo tylko ten, co cegłę trzyma, to prawdziwy pracownik (komuna anyone?). Nie dociera do niego, że matka i brat to zapierdalali całe życie, nie tylko w robocie, ale i na uczelniach, żeby mieć to, co teraz mają, i że ja zamierzam podobnie. Nie, my jesteśmy nieroby i chuj. Nie przejmowałabym się zdaniem idioty, gdyby nie było na cały regulator, z całą żółcią tego świata wykrzykiwane codziennie, z agresją większą, niż u wściekłego rottweilera. I mnie głowa od tego pęka i nic nie mogę zrobić, bo matka go “kocha”. Po prostu nie umie się go pozbyć. Dzisiaj matkę od szmat wyzywał i szarpał ją, bo nie poszła z nim do kościoła. Kurwa, prawdziwy katolik!! Tacy oni kurwa wszyscy są!

I ja kurwa nie po to non-stop pracuję, żeby mnie takie barachło niepiśmienne obrażało! I ona kurwa na to pozwala! Ona, po trzech jebanych magistrach! Po trzydziestu latach pracy i wychowaniu dwójki dzieci, samotnie! Wiem, że boi się samotnej starości, ale ma mnie, ja ją zawsze będę otaczać opieką.

I kurwa, jak w dzień matki oprócz kwiatów i prezentu zrobiłam jej taką niespodziankę, że na kompie (JEJ! nie jego!) ustawiłam jako tapetę demota z dwoma ślimaczkami i napisem “mama, kocham cię”, to oczywiście, że był dym! Bo on miał na tapecie zdjęcie motorka ściągnięte z allegro!

I matka oczywiście, telewizje ogląda u nas w pokoju, bo on u nich okupuje i komp, i telewizję, bo jak nie, to z ryjem skacze.

A… tu miało być o zmęczeniu, o nauce, a ja na inny temat… Szczerze mówiąc muszę spadać się uczyć, bo zaliczenie mam jutro i nie będę miała kiedy się uczyć. Jeszcze wkurwia mnie to, że w wakacje i w przyszłym roku akademickim są prowadzone lektoraty i kursy językowe, na które tak bardzo chciałabym iść, ale nie, my na filologii nie mamy żetonów językowych! Kurwwaaa!!! Będę musiała zapłacić za semestr sześć stów i już w ogóle nie będę miała na nic czasu. Ale chuj, będę inwestować w siebie, wykończę się do cna, ale przynajmniej mój mózg będzie coś wart.

Posted in KumulacjaComments (18)

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.