Tag Archive | "przyjaźń"

Przyjaciel a jego miłość.


Źródło: www.google.com/images

Powiedzenie że “przyjaciół  poznaje się w biedzie” jest dla mnie w sumie gówno warte,bo nawet osoba bezinteresowna potrafi pomóc komuś w potrzebie.Natomiast można to sprawdzić w inny sposób,kiedy przyjaciel znajduje dziewczynę.Chcesz czy nie i tak zejdziesz na 2 plan choćbyście się znali od piaskownicy,staniesz się mniej ważny.I jak ktoś mi powie że taka kolej rzeczy i to jest normalne to niech spierdala bo ja tego do wiadomości nie przyjmuje,no bo jak kurwa może być ważniejsza jakaś cipa od ziomka którego zna się 5/10 /15 lat a ją zaledwie rok może dwa ?To nie jest normalne,trzeba umieć dzielić czas.Ale nie jemu życie się układa myśli że chwycił Boga za nogi i kumpel już nie jest potrzebny,a wszystkie “przyjaźń najważniejsza” itp hasełka zamieniają się w popiół.

Jednak najgorzej jest wtedy kiedy on myśli że wszystko jest ok,tak mnie wkurwia to że ludzie zmieniają się pod wpływem swojego partnera i nawet tego nie widzą,ja pierdole klapki na oczach 0 trzeźwego myślenia.Ja wiem że to fajna sprawa poznać jakąś osobę która wydaje się 2 połową nas,bądź nią jest,ale kurwa nie można być pierdolonym egoistą i czasem między tą swoją miłosną mgiełką rozejrzeć się do okoła i sprawdzić czy kogoś przypadkiem nie ranimy.No ale nie kurwa do puki nie powie się mu wprost że coś nie gra to sam się nie zainteresuje bo po co,bo ma laskę,bo już kumpel nie jest potrzebny,nie ma wspólnych wyjść,a spróbuj mu to powiedzieć w twarz to się wszystkiego wyprze,napuszy i obrazi hahahahah to jest paradoks,jak miłość potrafi komuś zrobić gówno z mózgu i wypaczyć jakiekolwiek resztki empatii.

Opisałem tylko swój przykład to oczywiście działa w 2 strony (2 przyjaciółki i facet) < dla mniej bystrych.Tak możecie mi powiedzieć że nie wszyscy tacy są i ja tu nie zaprzeczę,ale większość niestety tak.A jak już zerwie ze swoim ukochanym/ukochaną to wraca z podkulonym ogonem i stara się odbudować stare znajomości,dopiero wtedy człowiek zauważa jakie pobojowisko zostawił kosztem swojego szczęścia,ale wtedy może być już za puźno.I niech to będzie przestroga może parę osób się zastanowi nad sobą,a może nikt nie będzie miał sobie nic do zarzucenia bo są “święci”.

A ja jestem pojebem i nie potrafię zrozumieć czyjegoś szczęścia.Tłumaczcie sobie to jak chcecie szczerze mówiąc to wątpię że ktokolwiek to przeczyta ale przynajmniej się wyżyłem.I pozdro dla wszystkich w tej samej sytuacji,to nas uczy żeby do wszystkich obietnic i deklaracji podchodzić sceptycznie i z dystansem.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (14)

Pseudo “przyjaciółka”


Witam Was! Po ostatnich niepowodzeniach z dziewczynami myślałem, że trafiłem na normalna dziewczynę… Zaprosiłem ją na imprezę i było super. Potem ze sobą pisaliśmy i rozmawialiśmy ze sobą nawet po parę godzin. WYDAWAŁO MI SIĘ że jest inteligentna, szczera, wrażliwa, ładna itd. Zakochałem się w niej po uszy. Ona powiedziała że mnie traktuje mnie tylko jak przyjaciela myślę no ok może za szybko wystartowałem… ZAWSZE mogła na mnie liczyć i to szmata wykorzystywała. Niby jest dziewicą ale gdy tylko coś wypije to szuka chuja do dupy jebana pinda lepi się do każdego! Mówiła, że zostanie na zawsze sama a tym czasem… poszła z jakimś chujem na studniówkę ale z tego co wiem to ją olał i zajebiście bo zasłużyła na to xD Wkurwiające jest to, że z nim poszła a ze mną nawet nie chciała się spotkać. a jak się już spotkaliśmy to przyszłą z koleżanką udając niedostępną. Pisałem jej wiersze, listy itd. jak jakiś kretyn… bo zależało mi na niej. A ta szmata pisała do mnie gdy tylko czegoś potrzebowała a chuj jej w oko niech się jebie cichodajka jebana! Dlaczego mam cholernego pecha do dziewczyn? jestem przystojny a mimo tego kurwa nie mogę znaleźć normalnej dziewczyny

Posted in SzybkieComments (7)

I obyś zdechł – czyli mega długi wykurw.


Źródło: użytkownik

Z reguły staram się nie użalać nad sobą, bo nie widzę w tym sensu. Oczywiście – jak każda dziewczyna, której buzują hormony, mam słabsze dni – jednak ogólnie jestem okazem optymizmu.  Wracając do meritum sprawy…
Nie mam się za jakąś zajebistą laskę. Jestem w miarę normalna, proporcjonalna, dbam o siebie.  Może nie chodzę w typowo “dziewczęcych” ciuchach, bo lubię spodnie i bluzy i czuję się w nich dobrze, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Z charakteru też jestem w miarę okej – jak każdy mam wady i zalety, mam ich świadomość, więc staram się nad tym panować.

Chyba ciąży nade mną jakieś jebnięte fatum, które nie pozwala mi się normalnie i po ludzku zakochać w normalnym chłopaku, tylko zawsze wyszukuję jakiś udziwnień, przez co się robi jeszcze gorzej.

Po kolei mówiąc, zacznijmy od największego błędu życiowego:

S, zwany też później pieszczotliwie przeze mnie Kretynką to mierzący około sto osiemdziesiąt cztery centymetry wzrostu blondyn. Był to kiedyś przyjaciel byłego chłopaka mojej byłej przyjaciółki. 31 maja 2009 roku *pamiętam to dokładnie, nie wiedząc kurwa czemu* miałam tą niewątpliwą przyjemność spotkać i poznać S wraz z kilkoma kolegami. Mały dodatek do jego osoby: trzy lata starszy (właściwie cztery, ma czelność być ze stycznia), flirtujący z każdą napotkaną dziewczyną.
Jak to się stało, że go poznałam? Otóż, wraz z moją cudowną byłą przyjaciółką udałyśmy się na Basketmanię i gdy przechodziłyśmy przez rynek, nagle wyrosła przed nami grupka pięciu rosłych chłopaków, których moja przyjaciółka poniekąd znała za pośrednictwem swojego byłego chłopaka. Zaprosili nas do KFC – posłusznie się zgodziłyśmy, tylko jak będziemy wracać.
Nawet sama dokładnie nie wiem jak to się stało, ale po tym całym spotkaniu w KFC zaczął do mnie pisać – najpierw przez nk, potem na gadu. Ba! Zdarzały się sytuacje *potem coraz częściej*, że dzwoniłam do niego na telefon. Zaczęły się wakacje, a że rok temu byłam totalną idiotką nie znającą natury facetów, to myślałam, że jest wszystko okej. Byłam w niego zaślepiona jak w obrazek, śmieszne.. Ba! wydawało mi się, że jest idealny – i czasami tak go nazywałam. Moim ideałem. Żałosne, wiem.
Nie wiem, dlaczego zaczął ze mną pisać, skoro rok temu wyglądałam jeszcze gorzej niż teraz. Jedna z teorii mówi, że to może dlatego, że szukał dziewczyny, na której podbuduje swoją samoocenę i swoje ego – jakiś miesiąc wcześniej rozstał się z laską *teraz wcale jej się nie dziwię*. Przez całe wakacje jak głupia jeździłam na rynek, spotykałam się z nim i z jego kolegami. Kiedy byliśmy sami, zachowywał się jakby był moim chłopakiem, a mi się to podobało – w końcu, jak miało się nie podobać, jak jakiś chłopak tuli się do dziewczyny i mówi jej, że jest ładna? Typowo dla facetów, jak byliśmy z jego kumplami, zachowywał lekki dystans, mimo wszystko się jednak nie przejmowałam.
No ale bańka mydlana musiała w końcu kurwa prysnąć, a ja musiałam się obudzić z idyllicznego snu. Wszystko zaczęło się psuć, jak zrozumiałam, że się w nim zakochałam. Pierwszy raz się w kimś zakochałam – było to dla mnie nowe uczucie, zupełnie mocniejsze i wyraźniejsze od wcześniejszych zauroczeń. Oczywiście, jako idiotka rozmawiałam z nim na ten temat, strasznie za nim tęskniłam, chciałam się z nim spotkać – w końcu skończyły się wakacje, już tak często się nie mogliśmy widywać, bo ten idiota jest tłumokiem z zawodówki *ah. no tak, zapomniałam: stały bywalec nocnych klubów*.
Ale nie, jak jakaś popierdolona idiotka znalazłam inny sposób na dobijanie się. Tym sposobem było stoisko jego ojczyma, na którym on pracował. No i przechodziłam tamtędy codziennie, kiedy wracałam ze szkoły. To nic, że robiłam jeszcze większe kółko wokół domu i wracałam o wiele później – oj tam. Mogłam go zobaczyć! Ba – jego ojczym bardzo mnie polubił, śmiał się, że może się zmieni, że w końcu zwróci uwagę na normalne dziewczyny.
No, i tak chodziłam, chodziłam.. aż w końcu po jakiś 4 miesiącach od naszego poznania zaczęło mnie wkurwiać to, że nie ma czasu spotkać się na mieście i pogadać. Żeby w końcu ustalić jak to z nami jest. Zaczęłam nalegać – a to najgorsze, co może zrobić dziewczyna. Naprawdę. No nic.
Potem doszło do czegoś lepszego – zaczął się spotykać z siostrą swojego przyjaciela, nic mi o tym nie mówiąc. Ona mnie znienawidziła, bo ja nieświadoma tego, co się dzieje – dzwoniłam do niego i dalej widywałam go na stoisku. Aż się w końcu o nią pokłóciliśmy..
Sprawa skończyła się tak, że w sylwestra moim postanowieniem noworocznym było o nim zapomnieć, zerwać kontakt.  Przeszłam przez dwa jebane załamania nerwowe, płakałam co noc w poduszkę, ale kuźwa udało się. Po pół roku mogłam powiedzieć, że jestem szczęśliwa i już go nie kocham. Przez ostatni rok się nie odzywał – pewnie miał na mnie wyjebane, tak jak ja już później na niego.  Byłam zajebiście szczęśliwa, do czasu… Ale o tym później.

W czerwcu 2010, kiedy byłam już psychicznie uwolniona od jakiegoś nażelowanego pedała, mogłam spokojnie się rozejrzeć za kimś nowym. Znalazłam, dwa tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego. Chłopak przez 3 lata chodził ze mną do jednej szkoły, a ja go nie znałam.  No chuj już z tym, w każdym bądź razie się widywaliśmy, byliśmy razem w kinie, wszystko powolutku… I co usłyszałam na dwa dni przed zakończeniem? Że kurwa jestem za DOBRA, żeby z nim być.  Jak kuźwa można być za dobrym, żeby z kimś być? Trzeba być Matką Teresą, czy co? Nie, wystarczy być kuźwa mną: normalną dziewczyną z dużą ilością czasu, która jest w stanie go poświęcić, żeby się spotkać z chłopakiem. Która się zajebiście szybko do ludzi przywiązuje. No to myślę sobie, że spoko. To po co mnie chuju zwodziłeś i mówiłeś te wszystkie rzeczy? Bo mu przyjaciel kazał znaleźć sobie dziewczynę. Wkurw jak nic.

Stwierdziłam, że nie. Że te wakacje będą zajebiste i były. Zaczęłam się spotykać z jednym chłopakiem, który był starszy o dwa lata i strasznie się mną opiekował. Ja rozumiem, że można być opiekuńczym, ale kuźwa nie aż tak, żeby mi mówić, że mam nie iść blisko jezdni, bo jeszcze mnie coś rozjedzie. Kurwa, czy jestem małym dzieckiem? Nie. No to prawie jak Milena w Galeriankach mu powiedziałam baj, że fajne momenty przeżyliśmy… no ale koniec. Co najlepsze, pocieszał się w ramionach mojej byłej przyjaciółki, o której wcześniej mówił, że nie mógłby z nią być.  Pozdrawiam kurwa.

Jakoś niespecjalnie później chodziłam na spacery ze znajomym swojej przyjaciółki. Zajebiste poczucie humoru, zawsze miał czas. Jak się później okazało, chodzące dziecko. Kurwa, nie mogę być z kimś bardziej dziecinnym od siebie, bo nie mam cierpliwości.

Kończyły się wakacje, aż tu mój braciszek wpadł na pomysł wyjazdu nad morze. Ucieszyłam się, bo jechałam z nim po raz pierwszy na wakacje, w dodatku do jego najlepszego przyjaciela M., którego sama lubiłam. Pojechaliśmy pociągiem, 8 godzin jakoś szybko zleciałam. To nic, że dopiero w trakcie podróży dowiedziałam się o tym, że w mieszkaniu zastanę jeszcze jednego mężczyznę – trzy lata starszego ode mnie brata M. Zawsze spoko! Wysiedliśmy na stacji, doszliśmy do domu, wchodzimy – jebnęłam. Wysoki, zielone oczy, brunet. Czyli ideał, jakby nie ujmując. No pierwszego dnia się jakoś tak zgadaliśmy w miarę, byliśmy nawet wszyscy razem na meczu piłkarskim, aż tu wieczorem nadarzyła się okazja – mój brat, M. i jeszcze jeden znajomy tej dwójki wyszli na noc na imprezę do jakiegoś klubu, gdzieś w Trójmieście. Zostałam z najmłodszym z facetów sam na sam, na całą noc. Oglądaliśmy razem filmy, oczywiście do niczego nie doszło, ale zasnęliśmy razem na kanapie. Następnego dnia ogłosili nas małżeństwem i tak się zaczęła ta przyjebana historia.

Po powrocie do mojego ukochanego miasta na południowym-zachodzie Polski, mój “mąż” nie przestawał do mnie pisać. Jak się okazało, ja też się mu spodobałam. Pisaliśmy tak ponad dwa miesiące, chłopak dzwonił do mnie, pisał na gadu, na facebooku… Gadaliśmy nawet przez skype. Po pijaku potrafił mi nawet powiedzieć, że mnie kocha. Oczywiście kuźwa – jak to ja – byłam przeszczęśliwa i nie widziałam nic podejrzanego w tym wszystkim. W końcu przyjechał do nas z M. na mecz. Myślałam, że to jakoś inaczej będzie wyglądać, że chociaż uda nam się pogadać czy coś. Ale nie kurwa, bo po co – jak szybko przyjechali, tak samo wyjechali, a ja zostałam z pojebanym buziakiem. No nic, nie skomentuję.
Ale zaczęło się coś psuć po tym wyjeździe. Psuć… To znaczy, że nie było już rozmów przez telefon, czy skype. Skończyły się zapewnienia o jebanej przeprowadzce i zmianie kierunku studiów. Skończyło się całe pierdolone “kocham Cię” po pijaku. Ale nic, dalej rozmawialiśmy. Mówił mi, że chciałby ze mną być, ale odległość, ale nasi bracia. I tak doszliśmy jakoś do punktu grudniowego, w którym ja miałam urodziny. Miał przyjechać – oczywiście zjebał sprawę, nie przyjechał. Wcześniej jednak wkurwiłam się i za namową przyjaciółki napisałam do niego, że trzeba to kurwa w końcu wyjaśnić, jak to z nami jest. Czy ja mam na niego czekać ze świecą, czy mam nie szukać chłopaka, co on właściwie tak naprawdę czuję. Podczas tej rozmowy uświadomiłam sobie, że go kocham, jak nic. A chłopak mi napisał, że on się nie przeprowadzi na pewno w tym roku, no ale jestem dla niego ważna, chciałby ze mną być i tak dalej i tak dalej. No chuj. Tydzień później jebany chuj zmienił zdanie. Napisał, że mam na niego nie czekać. Że właściwie, to on nie wie co on do mnie czuje. Że lepiej mi będzie bez niego, że jestem dla niego jak siostra. Wkurwiłam się jak mało kto, no w końcu przez 4 miesiące pierdoli mi takie słodkie rzeczy, że aż się mdło mogło zrobić, aż tu nagle taki tekst. Ba! Dwa dni później dowiedziałam się od jego brata, że ma dziewczynę, tylko kurwa zapomniał mi o tym powiedzieć! Jak ja się o tym dowiedziałam, momentalnie się z nim pokłóciłam i zerwałam kontakt. Ja tak mam, palę za sobą wszystkie mosty.
Miałam zjebane święta, nawet sylwestra – w końcu kochałam tego bezmózga. Mottem nowego roku zostało “i obyś zdechł”, a ja zaczęłam się jakoś podnosić. AŻ TU KURWA na początku stycznia dowiaduję się o 6 rano od własnej matki, że za 20 minut mój brat, jego dziewczyna i właśnie ten tępy chuj stanie w drzwiach naszego mieszkania. Myślałam, że mnie coś trzaśnie, no ale chuj. Przyszedł, traktowałam go jak powietrze. Nie to, żebym się jakoś specjalnie musiała nad tym natrudzić.
Wróciłam do domu ze szkoły, na szczęście miałam mało okazji, żeby go w ogóle widzieć, ale kiedy się już tak działo, ignorowałam go strasznie. Taki był zamysł, wiedziałam, że to w końcu zadziała.  Jednak moja psychika nie wytrzymała i musiałam się jakoś wyładować. Włączyłam muzykę u siebie w pokoju i patrzyłam się przez okno, starając powstrzymywać jebane łzy, aż tu nagle przyszedł on, kazał mi spojrzeć mu w oczy i przeprosił. JEBANY MANIPULANT. Wiedział doskonale, że uwielbiam zielone oczy. Wiedział, że kurwa nie mogę się oprzeć, kiedy on się na mnie gapi. Przeprosił i wyszedł z mojego pokoju.
Resztę tego wieczoru spędziliśmy u mojego brata w pokoju. W końcu na chwilę wyszedł ze swoją dziewczyną, a ja zostałam z tym bezmózgiem sam na sam. Powiedział mi, że ta o której słyszałam, to to wcale nie jest jego dziewczyna. A ja głupia uwierzyłam. Na domiar złego, pocałował mnie. Kto jak kto, ale ten idiota umie całować, więc momentalnie mu wybaczyłam. Wyjechał tego samego dnia, wieczorem.

Wpadłam na zajebisty (tak wtedy myślałam) pomysł – pojadę do niego na ferie! Trułam rodzicom głowę, aż się zgodzili. Co najlepsze, w ferie wypadały Walentynki – idealnie! Byłam podjarana w chuj, naprawdę. Starałam się niczego nie planować, no ale wiadomo – jakieś wyobrażenie było. Na pewno nie spodziewałam się tego, co miało nastąpić.
Chłopak okazał się być chujem i to totalnym. Pomijając, że dowiedziałam się o kilku (naliczyłam z przyjaciółką 6, oprócz mnie) dziewczynach, z którymi regularnie pisał i mówił im te same rzeczy, co mi. Z tego co się dowiedziałam z jego wiadomości *nie mówcie, że jestem świnią, bo je przeczytałam – byłam ciekawa, kto do niego napisał*, regularnie sypiał z kilkoma, mówił im, że mu na nich zależy, ale nie wie co czuje, po czym nagle kontakt się urywał. Ba! Pisał ze swoją obłąkaną byłą, której powiedział – UWAGA – że chciałby mieć z nią dziecko! NO KURWA. KTÓRY NORMALNY facet pisze coś takiego swojej byłej?

Jazdę zrobiłam niemiłosierną, ale idiota nie wiedział o co chodzi. Tłumaczył się, że są Walentynki, że chce je spędzić tylko ze mną *bla bla bla*, że przecież jakby kogoś miał, to z nim by teraz siedział. Ni chuja, nawet prezentu od niego nie wzięłam. Podjęłam decyzję, że wracam do domu.  M. wrócił z romantycznej kolacji ze swoją dziewczyną, a ten bezmózg wyszedł na imprezę. Następnego dnia z racji, że no Trójmiasta nie znam, miałam zwiedzać z tym idiotą, ale nie wrócił z imprezy rano. Na szczęście niedaleko od mieszkania była galeria, wzięłam więc swoje pieniądze i klucz do mieszkania, po czym wyszłam. W drzwiach spotkałam ów idiotę, od którego tak jebało fajkami i alkoholem, że rzuciłam mu zwykłe “śmierdzisz” i wyszłam. Wróciłam po półtorej godziny, obkupiona w chuj – musiałam przecież się jakoś odstresować, po czym M. wyszedł i zostałam z idiotą sam na sam. Chciał zwiedzać Gdynię, ale powiedziałam, że mam wyjebane, przeziębiłam się i zostaję w domu. Biedaczysko zaczęło wokół mnie skakać, zrobił mi nawet herbatę z miodem, został moją poduszką, żeby mi było wygodnie i włączył serial, który miałam ochotę obejrzeć.

Mój pociąg był o 4:30, to koło 3ej stwierdziłam, że wypadałoby się umyć. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Później przyszedł czas na kolację, a właściwie śniadanie, więc otworzyłam lodówkę szukając czegoś do przekąszenia. Kiedy zamknęłam drzwi, za nimi stał już idiota, który wygłosił swoją mowę o tym, jak to mu na mnie zależy i jak bardzo by chciał ze mną być, ale nie może, po czym mnie pocałował. Jebany, wiedział, jak mnie podejść. Nie powiem, że chwilę to trwało, bo trwało nieco dłużej, no ale w końcu przyszedł M., a ja się z idiotą udaliśmy na dworzec, gdzie odstawił mnie do pociągu. Tam też dostałam buzi, zresztą kurwa nie jedno. Usiadłam w przedziale i wróciłam do domu..

PRZEZ CAŁE jebane ferie byłam szczęśliwa, aż do pewnego pięknego dnia, kiedy ten frajer ustawił sobie status w związku na facebooku. NIKT kurwa, NIKT nie wiedział o kogo chodzi. Napisałam kulturalnie, żeby pozdrowił dziewczynę, na czacie. Okazało się, że jest ze swoją byłą! Tak! Z TĄ POJEBANĄ, która odpierdalała mu różne akcje, przez które miał problemy. Tak, ta była, której napisał, że chce mieć z nią dziecko. Tak, ta była, która kurwa go prześladowała, odkąd się rozstali. Spoko, pozdrawiam. Nie wiedział, za co byłam wkurwiona. To nic, że jednego dnia się ze mną całuje, a kilka dni później kocha inną i z nią jest. NIC KURWA SIĘ NIE STAŁO.

Najlepsze – wyparł się tego, że się całowaliśmy. Dla niego jestem tylko siostrą.  JEBANIEC. Dano mu do zrozumienia, że chcę mieć od niego spokój i od tamtej pory się.. nie odzywa ; ]

Na koniec tego zajebiście długiego wykurwu powiem jedno: I OBYŚ CHUJU zdechł.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (14)

Żal rozpierdoli babe od środka…


Źródło: użytkownik

Teraz ja mam ochotę jej wypierdolić prosto w twarz za jej chujowe podejście do sprawy! Popierdolona kretynka. Ona i jej uczucia zasrane, tzn teraz mnie to jebie no ale popatrzcie się na to z jej perspektywy. Przecież bardziej idiotycznej sytuacji w życiu nie miałem od kiedy żyje, śmiać mi się chce jak o niej tak pisze ale mam zamiar pierdolnąć jej jakimś tekstem jak ją tylko spotkam, żeby te jebana buzia się raz na zawsze zamknęła. Na razie ochłonąć muszę, ale żeby popierdzielec nawet nie chciał wyjaśnić tego czy ki chuj. Co to ma być?! Mam zamiar jej pokazać, że bez niej żyje się duuuużo lepiej i że straciłem zainteresowanie tym wszystkim. Może to nie jest wielkie halo ale ciekawi mnie za co aż taki sajgon pizda mi zrobiła. Troszkę dużo o niej myślę na dzień dzisiejszy ale to przez zżeranie ciekawości. Nie mogę się doczekać aż będzie cieplej i będzie mnie błagała o to, żeby było po staremu, już widzę jak ją żal rozpierdala od środka ooo kurwa! W tym, że ona jeszcze nie wie, że mam takie, a nie inne podejście do tej sprawy, ona myśli, że ja ją jeszcze kocham i chce, żeby było tak jak dawniej bla bla bla. No w każdym razie ironia losu się w tej sprawie zgubić może.

Dobra, może zacznijmy od krótkiej historyjki czyli jak zaczęło się to jebane piekło. Dużo przed świętami zacząłem jak by… “kolegować” się z tą Cizią. Było nawet nieźle, gadaliśmy o wszystkim i o niczym, codziennie ponad 200 sms wysłanych etc. Się to tak jakoś kręciło, teksty w stylu zostaniemy przyjaciółmi itp… Zacząłem żartować sobie na temat związku i tu się trochę skomplikowało bo:

[Odebrała sobie kilka krótkich zdań jako prosta iluzja nt słowa "Kocham Cię", ale w taki sposób, że z pierwszej lepszej perspektywy było widać tą ironię i ten podkreślony żart lecz było go widać dopiero dużo później. Pierwsze "mam Cię w dupie" ujrzało światło dzienne. Ze względu na kawały o uczuciach przeprosiłem ją, ale był zajebisty szum o tym, że mogę sobie kochać ją, ale ona NIGDY mi w to nie uwierzy. A skoro zareagowała tak na zaistniałą sytuację postanowiłem wykorzystać okazję i się... zakochać. Największym błędem mojego życia to wyznanie tego przez sms'a (gdzie koleżanka mieszka niecały kilometr od mojego domu).]

Jakoś to przeszło, zaczęliśmy się spotykać z kumplami oglądając filmy, w tym rzecz, że za każdym razem kiedy ją widziałem krępowałem się, a jeżeli chodzi o inne koleżanki nie mam tego problemu, wręcz przeciwnie, mam tyle odwagi, że nie zdziwił bym się jak bym codziennie dostawał z liścia w twarz. Było… no nie będę nikogo oszukiwał ciulowo, ona widziała po mnie, że się trochę cykam. Potem pojawiła się jej koleżanka z kawałem typu “zrobię go w chuja i będę pisała, że go kocham” 2 dni pisania z jakąś pizdą i moim sprytem wyciągnąłem od niej prawdziwe dane z małym dodatkiem nt cizi, a mianowicie płakała przeze mnie, zraniłem ją, zakochała się przez ten czas póki nie wyszło, że był to żart. Oczywiście cizia dostała gadkę ode mnie po chuj dawała mój numer tej piździe, były przeprosiny etc. Ale wolałem sobie zatrzymać to na czarną godzinę dlatego wyszło jak wyszło, ale do dziś jej to wypominam. No i… SYLWESTER. Było nas chyba z 12′tu, 8chłopaków i 4 dziewczyny. Oczywiście alkohol i te sprawy poszły na pierwszy ogień, na odwagę walnąłem sobie gdzieś z 4kieliszki i rura do niej, oczywiście zrobili cizi drinka… takiego, że soczek miał jedynie zabarwić tą ekstazę. Wypiła troszkę, nie posmakowało, resztę musiałem wypić oczywiście ja. Pokręciliśmy się, wyszło, że zrobiło się jej niedobrze, a jej koleżanka nie chciała powiedzieć gdzie jest, tzn nie chciałem się pchać więc kazała mi zrobić kanapki, pośmialiśmy się trochę i zaprowadziła mnie do niej. Leżała na łóżeczku, tego nie pamiętam zresztą szkoda czasu na takie duperele, gadaliśmy o wszystkim i o niczym, położyłem się koło niej i… przyszło mi do głowy wyznać jej miłość, pocałować etc i wyjaśnić sobie co nie co. W tym rzecz, że przeszła mi faza i odwagi nie było. Ale koniec i tak był dosyć udany. Następny dzień moje ubrania tak waliły jej playboyem, że nie mogłem zapomnieć jaki ze mnie kretyn wtedy był. Ehm… Następna kwestia.

Oczywiście cały czas sms’ki itp. Ferie zaczęły się 17 stycznia, wtedy musiałem na 3 dni wyjechać, tu już myślałem jaki tekst jej walnąć jak się spotkamy. Było coś w stylu:

“Przepraszam, ale muszę Ci to powiedzieć, kochałem Cię, kocham i pewnie będę kochał. Ale nie wybaczę sobie, że przeze mnie płakałaś, wolę się raz na zawsze od Ciebie odpierdolić niż ranić Cię na każdym kroku… bla bla bla”

22.01.2011 No i zaczęły się schody. 0,7 na 3′ech w publicznym miejscu przy niej, kolejka za kolejką, takie tam i tu było ciekawie dość bo… spadła mi komóreczka, od razu mi przyszło do głowy, że może przeczytać “wycieki od jej przyjaciółki” wyszło tak, że leżeliśmy pod stołem do ping-pongu (na nim był laptop i sprzęt do picia etc, mniejsza z tym) jak by to.. próbowałem jej wziąć komóreczkę i położyłem się na niej. Popatrzyliśmy sobie w oczy i… “rzuciła” się na mnie z namiętnym pocałunkiem w tym, że byłem na tyle najebany, że zapamiętałem tylko końcówkę jednego, z 3′ech.. Wracając dyskutowaliśmy co się wgl tam stało etc, ale że na korzyść jej, doszło do tego, że zaczęliśmy rywalizować kto kogo przebije w pocałunkach. Potem… cisza, tzn ona zachorowała i miałem tylko kontakt przez sms’a. Temat tabu romansu. Już na prawdę nie miałem z nią o czym pisać. I następne picie, ona już wyzdrowiała, wyzdrowiał też mój “ziomek” piliśmy, legalnie, ale z cizią nie naciskaliśmy się na siebie wgl. Doszło do tego, że ona zaczęła jak by to.. wywoływać we mnie zazdrość klejąc się do ziomka. I kłótnia o to, że ja byłem lekko zazdrosny i chciałem ją jak by tam odzyskać. Przez tydzień było już coraz gorzej. Od lutego na swoim “ukrytym blogu” napisała coś takiego:

“mam go w dupie . pierdole go z gory na dol musze skończyć z tym wszystkim
nie mogę jemu ani sobie nic obiecywać do cholery ! możemy byc tylko przyjaciólmi.
nie szukam nikogo sobie teraz. po tym co ostatnio przeżyłam mam dosc facetów .
nie szukam sobie nikogo teraz . ZAWIESZAM ZYCIE TOWARZYSKIE ; )
i znając mnie zaraz pierdolne jakiś opis .”

Opis: ”Nieustannie kochaj mnie”

Pisząc do niej dowiedziałem się, że… “nie udawaj idioty, dobrze wiesz za co to”
I nie ma chuja, dalej nie wiem. Teksty w deseń “wynoś się z mojego życia” są normalnością. Od jej przyjaciółki dowiedziałem się jakieś 2tyg po tym, że… teraz przestała mnie kochać. GŁUPIA KURWA!

Uroniła sobie coś i teraz mam problem, bo połowa jej przyjaciół to też moi przyjaciele. Nie wiem co mam jej powiedzieć jak się spotkamy, nie wiem co dalej będzie, nie wiem jak wydrzeć jej co ja wgl zrobiłem. Była cisza, potem dyskoteka (pod wpływem oczywiście chciałem to wyjaśnić, była złudnie miła… najwyraźniej podstępem mnie wzięła) i przypomniała się taką notką

“no a z nim to szkoda gadać wkurwia mnie już po mału ten koeś.,
nie lubie jak ktoś za mną łazi che ze mną gadać na tematy o ktorycj ka nie chce.
nie obchodzi mnie , może to do ciebie trfić . mam to gdzieś.
wczoraj powiedziałeś ; mam jej dość mam w dupie takie gówno , nie nawidze jej ,
a dziś piszesz do mnie .
po chuj , jak Ci powiedziałam że masz wynośić się z mojego życia . no to dowidzenia ,
a niee , przepraszasz mnie jak debil . WYPAD.
mam ochote Ci wygarnąc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”

I niee, wygląda z mojej strony żałośnie, ale tak na prawdę wyszło na to, że jest skończoną idiotką i się tylko zbłaźniła suka, ale ja dalej nie mam tej satysfakcji ze zwycięstwa. ehm.

Mhm… dużo lepiej, pisałem to ponad godzinę ale było warto, ulżyło. Ponad 1200 słów mnie rozpierdala haha ;d

Posted in Ludzie, System, ZwiązkiComments (20)

Zostańmy “Przyjaciółmi”


Źródło: użytkownik

Zaczyna już mnie na poważnie wkurwiać podejście kobiet. Oto dlaczego:

Dosyć dawno (z 1,5 roku temu tak na oko) stwierdziłem, iż fajnie by było kogoś mieć.  Nie palę, nie ćpam, napoje alkoholowe spożywam w śladowych ilościach (także pijanego mnie się nie da zobaczyć). Do tego dysponuję odpowiednimi zdolnościami manualnymi (pewne naprawy domowe potrafię przeprowadzić).

No i w końcu (po miesiącu)  nawiązałem głębszy kontakt z jedną panną. Cóż miła, normalna, nie jakaś uliczna kurwa. Przyszedł moment, iż zebrałem się w sobie i powiedziałem jej co mi siedzi na duszy. Ta na to:

“Nic z tego nie wyjdzie. Zostańmy przyjaciółmi”

Wcześniej mówiła “jesteś taki miły, fajny, przystojny i normalny, nie to co ryczące emo cioty”- by było śmieszniej później z takową ciotą była. Pobyła z nim, a po tym (z tego co się dowiedziałem) o coś poszło i rozstali się. Teraz najlepsze: zaczęła używać tekstów typu “na świecie nie ma normalnych facetów wszyscy to debile, którzy myślą jajami”.

Wkurwiło mnie to powiem Wam-  chce normalnego faceta, ma go podanego na talerzu, odrzuca go, a bierze takiego, o którym wcześniej się wypowiadała w bardzo negatywnym świetle. KURWA JAKA HIPOKRYZJA!!

I chuj mnie strzela, jak wchodzę po raz kolejny na wykurw, czy słuchając “zranionych przyjaciółek” (które wiedzą o moim istnieniu tylko wtedy, jak ich facet zdradzi/zostawi, a jeszcze ciekawiej jak wcześniej je przerucha- jednej tak na gg dawno temu wygarnąłem to mnie zablokowała :D ) i widząc/słysząc takie teksty: “jacy faceci są pokurwieni, zjebani, ruchacze zajebane” itp. Oczywiście za każdym razem jak imbecylowi mówię krótko i zwięźle: “tak to jest jak wybiera się debila, a normalnemu facetowi mówi “zostańmy przyjaciółmi”.

Drogie panie (panowie też- by zaraz nie było tekstów w stylu “a bo faceci nie są święci”)- jak jest ktoś, kto Wam wyznaje swoje uczucia- dajcie mu kurwa szansę, a nie odrzucacie go tekstem “Zostańmy przyjaciółmi”, “Nie pasujemy do siebie”, “Nie jestem warty/a twojej miłości” i inne tego typu teksty które należy interpretować jako “wypierdalaj z mojego życia- przypomnę sobie o Tobie jak będziesz mi potrzebny/a”.

Pozdro :)

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (27)

Którą wybrać?


Źródło: użytkownik

Ostatnimi czasy pojawił się u mnie nie lada problem – powiem że zajebisty. Może w tym sensie nie problem tyle że dylemat. Cały sęk tkwi w tym, że mam 2 “przyjaciółki” z którymi mógłbym być w związku. Obie mi się zajebiście podobają. Obie podobnie do mnie czują i z każdą byłem na takiej kontrolnej randce. Z każdą dobrze mi się gada i w ogóle. Może jestem popierdolony, ale nie wiem którą wybrać… Wybór wydaje się oczywisty -> tą z ktorą lepiej się czujesz. Problem w tym że to samo czuję do obydwu. A nie chciałbym 1 czy 2 zranić… Już powoli zaczynam tego i siebie nie ogarniać. Może dobrym rozwiązaniem byłoby urwać kontakt z obydwiema i zostać samemu, co by było motywem kończącym dlaczego “zerwałem” z nimi.

To mnie już prześladuje od jakiegoś jebanego czasu. Po prostu chciałbym być w udanym i szczęśliwym związku. Ale z którą? Mnie to zajebiście wkurwia że trzeba wybierać. Gdybyśmy od razu wiedzieli z którą być, nie byłoby niepotrzebnych zawodów miłosnych czy coś w tym stylu. Niektórzy pierdolą że trzeba iść za głosem serca – lecz to jest inny przypadek bo moje serce jest zamotane… Pierdole… Najłatwiej byłoby o tym wszystkim zapomnieć….

Rozpatrywałem też sposób taki, żeby ciągnąć na tzw. 2 fronty. Jak z 1 się nie uda to wtedy z 2 ciągnąć do końca. Ale jebane zasady moralne, sumienie odzywają i budzą się w człowieku mówiąc, że nie będzie się FER w stosunku do obydwu dziewczyn. Wpizdu – dlaczego to dziewczyna nie może wyjść z inicjatywą związku itp ? Dlaczego to facet musi się starać, stawać na głowie? Kurwa! No ale tak patrząc z boku, gdybym był z 1 na mieście, znajomi by przekazali 2 że z 1 kręcę, to 2 by się uraziła i obraziła. Co w tym przypadku = jej złamane serce. Jak również w odwrotnym przypadku. Czego to ja w żadnym wypadku nie chcę…  Ostatnio kusi mnie by powiedzieć którejś żebyśmy zostali tylko przyjaciółmi lub coś takiego że gdyby nam się nie udało to nie wydarowałbym sobie tego, że cię zraniłem, że lepsza w tym przypadku jest przyjaźń.Pożyjemy – zobaczymy. Czas pokaże, chociaż w tej sprawie czas nieustannie ucieka. Trzeba coś wybrać. Wóz albo przewóz….

Życie jest okrutne. Przede wszystkim wtedy, gdy sami podejmujemy decyzję i bierzemy całą odpowiedzialność za nią…

Posted in Ludzie, Pozostałe, ZwiązkiComments (11)

Rachunek sumienia


Źródło: http://www.google.pl/imghp

Po prostu mam tego dosyć.

Tak bardzo nie chciałam końca tych wakacji, wiedziałam, że wszystko się posypie. I posypało. Głównie moje życie. No, ja pierdole.

Oczywiście moja kochana klasa, którą fakt faktem całkiem lubiłam zmieniła się nie do poznania. Wszyscy są razem, a jednak osobno… Każdy ma się wzajemnie dość. Już nie można z nikim pogadać.  Jesteśmy podzieleni na 3 zajebiste obozy, które się wzajemnie nienawidzą. Dziwki, szare mychy i my. I żeby już któraś z nas porozmawiałą z inną z tegoż “obozu” to już się cud kurwa musi trafić. A oczywiście wina… czyja? No niby moja. Bo kurwa nienawidzę tej ukochanej, naczelnej dziwki i mam do niej wąty. No kurwa, no jak nie mieć. Nienawidzę jest, dziwka jakich mało.

A moja za przeproszeniem kurwa przyjaciółka jest… Po prostu nie mogę jej.Przez rok ryczała, bo ją chłoapk nie chciał, a na następny dzień odkochała się w nim, bo ją inny zechciaił. I kurwa wzorowa para. Tu za rączkę, tam za rączkę, obowiązkowy pocałunek na powitanie, małe macanko przed pokojem nauczycielskim i lizanie się po szyjach i innych częściach ciała. i  jak widzą tacy, jedna z drugim, że ich przyjaciółka (bo ten gość, to też poniekąd mój przyjaciel) siedzi kurwa przygaszona, bo miłosne problemy ma, to jescze gadają jacy to są szczęśliwi. A jak ona nie podziela ich entuzjazmu to lecą do swojego przyjaciela i jemu napierdalają o swoim szczęściu. A potem chłopak przychodiz mi się oczywiście żalić, że ma ich dość ii ów dziwka go nie kocha! No kurwa mać! Czy ja jestem psychologiem? bo nie przypominam sobie, zeby mi ktoś grube pieniądze płacił za rozmowe.

A potem kolejna przychodzi do mnie, zali sie na swoje problemy, które nie istnieją, ryczy mi tu beszczelnie, bo jej ktoś nie chce, a potem mi mówi, że jej nigdy nie zrozumiem i czego ona się wgl spodziewała. To po co ona, kurwa, przychodzi, jak jej nie rozumiem?! Bo, jak podobał mi się jej brat zajebisty, to ona kurwa mi wygarnęła co o mnie myśli i żebym spierdalała i jescze bezczelnie kazała mi go spławić, no kurwa mać. a teraz się do mnie nie odzywa i nie zanosi się na żadną rewelację w tym kierunku.

I też jego sprawa do mnie wraca. Spierdoliłam sprawę, no to cierpię. I dobrze, jakby na to nie patrzeć. należąło mi się. Ale co to jest, że od pierwszej klasy podstawówki (może trochę przesadziłam) ranię najbliższych, tych, którzy są wobec mnie szczerzy i nie fałszywi, a potem ronię łzy rozpaczy nas dwoim losem. bo, naturalnie, nei łąska o nich pomyśleć, tylko swoją dupą się zajmować. Jestem złym człowiekiem, nienawidzę się za to. Powinno mnie się rozstrzelać, tak czzasami myślę.

A w szkole już nie mogę. Polski jakoś wyciągam, z anigelskim gorzej, o niemieckim nie wspomnę. Ale są piątki, tylko z niemieckiego wpadła 4. ;/ I wiem, że to już nie ten poziom, zeby wszystko : 5,5, 5 ale mi zależy. Ale nie, kurwa, przyjdzie taka pinda i mnie z historii będize pytać. No to kurwa, przecież ja jestem umysł ścisły, co sobie dziwka myśli, że ona mnie będize na humanizm nawracać. Fakt, z polskiego mam 6, ale historia to dupa nie przedmiot.

I jestem do niczego. czasami mam dosyć sama siebie. nie wiem jak moi przyjaciele wytrzymują z taką głupią, prymitywną dziwką, która użala się nad sowim strrasznym losem i życiem, które jest okropne. ne myślę o innych i takie są tego konsekwencję. Siedzę pogrążona w żalu, zamykam się na przyjaciół, olewam ich. Taka już zła jestem. ;(

Posted in Ludzie, SzkołaComments (34)

Wielkie Przyjaciółki


Źródło: Petra Schiefer

Nie wiem czy potrafię rzucać mięsem, ale tak jestem już wkurwiona, że muszę choćbym kurwa nie chciała.

Tak więc: najbardziej wkurwiają mnie moje tak zwane przyjaciółeczki. Piszesz takiej : ej, wyjdźmy gdzieś? ona na to: nie kurwa. Okej, kurwa rozumiem, ale gdy ja dostaję takiego smsa i sapnę, że nie mam czasu, albo coś mi wypadło to zaraz jest : Bo Ty mnie kurwa nie lubisz….

Pierdolę taką przyjaźń gdzie mi kurwa rozkazują jak jakiemuś parobkowi: chodź tu, zrób kurwa to i nie pierdol, że Ci się nie chce.
Jak ja mam problem to nie…. wyjebane ma maxa, ale ja za każdym razem muszę słuchać jaki ten chłopczyk to jest chujowy i jak zjebane ma z nim życie.

Grzecznie słucham, głaszczę i przytulam i tłuczę do tej pustej głowy: to po kiedy grzyba dalej z nim jesteś? zrywasz z palantem żeby do niego za jebane 2 dni wrócić i pierdolić: bo on to mnie kocha i nie chciał mi przykrości zrobić… nosz kurwa….to po chuj mi się żalisz, jak moje argumenty są jak grochem o ścianę…

Nie wspomnę o umawianiu się na konkretny dzień, bo to już kurwa żal jest…5 minut wcześniej- Ty, bo ja kurwa nie mogę, bo mi sie kibel zapchał, tak-takie chujowe argumenty…

Nieco mi ulżyło. Problemy jak problemy, ale zdenerwowałam się słysząc za 10 razem- bo cośtam.

Dziękuję za uwagę.

Posted in LudzieComments (6)

Przyjacióka, chłopak, bracia, szkola, KURWAAA!!!


Źródło: life.icrontic.com

Co to kurwa jest?! (z góry sorry za błędy ale będę pisać z impulsem i emocjami zbyt dużymi, żeby używać altu i caps locka itp)
A wiec mam 15 prawie 16 lat i kurwa wszystko mnie denerwuje, teraz idę do nowej szkoły, nikogo nie znam oprócz moich dawnych “koleżaneczek” których gęby będę musiała widywać codziennie!! Nie wiem jak ja się tam połapie, jak zaznajomię się z nowymi ludźmi no ale huj jeszcze to jakoś dam rade.

Po drugie: miałam kurwa 5 chłopaków. Nie jednocześnie oczywiście i każdy się okazał takim samym hujem ze mu się znudziłam i po prostu tak o sobie zrywali znajomość, bez słowa zupełnie a ja musiałam zawsze to przecierpieć, co najmniej miesiąc miałam deprechę po każdym. Nie wspominając o chłopaku który podobał mi się od podstawówki, i po zerwaniu z nim miałam handre pól roku!!;///
No ale dobra. 5 chłopak dla odmiany był włochem ale tak samo się zachował jak wszyscy!! I dupa. Nie wspomniałam ze wszyscy byli tylko odrobinkę starsi ode mnie 1-2 lata, wiec nawiązałam znajomość na fb z 18letnim tez kurwa włochem się okazało! tzn on do mnie napisał pierwszy. I w sumie nie byliśmy parą oficjalnie ale pisaliśmy miesiąc i gadaliśmy i cieszyłam się ze bez pospiechu, miałam nadzieje ze jeśli ma 18 lat to jest dojrzalszy ze już wie o co biega, ze będzie to coś poważnego, no ale dzwoniłam raz, nie odebrał, pozbieraj drugi i tez nie. Napisałam esa: “ok. sorry. nie będę się już dobijać”
I kurwa co? Powinien oddzwonić albo napisać, ze nie mógł gadać a on nic! Tylko jakieś linki na fb z muzyką z miłosnym tekstem który dziwnie kurwa wręcz przypadkowo do nas pasuje, wiec ja napisałam jedno słowo:”adrian..” i powinno wystarczyć, powinien zrozumieć ze tęsknię naprawdę, a on nic tylko dalej swoje.
No przecież go nie będę przepraszać bo nie mam za co, a wyszło ze rozpadło się przeze mnie, i teraz się gryzę całymi dniami czy nie zadzwonić do niego;//

Jeszcze sprawa braci: mam 2 starszych braci: bardzo ich kocham ale po huj oni się do mnie wtrancają i kontrolują mnie skoro maja swoje życie, to wgl przez cala rodzinę muszę ukrywać ze mam chłopaka(jeśli mam) ;/// bo oni twierdza ze mam się uczyć, a na miłość mam czas. Ale kurwa mam średnią 5,00 wiec czego więcej chcieć? ;((
A do tego najbardziej mnie boli, ze nie mam żadnej przyjaciółki, żebym z nią mogla tak od serca pogadać o wszystkim, bo jak na razie dotychczasowe okazywały się dwulicowymi sukami.
Wiem ze powiecie ze młoda jestem i nie powinnam się martwić ze na wszystko jest czas, ale przecież wszyscy ludzie maja podobne problemy w każdym wieku… I dziękuje za uwagę, bo już do huja pana tak zajebiście nie mogłam wytrzymać ze napisałam tego wykurwa.

Posted in Ludzie, ZwiązkiComments (26)

Jebana wrażliwość ludzka


Źródło: sakura190.bei-uns.de

Czy ludzie są już pozbawieni szacunku do drugiej osoby? Oto historia która przydarzyła się jak byłam w liceum. Na szczęście nie mi… Ale jestem pewna ze gdyby mi ktoś zrobił takie świństwo nie wiem czy dałabym rade zaufać już komukolwiek.

Wiele z nas w klasach od gim do liceum stara się być zaakceptowanym w grupie. W mojej klasie licealnej były 3 takie grupy. Kujony laski które dokuczają kujona i ludzie którzy starają się być w porządku dla pozostałych grup. W tej drugiej grupie były 4 dziewczyny. Na lekcjach zawsze przeszkadzały innym naśmiewały się z ubioru innych.
Raz usłyszałam jak naśmiewają się z ubioru dziewczyny która nie może pozwolić sobie na nowe spodnie co miesiąc itd. Szczerze? Opierdoliłam je za to. Było mi przykro słuchając tego co mówią o tej dziewczynie. Poczułam się w obowiązku bronic ja w jakiś sposób wiec jechałam po nich. Nie stały cicho wiec kłótnia ciągnęła się parę dni. W końcu jedna z nich oczerniła mnie (mało powiedziane) w swoim pamiętniku.
Podobno jestem lesbijka robię na drutach albo puszczam się pod latarnia. Miały ubaw po pachy ale olałam to. Po jakimś czasie przyjmijmy ze miała na imię Ania- (tej z pamiętnikiem) nie było sporo czasu w szkole. Gdy wróciła na lekcjach słychać było jak dziewczyny z jej grupy cytują jakieś wiersze anegdoty czy po prostu jakieś opisy dnia codziennego. Anka wybiegła z klasy plącząc. Co się okazało? Jej 3 koleżanki okradły jej z torby pamiętnik… Zrobiły zdjęcia każdej strony cytowały jej wpisy z pamiętnika czytały jej wiersze. Naruszyły jej prywatność!

Anki nie było w szkole już 3 miesiące. Wychowawca dzwonił do jej rodziców przy nas, przy klasie. Matka Ani była w szoku ze nie chodzi do szkoły. Anka w czasie lekcji chodziła po mieście spacerowała a po 15:00 wracała do domu. Wszyscy byliśmy w szoku z wyjątkiem wspaniałych dumnych z siebie 3 przyjaciółek Anki. W klasie rozpętała się wojna. Dziewczyny zostały zawieszone na 2 tyg. Uważam ze to zbyt mała kara ale niestety nie ja o tym decydowałam. Anka okazała się wspaniała inteligenta osoba. Co ona robiła w grupie tych szmat?
Ja osobiście jestem osoba bardzo wrażliwą. Przez jakiś czas na prawdę długo o tym myślałam i starałam się wczuć w to wszystko co stało się Ani. Stwierdziłam że chyba bym się zakopała żywcem gdyby ktoś komu ufałam znal moje najskrytsze myśli. Myśli które mimo ze mam przyjaciół są tylko moje. Tylko dla mnie. I w dodatku mówił o tym głośno i śmiał mi się w twarz. Myślę ze dzisiaj i nadal będą  osoby które maja po prostu wyjebane w to co czuje druga osoba. Jak tak można? Skoro pies na którego krzyczysz się chowa i spuszcza łeb coś czuje to w takim razie człowiek chyba tez powinien prawda?
Jak można być tak bezmyślnym do chuja?! Kurwa czy wszystkie “popularne” suki są tak pozbawione wrażliwości? Dla niektórych taka sytuacja byłaby końcem świata dla niektórych mała załamka. Ale nosz kurwa mac! Co się dzieje z ludźmi? Teraz gdy nie widziałam się z tymi dziewczynami ponad 2 lata zastanawiam się czy nadal są tak pojebane? Co wy myślicie o ludziach którzy maja za nic co czuja inni i jak wy byście postąpiły na miejscu “Ani” ?

Chce zaznaczyć ze historia opisana wydarzyła się na prawdę choć może nie za dobrze ją opisałam.

Posted in LudzieComments (18)

Dołącz do fanów!

Wszelkie wpisy w serwisie generowane są przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.